Wysłany: 2010-03-26, 11:36 Problem z pewnym typem.
Witam. Może niektórym ten temat wyda się dziwny/głupi, ale to ich sprawa. Takie osoby proszę o nieudzielanie się tutaj.
A teraz część właściwa: Jak w temacie, mam mały (bagatelizując) problem z pewnym typem. Kiedyś przez przypadek odwiedziłem jego profil na nk (tak, czasem korzystam ; p) i od razu dostałem kilka wiadomości z pogróżkami i nieciekawym słownictwem. Olałem typa i spokojnie żyłem sobie dalej, niestety, po jakimś czasie ubzdurał sobie nie wiadomo co i doszedł do wniosku, że mi wleje. Starałem się go unikać, ale jako, że mieszka niedaleko stawało się to dość trudne. W końcu jak wracałem do domu wieczorem (było już w miarę ciemno) usłyszałem, że ktoś mnie woła. Odwracam się i widzę właśnie jego. Nie było by w tym nic stresującego gdyby nie to, że miał za sobą +/- siedmiu kolegów. No i jako, że wygadany jestem a stres mnie zjadał całego jakoś udało mi się uniknąć obicia mordy. Wyszło na to, że przeprosiłem go zupełnie za nic. No i myślałem, że sprawa załatwiona, do wczoraj. Znowu zaczął do mnie pisać i znów ma zamiar mi wtłuc. Kumpela mówiła mi, że on jest kozakiem tylko w grupie, a samemu to trzęsie portkami i ucieka gdzie pieprz rośnie. ;]
No i mam do was pytanie, jak to rozwiązać? Nigdy z nikim się na poważnie nie biłem (on z resztą podobno też nie), w momencie zagrożenia łapie mnie stres okropny. Głównie boję się tego, że jak on dostanie to jego kumple (baaaardzo wątpliwa młodzież) się "zemszczą" za niego. A to by mogło być dość niemiłe i niefajne w skutkach. Dyplomatycznie już próbowałem ale to nie daje efektów. Będę wdzięczny za jakieś sugestie, bo sam już nie wiem co z tym fantem zrobić. Pozdrawiam!
Może niektórym ten temat wyda się dziwny/głupi, ale to ich sprawa. Takie osoby proszę o nieudzielanie się tutaj.
okej nie będę się tutaj udzielał
Cytat:
Kiedyś przez przypadek odwiedziłem jego profil na nk (tak, czasem korzystam ; p)
no i po co ci taki głupi problem nie używaj w życiu tego ruskiego badziewnego składaka napisałem w życiu, bo to tylko dla szczyli i leszczy ta n-k
Cytat:
gdyby nie to, że miał za sobą +/- siedmiu kolegów.
jaki problem, ty też zbierz ekipkę i lejcie się gdzie chcecie, albo chociaż nastrasz realnymi kumplami...
Cytat:
Kumpela mówiła mi, że on jest kozakiem tylko w grupie, a samemu to trzęsie portkami i ucieka gdzie pieprz rośnie. ;]
no wiadomo, leszcze chowają się za plecami mocniejszych, w grupie jest kimś i go tam szanują, nic ta na to nie poradzisz, plemię musi się jakoś rozwijać aby potem były kolejne potomstwa
Cytat:
No i mam do was pytanie, jak to rozwiązać?
Jak Zbierz sam 'siły' i znajdź go samego i skopaj tak aby nie dał rady poruszyć nogą albo ręką, najlepiej abyś mu kilka zębów wybij, taka by była pamiątka
Cytat:
Głównie boję się tego, że jak on dostanie to jego kumple (baaaardzo wątpliwa młodzież) się "zemszczą" za niego.
no tak, u mnie taki koleś jest, że jak go skopiesz, po bijesz, uderzysz itp... to całe bloki będą Ciebie ścigać i skopią cię do czystej krwi i będziesz leżał w kałuży krwi i stękał z bólu i żalu... niby ten koleś chodzi na box, ale jaka prawda to nie wiem
a po za tym jesteś silny/mocny chodzisz na jakieś SW siłownia, kondycję masz masz mocne kości
Bez sensu go przeprosiłeś lepiej dostać po pysku niż prosić o litość, przepraszając go za nic jak napisałeś zobaczył to i już będzie wiedział, że się boisz
Hmm. Silny jestem tak nawet nawet jak na swój wiek, kondycje mam dość dobrą od biegów, pływania i jazdy na rowerze, a SW żadnej nie trenuję. Chcę się zabrać za KB, ale to jak będzie kasa. Do starszych lecieć z tym nie chcę, bo i tak mają dużo spraw na głowie a matka w szpitalu na jakichś badaniach leży bo ciśnienie ma za wysokie. I wolę to samemu rozwiązać. Staram się go zlewać cały czas, ale jak do mnie podbije znowu to nie wiem czy mi się uda go "olać". Ja go nie prowokuję, on ciągle zaczyna i doskakuje.
Powiedz rodzicom o swoim poroblemie oni coś wymyśla
skarżenie się w tym wieku to chyba nie to, ma jednak trochę lat i powinien zadbać o to sam tym bardziej jeżeli mają własne problemy Na Twoim miejscu bym się nie dał pomiatać i zastraszać ale to już Twoja sprawa jeżeli dasz się teraz rozejdzie się i będą Cie traktować jak pizde
Powiedz rodzicom o swoim poroblemie oni coś wymyśla jak nie to zlewaj go dalej. Bójka w ostateczności.
A jak starzy 'po swojemu' załatwią to wyjdzie na konfidenta albo frajera na podwórku i zostanie mu podszycie i chujowa opinia przez następne 10 lat. Zły pomyśł. Jeśli o mnie chodzi - jak jesteś 'taki wygadany', to mogłeś rzucić hasłem solówki. Ustaw się z nim ze swoimi i jego kumplami. Pobijecie się 1:1 a gdyby jego koledzy 'pomagali', to i Ty masz swoich na zabezpieczenia, a i jeśli dostanie wpierdol solo, to już się do Ciebie nie przyczepi, bo analogicznie, jeśli pokazałes mu że się boisz, nawet jeśli był w grupie, to on myśli, ze samemu też by Ci najebał. A chyba nie o to chodzi. Potrenuj opanowanie - posparuj się na rękawice z jakimś kumplem, postaraj się dojść do stopnia, w którym 'nie bijesz na cepa', tylko celujesz ciosy w odpowiednie miejsca. Ważny jest też efekt psychologiczny - nawet jeśli przegrasz, a zostawisz 'większe spustoszenie' ( czyt. poleci mu farba z nosa pierwszemu / więcej, lub będzie miał fioletowe oko / oczy / czoło / ch^j wie co ) to i tak wyjdziesz obronną ręką. Bo z podbitym okiem to jego będą się pytali od kogo dostał, niż Ciebie.
To co napisałem to nie jest mój typ myślenia, tylko porada przypasowana pod towarzystwo / klimat w jaki prawdopodobnie się wjebałeś. Powodzenia. \/
EDIT:
A tak między nami - sztuka walki 'bardzo szybkie nogi' przydaje się w sytuacjach 'ktoś woła mnie z daleka z 7 kumplami' bo raz, że nie musiałbyś go przepraszać, dwa, miałbyś czas, zeby to przemyśleć, odetchnąć, trzy, mógłbyś powiedzieć, ze zwiałeś, bo ich było siedmiu, a ty sam. A na solo chętnie wyskoczysz. Tyle.
Dzięki Artysta, zmotywowałeś mnie. Tylko nie wiem skąd wziąć rękawice. Chyba poczekam aż on zacznie, potem będzie mi się łatwiej tłumaczyć, że się broniłem jak coś. ;]
Majkel Pomógł: 14 razy Wiek: 20 Dołączył: 29 Mar 2009 Posty: 509
Wysłany: 2010-03-26, 16:30
Mawashi napisał/a:
Jak Zbierz sam 'siły' i znajdź go samego i skopaj tak aby nie dał rady poruszyć nogą albo ręką, najlepiej abyś mu kilka zębów wybij, taka by była pamiątka
Problem z czytaniem ze zrozumieniem :O Taka pamiątka to jest płacenie odszkodowania do końca życia.
szamanxd napisał/a:
jest kozakiem tylko w grupie, a samemu to trzęsie portkami i ucieka gdzie pieprz rośnie
Tzw. Policja gejming.
Mawashi napisał/a:
no i po co ci taki głupi problem nie używaj w życiu tego ruskiego badziewnego składaka napisałem w życiu, bo to tylko dla szczyli i leszczy ta n-k
Użył naszej klasy to ma dostać wpierdol ?
Artysta napisał/a:
Potrenuj opanowanie - posparuj się na rękawice z jakimś kumplem, postaraj się dojść do stopnia, w którym 'nie bijesz na cepa', tylko celujesz ciosy w odpowiednie miejsca
To ciekawe,jak potrenuje na "nie cepa" ??
Mawashi napisał/a:
no tak, u mnie taki koleś jest, że jak go skopiesz, po bijesz, uderzysz itp... to całe bloki będą Ciebie ścigać i skopią cię do czystej krwi i będziesz leżał w kałuży krwi i stękał z bólu i żalu... niby ten koleś chodzi na box, ale jaka prawda to nie wiem
Ciekawe ile w tym prawdy.
szamanxd napisał/a:
Będę wdzięczny za jakieś sugestie, bo sam już nie wiem co z tym fantem zrobić.
Pierwsze - konsekwencje,z tego co czytam,a jest to dość śmieszne,bo jak można kogoś za "nk" bić,lub straszyć,koleżka poleci po wpierdolu na policję.
O kolegów bym się jego nie martwił,zakładam że koleżka chce się pokazać co to nie on,a znajomi to pewnie jedno i to samo - czyli on kozaczek oni również,on dostaje wpierdol oni spierdalają. - 80% kolegów tak się zachowuje.
szamanxd napisał/a:
(on z resztą podobno też nie)
Ty zawsze powinieneś mieć przy sobie kogoś zaufanego,ale nie kogoś takiego kto powie,że Ci pomoże bo szczerze ja w takie słowa wątpię,musisz mieć kogoś sprawdzonego.
Co do przepraszania,trudno stało się,teraz po prostu nie daj ciała,dyplomacja na niewiele się zda,według mnie tylko szybki wpierdol dla leszcza przy kolegach,muszą czuć respect,ale wiadomo konsekwencje,nie daj się gnoić bo tak Ci zostanie,widzisz on też się nigdy nie klepał więc jest szansa,że jak dojdzie co do czego to wymięknie.
_________________ BABILON PŁONIE-CZAS ODEBRAĆ KORONE BESTIA NA TRONIE KRWIĄ SPLAMIONE DŁONIE TARCZĄ MOJ BÓG MÓJ POCZĄTEK I KONIEC
Majkel, słońce Ty moje, po prostu - nie będzie rzucał się z zamkniętymi oczami i pianą w dupie, tylko będzie patrzył się w co bije. Do tego trzeba się przyzwyczaić. Bo powiedz, lepiej pięć razy zarysować typowi czoło pięścią, czy raz strzelić prosto w nos - i poprawić, choćby po skroni? To najlepsza krótkotrwała ( bo chlopak nie ma wiele czasu ) forma treningu. Poza tym, nie wysyłamy go na SW, bo tam nie chodzi się dla 'jednej solówy', tylko dla siebie. Co do 'zaufanych', widzisz, często jest tak, że mówią, że nigdy Cię nie zostawią, a w razie czego robią po gaciach. Mało w XXI wieku jest ludzi prawdziwych ,trzeba liczyć na siebie - taka prawda. Chodzi o psychologię, jeśli szaman wygra solo / wpierdoli mu, to i ziomki tamtego typa nabiorą do niego jakiegoś szacunku, jak i sam główny bohater kozactwa już się nie odezwie. A ... bo mi się przypomniało, jeszcze raz z tymi 'sparami' bo widzisz, większośc zmęczenia w walce ulicznej / solówie bierze się przez stres. I im bardziej go opanujesz, tym spokojniej podejdziesz do sprawy - zero motylków przed napierdalanką + większa precyzja podczas.
Szaman - nie osraj się. Nie czekaj aż on zacznie, on już zaczął i spanikowałeś i przeprosiłeś go - za nic. Po prostu wyzwij go na solówkę 'za tamto' i sprawdź, czy jest tak samo mocny samemu.
Pisali tutaj, że to cwaniaczek. Podejdź do niego jak będzie sam (odważnie) strzel mu śmigłowca spytaj się czy teraz jest taki cwany i jak chce to niech wyjdzie do Ciebie teraz, bo przy kolegach każdy taki cwany i to on się zestresuje a nie Ty i nic nie zrobi. Będzie przestraszony, będzie próbował zgrywać twardziela, ale nie zrobi Ci dużej krzywdy (najwyżej strzeli liścia, ale Ty wtedy mu oddajesz i milczy) a jak będziesz wychodził to lekki uśmieszag, który będzie z niego kpił.
Po prostu wyzwij go na solówkę 'za tamto' i sprawdź, czy jest tak samo mocny samemu.
nie rozumiem po co wyzywać na 'solo' [przeważnie ktoś ogląda pokaz], jak sam jest to walisz z zaskoczenia bez zbędnych słów i tłumaczeń za co...
najlepiej abyś ty był przygotowany fizycznie i psychicznie a on nie
Ponieważ wtedy on będzie mógł Cię gonić z kolegami bez wyrzutów. Podbije, wyskoczy, że 'z partyzanta się nie jebie', a potem jego kumple skopią chłopaka. Solo jest najklarowniejsze, zarówno Ty jak i ewentualni widzowie wiedzą, 'jak było', kto się bił a kto jest mocny tylko w gębie. \/
a czasami 'spectrum' jest przeciwko Tobie i może nieźle wkopać, a czasami milczeć i nie pomogą, a czasami 'gliny' wezwą można mnożyć i troić przykłady...
różnie to bywa, a tak by złapał go samego i by zgnoił od razu...
A potem dostałby wpierdol od jego ziomków, albo niego z "7 kumplami" i sprawa ciągnęłaby się w nieskończoność. a Chłopak chce ją definitywnie zakończyć.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach