Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-05-13, 21:55
No dokladnie. Zalezy jakie karate, jak trenowal, pod jakim katem, trening zalezy tez od tego kto i kogo trenuje, itd. Trzeba tez wziac minusy karate np. garde, ale i tak moze sie okazac, ze mial poprostu zly dzien.
Poza tym z wypowiedzi wynika, ze to przedzial wiekowy gdzies na poziomie gimnazjum (chyba ze siemyle), wiec mysle ze on dopiero zacza sie na powaznie uczyc.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Sa tacy, ktorzy na "ulicy" nie daja sobie rady, a na treningu bija wszystkich na glowe. To, ze przegral znaczy tylko, ze przegral i nic wiecej. I lepiej sie zainteresuj jakie on karate cwiczyl bo zbrzydnie Tobie reszta i dopiero sie przeliczysz ;)
Pomógł: 28 razy Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2009 Posty: 1134
Wysłany: 2009-05-17, 08:00
Pewno cwiczyl jakis karate tradycyjne. Gdyby trenowal tsunami to by go na 110% pokonal xD A tak powaznie do jedyne konkretne karate to kyoko i oyama. Sam cwicze odmiane oyamy thai-kick-boxnig. Garde mamy podobna do bokserskiej, mamy tez sporo technik na ulice. Kojarzy ktos Andrzeja Tomiałowicza?
No więc piszecie tu, że "ludzie ulicy" vs ludzie po trenignach itp) bezproblemowo rozpierdzielają wiarę, gdyż nie walą tam cepów, mają dobre nawyki itp. A ja znam przypadek co koleś 185 około 80kg wagi cwiczy od 4 klasy podstawowki karate(jest teraz w 1 liceum) dostał od luja co ma 175 i 70 kg wagi i jest w dodatku rok mlodszy. Tak więc tą opowieścią stwierdzam, iż są wyjątki i, że nie tlyko wiara, ktora chodzi na SW sie dobrze wymiata.
Tak, tak, ja znam przypadki gdzie córka jest starsza od matki. Już po Twoim nicku można się było domyślić, że napiszesz coś w tym stylu. Taa... to było karate, nie wiem jakie, ale to było karate...
Po tylu latach treningów karate + spargingi rozniósł by go...
I co z tego? W życiu dużą role odgrywa przypadek, nie zawsze liczą się umiejętności... Załóżmy, że karateka źle się czuł a nikomu o tym przed walką nie mówił? Albo był senny? Jeden cep i został ogłuszony bo wątpię aby był przyzwyczajony do ciosów na głowę a dalej to samo już poleciało... Życie to nie film gdzie osobą ćwicząca sztukę walki zawsze wygrywa ;p
I co z tego? W życiu dużą role odgrywa przypadek, nie zawsze liczą się umiejętności...
Otóż to.
No a poza tym Karate tradycyjne jest bezkontaktowe, tam nie ma sparingów. (z tego co wiem, jak się mylę niech mnie ktoś poprawi). No ale bez przesady, nie wierzę, że po tylu latach jakiegokolwiek karate byłby aż takim ciapkiem, oczywiście mówię o regularnych, ciężkich treningach...
Ostatnio zmieniony przez przemoxD 2009-05-19, 22:10, w całości zmieniany 1 raz
Majkel Pomógł: 14 razy Wiek: 20 Dołączył: 29 Mar 2009 Posty: 509
Wysłany: 2009-05-19, 22:08
Krokodyl, zdarza się i tak,nawet ten koleś mógł trafić go dobrze w jape cepem i po walce...
przemoxD, są tam sparingi - poza tym zależy też od sekcji
Ja nigdy nie miałem solówki,ale dużo razy dostałem:(( nie mam za dużej wiary w siebie,mało ważę,miałem czasem takie sytuacje gdy ktos do mnie mowil ty tu solo za garazami,ale naszczescie lub nie do niczego nie dochodzilo:P mialem taki strach nie przed bolem ale przed porazka :( nie wiem czemu,nawet ze slabszymi gdy czasem cos fikali mialem takie sytuacje ze nie podolam dostane 1 cios i nie dam rady,przegram :(
Nie mam wiary w swoje umiejetnosci wiem ze moge,ale nie potrafie tego wyzwolic caly czas sie staram jakos to zmienic
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach