Co z tego gdzie by je sprzedawali? I tak by to dostali od starszych "kolegów"
_________________
Komaro Pomógł: 15 razy Dołączył: 25 Paź 2008 Posty: 1727
Wysłany: 2010-02-01, 22:32
good napisał/a:
Batman, grzybów by w kioskach nie sprzedawali
A w Holandii? Jak by była pełna legalizacja to tak i chyba bym tego nie chciał bo Polska to kraj zacofany i ludzie nie znają ograniczeń co do grzybów do ludzie nie wiedzie co to haluny i jakie są i ile trzymają.
No to może od starszych kolegów, w Holandii od nowego roku też chyba weszła ustawa, która daje możliwość kupienia zielska czy innych specyfików dla pełnoprawnych obywatelów Holandii, za pomocą specjalnej karty płatniczej.
_________________ MUAY THAI...
"Bez trenera nie będzie z Ciebie fightera" :D
Komaro Pomógł: 15 razy Dołączył: 25 Paź 2008 Posty: 1727
Wysłany: 2010-02-01, 22:55
good napisał/a:
No to może od starszych kolegów, w Holandii od nowego roku też chyba weszła ustawa, która daje możliwość kupienia zielska czy innych specyfików dla pełnoprawnych obywatelów Holandii, za pomocą specjalnej karty płatniczej.
Nie sądzę, żeby takie coś. Od razu automaty ze szlugi tak jak w Niemczech a i tak sobie kupują wszyscy bo kto ma tego pilnować? :P OCB od starszych kolegów?
Indymedia podały, że koncern Agora (ten od Wybiórczej) odmówił wydania wydreukowane w ich drukarni i ponoć opłaconego czasopisma warszawskich rastafarian z powodu textu o dragach.
Pomimo tego, że w stanie Michigan medyczna marijuana jest legalna, WalMart zwolnił pracownika chorego na raka, u którego test narkotykowy wykazał przyjmowanie narkotyku zaleconego mu przez doktora. "Zostałem zwolniony ponieważ przeszedłem niepomyślnie monitoring antynarkotykowy" - mówi Joseph Casias. W 2008 roku otrzymał tytuł pracownika roku w oddziale w Nattle Creek pomimo tego, że już wtedy cierpiał na raka zatok i nieoperacyjny guz mózgu. Na polecenie lekarza, Casias legalnie używa marijuany, by zmniejszyć doskwierający mu ból.
"To bardzo pomaga" - mówi Casias - "Używam jej by uśmierzyć ból. By poczuć się bardziej komfortowo i być osobą aktywną."Casias twierdzi, że chodził do pracy każdego dnia od 5 lat, gdy zaczął pracować w WalMarcie. "Dałem im wszysko. Codziennie 110%. Robiłem wszystko co mi kazano. Więcej, niż mi kazano. 12 - 14 godzina na dobę.". W listopadzie ubiegłego roku Casias skręcił kolano na terenie sklepu. Podczas rutynowego badania na narkotyki przeprowadzanego podczas wszystkich wypadków w pracy wykazano w jego ustroju obecność substancji czynnych marijuany. Casias pokazał managerom kartę medyczną uprawniającą go do używania narkotyku, ale i tak został zwolniony. "Powiedzieli mi, że nie akceptują i nie uznają pozwolenia na medyczną marijuanę."
Casias twierdzi, że nigdy nie palił marijuany przed pójściem do pracy - "Nie, nigdy nie przyszedłem do pracy pod jej wpływem. Myślę, ze to nie jest fair. Przez mój stan zdrowia odmawia mi się prawa do pracy i możliwości utrzymania rodziny."
"W stanach takich jak Michigan, gdzie przepisy ws. marijuany cały czas się utrzymują, zatrudnieni wciąż muszą przestrzegać polityki firmy która wymaga zwolnienia zatrudnionego w przypadku pozytywnego wyniku monitorowania narkotykowego" - powiedział rzecznik WalMart Greg Rossiter z głównej siedziby firmy - "Uważamy, że nasza polityka jest zgodna z prawem, a decyzje na niej oparte mają nasze pełne poparcie"
Casias od listopada pobiera zasiłek dla bezrobotnych, ale w tym tygodniu został zawiadomiony, że WalMart kwestionuje jego prawo do zasiłku. "To niesprawiedliwe" - twierdzi zwolniony pracownik.
Walka z narkotykami przynosi odwrotny efekt
Raport podważa jej sens.
Walka z gangami narkotykowymi to błędne koło. Prowadzi do jeszcze większej przemocy. W miejsce zlikwidowanych kryminalistów wchodzą następni. Są groźniejsi od przeciwników - do takich wniosków doszli kanadyjscy naukowcy z Centre for Science in Drug Policy po analizie danych z 20 lat.
Każde ingerencja prawa w narkotykowy rynek ma odwrotny skutek do pożądanego. Prowadzi do jeszcze większych przestępstw z użyciem broni - powiedział Dab Werb, współautor dokumentu.
Przykładowo w Meksyku zdecydowana wojna z handlarzami doprowadziła do pięciokrotnego wzrostu przemocy i przestępczości. Po likwidacji rynków kokainy w sześciu miastach USA, statystki zabójstw poszły w górę w czterech z nich. Podobnie było w Australii po aresztowaniach dilerów.
Zwolennicy legalizacji narkotyków twierdzą, że wyniki raportu wyraźnie wskazują na słuszność takiego rozwiązania.
Światowy rynek tych substancji liczony jest na 200 miliardów funtów rocznie. Dlaczego on nie jest opodatkowany, lecz pozostaje w rękach mafii? - pyta Fundacja Transform Drug Policy.
Zgadzam się, wiem, że ma to takie skutki, ale gdyby zalegalizowali, to by z początku również było tragicznie, później coraz mniej, ale i tak ludzi by sprzedawali jakieś gówna za tańszą cenę, co nie byłoby dobre (produkt)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach