Dzięki chłopaki za porady.
Gazik zamówiony, baton na wszelki wypadek też. Cóż, teraz będę jeździł zawsze obok kierowcy.
Dzięki Wam jeszcze raz, jeśli go złapią to nie omieszkam napisać tutaj. ;)
Właśnie też oglądałem. Chyba zakupie. Tylko pytanie.
Jeśli znów się trafi, że np. będe z kolesiem sam w autobusie. Jak bezpiecznie takiego gazu użyć? Czy lepiej np. złożonym batonem w splot(kolega polecił sposób) i dzidować w zaludnione miejsce, czy spróbować małe ilości gazu?
btw. w momencie jak byłem na policji było 3 zgłoszenie na tego kolesia, mam nadzieje że długo wolności nie zazna.
A odnośnie batona, lepiej sprężynowy czy sztywny? Bo posiadam sprężynowy, ale nie wiem czy takim to przypadkiem pogłaskać tylko nie można.
Jade na policje, jak wróce napisze co i jak.
No własnie niedawno zmieniłem szkołę, i wszyscy mieszkają zupełnie w innych rejonach.
Co ciekawe, zadzwoniłem na Policje, okazało się że dostali identyczne zgłoszenie, więc koleś mam nadzieje szybko wpadnie. Niedługo jade na komendę złożyć zeznania.
Co do batona.
Miałem, popsuł się, może kupie lepszego. Tylko nie wiem, czy do tego nie potrzebował bym jakiegoś kursu, mój kolega kiedyś jeżdził z Tonfa w plecaku, jak przyszło co do czego i się chciał bronić to jeszcze nią po pysku dostał. :/
Na gaz nie potrzeba żadnych zezwoleń?
Witam. Z góry wybaczcie chaotyczność tekstu, ale jest jeszcze dość poddenerwowany.
Otóż dziś, wracając ze szkoły usiadłem w autobusie na tylnych siedzeniach. Z przodu było może kilka osób. Po chwili wsiadł typek w czapce i kapturze.
Miałem akurat słuchawki, wiec nie zwróciłem uwagi. Po chwili coś mnie szturchnął, i powiedział że koleś z przodu chce 'zajebać mi telefon'. Powiedziałem że nieciekawie, i że zaraz wysiadam bo ojciec czeka na przystanku(blefowałem, przestraszyłem się).
Po chwili powiedział, że albo daje 20 zł albo telefon, inaczej mnie nie wypuści. Złapałem konkretnego pietra, przestraszyłem się. Z tyłu nikogo nie było prócz nas, z przodu może 2 babcie i kierowca. Powiedziałem że nic niemam, a on że mi 'wpierdoli' na następnym przystanku.
Kiedy już byliśmy przy przystanku, zatarasował mi droge, ja przeskoczyłem przez fotele i szybko pobiegłem do pierwszego wyjścia, wysiadłem, on też. Ja pobiegłem, on tylko się popatrzył i poszedł w drugą stronę.
I teraz problem. Niemam wyjścia, muszę jeżdzić tą linia, jedyne połączenie ze szkołą. Teraz się boje, następnym razem mogę nie dać rady uciec. Mam 16 lat, nie jestem dobrze zbudowany, za to szybko biegam.
Myślę nad zakupem jakiegoś gazu i dyskretnego noża na wszelki wypadek, ale też obawiam się że może się to obrócić przeciwko mnie.
Licze że ktoś doradzi mi co zrobić, ew. w jaki sprzęt się zaopatrzyć. Telefonu już nigdy nie wezme do szkoły, tak samo z większą kasą.