Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2010-02-28, 22:21
przemoxD napisał/a:
michal_5_fcb, dla mnie technikum [ciach]
pieprzysz jak potluczony ;)
przemoxD napisał/a:
Boruta, Shinra, nie wiem czego mi współczujecie. Jak byłem mały to w mojej miejscowości jeszcze nie było przedszkola
Tego, ze rok wczesniej bedziesz musial isc do roboty
Co do przedszkola to u mnie bylo, ale i tak pierwsza to bylo pierwsze co widzialem od wewnatrz. Mamusia wiedziala co dobre dla synka
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Shinra z technikum się nie pomyliłem, wiem co mówię.
Dalej nie wiem o co Wam chodzi. Shinra z tą mamusią to pijesz do mnie? Ja mojej matce nie mam nic do zarzucenia w związku z moją przedwczesną edukacja. A moja matka w stosunku do mnie nigdy nie miała, ani dalej nie ma przerośniętych ambicji, żeby mnie celowo rok wcześniej wysyłała do szkoły.
djmati90 Pomógł: 4 razy Wiek: 21 Dołączył: 09 Sie 2007 Posty: 479 Skąd: Jelna/Kraków
Wysłany: 2010-02-28, 23:55
chodzi o to ,że to powinna być decyzja rodziców kiedy posłać dzieci do szkoły bo widzisz jakiś rodzic może sobie nie życzyć aby jego dziecko poszło do szkoły w wieku 5-6 lat.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2010-03-01, 14:06
przemoxD napisał/a:
michal_5_fcb, dla mnie technikum to szczyt bezsensu. Prawie każde, można by rzec. I też mi się śni politechnika. Większość przedmiotów zawodowych to lipa, cóż... ja Ci radzę przenieść się do LO i wziąć ostro za to co na studiach technicznych Ci się przyda - czyli za przedmioty ścisłe.
Ale pitolisz bez sensu. Mam kilku znajomych którzy poszli na politechnikę po LO. Musieli się OD PODSTAW uczyć rysunku technicznego, mechaniki technicznej itp. większość wymiękła, a z przedmiotów ścisłych tacy słabi nie byli.
I z racji swojej skąd wiesz, że przedmioty zawodowe to lipa? Byłeś na jakieś takiej lekcji, widziałeś czego się tam uczy [mi tutaj chodzi o technikum mechaniczne (czyt. obróbka skrawaniem] w moim przypadku)?
I co widzisz w technikum bezsensownego?
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Boruta: bez najmniejszych zgrzytów. Jeśli mam być w 100% szczery, to było tak - w podstawówce się nimi nie interesowałem, w gimnazjum już tak - ale dziewczyny z klasy (która to klasa była tą samą co w podstawówce, z niewielkimi zmianami) urodą nie grzeszyły. Za to w średniej już zajebiście, a z niektórymi to nawet bardziej niż zajebiście
michal_5_fcb: mój kuzyn poszedł na budownictwo prosto z LO, radził sobie bardzo dobrze - bo właśnie był (i dalej jest) umysłem ścisłym, i z przedmiotami zawodowo-ścisłymi nie miał problemów. Rysunek techniczny? można się go nauczyć bardzo szybko. W technikum np. budowlanym nie uczą z tego co wiem rysunku odręcznego - architektonicznego, który jest potrzebny na egzaminach na wydziały architektur.
Skąd wiem że przedmioty zawodowe to lipa? Cóż, może zbyt ostro skrytykowałem technika mając stosunkowo dość małą wiedzę na ten temat, bo mimo, iż chodziłem do technikum (stosunkowo krótko ), to jednak w innych miastach, w innych szkołach moga uczyć czego innego. U mnie jest masa różnych techników w różnych szkołach, a polecić mogę tylko budowlane w jednym ośrodku i elektryczne już w innym. Dlatego mogę nie mieć całkiem racji. (mam nadzieję że rozmawiamy o konkretnych technikach - budowlane, mechaniczne, elektryczne i tym podobne - a nie technikum logistyczne czy technikum budowy fortepianów)
Co widze w technikum bezsensownego? Nie chce mi się przytacząc argumentów, więc uogólnię: chcesz iść na studia - wybierasz LO, chcesz zdobyć zawód - szkołe zawodową, a technikum? nie wiem czy słyszałeś o takim powodzeniu, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Nie można mieć wszystkiego naraz. Skupiać się jednocześnie na nauce, i na nauce zawodu, bo na to jest za mało czasu. Podam przykład z moimi dwoma kolegami którzy chodzili do jednej klasy w technikum mechanicznym: jeden się uczył słabo, praktyki olewał, albo pracował "na odpier*** się" - więc maturę ledwo zdał, egzamin techniczny oblał, i teraz zapier***a na budowie nie w zawodzie. Drugi się uczył dobrze, praktyki miał u ojca w warsztacie (na mechanice znał sie dobrze już przed średnią bo pomagał ojcu), zdał dobrze maturę, egzamin zawodowy też - i teraz pracuje u ojca w warsztacie i studiuje zaocznie mechatronikę. Więc kwestia technikum to też kewstia indywidualnego podejścia ucznia. (ten drugi miał i zawód, i wykształcenie, co się rzadko zdarza). Ale się rozpisałem ;P Pozdro.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2010-03-01, 18:16
przemoxD napisał/a:
chcesz iść na studia - wybierasz LO, chcesz zdobyć zawód - szkołe zawodową, a technikum?
Cóż ja to może postaram się wytłumaczyć na swoim przykładzie. Do technikum poszedłem bo:
1. Interesuję się tymi rzeczami
2. Chciałem mieć i zawód i maturę
Rozumowałem tak: idąc do LO kończę z maturą. Niech po tych trzech latach coś się stanie, coś co zmusi mnie do natychmiastowego pójścia do pracy wtedy nie mam żadnego wyjścia. W jakimkolwiek zakładzie pracy mogę co najwyżej rowy kopać, albo beton podawać bo nie mam nic, zero żadnego papieru co by mówił, że coś mogę robić. Po technikum mam maturę czyli droga na studia otwarta. Mam zawód w ręce. Idąc gdzieś do pracy mam jakiś papier. Do tego w moim technikum mogę zrobić np. kurs spawacza. Nie mówię, że to da mi super posadę, albo że będę zarabiał nie wiadomo ile. Jednak zawsze coś.
przemoxD napisał/a:
jeden się uczył słabo, praktyki olewał, albo pracował "na odpier*** się" - więc maturę ledwo zdał, egzamin techniczny oblał, i teraz zapier***a na budowie nie w zawodzie.
Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Nie chciał się uczyć w technikum, olewał praktyki to tak ma.
Jeżeli ktoś się przykłada, ma bakcyla do tego to jest jak drógi opisany przez ciebie kumpel.
przemoxD napisał/a:
Rysunek techniczny? można się go nauczyć bardzo szybko.
Taaaa...widać, że masz o tym pojęcie. Tak dla twojej wiadomości to rysunek techniczny to nie tylko rysowanie, linii i pismo techniczne, ale: chropowatość, powierzchni, tolerancja położenia, kształtami i masę innych rzeczy nie jest to wcale proste.
Tak reasumując to technikum to dla mnie coś odpowiedniego. To co tam mam to odpowiada mi i mnie interesuje. Ty wolisz LO, twój wybór.
Może ktoś przytoczy inne argumenty to będzie ciekawiej
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Ja tam ogolnie nie mam zamiaru sie zbyt wiele wypowiadac, bo uwazam, ze kazdy idzie gdzie mu sie podoba, ale wydaje mi sie, ze jednak do samej matury lepiej przygotuje cie LO, wiec jak jestes nastawiony na studia (i to nie jakies typowo techniczne), to nie oplaca sie isc do technikum.
Jakby każdy szedł gdzie się mu podoba to połowa mężczyzn została by męskimi dziwkami. Nie zawsze można pracować tam gdzie chcesz. Nawet jak skończysz studia to pracy możesz nie znalezć. Ja teraz polecam mieć jakiś zawód. Wystarczy spojrzeć na statystyki. Teraz najmniej jest ludzi z zawodami.
Jakby każdy szedł gdzie się mu podoba to połowa mężczyzn została by męskimi dziwkami.
Chodziło mu tu o wybór szkoły i nie przesadzajmy, bo chyba mi nie powiesz, że ktoś ma wybierać jakiś kierunek z tego względu, że większość forumowiczów tak każe
zostawac, szczerze to niewiele mnie obchodzi opinia innych na temat tego co robie i sam do nich wtracac sie nie mam zamiaru. Tak jak zauwazyl Batman, chodzilo mi tu o dowolnosc w wyborze szkoly, nie mam zamiaru kogokolwiek przekonywac do jakiejkolwiek instytucji, twierdze tylko, ze jesli dla kogos priorytetem sa studia nietechniczne, to najlepiej przygotuje go liceum - bo nie oszukujmy sie, przygotowanie sie do egzaminu zawodowego i matury jednoczesnie to jednak sporo pracy, nie mozna byc najlepszym we wszystkim.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2010-03-02, 23:33
przemoxD napisał/a:
Shinra z tą mamusią to pijesz do mnie?
Nie, nie! Bron Boze! Nic z tych rzeczy. Matka, to dla mnie temat objety immunitetem we wszelkich dyskusjach, a to byla tylko taka mala odskocznia od tematu.
Jezeli tak to odebrales, to pardon - nastepnym razem postaram sie pisac jasniej.
A teraz do tematu. Chodzi mi glownie o to, ze w ten sposob w pewien sposob traci sie dziecinstwo. To w tym czasie jest najwiekszy wlyw na to jak zakresla sie przyszly charakter, zainteresowania, kontakty z otoczeniem i inne (glownie) czysto psychologiczno-socjalne aspekty rozwoju. Wg. mnie to czas odpowiedni na luzna zabawe, a nie gniecenie sie w ciasnej sali i wykonywanie czyichs polecen (nawet jesli sa jakos zwiazane z zabawa).
przemoxD napisał/a:
Shinra z technikum się nie pomyliłem, wiem co mówię.
To ci teraz wytlumacze, ze nie wiesz o czym mowisz-a przynajmniej nie do konca.
Zaczac by trzeba od tego, ze LO jak sam nazwa mowi ksztalci 'ogolnie' (juz nie mowie o ludziach co ciagna tylko za przedmioty co ida pod mature), czyli troche tego, troche tamtego, ale nic konkretnego. Fakt, mozesz po tym ksztalcisc sie w kazdym mozliwym kierunku - ale jak sam zauwazyles "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Dodatkowa sprawa, po LO musisz isc na studia bo teoretycznie nie masz nic, null, zero, finito. Teoretycznie mozesz jedynie doly kopac. Dopiero skonczone studia daja jakies uprawnienia. No, ale... zawsze jest jakies 'ale'... zawsze moze sie noga powinac. Jak ktos madrze zauwazyl, 'zdarzenia losowe' tez maja wplyw na to co sie z nami dzieje... Pach! jaks choroba, albo smierc (tfu tfu przez lewe ramie;)). Trzeba zaczac zarabiac, a paierka nie ma...;/ Pach! wypadek, mocno lamiesz nogi (cap czarnego kocura za ogon;)), jedno kolokwium, drugie i rok studencki w plecy, a do rozpoczecia nastepnego daleko...;/ A przeciez moze sie zdarzyc tez tak, zeczlek uzna ze kierunek to pomylka i trzeba go zmienic, albo zwyczajnie nie poradzi sobie i odpadnie w przedbiegach... albo co gorsza na 3 roku- tak sie zdarza;/ Tak wiec jak widzisz rozowo tak nie jest.
Tak, wiem, to jest czarnowidztwo, ale wychodze z zalozenia (dlatego mysle, ze technikum daje jednak lepsze perspektywy), ze idzac na wojne trzeba miec plan odwrotu wrazie zbierania batow, bo choc i z nim moze byc krucho, to jednak bez niego akcja na klesce sie konczy.
Co do samych technikow i zawodowek, to wskazujesz, iz to ta druga ma wiekszy sens.
Otuz pozwol, ze cie uswiadomie. Zawodowka (juz pomijajac brak mozliwosci dalszych studiow) owszem uczy zawodu (na pewno czesto lepiej z racji wiekszej praktyki), ale z doswiadczenia - choc sam jakims orlem nie bylem - wiem, ze roznica w poziomie, w efekcie koncowym, miedzy zawodowka a technikum, jest ogromna (opieram sie tylko o informatyke i elektronike - moze w profilach mechanicznych, budowlanych itp sa mniejsze, ale tego ocenic juz nie moge, musialby sie wypowiedziec ktos pocinajacy na to).
W kazdym razie po ukonczeniu jednego i drugiego papier jest (po technikum jest tytul Technika, a po zawodowce nie wiem jak to jest okreslane[?]) wiec prace znalesc latwiej (nawet jak poza wyuczonym zawodem to wola brac z paierem, bo taki zawsze moze sie przydac). Dodatkowo po technikum mozesz dalej isc na studia zyskujac stopien Inzyniera, albo poszezyc swoje umiejetnosci o jakis inny kierunek - co wcale nie oznacza, ze w czasie miedzy egzaminami nie mozesz normalnie zarabiac na normalnym etacie.
przemoxD napisał/a:
Skąd wiem że przedmioty zawodowe to lipa? Cóż, może zbyt ostro skrytykowałem technika mając stosunkowo dość małą wiedzę na ten temat, bo mimo, iż chodziłem do technikum (stosunkowo krótko ), to jednak w innych miastach, w innych szkołach moga uczyć czego innego. U mnie jest masa różnych techników w różnych szkołach, a polecić mogę tylko budowlane w jednym ośrodku i elektryczne już w innym.
To ze technikm jest ogulem o kant dupy obic (maly odsetek dobrych miejsc to rowniez klopot ze studiami), nie oznacza, ze przedmioty sa lipnie skonstruowane - chyba ze zle zeozumialem twoja wypowiedz, bo tak ja zrozumialem
1)Ktos powie, ze mowie o tym co jest jasne. Zrobilem tak zeby pokazac swoj subiektywny - bo inny nie istnieje - punkt widzenia i oczywiscie ktos moze sie, ze mna nie zgadzac.
2)Ktos powie, ze i po podstawowce mozna dobrze zarabiac, a po studiach kopac doly. Oczywiscie przyznam racje (sam robilem w meblowym-dorabialem w czasie praktyk-z profesorkiem, czy cus w ten desen, ktory wczesniej wykladal na studiach geografie-redukcja kadr go zdegradowala;)), ale mowimy tu o jako tako teoretycznie zakreslonym przebiegu zdarzen.
3)W praktyce, wszystko schodzi sie do tego, ze wybor jest zalezny do tego co na dana chwile uznajelmy za wygodniejsze.
To tyle droga podsumowania tekstu, ktory i tak wiekszosc oleje albo nie doczyta, bo jest zwyczajnie za dlugi i zbyt chaotycznie napisany
Z zasmrodzonego pokoju pozdrawia was odwieczny fan Mody na sukces. Dobranoc
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
A po zawodówce zawsze można zrobić Liceum uzupełniające, które już daje średnie, więc w ten sposób zdobędziesz zawód i większe doświdczenie (gdzie pracodawcy masterkowiczów patrzą bardziej na to) i średnie, które może się kiedyś przydać
Racja po technikum można mieć prace, zarabiać ale zawsze będziesz szarym pracownikiem, nigdy sie zostaniesz kimś na czołowym stanowisku... Jeżeli komuś to odpowiada to spoko, mi nie. Od razu zaznaczam, że są wyjątki bo czuje, że zaraz mi się oberwie ;D
_________________ <Cyber Rekin> Co myślicie o moim nicku?
<Deepdelver> Jest świetny. Nazwę tak córkę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach