Trzeba oddielić pragmatyzm polityczny od humanitaryzmu.
Dla nas jako zwykłych, szarych ludzi, tego nie da się oddzielić.
Cytat:
No nie do końca. Jak prezydent USA wtedy nie puścił swoich sportowców do Moskwy, mocno oni protestowali, bardzo chcieli jechać.
To tylko źle o nich świadczy. Proszę sobie sprawdzić jak zachowała się większość polskich sportowców podczas okupacji, gdy proponowano im występy w barwach III Rzeszy, w tym także na niedoszłej olimpiadzie 1940.
Trzeba oddielić pragmatyzm polityczny od humanitaryzmu.
Dla nas jako zwykłych, szarych ludzi, tego nie da się oddzielić.
Kurde, miałem tam wkleić link z filmem "niewygodne fakty 9/11", ale się nie wkleił, wszyscy wiemy, o co chodzi.
Oczywiście, że nie da się tego oddzielić, dlatego politycy muszą manipulowac społeczeństwem, ukrywać prawdziwe pobudki swoich działań. Nie tylko dla utrzymania władzy, ale też dla dobra kraju.
Boruta napisał/a:
Cytat:
No nie do końca. Jak prezydent USA wtedy nie puścił swoich sportowców do Moskwy, mocno oni protestowali, bardzo chcieli jechać.
To tylko źle o nich świadczy. Proszę sobie sprawdzić jak zachowała się większość polskich sportowców podczas okupacji, gdy proponowano im występy w barwach III Rzeszy, w tym także na niedoszłej olimpiadzie 1940.
No jak im proponowano występ w barwach okupanta to chyba nieco inna sprawa.
Kurde, miałem tam wkleić link z filmem "niewygodne fakty 9/11", ale się nie wkleił, wszyscy wiemy, o co chodzi.
Wiemy.
Cytat:
Oczywiście, że nie da się tego oddzielić, dlatego politycy muszą manipulowac społeczeństwem, ukrywać prawdziwe pobudki swoich działań. Nie tylko dla utrzymania władzy, ale też dla dobra kraju.
Chodzi o to, aby nie dać się manipulować. Dobro kraju, to dobro jego mieszkańców, nie urzędników.
Cytat:
No jak im proponowano występ w barwach okupanta to chyba nieco inna sprawa.
Taka sama. Z tą róznicą, że dziś za godne zachowanie nikt takiego sportowca do Oświęcimia nie wyśle.
W Chinach w mieście Kaszgar w autonomicznym regionie Xinjiangu (Sinkiangu) na północnym zachodzie kraju 9 lipca skazano dwóch Ujgurów na śmierć; wyrok natychmiast wykonano. Trzech kolejnych oskarżonych usłyszało wyroki śmierci w zawieszeniu na dwa lata, a pozostałych 12 - wyroki więzienia od 10 lat do dożywocia.
W Xinjiangu - od 1955 r. Regionie Autonomicznym Sinkiang-Ujgur - żyje około 8 mln Ujgurów. Ta wyznająca islam mniejszość domaga się większej autonomii dla regionu.
Z tego powodu są systematycznie prześladowani przez reżim ChRL.
Tybetański nomada skazany na 5 lat więzienia za “separatyzm”
Free Tibet Campaign, 16 lipca 2008
Świecki mężczyzna – półnomada, Adak Kalgyam, został skazany na pięć lat więzienia, według informacji, jakie ze sprawdzonego źródła otrzymała Free Tibet Campaign.
Wyrok zapadł 14 lipca w Dartsedo (Chin. Kangding), w Sądzie Ludowym Tybetańskiej Prefektury Autonomicznej Kandze (prowincja Syczuan). Według źródła Adak został zkazany za „podżeganie do separatyzmu”.
Adak Kalgyam, 27 lat, jest najmłodszym z siedmiu braci. Jest żonaty i ma dwie córki, pochodzi z wioski Kashul w okręgu Lithang. Studiował w klasztorze Drepung na południu Indii przez trzy lata, zanim wrócił do Tybetu w 2001 roku.
Kalgyam został aresztowany 3 października 2007 roku. W okręgu Lithang wprowadzona została kampania reedukacji patriotycznej, która nastąpiła po aresztowaniu Tybetańskiego nomady Rungye Adaka (wuja Adaka Kalgyam), w sierpniu 2007 roku. Aresztowanie to doprowadziło do dużych protestów nomadów z okolicy. Elementem programu edukacji patriotycznej było spotkanie zwołane w okręgu Lithang w październiku. Podczas spotkania lokalni urzędnicy wymagali od Tybetańczyków potwierdzenia, że są szczęśliwi z życia w Tybecie. Adak Kalgyam odmówił udziału, w zamian za to wykrzyczał „niech żyje Jego Świątobliwość” oraz „chcemy powrotu Jego Świątobliwości do Tybetu”. Władze chciały aresztować Kalgyama, ale zostały powstrzymane przez Tybetańczyków biorących udział w spotkaniu. Kalgyam został aresztowany następnego dnia.
Od czasu aresztowania 3 października, rodzinie Kalgyam’a odmawiano dostępu do niego. Rodzina nie została nawet poinformowana o miejscu przetrzymywania. 13 lipca 2008 rodzina została poinformowana, że następnego dnia będzie sądzony przez sąd w Dartsedo. Do czasu osądzenia, Kalgayam nie miał dostępu do prawnika. Rodzinie pozwolono z nim porozmawiać w dniu 14 lipca. Kalgyam powiedział wtedy, że jego zdrowie jest w porządku, jednak przez miesiąc był w szpitalu w związku z wcześniejszym traktowaniem w więzieniu. Według przekazanych informacji, Kalgyam powiedział rodzinie, że był przetrzymywany w odosobnieniu w ciemnej celi, co wielokrotnie doprowadzało go do utraty przytomności. Według doniesień rodzina potwierdziła, że na rękach miał wciąż widoczne ślady po kajdankach.
Przypadek Adaka Kalgyam jest związany z długimi wyrokami więzienia wydanymi po dużych protestach nomadów podczas zeszłorocznego festiwalu jeździeckiego jeździeckiego Lithangu, w sierpniu 2007 roku. Podczas festiwalu tybetański nomada Rungye Adak wezwał przez mikrofon do powrotu Dalajlamy do Tybetu. Jego wezwanie poruszyło zgromadzoną publiczność.
Rungye Adak został skazany 20 listopada 2007 przez Pośredni Sąd Ludowy w Kandze na osiem lat więzienia za „podżeganie do separatyzmu”. Starszy brat Adaka Kalgyam, Adak Lope został skazany razem z Rungye Adakiem na dziesięć lat więzienia za „kolaborację z zagranicznymi siłami separatystycznymi w celu podziału państwa i dystrybuowanie treści politycznych” – jak informowało Radio Wolna Azja.
Źródło nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego Adak Kalgyam został skazany po tak długim czasie.
Rungye Adak i Adak Lupoe byli przetrzymywani w okręgu Ngawa w Kham (Syczuan). Po trzęsieniu ziemi z 12 maja 2008 roku, zostali przeniesieni do Dartsedo. Rodziny aresztowanych domagały się możliwości spotkania z nimi, ale im odmówiono – żadne wizyty nie są możliwe do czasu zakończenia Igrzysk w Pekinie.
Cytat:
Zastrzelenie dwóch mnichów w Dege
18 lipca 2008
Według niezależnych źródeł 12 lipca chińscy policjanci zastrzelili dwóch tybetańskich mnichów w Dege, w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan, w której po krwawej pacyfikacji marcowych demonstracji w ostatnich miesiącach niemal codziennie dochodzi do symbolicznych, z reguły indywidualnych protestów.
Władze lokalne, obawiając się większych zgromadzeń Tybetańczyków, zakazały mnichom klasztoru Gonczen odprawienia czamu, tradycyjnych tańców religijnych, które ściągają do świątyń tłumy wiernych w dniu obchodów urodzin Padmasambhawy, założyciela njingmapy, najstarszej szkoły buddyzmu tybetańskiego. Duchowni nie chcieli podporządkować się zakazowi, doszło do utarczki, funkcjonariusze Ludowej Policji Zbrojnej otworzyli ogień, zabijając dwóch mnichów.
Według tybetańskiej diaspory liczba śmiertelnych ofiar tegorocznej fali protestów w Tybecie sięga już 220.
Zimowa olimpiada w 2014 też zapowiada si e"ciekawie":
Cytat:
22 lipca w Soczi doszło do zamieszek między mieszkańcami a policją. Komornicy oraz policjanci przybyli do jednej z dzielnic, gdzie władze chcą eksmitować ludzi, aby budować obiekty na Olimpiadę. Około 200 osób zabarykadowało się w swoich domach, a inni wyszli na ulicę. Rzucane były koktajle Molotowa w kierunku policjantów. Władze miasta wysłały specjalne siły OMON do tej dzielnicy. Jednak na razie zostały wycofane.
Prezydent miasta Soczi w oświadczeniu 23 lipca stwierdził, że policja nie użyła siły przeciw mieszkańcom. Jednak prawda jest taka, że policja pobiła ludzi i użyła z gazu wobec nich. 23 lipca dwóch mieszkańców zostało aresztowanych.
Obrońcy praw człowieka usunięci z zaprzysiężenia olimpijczyków!
Warszawa, 25 lipca 2008. Aktywiści Stowarzyszenia „Lepszy Świat” oraz „Fundacji Inna Przestrzeń” zostali usunięci z ceremonii zaprzysiężenia polskiej reprezentacji olimpijskiej w Centrum Olimpijskim Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Działacze rozdawali sportowcom pomarańczowe koszulki oraz materiały dotyczące praw człowieka w Chinach i Tybecie, nie zakłócając przy tym porządku uroczystości.
Koszulki z nadrukiem kół olimpijskich przedstawionych jako kajdanki z napisem „Free Tibet” zostały wykonane podczas warsztatów plastycznych w Poznaniu w ramach kampanii „Solidarni z Tybetem”. Koszulki przeznaczone są dla sportowców chcących zamanifestować poparcie dla praw człowieka uczestnicząc w Igrzyskach w Pekinie. Rozdawane były także publikacje Monitora Olimpijskiego informujące o łamaniu praw człowieka w Chinach, w tym biuletyny, raporty oraz książka „Głos Tybetu”.
W trakcie uroczystości aktywiści zostali usunięci z terenu Centrum Olimpijskiego przez ochronę obiektu na podstawie decyzji Dyrektora Centrum Olimpijskiego, który poinformował, że „Polski Komitet Olimpijski oraz Międzynarodowy Komitet Olimpijski są instytucjami prywatnymi.” A obrońcy praw człowieka nie są tam mile widziani...
Po zakończeniu uroczystości kilkadziesiąt koszulek zostało wręczonych sportowcom poza terenem Centrum. Rozdawane publikacje spotkały się z pozytywnym odzewem ze strony uczestników spotkania. Niestety wielu z nich wyraziło obawy dotyczące ewentualnych represji ze strony struktur olimpijskich za wyrażenie solidarności z Tybetańczykami.
Obie organizacje nie nawołują do bojkotu Igrzysk Olimpijskich, ale wzywają do zajęcia stanowiska wobec łamania praw człowieka w Chinach i Tybecie.
PRZYJEDŹ 8 SIERPNIA POD AMBASADĘ CHIN W WARSZAWIE!
ZAPROTESTUJ PRZECIWKO ŁAMANIU PRAW CZŁOWIEKA W CHINACH ORAZ OKUPACJI TYBETU!
http://pl.youtube.com/watch?v=LIQLjsgeO2Q
Powyższy klip wideo jest obecnie szeroko rozpowszechniony w chińskiej cyberprzestrzeni. Pokazuje jak szef wioski wraz z innymi osobami bije mieszkańca, który odmawia opuszczenia domu, który jest przeznaczony do rozbiórki pod projekt budowlany. Napisy w trakcie filmu:
1. Według oficjalnie ogłoszonego 1 października 2007 r. Prawa Własności, prawo własności mieszkańców do ich domów jest święte i nienaruszalne.
2. Jednak w wiosce Yingbei, Dystrykcie Weikuiwen, Prowincji Shandong, wielu ludzi straciło domy, było bitych i znieważanych.
3. W celu renowacji starej wioski, szef wioski Gao Zhigang, bez osiągnięcia zgody większości jej mieszkańców, poprowadził swojego syna i członków gangu i innych aby siłą zburzyć domy.
4. 28 maja 2008
5. Bili biednych, starych ludzi.
6. (1:25) Zmusili ich do opuszczenia domów.
7. (1:54) Bili młodych ludzi, którzy chcieli bronić swoich domów.
8. (2:34) Bili ich wciąż, i dalej.
9. (3:53) Młodzi ludzie byli bici, aż utracili przytomność.
10. (4:04) Nie to, że nikt nie reagował, ale nikt nie zareagował.
11. (4:44) Wysłany do szpitala w celu ratowania życia.
12. (5:32) Władze lokalne zablokowały jakiekolwiek informacje na temat wydarzenia. Wieśniacy nie mieli gdzie wrócić. W dzisiejszym społeczeństwie, wieśniacy wciąż cierpią tego rodzaju represje!
13. (5:44) Mamy nadzieję, że każdy zwróci uwagę na tą kwestię – zwróci uwagę na to jak władza i przemoc są stosowane w tym harmonijnym społeczeństwie.
Amnesty International żąda natychmiastowego uwolnienia pekińskiego działacza społecznego Ye Guozhu. Miał on zostać zwolniony w sobotę, 26 lipca, jednak według ostatnich doniesień wyjdzie on na wolność dopiero 1 października, po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich.
„Ye Guozhu jest przetrzymywany w więzieniu po to, aby nie wypowiadał się publicznie w imieniu ludzi takich jak on, których pozbawiono domów w Pekinie, aby zrobić miejsce dla obiektów olimpijskich” – uważa Amnesty International.
„Stoi to w całkowitej sprzeczności z obietnicami poprawy sytuacji praw człowieka, które Chiny złożyły przed rozpoczęciem Igrzysk”.
Członkowie rodziny Ye twierdzą, że 22 lipca odebrali telefon od władz więzienia Czaobai – powiedziano im, żeby nie odbierać Ye Guozhu z więzienia 26 lipca, kiedy miał on wyjść na wolność. Władze więzienia poinformowały ich, że Ye został zabrany przez pekińską policję z dzielnicy Xuanwu. Policja Xuanwu powiedziała później, że zajmie się Ye Guozhu, ale nie pozwoli mu wrócić do domu wcześniej niż po 1 października 2008 – dla dobra rodziny oraz po to, by nie spotkały ich żadne problemy podczas olimpiady. Policja nie pozwoliła członkom rodziny spotkać się z Ye Guozhu ani nie poinformowała ich, gdzie jest on obecnie przetrzymywany.
Ye Guozhu, uważany przez Amnesty International za więźnia sumienia, został w 2004 roku skazany na 4 lata więzienia za sprzeciwianie się przymusowym eksmisjom w Pekinie, związanym z pracami konstrukcyjnymi na Igrzyska Olimpijskie.
W 2006 roku wyszło na jaw, że Ye był w więzieniu poddawany torturom. Według doniesień był on wieszany z sufitu za ręce i wielokrotnie bity przez policję w więzieniu w dzielnicy Dongczeng. Najprawdopodobniej był on także torturowany w innym więzieniu w drugiej połowie 2005 roku.
Manager firmy budowlanej jechał swoim samochodem, kiedy zobaczył około 50-osobową grupę miejskich inspektorów bijących mieszkańców wioski. Wieśniacy blokowali ciężarówki próbując nie dopuścić do rozładowania śmieci w pobliżu ich domów. Wei wyciągnął swój telefon komórkowy i zaczął robić zdjęcia. Inspektorzy miejscy zobaczyli go, zaatakowali i bili przez kilka minut. 41-letni mężczyzna stracił przytomność, został w końcu odwieziony do szpitala, ale zanim tam dotarł, już nie żył. Do tych tragicznych wydarzeń doszło 7 stycznia.
Tragiczna śmierć Wei'a wciąż budzi duże kontrowersje. Oburzeni Chińczycy domagają się podjęcia odpowiednich kroków. Po tym, jak strona internetowa sina.com opublikowała informację o pobiciu Wei'a, czytelnicy licznie wyrażają swoje oburzenie. Tylko w jeden dzień pojawiło się ponad osiem tysięcy komentarzy. Blogerzy zarówno z Chin, jak i z innych państwa, ostro potępili brutalne zabójstwo. - Miejscy inspektorzy są gorsi niż mafia - napisał jeden z chińskich blogerów. - Są brutalnymi urzędnikami działającymi w imieniu prawa.
Inny bloger pyta: "Kto dał tym inspektorom tak absurdalną władzę?”
Inspektorzy miejscy, znani w Chinach jako "chengguan", są dodatkowym wsparciem policji i mają walczyć z drobną przestępczością. Ich zadania obejmują ograniczanie nielicencjonowanej sprzedaży. Często więc widzi się jak przeganiają z ulic sprzedawców i konfiskują ich towar.
Krytycy twierdzą, że miejscy inspektorzy często nadużywają władzy i prześladują najsłabszych. W zeszłym roku w mieście Zhengzhou około 1000 studentów starło się z policją, protestując w ten sposób przeciwko brutalnemu potraktowaniu studentki, która prowadziła stoisko uliczne.
Cytat:
Dziesięć tysięcy osób przyszło na pogrzeb Wei Wenhua, którego chińska policja zabiła za to, że filmował telefonem komórkowym starcia policjantów z protestującymi chłopami w prowincji Hubei. Poza tym 200 taksówkarzy rozpoczęło strajk i zablokowało centrum miasta w proteście przeciwko temu morderstwu.
Cytat:
CHINY. Pracownicy-imigranci uczestniczyli w trwających trzy dni zamieszkach w Kanmen, we wschodnich Chinach. Protesty rozpoczęły się 10 lipca, kiedy pracownicy – rozwścieczeni pobiciem swojego kolegi przez policję – zaatakowali posterunek policji. Ataki trwały przez trzy kolejne noce.
Chińska policja rozproszyła demonstrację koło Placu Tiananmen, informuje IAR. Ok. 20 osób protestowało przeciwko przymusowym przesiedleniom ludzi, mieszkających w starych osiedlach wielkich miast. W związku z gruntowną przebudową Pekinu przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich wielu mieszkańców chińskiej stolicy zostało zmuszonych opuszczenia swych mieszkań, bowiem znajdowały się w budynkach przeznaczonych do wyburzenia.
Demonstranci zarzucają władzom, że zamiast zapewnić dawnym mieszkańcom dach nad głową sprzedają drogie tereny właścicielom sklepów znanych, zachodnich marek.
Dwaj japońscy dziennikarze zostali zatrzymani i pobici przez chińską policję w Sinkiangu - podały media tokijskie.
Dziennikarze, reprezentujący dziennik Chunichi Shimbun i stację Nippon Television Network Corp., odnieśli lekkie obrażenia.
Japończycy przyjechali do Kaszgaru wieczorem w poniedziałek by zebrać informacje na temat ataku, do jakiego doszło kilka godzin wcześniej w tym mieście. Jak podawała oficjalna agencja Xinhua, co najmniej 16 żołnierzy chińskich służb ochrony pogranicza zginęło a 16 zostało poważnie rannych gdy dwaj Ujgurzy wjechali ciężarówką na teren posterunku sił ochrony pogranicza, a następnie obrzucili granatami znajdujących się tam żołnierzy. Później napastnicy zaatakowali żołnierzy nożami. Obu aresztowano. Agencja Xinhua zasugerowała, iż akcja była wyrazem "terrorystycznego spisku".
W Sinkiangu - od 1955 roku Regionie Autonomicznym Sinkiang-Ujgur - żyje około 8 mln Ujgurów. Ta wyznająca islam mniejszość domaga się większej autonomii dla regionu.
Od początku roku zatrzymano tu ponad 80 Ujgurów podejrzanych o planowanie zamachów w czasie igrzysk olimpijskich w Pekinie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach