Nie ma sensu rozp[atrywć kogo to wina, bo na pewno wina jest głębiej, myślę, że bardziej po stronie rodziców, no ale zostawiam to filozofom :]
Teraz jest pokolenie "JP" kiedyś było inne a i tak każde młodsze pokolenie według starszych to głupsze pokolenie, więc Ci starsi od nas też byli "głupim"pokoleniem dla osób starszych od siebie Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem tym postem, bo nie miałem na celu kogoś tutaj obrażać czy bronić, piszę co myślę a jak komuś sprawiło to przykrość to przepraszam
Co do tematu, to nie chcę mi się pisać, ale żeby nie było offtopowo to napiszę, żebyś albo dał mu dobry wp****, albo daj se na luz
wiecie co ja dzisiaj próbowałem go unikać np jak powiedział jak ci się żyje , to ja odrwociłem głowę i poszedłem w drugą stronę wołał aleksyyyy gdzie idziesz ale nie reagowałem i przez jakiś czas mam przerwę hurrra XD ale woła aleksyy ale to mi nic nie robi tylko czasami przy kolegach na mnie coś powie ale trudno zobaczymy w 3 klasie o ile przejdę heh :P bo mam kape z wosu
Ziomek Pomógł: 1 raz Wiek: 15 Dołączył: 19 Mar 2010 Posty: 148
Wysłany: 2010-05-18, 16:06
Batman napisał/a:
Nie ma sensu rozpatrywć kogo to wina, bo na pewno wina jest głębiej, myślę, że bardziej po stronie rodziców, no ale zostawiam to filozofom :]
Też tak myślę . A dokładniej przez rozpieszczanie. Ale także przez idiotym takich ludzi... nie potrafią się postawić zrobią wszystko palą,piją ganiaja za "fajniejszymi" tylko po to aby mieć kogoś przy sobie i sobie pocfaniaczyć jaki jest się "fajnym" .
Może być dużo powodów wcale to nie musi być wina rodziców a także może być. Każdy człowiek jest inny i ludzie mogą różnie przyjmować do siebie jak rodzice wychowywują. Jeden się podporządkuje drugi nie.
Może także być powód taki że w np. w podstawówce nikt nie chciał go znać każdy go odrzucał i brakuje mu znajomych więc taki sposób to jedyny aby kogoś poznać. Lecz w większości przypadków to chęć bycia znanym, "fajnym". Chęć dominacji nad słabszymi.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2010-05-18, 16:18
Co pierwsze drogi Aleksy to zainwestuj w słownik bo czytać się nie da. Zero znaków interpunkcyjnych.
Po drugie to poszperaj na forum. Było już kilka takich tematów. Poczytaj, zobacz co poradziliśmy innym i wyciągnij wnioski. Koleś o którym mówisz to jeden z tych cwaniaczków co co są najczęściej "na jeden strzał". Najlepiej jest ignorować. Wiem, że to jest trudne, ale to działa. Jeżeli kolo będzie widział, że go zlewasz to sobie siana. Znajdzie sobie kogoś innego kogo jego gadanie będzie dokuczało.
aleks172 napisał/a:
jak powiedział jak ci się żyje
A co Cię w tym denerwuje? Odpowiedz, że dobrze, albo najlepiej to nic nie mów W ostateczności możesz my przywalić. I uwierz mi. Jeżeli walniesz mu solidnego plaskacza takiego aż usiądzie to już się słowem nie odezwie. Wiem to z autopsji
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
A co Cię w tym denerwuje? Odpowiedz, że dobrze, albo najlepiej to nic nie mów W ostateczności możesz my przywalić.
przeanalizuj ten urywek dokładnie
jak coś moge Ci powiedzieć co mnie rozbawiło w nim
Ziomek napisał/a:
Może być dużo powodów wcale to nie musi być wina rodziców a także może być.
duży wpływ ma otoczenie, jak nie kluczowy, więc nie można winy zwalać tylko na rodziców. Zresztą nie ma co dalej rozkminiać. Forum o SW a my tu o jakiejś psychologii
Chociaż bez bicia przyznaje że sam ten temat zacząłem.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2010-05-19, 17:10
stilian, dawaj bo jakoś nie czaje
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Wysłany: 2010-06-05, 09:32 Re: pomocy koleś sobie kpi ze mnie
aleks172 napisał/a:
witam zacznijmy od tego mam 15 lat 2 gim i moja klasa na prawdę jest spoko oprócz jednego kolesia kamila a teraz opiszę jego osobę np w 1 klasie wygrał solówkę po przez walnięcie z dynki kolesiowi w nos i tego się boje :( ale dalej on w ogóle jakiś nie normalny koledze wbił cyrkiel w rękę i nie czuł się winny ogólnie jak widziałem to macha rękami we wszystkie strony tak samo nogami ale jest nie normalny z deka więc to mu daje przewagę że u niego nie ma końca :( a więc to zaczęło się jakiś rok temu początkiem 2 klasy po prostu zaczął sobie drwić mam podać przykład ?? a więc np ja siedzę sobie spokojnie na przerwie a ten cep podchodzi do mnie i zaczyna jakieś głupoty gadać np cześć kochanie albo jak ci się żyje albo mnie popycha chciałem z nim wyjść na solo ale się jakoś nie udało i co chwile się kozaczy np gada kumplowi żeby coś na mnie gadał a jak nie to mu wpierdoli :P no więc sami widzicie a tu jest moje pytanie co mam zrobić co wy byście zrobili na moim miejscu uczyć się nawet nie a jak idę do szkoły to mam myśl że znowu go spotkam i znowu będzie mnie się czepiał tylko mnie :( to nie z mojej winy próbowałem się z nim dogadać ale zaśmiał mi się ironicznie w twarz i pomachał jak do jakiegoś debila :( co najgorsze siedzę z nim w ławce i jakoś się dogadujemy a na przerwie i po lekcjach robi sobie ze mnie jaja na lekcjach rzadko (ps czasami sobie gadam jak jestem w domu że jak pójdę do szkoły to mu przywalę a jak przed nim staję to się cały trzęsę jak galareta co mam zrobić pomocy bo mnie to wykończy serio :(
Kiedyś miałem podobny problem w szkole, i to nie z jednym "dżentelmenem" tylko z kilkoma.
Traf chciał, że w ówczesnym czasie chodziłem również na zajęcia do miejscowej poradni psychologicznej. Zadałem więc pytanie "Co robić? Jak sprawić by całe to nieciekawe towarzystwo dało mi spokój?"
Rada psychologa - Na zaczepki nie odpowiadać. Olać. Potraktować jak powietrze.
Ja mam inne zdanie,w życiu o wszystko trzeba walczyc!
Jeśli chcesz by ktos cie szanował to musisz zapracowac na ten szacunek.
Możesz zlewać kolesia i to co do ciebie mowi,może to zadziala lub nie,wszyscy za to zobaczą ze jesteś frajer i pozwalasz sobą poniewierać.
Pamiętaj czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci,a chyba nie chcesz uciekać przed każdym przez całe życie?
Ja mam inne zdanie,w życiu o wszystko trzeba walczyc!
Jeśli chcesz by ktos cie szanował to musisz zapracowac na ten szacunek.
Możesz zlewać kolesia i to co do ciebie mowi,może to zadziala lub nie,wszyscy za to zobaczą ze jesteś frajer i pozwalasz sobą poniewierać.
Pamiętaj czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci,a chyba nie chcesz uciekać przed każdym przez całe życie?
Ależ ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam. Oczywiście w życiu trzeba zapracować na szacunek.
Ale sam doskonale wiesz, że problem polega na tym, że niektórzy ludzie traktują to zdanie aż nazbyt dosłownie.
A wygląda to miej więcej w ten sposób...
Jakiś kolo w szkole/barze/na ulicy krzywo się na mnie spojrzał, coś złego powiedział, uśmiechną się szyderczo...
Co to oznacza? - Gość mnie nie szanuje.
Co w związku z tym trzeba robić? - A w mordę go i nożem...
Ekhem, ekhem...
Czy tak postępuje człowiek który uprawia sztuki walki? Czy tak postępuje barbarzyńca?
A może ten kto uprawia sztuki walki jest barbarzyńcą?
Sam doskonale wiesz, że sztuki walki odcinają się od takich reakcji?
Karate ni sente nashi - Karate nie jest sztuka agresji. Na nasz użytek można dokonać tu lekkiej modyfikacji. Sporty walki nie są sztukami agresji.
Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to sorry Winnetou... Oznacza to tyle, że powinien spotkać kogoś kto mu to jasno i klarownie wytłumaczy.
Jeżeli dalej nie będzie tego rozumiał, oznacza to tyle, że nie powinien się brać za uprawianie jakiegokolwiek sportu walki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach