Rzecz dzieje się dzisiaj.Wsiadam do autobusu z jakimiś 3 typami.Siadam a oni zaczynają do mnie furać i straszyć że mi wklepią.Zaczeli mnie rzucać jakimiś śmieciami.Mówili że mnie zleją i straszyli jakimiś kolegami ale jak ich się zapytałem jak na się nazywają albo o jakąś ich ksywke to nie wiedzieli bo nikogo pewnie nie znają.Wysiadłem na przystanku na którym miałem wysiąść a oni ze mną.Zaczeli mnie popychać.Jeden dostał strzała a reszta zaczeła uciekać i krzyczeć że idą do mojej mamy i dzwonią na policje.A ja poszedłem spokojnie do domu.
_________________ Łatwiej prosić o przebaczenie niż o pozwolenie.
Panowie, spokojnie. Dodam, ze moja reakcja byla taka sama xD
A co ja bede pisal wiecej. Po prostu pojde spac.
Jakis nietoperz mysle, tez nie zaszkodzi.
\/(,-,)\/
Bez urazy Panowie, ale jak czytam te Wasze "historie" to chce mi się śmiać :D Jeżeli wszystkie te wasze historie są prawdziwe, to jesteście terminatorami :P Ale bez przesady że co drugi dzień się z kimś bijecie i zawsze wygrywacie albo wyskakujecie na trzech typów i każdego na strzała składacie ;D Oczywiście nie mówię, że każdy z was kłamie bądź coś sobie dodał, ale większość na pewno :D Ja osobiście mając rocznikowo 16 lat na ulicy się nigdy nie biłem, nikt się do mnie nie rzucał, a jak ktoś coś sapał to odpowiedziałem a na następne zaczepki nie odpowiadałem :) Więc najlepiej jest uniknąć sporu, dopiero w ostateczności się tłuc ;) Pozdrawiam wszystkich fighterów :)
BuA, i masz racje ;D Chociaz mam kolege, ktory klepie sie prawie codziennie, ma takiego pecha, kiedy mnie w ogole nie zaczepiaja ;D Jesli ktos sie patrzy to i ja sie patrze, a jesli widze ze gosc jest patologiczny to sie usmiecham i ide w swoja strone :D W sumie mam takie cos, ze bardziej obawiam sie sytuacji walki z 1 osoba jak z 3 chlopaczkami. Jakos zawsze sie na takich patrze usmiechajac i zastanawiajac czy moze sie napatoczą na mnie tak dla zabawy ;)
Nie bujam sie nie wiadomo jak choc i takie rzeczy mi zarzucano ale tez nie spuszczam glowy jak obok kogos przechodze, to na pewno ma wplyw na takie sytuacje.
ostatnio byłem z kumplami w klubie wypić piwo, i był z nami jeden kumpel który jest że tak powiem zaczepny, a że waży około 130kg i ma z 195cm to i jest odważny, i siedzimy sobie i przechodzi ochroniarz, i ten mój kumpel że jak bedą takich cieci zatrudniać to im kiedyś ktoś ten klub rozwali, jak tamten to usłyszał to odrazu twardo że jak ma problem to zaprasza na dwór, no i wyszliśmy, i zaczeli sie klepać znaczy ten ochroniarz zaczął machać rekami coś jakby kungfu, wtedy dostał sierpowego że nos mu sie rozlał po twarzy, i wyleciał drugi ochroniarz z lolą, i mojemu kumplowi do łeb przywalił, i ten jak dostał białej gorączki, zrozbiegu sie na niego rzucił i zaczął go okładać, wtedy zaczeliśmy go odciągać, i podleciał jakiś koleś i zapytał go czy pamieta tą twarz, i sie zaczął preżyć wiec ten mu mój kumpel mu odrazu z bani wyjechał, i po gościu wtedy wyleciał ktoś z klubu, i gazem chciał go prysnąć, ale tak wyszło że trafił mojego drugiego kumpla, i zaczął uciekać, wtedy ten co sie tak wcześniej klepał poleciał za nim, wiec to tamten zamkął sie w środku, i wtedy tomek zaczął tłuc z pieści w szybe, ale że nie chciała ustąpić to złapał z klamke i zaczął szarpać i drzeć sie że go zabije, i w pewnym momęcie zamek puścił, i drzwi sie otworzyły, i tak zaczął klepać tego z ochrony żę z tamtego krew tylko sie lała, wtedy nadjechała policja zgarneli go, i teraz biedak siedzi... a dwóch ochroniarzy wylądowało w szpitalu
Ostatnio zmieniony przez adam_177 2010-03-06, 16:32, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach