Wysłany: 2008-02-20, 12:30 Oszołomstwo ciągle w natarciu
Cytat:
Za dużo smoków - MEN wycofał podręcznik
Ideologicznych przepychanek o uczniowski rząd dusz ciąg dalszy. Jak donosi "Gazeta Wyborcza", MEN nie chce dopuścić świetnej książki do polskiego, bo jest "neopogańska" i za mało patriotyczna.
"To lubię" to seria podręczników do polskiego od 15 lat używana w gimnazjach i liceach. Według nauczycieli jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) na rynku. Ale MEN od 10 miesięcy blokuje zatwierdzenie uaktualnionej wersji dla piątoklasistów.
Książka nie podoba się Teresie Izworskiej, powołanej jeszcze przez Giertycha do opiniowana i dopuszczania podręczników. Doświadczenie zdobyte przez panią Teresę podczas nauczania katechezy ułatwiło jej już blokowanie książek do historii (za wzmiankę o zajęciu przez Polskę Zaolzia), biologii (za informację o wkładce domacicznej) i angielskiego (za lekcje o Halloween). Teraz przyszedł czas na "neopogański" podręcznik do polskiego.
Ale Izworska nie podjęła tej decyzji sama z siebie. Jak to zawsze jest w przypadku zatwierdzania podręczników w MEN swoje opinie o "To lubię" wyraziło 12 ekspertów (zazwyczaj wymagane są 4 opinie, ale resort może się od nich odwoływać i zamawiać nowe). Niektórzy ostro skrytykowali publikację, Zarzuty pojawiły się różne, m.in. o "propagandowe treści ekologiczne". Przytaczamy te naciekawsze.
Oto fragment recenzji podręcznika sporządzonej dla MEN przez doktora Franciszka Nieckulę z Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie mogliśmy się powstrzymać, żeby nie zacytować chociaż dwóch fragmentów (za "Gazetą Wyborczą")
Nie ma odzwierciedlenia, choćby fragmentarycznego, składników ojczystej przyrody - wróbli, sikorek, jaskółek, bocianów, jeży, wiewiórek, zajęcy, saren; nie ma polnych kwiatków, roślin, drzew, grzybów, poziomek, jeżyn; nie ma zapachów siana i koniczyny; nie ma krów na pastwiskach, rolników orzących pole i towarzyszących im wron; nie ma zapachu dojrzewających łanów zboża i jesiennych ognisk na kartofliskach (pieczenia ziemniaków). (...) Ale znajdujemy tam opowieści o łapaniu kangurów w Australii, o jakichś edenach w Anglii...
Najwyższy niepokój budzi jednak we mnie treść bardzo wielu czytanek - te wiedźmy, hobbity, muminki, trolle, czary. Gżdacze, Wielkomiludy, skrzaty, czarownice, potwory, wampiry, smoki (bardzo dużo smoków), a wszystko w scenerii, gdzie ? ciemno, mokro i zimno ?. Przerażający świat folkloru mrocznej północy. Ile tego śmiecia, tego szlamu można wtłoczyć w główki 10- i 11-letnich dzieci? (...) Przecież to najgorsza forma krzewienia obskuranckiego neopoganizmu!
Ta... A wydawało się, że wraz z opuszczeniem MEN przez Giertycha skończy się natrętne ideologizowanie polskiej szkoły. I choć wiatr historii powoli dociera do ministerstwa (rzeczniczka resoru zapewniła "Gazetę", że od 1 marca Izworska straci pracę), nie zanosi na gwałtownie zmiany.
"Dojrzewające łany polskich zbóż" wciąż atakują uczniów z większości książek kanonu lektur stworzonego jeszcze za Giertycha, a obowiązującego do dziś.
Ministerstwo Edukacji blokuje podręcznik, bo za mało w nim patriotyzmu a za dużo ekologii
XaViER, Śro, 2008-02-20 10:11 Kraj | Edukacja/Prawa dziecka
Ministerstwo Edukacji Narodowej blokuje możliwość wykorzystywania podręcznika z serii "To lubię" dla V klasy, ponieważ za mało w nich treści patriotycznych, a za dużo "propagandy ekologicznej".
Wydawnictwo postanowiło uaktualnić podręcznik, który był w użyciu przez 15 lat, ale od kwietnia 2007 r. nie może doczekać się na wydanie zgody dopuszczającej podręcznik do użytku w szkołach. - Nieszczęście polega na tym, że "To lubię" dostaje za recenzentów ideologów albo ignorantów - mówi współautorka serii Agnieszka Kłakówna. - To najlepszy z podręczników do polskiego - zapewnia prof. Barbara Chrząstowska, redaktor naczelna "Polonistyki", która sama jest autorką konkurencyjnej książki dla licealistów.
Blokuje go Teresa Izworska, katechetka i działaczka Stowarzyszenia Rodzin Katolickich z Wrocławia, która wsławiła się już tym, że nie dopuściła nowego podręcznika do historii, bo jedna z recenzentek - Małgorzata Żaryn (żona szefa pionu edukacji IPN) - nakazała usunąć treści o zajęciu przez Polskę Zaolzia jako "nie do końca pożądane"; zablokowała podręcznik biologii, bo nie chcieli dopisać, że wkładka domaciczna działa wczesnoporonnie, i podręcznik do angielskiego, bo były tam lekcje o Halloween, które "nie przystają do naszej tradycji".
Zgodnie ze standardem MEN każdy podręcznik sprawdza czterech recenzentów z listy, na którą kandydatów typują m.in. uniwersytety. MEN chce mieć wszystkie opinie pozytywne. Przy jednej opinii negatywnej MEN może powołać arbitra - gdy on zaakceptuje podręcznik, ten idzie do druku.
Tymczasem negatywną opinię wystawiła podręcznikowi recenzentka prof. Krystyna Waszak, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niej "To lubię" jest nie dość patriotyczne oraz "wprowadza zamęt za pomocą modnej od pewnego czasu ekologii, co nie jest wskazane w podręczniku szkolnym".
Już za czasów nowej minister Katarzyny Hall z PO książka dostała kolejną negatywną recenzję. Dr Franciszek Nieckula z Uniwersytetu Wrocławskiego. Dowodzi, że podręcznik jest ?najgorszą formą krzewienia obskuranckiego neopoganizmu?. Że ?opowiada się o odległych światach?, a ?treści rodzime (czyli utwory polskich pisarzy, odwołania do polskiego krajobrazu i tradycji) zajmują raptem 40 stron, podczas gdy treści obce aż 110, i nie można tak ?uczyć dzieciaków miłości do kraju?.
Oto fragmenty z recenzji dr Nieckuli:
"Nie ma odzwierciedlenia, choćby fragmentarycznego, składników ojczystej przyrody - wróbli, sikorek, jaskółek, bocianów, jeży, wiewiórek, zajęcy, saren; nie ma polnych kwiatków, roślin, drzew, grzybów, poziomek, jeżyn; nie ma zapachów siana i koniczyny; nie ma krów na pastwiskach, rolników orzących pole i towarzyszących im wron; nie ma zapachu dojrzewających łanów zboża i jesiennych ognisk na kartofliskach (pieczenia ziemniaków). (...) Ale znajdujemy tam opowieści o łapaniu kangurów w Australii, o jakichś edenach w Anglii...".
?Najwyższy niepokój budzi jednak we mnie treść bardzo wielu czytanek - te wiedźmy, hobbity, muminki, trolle, czary. Gżdacze, Wielkomiludy, skrzaty, czarownice, potwory, wampiry, smoki (bardzo dużo smoków), a wszystko w scenerii, gdzie ? ciemno, mokro i zimno ?. Przerażający świat folkloru mrocznej północy. Ile tego śmiecia, tego szlamu można wtłoczyć w główki 10- i 11-letnich dzieci? (...) Przecież to najgorsza forma krzewienia obskuranckiego neopoganizmu! (...) Zostawmy miejsce tylko dla mitów Greków i Rzymian oraz dla rodzimych baśni i podań, jeśli w nich dostrzeżemy jakieś wartości poznawcze i wychowawcze?.
?Mamy pieśni i hymny patriotyczne, religijne (np. kolędy), parareligijne (np. pastorałki), wojskowe (np. ? O mój rozmarynie ?), partyzanckie (np. ? Dziś do ciebie przyjść nie mogę ?), powstańcze (np. ? Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój ?), harcerskie ( ? Płonie ognisko i szumią knieje ?), turystyczne (np. ? Jak dobrze nam zdobywać góry ?), ludowe (np. ? Zasiali górale żyto ?), biesiadne (np. Mickiewiczowskie ? Hej, użyjmy żywota ?), poetyckie, a nawet ortograficzne (np. ? Żółta żaba żarła żur ?) i inne (...). Do każdego podręcznika z ? języka polskiego ?dla szkoły podstawowej powinna być dołączona płyta CD z piosenkami (...). Na zachętę ofiaruję Autorom myśl Norwida: ? z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic ?".
Za mało polski podręcznik
MEN UZNAŁ, ŻE "TO LUBIĘ" "KRZEWI OBSKURANCKI NEOPOGANIZM"
Zamiast "zapachu dojrzewających zbóż, krów na pastwiskach, rolników orzących pole i towarzyszących im wron" są "smoki (bardzo dużo smoków)", dlatego MEN mówi "nie" podręcznikowi do języka polskiego "To lubię". Choć nauczyciele podręcznik chwalą, ministerstwo nie dopuszcza uaktualnionej wersji podręcznika do szkół, bo "nie ma w nim Polski" - pisze "Gazeta Wyborcza".
Nauczyciele: to najlepszy podręcznik
Ta seria podręczników do polskiego od IV klasy podstawówki do liceum jest w szkołach już od 15 lat. Autorzy chcieli ją uaktualnić i nową wersję dla V klasy przesłali do resortu edukacji. Skutek jest taki, że od kwietnia 2007 r. bezskutecznie czekają na zgodę ministerstwa.
Tymczasem nauczyciele chwalą sobie pracę z "To lubię". - To najlepszy z podręczników do polskiego - zapewnia gazetę prof. Barbara Chrząstowska, redaktor naczelna "Polonistyki", która sama jest autorką konkurencyjnej książki dla licealistów. Nie prowadzi nauczyciela po sznurku, nie preparuje czytanek, tylko każe uczniom korzystać z literatury, kształtuje spojrzenie krytyczne, uczy swobody wypowiedzi. A każdy tekst wychodzi od tego, co jest uczniowi bliskie
Barbara Maria Płodzień, polonistka z rzeszowskiej podstawówki
- Nie prowadzi nauczyciela po sznurku, nie preparuje czytanek, tylko każe uczniom korzystać z literatury, kształtuje spojrzenie krytyczne, uczy swobody wypowiedzi. A każdy tekst wychodzi od tego, co jest uczniowi bliskie - tłumaczy Barbara Maria Płodzień, polonistka z rzeszowskiej podstawówki, która z podręcznika uczy od 12 lat.
Recenzenci: obskuranckie krzewienie neopoganizmu
Kto więc nie lubi "To lubię"?
Standardy MEN zakładają, że podręcznik sprawdza czterech recenzentów z listy, na którą kandydatów typują m.in. uniwersytety. W recenzji musie się znaleźć m.in.: ocena zgodności z podstawą programową danego przedmiotu i szczegółowa ocena poprawności merytorycznej i dydaktycznej. Wszystkie opinie muszą być pozytywne. Gdy choćby jedna jest negatywna, MEN może powołać arbitra. Jego akceptacja oznacza wówczas dopuszczenie do druku.
W przypadku "To lubię" recenzentów było aż 12, bo wydawnictwo odwoływało się od negatywnych opinii. Niektórzy recenzenci zapominali np., że podręcznik ma dwie części i w książce do literatury szukali gramatyki - pisze "Gazeta Wyborcza".
Pod koniec ubiegłego roku wydawnictwu udało się wreszcie uzyskać certyfikat, ale tylko na literacką część podręcznika. Na drugą - do nauki języka - już nie, bo już za czasów minister Katarzyny Hall książka dostała negatywną recenzję.
O dopuszczaniu podręczników decyduje w MEN Teresa Izworska, zatrudniona jeszcze przez byłego szefa resortu Romana Giertycha katechetka i działaczka Stowarzyszenia Rodzin Katolickich z Wrocławia. Wydawcy mówią o niej "cenzor" - twierdzi dziennik. Cieszę się, że jestem już starym człowiekiem, bo za nic nie chciałby żyć w społeczeństwie jakichś kosmopolitycznych cyborgów, kształconych na podręcznikach w rodzaju "To lubię".
dr Franciszek Nieskula, Uniwersytet Wrocławski
W przypadku "To lubię" Izworska zdała się na recenzję prof. Krystyny Waszak. Językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego uznała bowiem, że podręcznik jest nie dość patriotyczny i zawiera "propagandowe" treści ekologiczne. "Wprowadzanie zamętu za pomocą modnej od pewnego czasu ekologii nie jest wskazane w podręczniku szkolnym" - recenzowała Izworska.
Podręcznik nie spodobał się też dr Franciszkowi Nieckule z Uniwersytetu Wrocławskiego. Przekonuje, że książka jest "najgorszą formą krzewienia obskuranckiego neopoganizmu". Zarzuca autorom "opowiadanie o odległych światach" - (110 stron "treści obcych" i pomijanie "treści rodzimych", które zajmują tylko 40 stron książki. Doktor przekonuj, że w ten sposób nie da się "uczyć dzieciaków miłości do kraju". Na koniec Nieckula dodaje jeszcze, że cieszy się, że jest "już starym człowiekiem, bo za nic nie chciałby żyć w społeczeństwie jakichś kosmopolitycznych cyborgów, kształconych na podręcznikach w rodzaju "To lubię".
Bez zgody MEN podręcznik nie może trafić do szkół. Wydawca "To lubię" zdecydował się jednak sprzedać podręcznik nauczycielom.
Najwyższy niepokój budzi jednak we mnie treść bardzo wielu czytanek - te wiedźmy, hobbity, muminki, trolle, czary. Gżdacze, Wielkomiludy, skrzaty, czarownice, potwory, wampiry, smoki (bardzo dużo smoków), a wszystko w scenerii, gdzie » ciemno, mokro i zimno «. Przerażający świat folkloru mrocznej północy. Ile tego śmiecia, tego szlamu można wtłoczyć w główki 10- i 11-letnich dzieci? (...) Przecież to najgorsza forma krzewienia obskuranckiego neopoganizmu!
dr Franciszek Nieskula, Uniwersytet Wrocławski
http://www.tvn24.pl/0,1539510,wiadomosc.html
Komuś się zdawało, ze oni czymś się różnią od siebie?
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2008-02-22, 19:01
No wiesz jak gościu jest dobrym pisarzem to opisze
A tak na poważnie to dla mnie osobiście jakaś paranoja jest.Po co te teksty o smokach itp.Ja naprzykład interesuje się egzorcyzmami,seryjnymi mordercami i satanizmem(ale jestem katolikiem chodze do koscioła itp.)i co wyżucom mnie ze szkoly za to że takie są moje zainteresowania?Nie.Ta książka powinna się ukazać i tyle bo niech lepiej zajmą się czymś powaznym niż głupotami.
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2008-02-24, 13:04
michal_5_fcb napisał/a:
Ja naprzykład interesuje się egzorcyzmami,seryjnymi mordercami i satanizmem(ale jestem katolikiem chodze do koscioła itp.)i co wyżucom mnie ze szkoly za to że takie są moje zainteresowania?
Może i nie, ale mnie wyrzucili między innymi za podobne zainteresowania(z naciskiem na satanizm )bo ubierałem się na czarno(jako jedyny)żeby było zabawniej
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2008-02-24, 16:42
Mad Max napisał/a:
bo ubierałem się na czarno(jako jedyny)żeby było zabawniej
Ja też ubieram sie na czarno bo słucham metalu ale takich problemów to nie mam.
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2008-02-25, 14:06
shinra napisał/a:
sam ksieciunio nic do mnie nie ma.
A umnie jak usłyszał, ze słucham Slayera (jak ktoś nie wie to proponuje posłuchać ich muzyki i ich tekstów) to powiedział, ze mnie do kościoła nie wpóści a jak kiedyś mnie zobczał z koszulką z napisem "Slayer-diabeł na ziemi" to kazał mi to zdjąć.
Ale tylko on się pluje nikt inny.
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
w podWarszawskim Zakroczymie swą siedzibę znalazł serwis www.KsiezaPedofile.info założony przez Wincentego Szymańskiego, ofiarę księdza padofila Czesława Maciaszka
W serwisie tym można znaleźć informacje prawne i porady dla rodziców i ofiar pedofilów w sutannach lub skontatkować się by uzyskać pomoc osobiście
Baza wiedzy o tuszowaniu przez kościół rzymskokatolicki gwałcenia dzieci przez książy w Polsce i na świecie daje pojęcie o powszechoności tej patologii
Jest tam również wiele artykułów i filmów np.
Polskojęzyczna wersja filmu "Watykan i przestępstwa seksualne" z papierzami Ratzingerem i Wojtyłą w roli głównej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach