Podstawa z każdym większym i cięższym przeciwnikiem: nie dać mu podejść. Najważniejsze jest utrzymanie dystansu i uniknięcie złapania przez przeciwnika. Ja sam jestem z tych większych i cięższych, ale wiem czym się kończy wyskok do jeszcze masywniejszego i silniejszego przeciwnika.
Co do walki z 2+ przeciwników, to zasada taka jak powyżej plus nie dać się okrążyć i nie stawiać sobie ograniczeń. Kiedy już rzuca się na was kilku to znaczy, że maja w d**pie jakąkolwiek walkę na zasadach, więc nie ma co szczędzić kopów w jaja.
Pomógł: 5 razy Dołączył: 08 Sie 2007 Posty: 1001 Skąd: ty mieszkasz??:P
Wysłany: 2007-11-20, 21:24
kulaohio Jezeli oni cie znaja i codziennie sie z nimi mijasz to ucieczka nie ma sensu... jest kilka wyjsc dogadaj sie z nimi ze mozesz sie z nimi bic ale pokoleji(ja tak kiedys zrobilem wygralem solo i reszta sie juz bic nie chciala bylo ich 4 ja sam ale ja troche uszkodzilem kolesia i dlatego pewnie nie chcieli) wiec jak sie dogadasz to za wszelka cene polam nos wybij zeba MUSISZ WYGRAC... a jak sie nie dogadasz to nie czekaj na ich ruch tylko wbiegnij w nich i zapier*ol z calej pi*** w nos i najlepiej tym dwom na raz taka metoda dla odwaznego...
i najlepiej pocwicz taka metode na worku albo z jakims kumplem w rekawicach
_________________ " Bulterier wymięka kondycyjnie przy pitbullu, a ja jestem jak pitbull i lecę z frajerami do końca bo nie wiem co to litość. "
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2007-11-20, 21:53
Tylko ze oni nawet jesli wygrasz moga zechciec rewanzu za pare dni, ale tym razem to oni cie rozniosa i bedzie cie bolec bardziej niz ich.
MasterKill - ja pisalem w wypadku gdy jeszcze do kontaktu nie doszlo.
Jezeli juz sie natknales na nich to faktycznie wszystko jest dobre. Ale trzeba tez wziac pod uwage ze zwykle to byle frajerzy sie nie trafiaja i sa na tyle kumaci ze jak jest 2 to jeden probuje zajsc od tylu. 2-3 to nic jak z miejsca trzeba bynajmniej 1 zdjac a najlepiej 2 jak pisal MasterKill (trick dobry), albo sie znimi dogadac, chociaz zadko to skutkuje. Jesli sie z nimi nie dogadasz to moge zaproponowac jakies przedluzenie reki ewentualnie.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
W przypadku kiedy spotykasz typa regularnie, najlepiej jest się pokazać jako świr. W razie ewentualnej walki odrobina histerycznego śmiechu, berserk w oczach i inne poje****e zachowania. Może brzmi głupio, ale działa. Niewiele osób zaczepi świra.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2007-11-21, 17:10
Tak tylko ze znowu to jest niebezpieczne z tej strony, ze jak ktos znajomy to dojzy to sie rozprzestrzeni wiesc ze masz cos nie tak pod sufitem.
Ale sama strategia na czuba czesto skutkuje, a wrecz odstrasz napastnika.
Wiecie co... my tu spekulujemy, a tu chlopak nam nie napisal jak to z nim jest, moze on tylko tak teoretycznie napisal.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
a to z robieniem z siebie głupka to słyszałem ze to podobno jest dobre :D:D i pomaga a na szczęście nie uciekam od ciosów w jaja i palców w oczy to pomaga niestety uwielbiam walkę w parterze :/ pozostałości po judo :/
[ Dodano: 2007-11-21, 20:28 ]
niestety coraz częsciej zdazają sie walki z kilkoma na szczesnie zdażaja się kumple w pobliżu którzy lubia się bić :)
[ Dodano: 2007-11-21, 20:31 ] shinra, poco się zastanawiać nad tym czy ktoś znajomy nas dojrzy w zaistniałej sytuacji i tak myślimy jak tu wygrać :D:D:D:DD
Ja tam nie lubie na czuba bo wtedy technika jest gorsza osobiscie lubie doskok, szybka kombinacja typu: lewy prosty, prawy prosty, lewy prosty, prawy chak, lewy prosty, kolanko, lewy i prawy low kick. Ja zawsze po takiej kombinacji prubuje dostrzec jaki jest najczulszy punkt tego wiekszego i silniejszego. A na gosci w mojej wadze zawsze stosuje lewy, prawy prosty i prawy low kick i jak narazie skutkuje:D
Oczywiscie jesli chodzi o tą kombinacje co napisałem to jak wiadomo, nie zawsze wychodzi bo na ulicy bywa roznie
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2007-11-21, 22:39
Kombinacje najwazniejsze zeby byly skuteczne. A co do tego myslenia to w czasie walki raczej nie masz czasu na myslenie, bo na same ruchy go niewiele jest. Takie cos to mozesz sobie w domu rozwazac, ale widze ze tobie tez to olewka wiec rozmyslen proponuje koniec. Mnie osobiscie zwisa co kto mysli, bo mysle ze i tak mam cos z czuba, ale techniki "na wariata" nie uzywam i nie zamiezam bo wtedy trudniej sie skoncentrowac i wlasnie wymiezyc dobry cios.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2007-11-21, 22:57
Jeśli stoję na bramce i problemy robi ktoś więkrzy bardzo przydaje się krav maga, kop w jaja kolano na twarz, a jak nie pomaga mam jeszcze batona a jeśli jest ich więcej niż jeden ja wołam swoich kumpli albo się oddalam w wtapiam w tłum...
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
moj styl na ulice :jak widze ze jest wiekszy ale nie o duzo to czekam az zacznie podchodzic to wetdy front na klate i tak kilka razy az sie wku**wii zaczyna na pale leciec z lapami wyczekac moment i tuba w nos jak ni padnie zejdz z lini ciosu w bok i wal w nere mowie ci takiej swini jak jebniesz w nere to musi pasc ;] a jezeli gosc jest o duzo wiekszy to wyciagam kastet i wale w szczene i po walce a jezeli nie mam kastetu przy sobie to krucho bo mialem taka akcje ze bilem sie z gosciem na klatce i nerwy mnie poniosly i bilem sie w klinczu :D (teraz moim zdaniem to byla glupota) i zlapalem za banie kolano lecz nie trafilem bo sie poderwal do gory a ja razem z nim wywrocilem sie i but na pysk a ze koles z wioski to go potem doje*alem z kasteta i wszyscy na wiosce wiedza ze poki mam kastet wlapie leepiej do mnie nie skakac :D taki off top trenowalem KK 2lata w tym mialem elementy boksu, MT i podstawy w parterze uwazam ze to wystarczy zeby pokonac typowego street fightera :D
Kiedys zaczynajac treningi MT sparowalem caly czas z koksem- kolesiem 175cm 95kg (ja 172cm 64kg). Gosciu bardzo silny i nie taki wolny, w wyciskaniu lezac doszedl wtedy do 160kg. Zawsze chwalil sie ze jest dobrym bokserem ale jednak dawalem z nim rade a jego ciosy nie byly wcale takie odczuwalne. Dla mnie kluczowe okazaly sie: szybkosc, wyczekanie momentu na cios i lepsza kondycja. Natomiast duze (moim zdaniem) znaczenie ma wzrost bo z wyzszymi mialem juz problem.. Inaczej jest z kims nie trenujacym. Taki typ najczesciej wymachuje cepami jak poparzony, az do zmeczenia leje gdzie popadnie. Bijac sie z amatorami najskuteczniejsze byly ciosy proste w szczene i brzuch oraz uniki i frontalny. I dobry jest element zaskoczenia. Lowkick na noge tez jest dobry, w moim przypadku najlepszy byl cios w okolice kolana a nie udo. Ciosy w brzuch sa odpowiednie jak ktos walczy na spokojnie uzywa techniki, wtedy sa to bomby z opoznionym zaplonem ktore z czasem utrudniaja oddychanie. Kumpel na wielu zawodach MT wygrywal w ten sposob ze kopal lowy w brzuch, ale ciezko bylo opanowac to w jaki sposob on wkladal kopa :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach