Ode mnie taki postulat: ściągnij sobie z neta albo znajdź w domu czy w bibliotece książki o gotowaniu z czasów komuny, coś w stylu "kuchnia oszczędnej gospodyni". Na forach królują przepisy w stylu "ryż + pierś kurczaka".
Takie diety oczywiście dla sportowców są dobre, jednak drogie i biedne. Bo opierają się na prostolinijnym mysleniu "tyle a tyle białka, tyle węglim tłuszczu jak najmniej".
To oczywiście myślenie błędne, warto brac pod uwage witaminy i minerały, a także przyswajalność różnych składników w różnych kombinacjach i przyswajalność danych makroelementów. Tłuszcz tłuszczowi nie równy - olej idzie w fat, ale oliwa z oliwek to już inna bajka = pomaga przyswajać rózne rzeczy z żarcia. Inny przykład - białka roslinne. Nie są pełnowartościowe, wiec w dietach w stylu sfd.pl się je w ogóle pomija. Bład - np. fasola ma mnóstwo taniego białka, a żeby białko roslinne przyswajało sie ja zwierzęce wystarczy w posiłku opartym na nim dodać trochę białka zwierzęcego. Właśnie po to do fasolki po bretońsku dodaje się kawałki kiełbasy ,
Czyli moja dieta jest do kitu?
[ Dodano: 2010-07-15, 02:40 ]
Jak dieta jest w jakimś elemencie zła to proszę o podpowiedzi odnośnie jej zmiany.
_________________ Ten, kto zwycięży siebie, jest największym wojownikiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach