Sawczuk: Jestem dyplomatą. Przedstawicielem demokratycznej Rosji.
Franz: Ja jestem nikim, wyrywam tylko chwasty...
Sawczuk: Nie rozumiem.
Franz: Chwasty, co przeszkadzają żyć drugim...
Sawczuk: Mam immunitet dyplomatyczny. Współpracuję z waszym rządem i to zupełnie legalnie, panie oficerze Franz...
Franz: To mój kolega jest oficerem, ale... on nie może cię złapać, bo stracił kciuk i nie może chwytać...
Sawczuk: Franz... krótko, kto cię kupił?
Franz: Ja też myślę, że każdy ma swoją cenę...
Sawczuk: A jaka jest twoja?
Franz: Chciałbym, żeby taka jedna mnie kochała...
(Sawczuk patrzy na swój pistolet leżący niedaleko)
Franz: Nie rób tego, to ma być egzekucja... nie chcę cię zabijać w samoobronie.
Sawczuk: Dlaczego?
Franz: Dlaczego? Powiem ci dlaczego... bo nie podobają mi się niusy w telewizji... i wiesz, myślę, że to jest twoja wina...
Sawczuk: Moja śmierć niczego tu nie zmieni. Wydaje ci się, że jesteś taki dobry. Ale jest tak tylko dlatego, że ja jestem taki zły... beze mnie jesteś niczym... ty to ja, taki układ... raj-piekło, Bóg-Szatan, dobro-zło, tak było i tak będzie, my albo oni...
Franz: A jeśli Boga nie ma, to co z ciebie za Szatan?
- Pan Jarosław Psikutas
- Panie widzisz tam pan es na końcu? No to proszę czytać dokładnie.
- Faktycznie nie ma. Czyli Psikutas bez es.
-------------------------------------------------
- Bądź z nią ostrożny
- Mam do niej zaufanie
- Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dał bym sobie za nią rękę uciąć, i wiesz co ? I teraz kur** nie miał bym ręki .
-------------------------------------------------
- Ty sprawę mam
- Ta a jaką
- Dawaj walizkę
- Nie mam kluczyka
- Twój pech
- Panowie chwileczkę, chyba nie obetniecie mi ręki z powodu jakiejś pierdolonej walizki? Jak ja będę wtedy wyglądał? Przynajmniej nie symetrycznie. Ja nie chcę być kaleką do końca życia, ja mam rodzinę, plany na wakacje jestem biznesmenem, potrzebuje tej ręki do pracy na laptopie, do drapania sie w tyłek, na pewno mam gdzieś kluczyk o który sie
tutaj rozchodzi
- To poszukaj lamusie inio rusz
- dobra
- przepraszam
- o rzesz ty w mordę kopany
- Coś ty mi kur** zrobił, bandyto
- Przestań sie mazać chłopaki nie płaczą
- a miało być tak pięknie
-czyśty zwariował?! w takim stanie ma kierować?
-no to co? u nas policja nie łapie
-ale nie o to chodzi, pozabija nas!
-za kierownicą to nie ten sam człowiek^^
-a potem z tą kasą wchodzimy do kasyna, dostajemy potwierdzenie wygranej i kasa jest czysta.
- a jak nie wygramy?
- my wcale kur*a nie bedziemy tam grać !
- czyli rozumiem ze powiedzenie nie grasz nie wygrasz traci tutaj sens?
- traci go..kur**..bezapelacyjnie
- Co sie dzieje wąski?
- spierdalaj z tym bufetem bo mi tapicerke pobrudzisz
- Kargul podejdź no do płota!
- a na co mie to?
- podejdź jako i ja podchodze
- no podszedł żem i co?
- zdejm czapke
- łoj tatko Wicia wierzchem jedzie..
- nie może byc na kocie??
- mógł byś nie palić u mnie w wozie
- lubię zapalić przed egzekucją
- ale nie u mnie w wozie nie chce sie biernie zaciągać
- będę trzymał fajkę za oknem
- wszyscy tak mówią słyszę to na okrągło dla mnie Grucha możesz ja trzymać nawet w dupie ale nie w moim samochodzie
-----------------------------------------
- chodzi mi o ten sweter co go masz na sobie, zajebałeś go z powodzi dla powodzian ? pies Ci g wszamał a potem zwrócił ? Chciałbym poznać historię tego swetra
-----------------------------------------
- co to było? walnęliśmy w jakiegoś psa ?
- chyba jeżozwierza
- jakiego jeżozwierza?
- Takiego dużego jeża
- Grucha czy ty na prawdę jesteś taki tępy w tym kraju nie ma takich zwierząt. Jest żubr, bóbr, kur** łoś, lis, wilk, kuna, koń, wydra, ryjówka, zając to są zwierzęta które żyją w Polsce
Więzień: Niech będzie pochwalony pan nasz Jezus Chrystus... Koło Szecherezady przechodziłem i patrzę stoi ta kobita, tak jakoś biednie wyglądała, a ja w Boga wierzę, to żal mi się jej zrobiło. No to mówię pójdziesz ze mną, tu niedaleko... do Wielkiego Ryśka. Rysiek ma melinę, całkiem niedrogo bierze. Śledzia można tam kupić i czarne. To jego teść, to takie robi, że to lepsze niż szynka, ja wolę. To wypiliśmy tam pół baksa z nią i z Ryśkiem i ona mówi, że ma dzieci. Duże? Pytam. A ona mówi, że no jedno cztery, drugie dwa... nie dwa i pół, nie dobrze mówię, cztery i pół i dwa lata. To miałem akurat te pieniądze, co dostałem jak wychodziłem, to dałem. No niech kobita kupi jakieś pomarańcze tym dzieciom, akurat tak się Wigilia jakoś zbliżała... cukierki jakieś... no niech dzieci takie coś mają od życia, nie... Ty, ja potem wchodzę do Starego Mordziatego, znasz Starego Mordziatego, on też ma melinę, tylko droższą... ja patrzę, a ta kur** tam z tym Starym Mordziatym siedzi i wódkę pije... i tak żeby nie skłamać, no pół litra tak do połowy już odpite. To ja mówię, to ja po to ci dałem pieniądze, żebyś dzieciom pomarańcze kupiła, mówię, a ty tutaj na melinie z pijakami wódkę pijesz?... No to ci mówię, to tak jak stałem, tak ją jebłem młotkiem, no... takim z półtora kilowym. No ze łba nie było co zbierać... wyrwałem chwasta..
Taki dłuższy ale niesamowity Franz pewnie go znasz
no i słynne: "Yippie ki yay, motha' fucker!" z Die Hard
– Kocham cię, Dziubasku.
– Kocham cię, Misiu-Pysiu. Wszyscy zachować spokój! To napad!
– Niech któryś z was tylko, kur**, drgnie, a rozpierdolę jak ostatniego skurwiela!
W tej branży jest od chuja nierealnie myślących skurwieli, przekonanych, że ich dupa zestarzeje się tak jak wino. Jeśli myślisz, że skwaśnieje, to dobrze myślisz. Jeśli myślisz, że z wiekiem szlachetnieje – to źle myślisz.
– Czym jest cud?
– Aktem Boga.
– A czym jest „akt Boga”?
– Kiedy niemożliwe staje się możliwe. Dzisiejszy ranek jednak pod to nie podpada.
– Nie, Vincent, źle rozumujesz. Bóg może zatrzymać kule, zmienić colę w pepsi, znaleźć moje kluczyki... Ale nie o to chodzi. To nieważne, czy był to cud spełniający wymogi cudu. Ważne jest to, że Bóg wmieszał się w nasze sprawy.
– Ale dlaczego?
– Tego, kur**, nie wiem.
Jestem gotów poruszyć niebo i ziemię. Jeśli zwiał do Indochin, niech nasz czarnuch zaczai się w jego miseczce z ryżem i pośle mu kulkę w dupę.
Noc przed meczem poczujesz lekkie ukłucie. To twoja wkurwiona na ambicja. Pierdol ambicję! Ambicja tylko boli... nigdy nie pomaga. Zwalcz tą jebaną ambicje w sobie. Bo za rok, kiedy się będziesz byczył na Karaibach, powiesz sobie: Marsellus Wallace miał rację.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach