Wysłany: 2009-03-12, 01:04 Coraz młodsze tresowane dzieci
Cytat:
Obniżenie wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat ma nastąpić od września 2009 r. i ma być rozłożone na trzy lata. W tym czasie do pierwszych klas szkół podstawowych będę trafiały dzieci z dwóch różnych roczników. Taki harmonogram przedstawiono w poniedziałek na konferencji przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej pt. "Edukacja skuteczna, przyjazna i nowoczesna".
Równolegle przez pierwsze dwa lata dla dzieci sześcioletnich, które nie pójdą do szkoły, będą funkcjonowały obowiązkowe "zerówki", czyli roczne obowiązkowe wychowanie przedszkolne; w ostatnim zaś roku wprowadzone zostaną obowiązkowe "zerówki" dla pięciolatków.
Polskie Towarzystwo Dysleksji, w opinii na temat projektu Podstaw Programowych Kształcenia Ogólnego wyraziło przekonanie, że próba wdrożenia go w życie pociągnęłaby za sobą wiele negatywnych następstw dla nauczycieli, rodziców, a przede wszystkim dzieci. Zdaniem Towarzystwa, propozycja reformy programowej służy głównie osiągnięciu celów finansowych, bowiem skrócenie o rok czasu przebywania dzieci i młodzieży w szkole pozwoliłoby na poczynienie oszczędności w budżecie państwa.
Wyniki projektu badawczego "Sześciolatki w Polsce" dowodzą, że niemal we wszystkich sferach przygotowania do edukacji sześciolatki z przedszkoli wykazywały znacząco wyższy poziom rozwoju niż sześciolatki z "zerówek" szkolnych. Były wyraźnie aktywniejsze, wykazywały wyższy poziom rozwoju umysłowego i uzyskiwały lepsze wyniki w zakresie przygotowania do rozpoczęcia nauki. Były także lepsze w kategoriach szczegółowych, składających się na ogólny poziom dojrzałości szkolnej: gotowość do czytania, pisania, liczenia oraz rozumowanie.
U dzieci takich intensywniej rozwijały się zdolności poznawcze. Maluchy osiągały wyższy poziom analizy i syntezy słuchowej oraz wzrokowej, potrafiły lepiej dbać o porządek, sprawniej poruszały się po placówce, częściej wykonywały zadania bez niczyjej pomocy, sprawniej posługiwały się przyborami szkolnymi i lepiej o nie dbały, łatwiej nawiązywały kontakt. Były też bardziej opiekuńcze, lepiej potrafiły oceniać zachowanie rówieśników, nie były uległe i ciche, za to pewniejsze swojej decyzji i adekwatnie do sytuacji reagowały złością lub gniewem. Także poprawnie wykonywały wszystkie polecenia, były bardziej wytrwałe i zainteresowane oraz lepiej koncentrowały uwagę.
Zdaniem ekspertów, przeniesienie sześciolatka z placówki przedszkolnej do szkolnej pogorszy jego szkolny start. Ten pogląd podziela Polski Komitet Światowej Organizacji Wychowania Przedszkolnego.
Prof. Danuta Waloszek z Akademii Pedagogicznej w Krakowie stwierdza, że edukacją dzieci sześcioletnich, a teraz także pięcioletnich, ustawicznie się rozgrywa w Polsce interes polityczny, przy czym zupełnie nie dba się o jej jakość, uwrażliwioną na specyfikę rozwoju człowieka w tym wieku.
"Dzieciństwo do 6 roku życia najszerzej przekłada się na sprawność człowieka w dorosłości (...) Takich warunków nie ma w żadnym razie w szkole, która organizowana jest wedle paradygmatu masowości, unifikacji form i uniwersalizacji treści kształcenia. Dzieci do szóstego roku życia są rozwojowo nieprzygotowane do wejścia w przestrzeń społeczną.
Dr Marta Kochan-Wójcik zwraca uwagę, że obniżenie edukacji szkolnej nie może odbyć się przez przesunięcie treści obecnie realizowanych w klasie I do poziomu klas zerowych. Przeciętny sześciolatek nie jest gotowy do rozumienia pojęć wykorzystywanych w edukacji siedmiolatków. Zderzenie go z wiedzą nie na jego poziomie skutkuje lękiem, poczuciem bezradności, niechęcią wobec nauki i szkoły.
Prof. Anna Brzezińska, psycholog rozwoju i edukacji, też poparłaby protesty rodziców ze względu na proces rozwojowy przedszkolaka. W jej ocenie, to raczej przedszkola są przygotowane do wyłapania niedostatków u dzieci. "To jest ostatni rok indywidualnej stymulacji malucha. Jeśli się go zaniedba, nie ma mowy o równaniu szans. Raczej - o pogłębianiu dysfunkcji i różnic" - podsumowuje.
Za sprawą rodziców powstały dwie inicjatywy zbierania podpisów przeciwko planowanej reformie - "Ratuj maluchy" oraz "Prawa rodziców". Rodzice stworzyli również portal "Forum rodziców", na którym prezentują bieżące informacje na temat reformy systemu edukacji oraz inne tematy związane z edukacją.
Rodzice na stronie www.ratujmaluchy.pl zwracają też uwagę, że finansowanie reformy i dodatkowe koszta związane z przyjęciem dodatkowych uczniów zostały zepchnięte na samorządy, a więc MEN pozbyło się odpowiedzialności finansowej i ograniczyło budżet na reformę z 347 mln zł do 40 mln. zł. Ustawa o reformie nie wyznaczyła też żadnych standardów, jakie musi spełnić szkoła aby przyjąć sześciolatki w 1 klasie - według zasady, że jakoś to będzie.
O prawdziwych przyczynach reformy wspomina szefowa MEN, Katarzyna Hall: „młodzi ludzie wcześniej trafią na uczelnie, a potem na rynek pracy”. "Czy siedzenie w domu z bezrobotnymi rodzicami jest szczęśliwym dzieciństwem" – pyta retorycznie minister.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-03-12, 21:29
"tresowanie. no dokladnie. szkolnictwo corazbardziej przypomina tresure.
coraz mlodsze dzieci, wkuwaja coraz wiecej, coraz trudniejszego materialu i w coraz szerszym zakresie - to jak dla mnie zakrawa o patologie
//To czego sie uczymy teraz w porownaniu (na poziomie czasu, etapu nauki i poziomu materialu) sie coraz bardziej rozmija z tym czego uczyli sie nasi rodzice, jezeli to "przyspieszajace tempo" ma byc utrzymywane, to jak pomysle czego bedzie musialo uczyc sie moje dziecko, az zal dupe sciska.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Za niedługo to 5 latki poślą do szkoły czemu ?? Bo tak im będzie odpowiadało i będą myśleli że młodzi ludzie zostaną w kraju, a dupa i tak pojadą za granicę. Te dzieciaki to wyrosną na same kujony i muły. Nauczyciele będą tak schizowali ich psychikę że walki to będzie temat tabu. Kto wtedy będzie trenował ?
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-03-13, 15:28
mlodyyzf napisał/a:
Kto wtedy będzie trenował ?
Zawsze się znajdą jacyś "odmieńcy". No i nie zapominaj, że jest Fight-club i tu taki muł wejdzie to my go na SW naprostujemy
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Nie odróżniają kształtów figur, nie potrafią same się ubrać i spakować rzeczy do tornistra - twierdzą nauczyciele po pierwszym półroczu. A to tylko niektóre problemy, z którymi muszą się uporać sześciolatki, których rodzice zdecydowali o tym, że mają rozpocząć naukę w szkole - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Jeśli rodzice mają wątpliwości, powinni udać się do poradni psychologiczno-pedagogicznej, a jeśli trzeba, odroczyć wysłanie dziecka do szkoły. W przeciwnym razie problemy będą się nawarstwiać, dzieci będą reagować nerwicą, a w końcu i tak powtarzać klasę - radzi w rozmowie z gazetą psycholog Ewa Kuczyńska kierująca Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną nr 10 w Warszawie.
Błąd może kosztować malucha stracony rok - nie da się bowiem cofnąć go do zerówki, gdy już rozpocznie naukę w pierwszej klasie. Tego przepisy nie przewidują. A to oznacza, że jeśli nie radzi sobie z nauką, będzie powtarzał pierwszą klasę.
Zdaniem psycholog Ewy Kuczyńskiej wiele sześciolatków nie jest na tyle dojrzałych społecznie, by poradzić sobie z nauką w szkole. Są bierne, wychowane przed telewizorem i komputerem, niedojrzałe emocjonalnie.
A to nie koniec kłopotów. Dzieciom w pierwszej klasie zadaje się prace domowe. Skoro sześciolatek nie radzi sobie z pracą w szkole, to nie poradzi sobie również z samodzielnym odrabianiem zadania. Będzie potrzebował pomocy rodziców, a ci nie zawsze mają na to czas.
Zadania zadawane są codziennie, a nie każdy rodzic ma na to czas. To niesprawiedliwe, że sukces dziecka jest uzależniony od aktywności rodziców - mówi gazecie Katarzyna Klimczak, mama 6-letniej Alicji.
MEN nie dostrzega jednak problemów. Zdaniem jego urzędników reforma edukacji sprawdza się.
Żadnych dodatkowych zmian w systemie już nie przewidujemy - mówi gazecie Grzegorz Żurawski, rzecznik resortu edukacji narodowej.
Po paru latach pracy z dziećmi mogę stwierdzić, że problem nie tkwi w nich tylko w rodzicach. Rodzice nie interesują się wychowaniem dziecka, "oddają" je do przechowalni - na treningi SW, na harcerstwo, na obozy letnie, do szkoły.
W szkole pompuje się jedynie dziecku to, co w/g dorosłych przyda mu się w życiu, a dziecko nie umie z tą wiedzą sobie poradzić bo nie wyniosło z domu umiejętności miękkich i wiedzy ŻYCIOWEJ, takich małych pierdółek, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy - zrobić kupę, zrobić siusiu, zamiast płakać, ze jest zimno, wziąć sobie kocyk. W dziecku zabija się ciekawość i inicjatywę, staje się bezwładnym "pojemnikiem" na wiedzę, z którą nie wie co i po co cokolwiek robić.
Żeby nie było, 8 lat pracowałem z dziecmi na obozach jako wychowawca, prowadzę sekcje dzieciece Capoeira i od pol roku jestem tatą :)
To jest chore jakieś, przecież dziecko 6-7 powinno iść do przedszkola, a nei odrazu do sQl i kuć jak głupi;/
A ogółem sQl zgadzam sie z powyższym postem są bezużyteczne rzeczy np w gimnazjum, ktoś już sobie upatrzył dany kierunek po gimnazjum, a tu się uczy rzeczy wgl mu nie potrzebnych typu twierdzenia,wzory fizyczne itp.
Wiem,że to nie na temat, ale cóż jakoś tak wyszło;-)
_________________ Po przeciwnościach, losu dążyć do celu...
Tak ode mnie, pamiętacie może te czasy, gdy wszyscy siedzieliśmy w przedszkolach - kumple darli się pod oknem, żeby wyjść na dwór, wyobraźnia działała na maksa... Poznawało się pierwszych przyjaciół - tych z którymi teraz oblewamy hektolitry wódy ; )? Jeśli pomysł wejdzie w życie, to dzieci zostaną pozbawione dzieciństwa - prawda jest taka, że od 1 klasy podstawówki, stopniowo z roku na rok wysysane jest z nas życie - tak do studiów. Rozumiem, mądrym być trzeba być, ale po pierwsze, połowa tego, co uczymy się na wszystkich etapach szkolnictwa - nie przyda nam się NA NIC, po drugie, osoby wysoko postawione nie potrzebują choćby 80% tego, czego się uczymy. Mają komputery, kalkulatory i internet. W szkole nikt nie uczy praktyki, to tak, jakby ziomek pokazał mi na 'youtube' legendarne parafuso. ch^j z tego, że widziałem i potrafię je opisać, wiem jak się nazywa, jak nie umiem go wykonać. Dalej - jeśli dzieci tak wcześnie zostaną wysłane do szkoły - to ich uspołecznienie opadnie, bo podczas 'szkolenia / tresowania' jest coraz mniej czasu dla kolegów, choćby na 'chowańca w parku'. Denerwuje mnie to co widzę, najchętniej wrzuciłbym kilka granatów odłamkowych do sejmu. Tak, byłaby to najlepsza reforma w Polsce od kilkuset lat... taki granacik. ; )
uirapuru - wyj^b to coś z sygnatury, odezwij się do mnie na gg / skype. Puszczam Ci namiary.
A ogółem sQl zgadzam sie z powyższym postem są bezużyteczne rzeczy np w gimnazjum, ktoś już sobie upatrzył dany kierunek po gimnazjum, a tu się uczy rzeczy wgl mu nie potrzebnych typu twierdzenia,wzory fizyczne itp.
Wiem,że to nie na temat, ale cóż jakoś tak wyszło;-)
_________________
Ty wiesz, ale inne osoby z Twojej klasy? może jednak im to się przyda?
To się nikomu nie przydaje. Nawet jak kogoś zainteresuje dany temat, to musi się nauczyc myslec w odpowiedni sposób, a tego szkolne przeładowane bezwartosciowymi informacjami programy nie zapewnią.
No Ci co idą do LO czyli do 5 osób maks.
Reszta do technikum mechanik,elektryk, itp ja ino z kumplem gastronomia/hotelarstwo, i po co takie rzeczy po nic.
A wgl w życiu przydadzą Ci się wzory z fizy?
_________________ Po przeciwnościach, losu dążyć do celu...
Ci co idą też nie. Generalnie jedyny raz kiedy ktokolwiek był w stanie mnie czegos sensownego nauczyć, to na psychologii na SWPS. Na historii (UG) udało mi sie samemu przy okazji czegos nauczyć, a ogólniak i podstawówka były tylko marnotrastwem dzieciństwa i młodości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach