Chińskie służby bezpieczeństwa otworzyły ogień do tłumu we wschodnim Tybecie zabijając 140 osób, powiedział Dalajlama podczas pobytu w Francji, cytowany w czwartek przez dziennik Le Monde.
“Chińskie wojsko ponownie strzelało do tłumu w poniedziałek, 18 sierpnia w tybetańskim regionie Kham we wschodnim Tybecie,” powiedział Le Monde. „Sto czterdzieści osób uważa się, że zostało zabitych, ale liczby te wymagają potwierdzenia.” Donosi agencja AFP.
Reporters Without Borders (Dziennikarze bez Granic) wzywają do natychmiastowego uwolnienia sześciu obcokrajowców, którzy zostali skazani przez chińską policję na 10 dni administracyjnego aresztu w Pekinie za “zakłócanie porządku publicznego”. Policja nie podała ich narodowości, ale uważa się, że dwoje z nich to obywatelscy dziennikarze z USA i czterech uczestników protestu, którzy zostali aresztowani w Pekinie 19 sierpnia.
Dwóch dziennikarzy obywatelskich to Jaff Rae i Brian Conley, założyciel znanego wideo-bloga Alive in Bagdad (www.aliveinbaghdad.org). Żona Conleya powiedziała Reporters Without Borders: „Otrzymałam wiadomość od męża kilka godzin temu, mówiącą że jest w więzieniu. Od tamtej pory nie mam od niego informacji.” Rae i Conley dokumentowali protest przeprowadzony w Pekinie przez Students for a Free Tibet, w którym udział brał m.in. Jamek Powderly, artysta z Nowego Yorku.
Czterech innych zagranicznych działaczy protybetańskich – Tybetańczyk urodzony w Niemczech, dwójka Amerykanów i jeden obywatel Wielkiej Brytanii – zostali aresztowani w okolicy stadionu narodowego w Pekinie, po tym jak rozwinęli tybetańską flagę i wzywali do autonomii dla Tybetu. Students for a Free Tibet oświadczyło, że w Pekinie zatrzymano osiem grup w trakcie Igrzysk. W sumie w czasie Igrzysk aresztowanych zostało 47 działaczy protybetańskich.
ratujtybet.org
Cytat:
Pekin. Pomimo wzmożonej inwigilacji prowadzonej przez blisko pięćdziesięciu chińskich policjantów w cywilu, dzisiejszej nocy mężczyzna o tybetańsko-niemieckim pochodzeniu oraz dwoje protybetańskich aktywistów zdołało zaprotestować niedaleko stadionu „Ptasiego Gniazda”. Trójka protestujących, wymachując pięściami, rozwinęła flagę tybetańską oraz wykrzyczała „Wolny Tybet” około 12:05 czasu pekińskiego. Czwarty demonstrant, obserwujący protest, został na miejscu zatrzymany przez policję. Wszystkich czworo zabrano pojazdem policyjnym, a miejsce ich obecnego pobytu pozostaje nieznane.
Czwórka demonstrantów to Niemiec pochodzenia tybetańskiego, Florian Norbu Gyanatshang (30 lat), Amerykanie Jeremy Wells (38) i John Watterberg (30) oraz Brytyjka Mandie McKeown (41).
„Wbrew nikłym szansom powodzenia dzisiejszej nocy kolejny Tybetańczyk wzniósł naszą zakazaną narodową flagę w Pekinie”, Lhadon Tethong, szefowa Students for a Free Tibet „Demonstracja ta symbolizuje determinację i niezachwiane poświęcenie Tybetańczyków i ludzi ich wspierających na całym świecie, w drodze po wolność i sprawiedliwość dla sześciomilionowego narodu tybetańskiego, który żyje pod brutalną władzą chińskiego rządu.”
Organizując osiem demonstracji w Pekinie na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni, Tybetańczycy i inni aktywiści wspierający Tybet rzucili wyzwanie władzom chińskim, które dokładają wszelkich starań by uciszyć głosy sprzeciwu podczas Igrzysk Olimpijskich. Wśród różnorodnych akcji znalazły się między innymi kilkakrotnie rozpostarte transparenty, jak również dramatyczny protest na Placu Tiananmen, którego uczestnicy symulowali własną śmierć. Jednocześnie starania chińskich władz o inwigilację znacząco nasiliły się w przeciągu ostatnich paru dni.
„Rząd chiński przerażają te pokojowe akty sprzeciwu, ponieważ ukazują prawdziwe uczucia Tybetańczyków żyjących w Tybecie”, powiedział Tenzin Dorjee, zastępca dyrektora SFT. „Nasze protesty przypominają światu o tragicznej rzeczywistości Tybetu, pozostającego pod bezprawną okupacją Chin, jak również o konieczności poszukiwania rozwiązań przez chińskich przywódców wspólnie z Tybetańczykami.”
Pięcioro innych członków SFT oraz zwolenników organizacji deportowano dzisiaj z Pekinu po rozwieszeniu przez nich wczorajszej nocy transparentu z diodowym napisem. Po czterdziestu siedmiu godzinach artysta oraz pięcioro bloggerów i działaczy wciąż pozostaje w areszcie lub uznawanych jest za zaginionych.
ratujtybet.org
Cytat:
Chińskie media państwowe ogłosiły w zeszłym tygodniu plan budowy dalszych sześciu linii kolei Qinghai-Tybet i przymusowego przesiedlenia do ceglanych domów w ciągu pięciu lat ponad 73.700 tybetańskich koczowników z terenu Tybetańskiej Prefektury Autonomicznej Kanlho (chiń.: Gannan TAP).
Chińskie władze długo utrzymywały, że zarówno kolej Qinghai-Tybet jak i przesiedlenie koczowników są projektami rozwoju zaprojektowanymi tak, by przynosić korzyści Tybetańczykom. 16 sierpnia, Wang Yongping, rzecznik Ministerstwa Kolei, próbował lansować tą tezę twierdząc, że dodatkowe linie kolejowe pobudzą tybetańską gospodarkę.
W swoim raporcie agencja Xinhua twierdzi, że przesiedlenie tybetańskich koczowników w Kanlho jest konieczne ponieważ „wzrastająca populacja i nadmierny wypas doprowadziły w ciągu ostatnich 30 lat do pustynnienia dużych obszarów pastwisk i obniżenia o 25 procent poziomu wód w rzekach.”
W rzeczywistości oba projekty podlegają pod ogłoszoną przez chiński rząd w 1999 r. daleko szerszą „Strategię Rozwoju Zachodu” (Western Development Strategy). Jakiekolwiek oficjalnie są cele WDS, w rzeczywistości strategia została zaprojektowana aby:
zachęcać miliony Chińczyków Han do zatrudniania się na terenie Tybetu;
ułatwiać szybkie wydobycie tybetańskich bogactw naturalnych, taki jak złoto, miedź i gaz na potrzeby prężnie rozwijającego się przemysłu we wschodnich – nadmorskich rejonach Chin;
ułatwić szybkie rozlokowanie wojsk w Tybecie oraz
wzmacniać turystykę jako kluczowy „filar” gospodarki Tybetu.
W gruncie rzeczy, „Strategia” reprezentuje rozwój o podłożu politycznym, stworzony by ugruntować polityczną kontrolę Chin w Tybecie, przez ułatwienie Chinom możliwości rabowania tybetańskich bogactw naturalnych. Jak dowodzi w swoim raporcie z 2007 r.: „Perversities of Extreme Dependence and Unequal Growth in the TAR” Andrew Fischer z London School of Economics, „Strategia” przyniosła Tybetańczykom niewiele korzyści gospodarczych.
Odkąd w 1999 r. rozpoczęto realizację „Strategii”, głównym celem stała się konfiskata terenów rolniczych i pastwisk na potrzeby górnictwa, projektów infrastruktury takich jak budowa dróg i tam oraz rozwoju urbanistycznego. Chiny bronią się, że przesiedlanie koczowników jest angażowaniem się w ochronę środowiska w przeludnionych regionach. Jest to bardzo wątpliwe, biorąc pod uwagę fakt, że infrastruktura i górnictwo niszczą i zanieczyszczają dokładnie te same obszary, z których wysiedlono koczowników.
Niewiele społeczeństw koczowniczych przetrwało na kuli ziemskiej. Unikatowy tradycyjny styl życia tybetańskich koczowników od zawsze opierał się na utrzymywaniu harmonii ze środowiskiem.
Tybetańscy koczownicy są na z góry przegranej pozycji, gdy przesiedla się ich do nowo zbudowanych miast i wsi, mających pomieścić duże sektory wiejskiej siły roboczej, którą przemieszcza się na tereny zurbanizowane, by zostali robotnikami w rozwijającej się gospodarce miejskiej. Pozbawieni tradycyjnego stylu życia i zmuszani do pracy w mieście, do czego nie mają żadnych umiejętności, koczownicy stoją przed coraz bardziej ponurą wizją przyszłości. użycie Prowadzona przez chiński rząd polityka pozbawiania koczowników ich tradycyjnego zatrudnienia jest również jednym z elementów szerszego programu osłabiania tybetańskiej tożsamości kulturowej i wyznacznikiem dalszej dominacji Hanów w regionie.
Marginalizacja, jest tym, czego od czasu otwarcia w 2006 r. kolei Qinghaj-Tybet Tybetańczycy obawiają się najbardziej. Strach, że kolej zachęci ogromne ilości Chińczyków Han do osiedlania się w Tybecie stanowi wspólny watek pojawiający się w wypowiedziach uchodźców. Tego typu proces przekształcił Lhasę w miasto zamieszkałe w większości przez Hanów; Tybetańczycy nie mogą skorzystać z kwitnącej gospodarki albowiem w kluczowych dziedzinach takich jak turystyka zasadniczą umiejętność stanowi znajomość języka chińskiego. Skłoniło to Dalajlamę do mówienia o „agresji demograficznej” Chin.
Stephanie Brigden, szefowa Free Tibet Campaign, powiedziała:
”Niewybaczalnym jest, twierdzenie chińskich władz, że rozwój kolei i przesiedlenie koczowników oznacza dla Tybetu „rozwój”. To są projekty o podłożu politycznym stworzone, by umocnić chińską kontrolę nad Tybetem i jego mieszkańcami. Konsekwencje tych praktyk nie muszą być w sposób widoczny represyjne jak arbitralne aresztowania i użycie broni palnej, o których ostatnio informowaliśmy, ale w końcowym rozrachunku przyniosą one katastrofalne skutki dla przetrwania tybetańskiej kultury i tożsamości.”
http://pl.youtube.com/watch?v=EHN6uonVjZk
wywiad z dwiema staruszkami z Pekinu, lat 77 i 79. Seniorki odsiedzą rok obozu pracy bo zechciało im się protestować. Z punktu widzenia urzędników to tylko dwie upierdliwe staruszki, którym się nie podoba, że za mieszkanie w wyburzonym budynku dostały tyle by sobie kupić 5 metrów na obrzeżach. Protestować chciały legalnie w jednym z trzech parków pekińskich wyznaczonych jako Hyde Parki za radą Susan Brownell, Amerykanki i członkini MKOL. Za głupotę spotka je zasłużona kara. W Chinach kto stoi na drodze postępu może trafić do obozu reedukacji przez pracę na 3 lata.
Chińczycy oszukiwali z wiekiem? Haker zdobył dowody!
Reprezentujące gospodarzy gimnastyczki były zbyt młode, aby brać udział w igrzyskach. Jeśli to się potwierdzi, chińskie zawodniczki stracą medale.
Tak twierdzi jeden z hakerów, który włamał się do chińskiego systemu i skradł stamtąd dokumenty. Według niego - He Kexin, najlepsza na drążkach, ma 14 lat, czyli zbyt mało, aby występować na igrzyskach.
Limit wieku wynosi 16 lat. Dlaczego wiek jest tak istotny w gimnastyce? Bo - zdaniem znawców - młodsze dzieci lepiej radzą sobie z ćwiczeniami i zwyczajnym strachem.
Sprawą zainteresowały się światowe media.
To dzieci. Mają 12, góra 14 lat. Oni twierdzą, że 16? Absurd - oburzał się jeszcze przed zawodami były trener, Bela Karolyi.
Według jego żony, która pracuje z kadrą USA, jednej z zawodniczek z Chin... wypadł ząb mleczny.
W sprawę wmieszał się MKOl, który domaga się śledztwa. Oburzone chińskie władze przysłały już wszystko, co można: paszport, akredytację, ale to nie przekonuje. Takie papierki łatwo można podrobić.
Haker o ksywie „Stryde” to Mike Walker, amerykański ekspert od komputerów. To on, przeszukując strony Google, dotarł do potrzebnych informacji. Potem korzystał z przeglądarki chińskiej i tam miał znaleźć dowody na oszustwo Chińczyków.
Przyjęcie roli gospodarza Olimpiady 2008 przez Pekin spowodowało spadek poszanowania praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej, przyznała organizacja Human Rights Watch przed nadchodzącą ceremonią zamknięcia igrzysk w niedzielę 24 sierpnia. Przez ostatni rok Human Rights Watch śledziła i dokumentowała powtarzające się przypadki łamania praw człowieka bezpośrednio związane z przygotowaniem i pełnieniem przez Chiny roli gospodarza igrzysk.
„Olimpiada Pekin 2008 położyła ostateczny kres przekonaniu, że te igrzyska będą 'pozytywnym impulsem’” przyznała Sophie Richardson, dyrektor Human Rights Watch na region Azji. “W rzeczywistości pełnienie przez rząd chiński roli gospodarza igrzysk było swoistym katalizatorem nadużyć i doprowadziło do szeroko zakrojonych przymusowych eksmisji, wzrostu liczby aresztowań i zatrzymań, wielokrotnego łamania swobody mediów oraz do nasilenia represji politycznych”.
Jacques Rogge, prezes Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) powiedział agencji Reuters w sierpniu 2007: "jesteśmy przekonani, iż Igrzyska Olimpijskie przyczynią się do wzrostu poszanowania praw człowieka i praw społecznych w Chinach i Olimpiada okaże się pozytywnym impulsem.”
Human Rights Watch zwróciła uwagę, że efekt był wręcz przeciwny: chiński rząd konsekwentnie dopuszczał się łamania związanych z Olimpiadą zobowiązań do poszanowania praw człowieka . Dodatkowo, Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie sprostał swojej roli zapewnienia, że rząd wypełnia te zobowiązania. Prowadzona przez rząd chiński w trakcie igrzysk bezlitosna kampania mająca na celu stłumienie wszystkich legalnych protestów pokojowych, ograniczenie swobody mediów i utrudnienia dziennikarzom dostępu do internetu potwierdza konieczność opracowania przez MKOl stałego mechanizmu czuwania nad prawami człowieka w krajach, które będą gospodarzami następnych olimpiad.
”Żaden z przywódców obecnych na Olimpiadzie ani nikt z członków MKOl-u nie skorzystał z okazji, żeby w wyraźny sposób stawić czoła zachowaniu chińskiego rządu” dodała Richardson. „Czy ktoś po zakończeniu igrzysk będzie się dziwił, dlaczego rząd chiński pozostaje nieustępliwy w kwestii praw człowieka?”
Żona aresztowanego tybetańskiego filmowca Dhondupa Wangczen apeluje do Przewodniczącego MKOlu, Jacquesa Rogge
dziś (24 sierpnia 2008)
Londyn/Pekin – List wysłany dzisiaj do Przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Jacquesa Rogge, ponownie prosi o pomoc w uwolnieniu Dhondupa Wangczen i Goloka Dzigme, dwóch tybetańskich filmowców, którzy nagrali dokumentalny film „Leaving Fear Behind” („Poza strachem”)*. Apel poparły tysiące osób z całego świata. Dotychczas nie ma żadnej odpowiedzi od MKOl w tej kwestii.
Lhamo-Tso, żona Dhondupa Wanczen, zaapelowała do Rogge o pomoc w uwolnieniu jej męża. Dhondup Wangczen został aresztowany wraz ze swoim przyjacielem Golokiem Dzigme w marcu 2008 r., za dokumentalne nagrania, które zawierały krytykę Olimpiady i chińskich rządów w Tybecie.
*O filnie: „Leaving Fear Behind” (http://www.leavingfearbehind.com) jest 25-minutowym dokumentem stworzonym przez tybetańskich filmowców w Tybecie. Dhondup Panczen, który sam nauczył się filmowania oraz jego kamerzysta, mnich Glog Dzigme, nagrali wypowiedzi różnych ludzi z Wschodniego Tybetu dotyczące ich poglądów na temat Dalajlamy, Igrzysk Olimpijskich w Pekinie oraz chińskich rządów. Wszyscy biorący udział w wywiadzie wiedzieli o ryzyku, jakie podejmują w związku z nagraniem, ale domagali się pokazania ich twarzy. Dhodnup Wangczen zdołał przesłać nagranie poza Tybet, wkrótce po tym został aresztowany. Obaj, wraz z kamerzystą są obecnie w chińskim więzieniu.
W ramach Programu Tybetańskiego chcemy podjąć działania mające na celu stworzenie polskiej wersji językowej filmu oraz jego popularyzację w Internecie, osoby zainteresowane pomocą zapraszamy na nasze forum: http://forum.ratujtybet.org/index.php?topic=888.0
Kontakt dla mediów z „Filming for Tibet” poprzez Program Tybetański.
Treść listu Lhamo-Tso
Szanowny Panie Rogge:
Nazywam się Lhamotso i jestem żoną Dhondupa Wanczen. Jestem w desperacji i wielkim smutku w związku z losem mojego męża i Goloka Dzigme, którzy zostali aresztowani przez chińskie władze w marcu 2008 r. Ich przestępstwem było nagranie pokojowych tybetańskich wypowiedzi na temat XXIX Igrzysk Olimpijskich.
Mój mąż, Dhondup Wangczen z Hualong, Haidong (prowincja Qinghai) został aresztowany przez władze prawdopodobnie 26 marca 2008 r. Był więziony w Centrum Zatrzymań Ershilipu w Xining (Qinghai), ostatni raz był widziany w Guangsheng Binguan około 12 lipca 2008 r.
Dhondup Wengczen większość czasu poświęcał służbie społeczności. Jest bardzo dobrym mężem oraz dobrym ojcem dla czwórki naszych dzieci. Apeluję do Rządu Chin o uwolnienie Dhondupa. Apeluję także do Pana i MKOLu o użycie Pańskich możliwości w Chinach, aby goszczenie Igrzysk Olimpijskich pozostało zgodne z obietnicami wolności wypowiedzi dla ludzi.
Jutro, kiedy Igrzyska w Pekinie dobiegną końca, ludzie z całego świata powrócą do swoich domów zabierając ze sobą uwagę skupioną na Chinach. Błagam Pana w imieniu moich dzieci i rodziny Dhondupa o wykorzystanie ostatniego dnia, aby wypowiedzieć się w obronie mojego męża.
Olimpijski but Chin zostawia głębokie ślady w Tybecie
23 sierpnia, 2008, International Campaign for Tibet
dziś (24 sierpnia 2008)
W przeddzień ceremonii zamknięcia igrzysk olimpijskich, podczas której będzie miało miejsce ostatnie posunięcie propagandy związanej z Tybetem, na całej wyżynie tybetańskiej obowiązują nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Wydano nawet rozkazy stosowania polityki „strzelać, aby zabić”, a wszystko po to, by zapobiec dalszym zamieszkom w ostatnie dni trwania olimpiady.
Przez wyżynę tybetańską przeszła fala protestów zapoczątkowana w marcu i kontynuowana przez tygodnie i miesiące poprzedzające olimpiadę w Pekinie. To skutek ponad pół wieku złych rządów chińskich i świadectwo załamania się polityki Pekinu w sprawie Tybetu, a doszło do tego w momencie, kiedy Chiny liczyły, że uda im się przekazać światu obraz harmonii, którą miał charakteryzować slogan tej olimpiady, „jeden świat, jedno marzenie”.
„Ostra polityka Chin i błędy w obliczeniach oraz determinacja wolnych ludzi na całym świecie pokrzyżowały plany Pekinu, który chciał przekazać wizerunek szczęśliwego Tybetu. W okresie przed i podczas trwania olimpiady, władze Chin słały jad w stronę Dalajlamy i jego zwolenników, łamiąc zobowiązania do dostępu mediów i dopuszczając się zarówno drobnych jak i poważnych naruszeń uznanych na całym świecie standardów praw człowieka, od zakazania pokojowych piosenek rockowych do zastrzelenia tybetańskich demonstrantów” powiedział John Ackeryly, przewodniczący ICT.
Podczas ceremonii zamknięcia igrzysk w niedzielę 24 sierpnia zostanie pokazane operowe przedstawienie odtwarzające historyczne związki Chin z Tybetem. Sztukę, opracowaną z założeniem podkreślenia legalności chińskiej okupacji Tybetu, po raz pierwszy przedstawiono po powstaniu w Lhasie w marcu 1959 roku, które doprowadziło do śmierci tysięcy Tybetańczyków oraz ucieczki Dalajlamy, od tej pory przebywającego na uchodźctwie.
Mary Beth Markey, wiceprzewodnicząca ICT odpowiedzialna za działalność międzynarodową powiedziała dziś: “Podczas tej olimpiady w Tybecie rozgrywa się prawdziwy dramat i ma on niewiele wspólnego z latającymi buddyjskimi duszkami z ceremonii otwarcia, jak również z operową propagandą zaplanowaną na ceremonię zamknięcia. Chińscy przywódcy powinni teraz pokazać, że potrafią być nie tylko showmanami, ale przede wszystkim mężami stanu, i zaangażować naród tybetański w szukanie prawdziwych rozwiązań dla prawdziwych problemów Tybecie.”
Według licznych doniesień, które otrzymało ICT, istnieją poważne obawy, że represje mogą się jeszcze pogorszyć po olimpiadzie, kiedy oczy świata nie będą już zwrócone na Chiny. Wielu Tybetańczyków się tego obawia, niektórzy zostali ostrzeżeni przez pracowników chińskich służb bezpieczeństwa o tym, że zaplanowano przeprowadzenie akcji odwetowych po olimpiadzie, i osoby monitorowane obecnie zostaną później zatrzymane. Jedno źródło uczyniło mrożącą krew w żyłach aluzję do znanego chińskiego powiedzenia o „rozrachunkach po jesiennych zbiorach” (qiu hou suan zhang).
Znany i ceniony analityk Chin, Willy Wo Lap Lam wierzy, że przewidywania te mogą się sprawdzić na całym obszarze Państwa Środka. “Nie tylko olimpiada nie okazała się impulsem do politycznej liberalizacji Chin, w dodatku wygląda na to, że nasilone w okresie przed olimpiadą środki bezpieczeństwa mogą po igrzyskach posłużyć do przeprowadzenia najostrzejszego do tej pory ataku na dysydentów… Coraz bardziej chwiejna równowaga na różnych frontach skłoniła przywódcę Hu do wzmacniania państwowego aparatu bezpieczeństwa, uruchomionego teoretycznie po to, by olimpiada przebiegła bez zakłóceń. Ponadto kadry zaangażowane w zaprowadzenie prawa i porządku, w tym wyżsi urzędnicy Centralnej Komisji Polityki i Prawa jak również departamentów wojskowych, policyjnych i sądowych, od początków tego roku zyskali ogromne wpływy, nie wspominając już o funduszach” stwierdził (Wall Street Journal, 22 sierpnia 2008).
Nowe zdjęcia i doniesienia z Tybetu, uzyskane mimo prób Chin, by zablokować informacje z tamtego regionu, świadczą o następujących faktach:
W pierwszych dniach olimpiady w hotelach w Lhasie ulokowano wojskowych snajperów
Służby bezpieczeństwa strzelały do dwóch Tybetanek wchodzących do sklepu w Ngawa 9 sierpnia, w dzień po ceremonii otwarcia igrzysk
Przedstawiciele służb bezpieczeństwa w Ngawa upozorowali demonstrację na tydzień przed rozpoczęciem igrzysk, z flagami podobnymi do zakazanej tybetański flagi ze śnieżnymi lwami
Na całej wyżynie tybetańskiej klasztory pozostają zamknięte
Zaostrzone środki bezpieczeństwa obowiązują w rejonie Kham we wschodnim Tybecie, z surowym ograniczeniem poruszania się i atmosferą strefy działań wojennych, jak określiła sytuację na tym obszarze osoba, która niedawno się tam znalazła.
Wbrew usiłowaniom chińskiego rządu zablokowania informacji z wyżyny tybetańskiej podczas olimpiady, ICT w przeciągu ostatnich dni otrzymało następujące doniesienia:
Wojskowi snajperzy w hotelach Lhasy
W dniach 6-10 sierpnia w hotelach w Lhasie rozmieszczono wojskowych snajperów. Według raportu zachodniego eksperta na podstawie źródeł tybetańskich, „w tym czasie w jednym hotelu, w którym wówczas nie przebywali żadni goście, około 20 żołnierzy zajęło pokoje na piętrze z oknami wychodzącymi na ulicę. Weszli do hotelu dyskretnie, więc zaledwie kilka osób wiedziało, że się tam znajdują. Ukrywali się za zasłonami lub odchodzili od okien, aby nie było ich widać z ulicy. Okresowi byli zastępowani przez innych żołnierzy. Płacili małą symboliczną stawkę za każdy pokój i byli grzeczni i przyjaźni. Wszyscy byli Chińczykami. Mój informator był przekonany, że dostali rozkaz strzelania do każdego, kogo by zauważono z nożem lub inną bronią.” Nie wiadomo czy snajperzy należeli do Ludowej Armii Wyzwolenia czy do Ludowej Milicji Zbrojnej, jednak według tego samego raportu bardziej prawdopodobna wydaje się druga wersja.
Pracownicy służb bezpieczeństwa strzelają do dwóch Tybetanek
Dzień po ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich, 9 sierpnia około godziny 16.30 czasu miejscowego, pracownicy służb bezpieczeństwa oddali strzały do dwóch dwudziestokilkuletnich Tybetanek wchodzących do sklepu w miejscowości Ngawa (chińskie Aba) w Tybetańskiej Autonomicznej Prefekturze Ngawa w prowincji Syczuan. Były to Sonam Wangmo, lat 22, z dolnego Ngawa Sezo i Tranyeyeng, lat 28, z Gyalrang. Jedna z nich została postrzelona w nogę a druga odniosła obrażenia ręki i obie nadal są pod opieką lekarską. Z relacji trzech tybetańskich informatorów będących w kontakcie z Tybetańczykami na uchodźctwie wynika, że kobiety przyszły do sklepu doładować komórki, i strzelano do nich prawdopodobnie dlatego, że znalazły się na ulicy podczas ograniczeń wprowadzonych w związku z olimpiadą i w następstwie protestów, które miały miejsce w regionie.
„Byłem w domu z rodziną i przyjaciółmi i usłyszałem cztery czy pięć strzałów. Chciałem wyjść na ulicę sprawdzić, co się dzieje. Ale rodzina i przyjaciele radzili, żebym został, ponieważ sytuacja była wyraźnie niebezpieczna i dodatkowo na kilka dni przed rozpoczęciem olimpiady nałożono surowe ograniczenia na swobodę poruszania się Tybetańczyków. Razem z rodziną i przyjaciółmi odmówiliśmy kilka modlitw w domu” tybetański informator opowiedział ICT
Miejscowe źródła mówią, że restauracje i sklepy są zamykane przed 19 i nikomu nie wolno wychodzić z domu po tej godzinie. Straszy się również ludzi, mówiąc, że lepiej żeby nie wychodzili z domów w ciągu dnia. Mnichom rozkazano pozostać w klasztorach, które, jak podano w kilku raportach, są otoczone przez wojsko.
Pozorowany protest pokazuje siłę wojska
Podczas trwania olimpiady, znacznie zwiększono koncentrację wojsk w regionie Ngawa, a pod koniec lipca lub na początku sierpnia wojskowi w ramach ćwiczeń szkoleniowych posunęli się nawet do pozorowanego protestu .Nieśli flagi podobne do narodowej flagi Tybetu, podobnie jak protestujący, którzy rozwinęli flagi podczas demonstracji, które miały miejsce na tym obszarze w marcu. Podczas tamtego protestu, policja strzelała i zabiła nieuzbrojonych demonstrantów (czytaj więcej w raporcie ICT „Tibet at a Turning Point: The Spring Uprising and China's New Crackdown” – „Tybet w punkcie zwrotnym: wiosenne powstanie i nowa fala chińskich represji”
http://www.savetibet.org/...nt.php?id=258). Według tybetańskich informatorów, którzy dostarczyli zdjęcia, podczas ćwiczeń niektórzy żołnierze byli przebrani za mnichów i świeckich demonstrantów. Informatorzy podejrzewają, że protest filmowano, prawdopodobnie by wykorzystać materiał do celów propagandowych oraz do szkoleń wojskowych.
Czwartego sierpnia, wojska stacjonujące w regionie, które podobno zajmowały tereny wędrownych pasterzy kilka kilometrów od miasta Ngawa, zainscenizowały ćwiczenia, na których były obecne miejscowe władze. Wzmocniono środki bezpieczeństwa w klasztorze Kirti po tym jak mnisi uczestniczyli w protestach w marcu. Zainstalowano nowe kamery monitorujące w klasztorze, który jest otoczone przez pracowników chińskich służb bezpieczeństwa. Mnisi nie mogą opuszczać miejsca bez pozwolenia mnichów stojących wyżej w hierarchii.
Rejon Kham wyglądada jak “strefa działań wojennych”
Kilka raportów otrzymanych przez ICT wskazuje, że Pekin wprowadził zaostrzone środki bezpieczeństwa w Kardze (chińskie Ganzi), Syczuanie (tybetański obszar Kham), aby zapewnić, że podczas olimpiady nie dojdzie do przejawów niezadowolenia. Wiele klasztorów jest nadal zamkniętych i obowiązują surowe ograniczenia swobody poruszania się na tych terenach.
Turystka pochodzenia tajwańsko-amerykańskiego, Wen Yan-King, którą zatrzymano i wydalono z rejonu Kardze po tym jak wjechała tam bez pozwolenia, donosi, że „widać dlaczego nie wpuszcza się tam cudzoziemców. To wygląda jak strefa działań wojennych. W Kardze policja zajmuje środek chodników. Po prostu siedzą w hełmach trzymając w rękach karabiny i tarcze, w rzędach po dziesięciu lub piętnastu. Są przed sklepami spożywczymi i na posterunkach pod niebieskim brezentem co pół kwartału po obu stronach ulicy. Obserwują z wyniesionych metalowych budek strażniczych. Gdziekolwiek nie poszłam dziesiątki uzbrojonych policjantów gapiło się na mnie. Nigdy w życiu nie widziałam tyle policji i wojska w jednym mieście. Ani nigdy wcześniej mi tak serce nie biło ze strachu.” (Huffington Post blog, Rebecca Novick,12 sierpnia, http://www.huffingtonpost...b_118342.html).
Od początków zamieszek w marcu represje w tybetańskim rejonie Kham były wyjątkowo surowe – ICT zarejestrowała, że 45 na 125 protestów miało miejsce w Syczuanie (którego częścią jest tybetański Kham) od marca, co jest najwyższą liczbą ze wszystkich prowincji w skład których wchodzą tybetańskie obszary autonomiczne (Qinghai, Tybetański Region Autonomiczny, Gansu, Junnan). Tybetańczycy z tego obszaru są znani ze swojego silnego poczucia tożsamości i nacjonalizmu. Wielu mieszkańców Kham zaangażowało się w stawianie oporu chińskiej inwazji w latach 1949-50 i obecności Chińczyków między 1956 a 1959.
Wen Yan-King doniosła o podobnych ograniczeniach w rejonie Lithang (chińskie Litang), gdzie doliczyła się aż siedmiu posterunków policji w promieniu pół mili. „Miejscowi Tybetańczycy powiedzieli mi, że te posterunku pojawiły się po marcowych protestach. To na pewno skuteczny sposób zastraszenia ludzi. Nie wyjdziesz na ulicę protestować, jeśli z lewej i prawej widzisz pięćdziesięciu uzbrojonych policjantów.” (Huffington Post, 12 sierpnia).
Ostatnie nasilenie restrykcji swobód religijnych i obowiązek potępienia Dalajlamy doprowadziły do nowej fali protestów i aresztowań mnichów, mniszek i osób świeckich przez ostatnie kilka miesięcy. Zastrzelono kilkoro nieuzbrojonych demonstrantów. Setki Tybetańczyków z Kham, w tym mnichów, mniszek, osób świeckich i dzieci w wieku szkolnym zatrzymano i potraktowano w wyjątkowo brutalny sposób. Do zastrzelenia nieuzbrojonych i pokojowo nastawionych demonstrantów doszło głównie w Kham w marcu i kwietniu (czytaj więcej w raporcie ICT „Tibet at a Turning Point: The Spring Uprising and China's New Crackdown” – „Tybet w punkcie zwrotnym: wiosenne powstanie i nowa fala chińskich represji” http://www.savetibet.org/...nt.php?id=258).
Tybet a olimpiada
Aby ukryć brutalne represje w Tybecie, a zwłaszcza po to by podczas olimpiady przekazać wizerunek stabilności i jedności, Chiny praktycznie zamknęły dostęp do całej wyżyny, wbrew zobowiązaniom do otwarcia rejonu przed igrzyskami w sierpniu. Pomimo, że według ogłoszenia podanego w mediach Tybetański Region Autonomiczny otwarto dla zorganizowanych wycieczek 25 czerwca, turystyce daleko do normalności. Nadal obowiązują liczne ograniczenia i klasztory są zamknięte.
Równolegle do represji mających miejsce w Tybecie, tybetańscy wykonawcy wzięli udział w kulturalnych wydarzeniach ceremonii otwarcia olimpiady i będą uczestniczyć w niedzielnej ceremonii zamknięcia. Jest to próba przekazania światu, że kultura tybetańska kwitnie a Tybetańczycy są zjednoczeni z resztą ChRL.
Częścią ceremonii otwarcia była procesja dzieci ubrana w tradycyjne stroje reprezentujące 55 oficjalnie uznanych grup etnicznych Chin. Późniejsze raporty wykazały, że wszystkie dzieci były z grupy etnicznej Han, stanowiącej większość ludności Chin.
Tradycyjni tybetańscy artyści operowi, którzy wystąpili w Pekinie, dostali ostrzeżenie, że “muszą być w najlepszej ideologicznej formie” i dostali następujące instrukcje od wyższego urzędnika w Tybetańskim Regionie Autonomicznym: “wszyscy wykonawcy jadący do Pekinu muszą zdawać sobie sprawę z politycznej odpowiedzialności i powinni dowieść najlepszej formy ideologicznej, aby przedstawienie było żywe i atrakcyjne.” Ten sam urzędnik dodał “przedstawienie musi stanowić symbol wielkiej jedności grup etnicznych w Tybetańskim Regionie Autonomicznym i reprezentować niezwykłe dokonania ludu tybetańskiego pod doskonałymi rządami i polityką przywódców Partii Komunistycznej” (biuletyn informacyjny telewizji Xizang, 22 lipca, 2008.)
Chińsko-tybetańska opera, która zostanie zaprezentowana na ceremonii zamknięcia igrzysk, nosi tytuł “Księżniczka Wencheng” i jest historią małżeństwa tytułowej księżniczki z Songstenem Gampo, tybetańskim królem z VII w. Opowieść ta jest często wykorzystywana przez Pekin do celów propagandowych by zilustrować historyczne i kulturalne związki ludów Tybetu i Chin. Dyrektor pekińskiej opery, pan Gao, w tym tygodniu powiedział londyńskiemu Times: „Można teraz powiedzieć, że to jest doskonały mariaż dwóch form artystycznych, podobnie jak ślub księżniczki Wencheng i króla Songstena Gampo był mariażem narodu chińskiego z tybetańskim (20 sierpnia http://www.timesonline.co...le4568771.ece). Kiedy dziennikarz Times spytał tybetańskiego artystę, czy cieszy się, że weźmie udział w przedstawieniu, ów odparł „a jaki mam wybór?”.
Raport ICT „Tibet at a Turning Point: The Spring Uprising and China's New Crackdown” – „Tybet w punkcie zwrotnym: wiosenne powstanie i nowa fala chińskich represji”, zawierający analizę chińskich przywódców odpowiedzialnych za politykę w stosunku do Tybetu i represje można pobrać z http://www.savetibet.org/...ent.php?id=258. Przedstawiciele prasy w Chinach mogą otrzymać elektroniczną kopię raportu w formacie pdf pisząc na adres z press@savetibet.org. Zdjęcia przygotowań wojennych i pozorowanych protestów są również dostępne dla prasy, w tej sprawie prosimy kontaktować się z: press@savetibet.org.
Boruta mam pytanie do ciebie jako sportowca.
Czy nie uważasz że dzisiejsza Olimpiada została zdominowana przez kasę oraz doping???
Obecnie przecież nie liczy się już sam udział ale liczba zdobytych medali danego kraju.
Niedawno widziałem program o sportowcach z byłego NRD, albo o biegaczce Amerykańskiej która w wieku 40 umarła na zawał serca.
Co będzie ze sportowcami z Chin, USA czy innych krajów za lat kilkanaście czy kilkadziesiąt???
Jak można zachęcać młodzież do uprawiania sportów "słowami sport to zdrowie" skoro młodzi ludzie będą widzieli lub teraz widzą byłych olimpijczyków z tragicznym stanem zdrowia.
Dla mnie olimpiada nie ważne czy w Chinach czy gdziekolwiek straciła swój sens.
A kraje zachodnie moim zdaniem popełniły błąd już na samym początku przyznając olimpiadę Chinom. Gdyż Tybetańczycy byli prześladowani cały czas a nie tylko przez czas kiedy Chinom przyznano Olimpiadę.
Boruta mam pytanie do ciebie jako sportowca.
Czy nie uważasz że dzisiejsza Olimpiada została zdominowana przez kasę oraz doping???
Owszem. Przede wszystkim przez kasę i politykę (albo politykę i kasę - nie wiem co na pierwszym miejscu). Doping jest tylko konsekwencją obydwu powyższych. Dlatego mierzi mnie ta impreza i gdy słyszę texty kto to by chciał na olimpiadzie MMA, BJJ, czy Submission fighting, to mam jedną odpowiedź: no pasaran!
Dlatego mierzi mnie ta impreza i gdy słyszę texty kto to by chciał na olimpiadzie MMA, BJJ, czy Submission fighting, to mam jedną odpowiedź: no pasaran!
A ja słyszałem że chcą wprowadzić jogę jako dyscyplinę olimpijską!!!!!
Dla mnie to chore, sport przede wszystkim powinien służyć rozwojowi człowieka a nie być powodem jego zniszczenia.
I powiem Ci, że to całkiem dobry pomysł. Przyznać "medale olimpijskie" twórcom farmaceutyków stojących za wynikami. Tylko jak wiele pomysłów pozostanie w świecie idei. Przed olimpiada miałem pomysł: odpalić "znisz olimpijski" na terenie obozu w Oświecimiu (jako ogie z krematorium) i zanieść do siedziby MKOL w Lozannie. Wiele osób było zainteresowanych, ale ostetecznie nic w tej sprawie nie zrobiono. Ja zresztą też . :(
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach