Bardzo sensowny temat. Mity sa mitami. Wiekszosc tzw. wkreca innym, ze bilo sie z kilkoma napastnikami albo obronilo sie przed nozem lub palka. Prawda. W moim zyciu znam tylko jednego czlowieka, ktory mial powiedzmy zapedy do bicia. Wlasnie on przeczy mitom. Dla potencjalnych ludzi walka z 4 napastnikami jest ciezka, wrecz niemozliwa. Sam nie dalbym rady. Przede wszystkim strach jest najwiekszym wrogiem. Za to on nie bal sie, mowil ,ze strach przeobrazal w zlosc. Bil sie czasem z dwoma, czasem nawedt z 4 napastnikami i zawsze dawal im rade, mieli powybijane zemby, lub polamane nosy. Oczywiscie nie wychodzil z tego bez szwanku. Raz mial zmanany nos (podbite oko to normalna zecz) Ale do tego trzeba miec psychike i oczywiscie doswaidczenie, i technike. Wychowywal sie na wsi i od malego nie bal sie bic z nikim. Wielu naocznych swiatkow twierdzi, nawet jego Matka. W wieku 14 lat na dyskotekach bil sie z mezczyznami w wieku 30 lat w zwyz. Nie znam nikogo innego takiego jak ten ktos. Czekam na odpowiedzi, co o tym myslicie. I przede wszystkim, wszystko co tutaj jest napisane do prawda, 100% prawda. Wierzcie mi...
Nie... nie mial leszczowatych przeciwnikow ani nie jego prywatne historie. Powiedzmy, ze jest to ktos z rodziny. Inni z rodziny oraz koledzy tego kogos (rowniez maja po okolo 40 lat) byli przecierz swaidkami. Jego "mamusia" :) mowila, ze byl taki ,ze w mlodosci jak szedl z nia w miescie to chcial lac w ryj jak ktos podskakiwal. Wiezcie mi.. jest mozliwosc, ze mial to wrodzone... sam sie przekonalem 2 razy. Oczywiscie w mlodosci chodzil na box ale coz, nie bylo pieniedzy ,zeby to kontynuowac. I taka zasada, jesli bylo kilku rpzeciwnikow (np. 3) to walil jednego w pysk, padal i nie wstal. Drugi np. partyzant czy jakos tak. Zajmowal sie trzecim i potem znowu dokanczal drugiego. Obejrzyjcie sobie filmik z youtube http://www.youtube.com/watch?v=Z0dS5n-A5ow ten sposob walki. Tylko po pierwsze, przeciwnicy nie tacy lamusowani :D i po drugie cios silniejszy. Zreszta palce grube, piesci duze, przedramie oraz barki rowniez. A co tu duzo gadac. Czekam na dalsze odpowiedzi.. :D ale mowie prawde...
[ Dodano: 2009-03-08, 22:13 ]
I jeszcze jedno. Powiedzmy tak, zdazali sie lamusowaci przeciwnicy ALE nigdy nie wybieral ich. Jesli byl ktos lamusowaty to odpusczal. Wiekszoswc napastnikow, przeciwnikow czy tez jak tam inni nazwa.. byli to poprostu wieksi kolesie lub tacy sami i perfidnym usmieszku i pewnosci. Zawsze byl pewny, ze wygra i nie bal sie, czol niepewnosc ale zapominal o tym jak ruszal. Ogolnie mysle, ze psychika i sila ciosu dawalo mu to takiego kopa :D I twarde kosci. Mowil, ze od ciosu zlamal sobie tylko wtedy, gdy zamiast w typka trafil w krate, bo ten padl po poprzednim ciosie. Mial zlamany kciuk.
No roznie to bywa i zdarzaja sie osoby majace takie przygody i wcale w to nie watpie.
Natomiast to, ze wychowal sie na wsi wcale nie swiadczy, ze nie bal sie bic :P
Osobiscie to kilka razy widzialem na wsi, gdzie na obelge "duren" kolezka atakowal kolege juz z dosc powaznymi zamiarami :D
Znam takiego typa co tak sie leje czasem z 4 ale to psychol, kibol i tylko tym zyje. Ustawki inne sprawy to tylko to mu we lbie. Gdzies na przystanku panowie dresowie go napadli no i wrocil do domu z pocieta twarza od ucha do ust, ale dal im rade. Jednak to w cale o niczym nie swiadczy.
No niektore pryzpadki sa ciekawe :) chodzi mi o to, zeby nie wyidealizoac tego kogos. Ze nie sa to wymysly i mityczne historie :) dlatego napisale, ze sie na wsi wychowywal i wogole :D tak elegancko. :D
U mnie na wsi jest taki kolo, ktoś by o nim powiedział "fest chłop". Ale zbudowany jest nieźle, w wojsku był, i na festynach i takich zakrapianych imprezach nie ma na niego mocnych. Lubię go, ale i tak jest wieśniakiem. Na bramce na dyskotece u nas stali bracia Kubatek, jeden ma trzeci a drugi czwarty DAN w Taekwondo WTF, kumpel mi mówił że ten koleś do nich wysapał ale miał jeszcze rozciętą rękę po poprzedniej bójce i dlatego się z nimi nie klepał. Szkoda, byłoby ciekawie posłuchać jak wyglądała bójka, a ciut szczęścia albo przypadek i ja bym ją widział
No więc piszecie tu, że "ludzie ulicy" vs ludzie po trenignach itp) bezproblemowo rozpierdzielają wiarę, gdyż nie walą tam cepów, mają dobre nawyki itp. A ja znam przypadek co koleś 185 około 80kg wagi cwiczy od 4 klasy podstawowki karate(jest teraz w 1 liceum) dostał od luja co ma 175 i 70 kg wagi i jest w dodatku rok mlodszy. Tak więc tą opowieścią stwierdzam, iż są wyjątki i, że nie tlyko wiara, ktora chodzi na SW sie dobrze wymiata.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach