W książce "Tradycyjne Karate Kyokushin" autorstwa Piotra Szeligowskiego, 4 DAN Kyokushinkai Karate znalazłem dość ciekawy artykuł jakim jest przepis na napój drożdzowy.
Cytat:
Na około 3 godziny przed rozpoczęciem zawodów piłem napój z drożdży. Drożdże (ok. 50 g) należy rozpuścić w mniej więcej połowie szklanki ciepłego mleka lub wody, dodając dużą łyżkę miodu. Mieszankę należy wypić małymi łykami.
Po wypiciu napoju organizm znajduje się w fazie wyraźnego pobudzenia, rośnie temperatura ciała, odczuwalny jest wzrost aktywności, wigor i poczucie mocy. Stan ten utrzymuje się przez kilka godzin.
Wielokrotnie podczas zawodów zdarzało mi się doświadczać stanów osłabienia, apatii, zwłaszcza pod koniec dnia startu między kluczowymi walkami. Po wypiciu napoju drożdżowego - nigdy. Recepturę napoju znam od olimpijskiego mistrza judo Waldemara Legienia.
Nie wiedziałem za bardzo do jakiego działu wrzucić więc dałem tu. Ja tego napoju nie próbowałem, spróbuje go może przed następnym treningiem. Ale książke przeczytałem i wg mnie może być bardzo przydatna osobom nie tylko trenującym Kyokushin, ale też inne odmiany SW w formule Knockdown. Pozdrawiam
Magia nie tkwi w drożdżach tylko miodzie, miód pobudza, bo zawiera dużo glukozy, ale pobudza bardzo szybko i na krótko. Podczas kaca 2 łyżki miodu mogą zneutralizować jego skutki o 70%.
Drożdże zawierają dużo witaminy z grupy B.
Jeśli już ktoś chciał by je pić to nie zalane ciepłym mlekiem czy wodą, ale wrzącą. Drożdże muszą być "zabite" jeśli ktoś ma je spożywać!
Spotkałem sie nawet z ludźmi którzy jedli nie sparzone drożdże, normalnie prosto z paczki. Po co i w jakim celu to nie wiem, ale jak ja spróbowałem to mnie tylko zmuliło xD
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-08-08, 22:34
Moj dziadek kiejszo cos takiego pil i mi tez dawal ale jak dzialalo to nie powiem bo jeszcze smarkacz bylem. Pamietam tylko, ze to musza byc drozdze piekarnicze (znaczy sie na wage) a nie takie z paczki.
Wlasnie sie dowiedzialem, ze moja matka tez cos takiego pila jak byla w ciazy i nie mogla nic jesc (miala konflikt serologiczny i to jakis taki domowy sposob zalecony przez lekarza). Z miodem zekomo paskudne jest, ale mysle ze to kwestia smakowa, a i babie w ciazy tez moglo sie cos tam smakowo pokielbasic
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach