Sporty Walki i Sztuki Walki - Fight Club Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Jak manipulują dziennikarskie hieny
Autor Wiadomość
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4448
Skąd: 3city
Wysłany: 2008-10-26, 12:37   Jak manipulują dziennikarskie hieny

Cytat:
Stanley Cohen opisał to po raz pierwszy . Zaczyna się od - dajmy na to -
niewielkiej bijatyki kibiców piłkarskich. Zdarzenie to w gruncie rzeczy
nie ma znaczenia dla rzeczywistego stanu bezpieczeństwa publicznego. Ale
media mają skłonność do kreowania urojonych zagrożeń przez
wyolbrzymianie incydentów, których rzeczywiste znaczenie jest
marginalne. Zwłaszcza wtedy, gdy nie ma akurat ciekawszych tematów. A z
bijatyki można ukręcić naciągany nagłówek typu "ZNÓW BIJATYKA POD
STADIONEM - POLICJA ZATRZYMAŁA 34 OSOBY". Gdy wszystkie gazety przemówią

jednogłośnie, wytwarza to w opinii publicznej uczucie urojonego
zagrożenia.

Politycy - którzy muszą się liczyć z opinią publiczną - zaczynają
się
wtedy prześcigać w urojonych pomysłach na zapobieżenie urojonym
problemom. Opozycja zarzuca rządowi bezczynność wobec narastającego
zagrożenia. "Przygotowaliśmy radykalne ustawy" - ogłasza rząd. "My mamy

jeszcze radykalniejsze" - zawoła opozycja.

Przez kilka tygodni, czasem miesięcy, prasa, parlament i politycy będą
żyć problemem przemocy na stadionach - a potem o nim zapomną, gdy już
gazety znajdą sobie nowy nośny temat. Ten właśnie cykl Stanley Cohen w
swojej książce "Folk Devils and Moral Panic" nazwał paniką moralną.

*Zagrożenie przyjedzie skuterem Lambretta*

Cohen przeanalizował to na przykładzie przesadnej uwagi, którą
brytyjskie tabloidy poświęciły wojnom między młodzieżowymi
subkulturami
modsów i rockerów. Modsi nosili kurtki typu Anorak, słuchali czarnej
muzyki (ska, soul, r'n'b) i jeździli skuterami Lambretta.

Rockersi nosili skóry, jeździli motocyklami Triumph i słuchali białego
rock and rolla.

Pierwszą grupę tworzyli głównie studenci, drugą głównie młodzi
robotnicy. Nie oznacza to jednak, że "inteligenccy" modsi byli mniej
agresywni. Przeciwnie, ponieważ wciąż żyli w strachu przed napaścią
rockersów, wyjątkowo dużo radości sprawiało im wystąpienie w roli
napastnika.

Podczas majowego długiego weekendu w 1964 roku modsi i rockersi wybrali
się do sennego nadmorskiego miasteczka Clacton. Wyniknęła z tego uliczna

bijatyka. W ruch poszły pięści i zaimprowizowane pałki z plażowych
leżaków.

Następnego dnia wszystkie gazety (poza szacownym "Timesem") pisały o tym
zdarzeniu na pierwszych stronach pod nagłówkami takimi jak: "Dzień
terroru grup skuterowych" ("Daily Telegraph"), "Miasto podbite przez
młodzież -97 skórzanych kurtek w areszcie" ("Daily Express") czy
"Inwazja dzikich na wybrzeże"

("Daily Mirror").

We wtorek gazety dalej nie miały ciekawszych tematów, więc podgrzewały
to, co miały - cytując się nawzajem oraz fabrykując ewidentnie zmyślone

rozmowy z rzekomymi rockersami o fantazyjnych przydomkach typu "Dziki

Mick". Stanley Cohen - wówczas młody socjolog, który temu zagadnieniu w
końcu poświęci doktorat w London School of Economics - pojechał na
miejsce zdarzeń i rozmawiał z naocznymi świadkami, którzy wyśmiali
relację prasową.

Emeryci spotkani przez Cohena w Clacton mówili, że nie czuli się
zagrożeni tą bijatyką, i wspominali, że dzisiejsze gangi młodzieżowe
to
już nie to, co w latach 20., kiedy uliczna bójka bez ofiar śmiertelnych
była uważana za niezaliczoną.

Prasa tymczasem dalej nakręcała poczucie zagrożenia, doprowadzając w
końcu do tego, że konserwatywny poseł Harold Gurden oskarżył
laburzystowski rząd o bezczynność. Oskarżenie było o tyle słuszne, że

rząd Harolda Wilsona rzeczywiście konsekwentnie bagatelizował
zagrożenie, co z dzisiejszej perspektywy można mu zapisać na plus.

*Prasa musi mieć otwarcie*

Rząd Wilsona działał jednak w innej rzeczywistości - akurat przełom lat

60. i 70. wiązał się z zaskakującym dla obserwatorów wzrostem znaczenia

prasy tabloidowej. Szacowny "The Times" należał wtedy jeszcze do rodziny
Astorów i przeżywał właśnie ostatnie chwile swojej szacowności.

Jej ostatnim elementem było konsekwentne unikanie drukowania aktualnych
wiadomości na pierwszej stronie. Gazeta typu "tabloid" (format papieru,
na którym ukazuje się także "Gazeta Wyborcza") przez samą swoją
graficzną makietę potrzebuje na pierwszej stronie tzw. otwarcia - czyli
tekstu zatytułowanego mniej więcej "Wczoraj Coś Się Wydarzyło".

Staroświeckie gazety typu "broadsheet" (format, którego używała w Polsce

"Rzeczpospolita" do 11 października 2007 roku, obecnie na wymarciu)
miały tymczasem makiety przystosowane do takiej sytuacji, w której
poprzedniego dnia po prostu nie wydarzyło się nic ciekawego. "Times"
manifestacyjnie na pierwszej stronie miał zwykle ogłoszenia.

Nowy właściciel zmienił makietę i od 1966 roku także "Times" musiał
już
poszukiwać sensacji na pierwszą stronę. Od tego czasu w brytyjskiej
prasie praktycznie nie istniały już mechanizmy mogące powstrzymać
spiralę związaną z paniką moralną.

*Struktura spirali*

Charakterystyczne etapy owej spirali wyglądają tak:

1. Zaniepokojenie: w prasie pojawiają się pierwsze artykuły ostrzegające

przed nowym zagrożeniem. Ich prawdziwym źródłem może być po prostu
brak
ciekawszych tematów na pierwszą stronę, ale na początku najczęściej
jest
jakiś rzeczywisty incydent - spektakularna bójka subkultur albo
samobójstwo nastolatki prześladowanej przez rówieśników.

2. Osiągnięcie konsensusu: grupa społeczna związana z tym zagrożeniem
zostaje uznana za (według słów Cohena) "ludowych diabłów". Pojawia się

bardzo ostry podział: my - zdrowy trzon społeczeństwa i oni -
zagrażający nam zwyrodnialcy. Nikt się nie odważa już posługiwać
zdrowym
rozsądkiem, by nie usłyszeć: "Pan należy do frontu obrony
przestępców!".

3. Media coraz bardziej desperacko poszukują tego, że największym
zagrożeniem bezpieczeństwa są właśnie modsi (rockersi, sataniści,
narkomani, skorumpowani lekarze, pijani kierowcy niesprawnych autokarów
etc.). W mediach pojawiają się artykuły, które w normalnych warunkach
nigdy by nie trafiły do druku, np. "kolejna próba samobójstwa
nastolatka".

4. Sprawa z gazet przenosi się do rządu i parlamentu. Premier zapowiada
zmiany. Opozycja ogłasza, że są niewystarczające. Partie rządzące i
opozycyjne prześcigają się w tym, kto skuteczniej rozwiąże problem. W
parlamencie miażdżącą większością głosów przechodzi napisana na
kolanie
ustawa, czytając którą, prawnicy będą sobie rwać włosy z głowy, ale
dura
lex, sed lex.

5. Sprawa wychodzi z mody. Na kolegiach redakcyjnych wszyscy dochodzą do
wniosku, że teksty o satanistach (modsach, rockersach itd.) się już
czytelnikom przejadły. Wszyscy nagle zapominają o zjawisku, które
jeszcze niedawno budziło powszechne przerażenie, chociaż w gruncie
rzeczy niewiele się zmieniło - nastolatki dalej podejmują i będą
podejmować próby samobójcze. Ale gazety o tym nie piszą, bo to już jest

passé...

*Centralne Biuro Antytaneczne*

Typowe przykłady paniki moralnej na Zachodzie dotyczyły strachu przed
narkomanią, której skutkiem były przyjęte w latach 60. bardzo surowe
akty prawne, które do dziś budzą wątpliwości -dlaczego właściwie
lekarzowi wolno mieć w apteczce środki tak groźne jak morfina czy
strychnina, a posiadanie odrobiny relatywnie nieszkodliwej marihuany
czyni go przestępcą?

Innym znanym i dość dokładnie przebadanym przykładem była panika
moralna, jaką w latach 90. wzbudzały imprezy typu rave. Z dzisiejszej
perspektywy trudno właściwie zrozumieć, co komu przeszkadzało w tym, że

młodzi ludzie wynajmą sobie opuszczoną halę fabryczną czy farmę po to,

by w oddaleniu od zabudowań poskakać sobie do taktu hałaśliwej

muzyki.

A jednak w latach 80. brytyjska policja powołała specjalną jednostkę o
nazwie Party Unit przeznaczoną wyłącznie do tropienia i rozbijania
takich imprez przy użyciu dowolnie naciąganych pretekstów prawnych. W
1994 roku konserwatyści przeforsowali nawet poprawki do kodeksu karnego
przewidujące karę za... puszczanie na imprezie muzyki techno
(zdefiniowanej jako "emisji sukcesji powtarzających się bitów").

Choć wszystko to brzmi absurdalnie, to jednak mało kto się odważał
wyrażać głośno wątpliwości - bo nikt nie chciał być uznany za
członka
frontu obrony młodzieżowych zwyrodnialców. Do tak absurdalnych skutków
prowadziło zdominowanie publicznej debaty przez język tabloidów,
wiecznie poszukujących czegoś, co by się nadawało na nagłówek na
pierwszej stronie.

*Inwazja tabloidów*

W Polsce z tym zjawiskiem na dobrą sprawę mamy do czynienia dopiero od
roku 2003

- przed rynkowym debiutem "Faktu" mieliśmy na rynku właściwie tylko
"Super Express", w tamtych czasach nieporównanie grzeczniejszy, oraz
efemeryczne dwutygodniki zakładane przez Aleksandra Minkowskiego, z
cyklu "Skandale", "Nowe Skandale" czy "Bez pardonu".

Chociaż w latach 90. nie brakowało głośnych afer kryminalnych, a także

subkulturowych bijatyk i kibolskich ekscesów, generalnie udawało się nie

dopuścić do typowej spirali eskalacji, której owocem byłyby prawnicze
potworki.

Pierwszą klasyczną panikę moralną [to nie jest prawda, takie rzeczy zdażały sie juz duzo wczesniej - Boruta] w Polsce sprowokowało samobójstwo
gimnazjalistki z października 2006 roku. Tabloidy znalazły sprawców i
wydały wyrok natychmiast. "Zwyrodnialcy doprowadzili koleżankę do
śmierci" - pisał "Super Express", "Fakt" zaś pisał o "bydlakach" i
"bestiach".

Kolegów z klasy, którzy doprowadzili koleżankę do tragedii, natychmiast

aresztowano. Prokuratura postawiła im bardzo poważne zarzuty. Głosy
powątpiewające w sens tak radykalnych zarzutów tłumiono, bo nikt nie
chciał być uważany za obrońcę bydlaków i bestii, nie mówiąc już o
zwyrodnialcach.

Politycy byli aż nadto chętni, żeby odegrać swoją rolę w spirali
paniki
moralnej. Premier Giertych ogłosił program "Zero tolerancji".
Dyskutowano o likwidacji gimnazjów i klas koedukacyjnych. Wprowadzono
środki zaradcze, które miały zapobiegać podobnym tragediom - tak zwane
trójki Giertycha i system monitoringu.

Przez parę miesięcy media podsycały zainteresowanie tematem przemocy w
gimnazjach. Dowolna wiadomość luźno związana z tym tematem trafiała na

czołówki, np. jakaś próba samobójcza nastolatka.

Jeśli dziś już nie słyszymy o "kolejnych próbach samobójstwa", to nie

dlatego, że ich nie ma - tylko dlatego, że latem 2007 roku media
znalazły sobie nowy temat do paniki moralnej. Wypadek autokaru z
polskimi pielgrzymami pokazał nam, że największym zagrożeniem dla
bezpieczeństwa nie są już zwyrodnialcy w gimnazjach, tylko pijani
kierowcy niesprawnych autobusów, którzy byli głównymi bohaterami
medialnej paniki aż do zastąpienia ich najnowszym krzykiem mody
-pedofilami.

To wszystko byłoby tylko ciekawostką dla medioznawców, gdyby nie to, że

panika moralna zwykle przynosi ofiary. Dla dziennikarzy i czytelników
"przemoc w gimnazjach" to odgrzewany kotlet. Piątka gimnazjalistów,
których zatrzymano po śmierci Ani, wciąż pozostaje osadzona w
schroniskach dla nieletnich.

Jak zwróciła niedawno uwagę Elżbieta Sampławska w reportażu "Coraz
mniej
winni" w "Polityce", ich status prawny jest dziwaczny. Sąd rodzinny
wycofał się z wcześniejszych kwalifikacji prawnych, nie zarzuca już
chłopcom zbiorowego gwałtu, bo ten zarzut od samego początku miał bardzo

słabe podstawy prawne i sformułowano go ewidentnie pod wpływem paniki
moralnej. W tej chwili chłopcom zarzuca się już tylko "ogólną
demoralizację", ale to dziwny powód do przetrzymywania ich w schronisku.

Nikt jednak nie ma ochoty na etykietę obrońcy zwyrodnialców - gdy
terapeuci z gdańskiego Centrum Interwencji Kryzysowych wystosowali apel
do sądu, by wobec chłopców "konsekwencje dostosowane były do czynu, a
asortyment oddziaływań wychowawczych, korekcyjnych i edukacyjnych
uwzględniał wiek, profil psychologiczny, przebieg dotychczasowej kariery
szkolnej i pozaszkolnej chłopców, ich wiedzę i świadomość czynów, a
nade
wszystko, żeby był skuteczny", posypały się na nich gromy za stawanie po

stronie nastoletnich zbrodniarzy.

*Pan traci, pani traci...*

Ofiarami paniki moralnej padają nie tylko ci, których akurat tabloidy
uznają za zwyrodnialców. Sztandarowy projekt ministra Ziobry, czyli
"sądy 24-godzinne", powstał pod koniec 2005 roku w reakcji na ówczesną
panikę moralną związaną z ekscesami kibiców stadionowych.

Praktyka działania tej instytucji pokazała, że zajmuje się ona głównie

karaniem pijanych rowerzystów. Tylko 1 procent to sprawy o charakterze
chuligańskim, dla których teoretycznie tę instytucję powołano.

Nikt nie przeczy temu, że pijani rowerzyści stanowią zagrożenie dla
porządku publicznego. Tak jak nikt nie przeczy temu, że bijatyki
subkultur i kibiców są pewną uciążliwością, a gimnazjaliści
napastujący
Anię byli zdemoralizowani. Ale czy rzeczywiście właśnie te sprawy sądy
i
policja powinny traktować priorytetowo?

Przecież policjant polujący na pijanego rowerzystę to zarazem policjant,

którego zabraknie w ciemnej uliczce, w której ktoś w bardzo banalnym,
bardzo niemedialnym stylu po prostu będzie chciał ci odebrać portfel lub

radio samochodowe.

W ten sposób na samym końcu ofiarą paniki moralnej pada właśnie ten
szary obywatel, którego zaraza PM dotknęła parę miesięcy wcześniej
krzykliwymi nagłówkami - by uspokoić jego poczucie zagrożenia, wysiłek

policji skierowano do zwalczania modsów, rozbijania imprez techno,
tropienia internetowych zboczeńców i rozbrykanych gimnazjalistów. W
efekcie policjanta zabraknie przy nim, gdy będzie go potrzebował. A
najsmutniejsze jest to, że on sam tego chciał.

Pracę Stanleya Cohena powszechnie uważa się za jedno z najbardziej
wpływowych dzieł z zakresu kryminologii i medioznawstwa - a z pewnością

najbardziej wpływowe, jakie się kiedykolwiek pojawiło na styku tych
dwóch dziedzin. W świecie anglojęzycznym był to pierwszy głos rozsądku

sugerujący, że warto jednak stawiać jakąś tamę medialnym panikom. My
chyba na taki głos musimy jeszcze poczekać.
wyborcza.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant
MMA