Sporty Walki i Sztuki Walki - Fight Club Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Olimpiada w kolorze krwi
Autor Wiadomość
shinra 
Omne nimium nocet


Pomógł: 44 razy
Wiek: 22
Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 2338
Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-04-30, 16:15   

Boruta napisał/a:
Trzy dni później Gendun Czokji Nima i jego rodzice zniknęli i ślad po nich zaginął
he? toć to jak zamach na religię...
_________________
"Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-04-30, 16:27   

Przede wszystkim było to wzięcie dziecka za więźnia politycznego. W najlepszym wypadku, bo w najgorszym mord polityczny na sześciolatku.
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
shinra 
Omne nimium nocet


Pomógł: 44 razy
Wiek: 22
Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 2338
Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-04-30, 16:47   

Boruta napisał/a:
to wzięcie dziecka za więźnia politycznego. W najlepszym wypadku, bo w najgorszym mord polityczny na sześciolatku
Coz, nie pozostaje mi nic jak tylko przyznac racje.
W prawdzie mam wrazenie, ze w Chinach komuna jest zdecydowanie silniejsza niz mialo to miejsce w Polsce, ale mysle, ze jezeli upadek ichniego komunizmu jest mozliwy (w wzglednie niezbyt odleglym czasie), to bedzie to wlasnie jeden z jego gwozdzi do trumny.
_________________
"Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-05-11, 17:57   

Cytat:
W ciągu ostatnich 3 miesięcy w Chinach miało miejsce ponad 58 tysięcy "masowych incydentów" - co w rządowej nowomowie oznacza strajki, protesty uliczne blokady dróg i inne formy masowych protestów. Wedle raportu Chinaworker.info na podstawie danych agencji z Hong Kongu, głównymi przyczynami takiego obrotu spraw jest utrata miejsc pracy oraz zmuszanie migrantów do powrotu w rodzinne strony. Statystyką obejmowane są przynajmniej 25-osobowe protesty.

Według przewidywań do końca 2009 roku będzie miało miejsce 230 tysięcy "masowych incydentów", co świadczy o znacznym wzroście niepokojów społecznych. W roku 2008 było ich łącznie 120 tysięcy, a w 2006 - 90 tysięcy. Najbardziej spektakularny w tym roku protest miał miejsce 1 maja, gdy setki górników z kopalń węgla w prowincji Jiangsu rozpoczęło dziki strajk i zorganizowało wspólną demonstrację, domagając się podwyższenia płac oraz większych nakładów na bezpieczeństwo pracy. Akcja odbyła się pomimo usilnych prób policji, menagementu i funkcjonariuszy rządowych, by zapobiec "niepokojom".

cia.bzzz.net
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-06-01, 16:05   

Cytat:
Śmierć dwóch Tybetańczyków na skutek tortur – raport
21 maja 2009, International Campaign for Tibet
27 maja 2009
Tendar, 21 lat, zginął w wyniku tortur
Przez ostatni rok, od wybuchu protestów 10 marca 2008, rząd chiński próbuje zablokować przedostawanie się do zewnętrznego świata jakichkolwiek informacji na temat tortur, zaginięć i zabójstw, jakie miały miejsce w całym Tybecie. Z powodu intensywnej atmosfery strachu w całym regionie, nie jest jeszcze możliwe określenie pełnej liczby Tybetańczyków, którzy ponieśli śmierć w czasie protestów od marca 2008. (zobacz raport „A Great Mountain Burned by Fire: China’s Crackdown In Tibet”, http://www.savetibet.org/...ountai…).

Raport ten przedstawia szczegóły dotyczące okoliczności, w jakich nastąpiła śmierć dwóch Tybetańczyków w różnych rejonach Tybetu, w obu przypadkach przyczyną zgonu było wyjątkowo brutalne traktowanie w czasie pobytu w areszcie. Nie są to odosobnione incydenty, nastąpiło wiele innych zgonów w wyniku stosowania tortur, lecz ich okoliczności często nie są w pełni znane.

Relacja o śmierci 28-letniego Tendara dotarła do zewnętrznego świata po tym, gdy Tybetański Rząd na Wychodźstwie udostępnił szokujące zdjęcia przedstawiające jego ciało po stosowaniu tortur. Istnieją obecnie obawy o bezpieczeństwo jego ojczyma. Jego matka znajduje się podobno pod ścisłą obserwacją policji. Tendar został aresztowany 14 marca 2008, po tym, gdy próbował pomóc mnichowi w podeszłym wieku, który był bity przez policję.

45-letni nomada, Paltsal Kyab zmarł w maju 2008. Został aresztowany po proteście w swoim rodzinnym mieście 17 marca 2008. Paltsal Kyab, który osierocił pięcioro dzieci, powiedział protestującym, aby nie palili żadnych budynków i podążali ścieżką niestosowania przemocy. Lecz został aresztowany i zmarł na skutek brutalnego bicia podczas pobytu w areszcie.

Tybetański pisarz odniósł się do śmierci Paltsala Kyaba w kolekcji pism zatytułowanej Eastern Snow Mountain, zakazanej natychmiast po publikacji: „Powiedzieć, że ktoś był bity, aż do śmierci, czy nie jest to coś, co w obecnych czasach nie powinno nigdy zostać powiedziane? Powiedzenie, że ktoś był bity aż do śmierci przypomina terror ery „Demokratycznych Reform [późne lata pięćdziesiąte/początek sześćdziesiątych].”

Zabicie Tendra

Śmierć 28-letniego Tendara została pokazana w video wydanym przez Tybetański Rząd na Wychodźstwie w marcu tego roku i nastąpiła na skutek obrażeń odniesionych w wyniku tortur, jakim poddawano go w areszcie po tym, gdy został zatrzymany, ponieważ próbował pomóc mnichowi w podeszłym wieku bitemu przez policję.
http://www.youtube.com/watch?v=xiZL9zvQ3Sc oraz http://media.phayul.com/?...av_links_id=323

Piszący po chińsku tybetański blogger opisał te zdjęcia w następujący sposób: „Jedna jego noga była pocięta, z wieloma krwawymi ranami zadanymi nożem, a w paznokciu palca jego prawej nogi tkwił gwóźdź. Z jego pośladków, tam gdzie rana gniła i roiła się od insektów, wycięto dużą ilość ciała. W talii, tam gdzie bito go elektryczną pałką, ciało zaczynało gnić. Na jego plecach i twarzy również znajdowało się wiele ran. Jedna z jego ran była pokryta taśmą przezroczystą. Ponieważ nie otrzymał żadnej pomocy medycznej, znajdował się na krawędzi śmierci.”

Rząd chiński zareagował na publikację tego video bardzo ostro, blokując dostęp do serwisu YouTube, po gdy stało się o nim głośno na całym świecie i wydając oświadczenie mówiące, że „grupa Dalajlamy sfabrykowała informacje na temat Tybetu”. (‘Materiał filmowy z zamieszek w Lhasie został sfałszowany’, China Daily, 27 marca, 2009, http://eng.tibet.cn/news/...27_465187.htm). Chińska reakcja na video wskazuje na to, że o śmierci Tendara wiedziało więcej osób, chociaż pełne szczegóły stały się powszechnie znane dopiero teraz. Relacja, która znajduje się poniżej, została sporządzona na podstawie świadectw pochodzących z kilku różnych źródeł. Odkąd wiadomość o śmierci Tendara dotarła do zewnętrznego świata, istnieją poważne obawy o życie i zdrowie jego sześćdziesięciokilkuletniego ojczyma.

Tendar mieszkał w Lhasie i pracował w dziale obsługi klienta chińskiej firmy telekomunikacyjnej. 14 marca, gdy zamieszki na ulicach Lhasy stały się gwałtowne, Tendar był świadkiem, jak chińskie służby bezpieczeństwa biły starszego mnicha. Jakkolwiek szczegóły okoliczności zdarzenia są dość niejasne, zgodnie z relacjami Tybetańczyków, którzy znali Tendara oraz innych mieszkańców Lhasy – wszystko wskazuje na to, że Tendar próbował pomóc mnichowi prosząc policję o okazanie litości dla niego. W czasie, gdy to robił zbrojna policja otworzyła ogień do demonstrantów. Tendar został postrzelony i upadł na ziemię. Tybetański informator, który był w Lhasie po tym incydencie i rozmawiał z Tybetańczykami znającymi Tendara, powiedział: „Rana nie zagrażała życiu. Powiedziano mi, że zabrano go do Szpitala Ogólnego w Lhasie /Lhasa General Hospital/ prowadzonego przez Ludową Armię Wyzwoleńczą. Gdy był w szpitalu, co mniej więcej cztery do sześciu godzin odwiedzała go grupa funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Bili go na zmianę, wypytując o udział w protestach. Używali żelaznych prętów i niedopałkami papierosów przypalali mu skórę. Torturowano go wielokrotnie i jego stan szybko się pogorszył.”

W tym czasie nikt z rodziny Tendara ani jego przyjaciół nie znał miejsca jego pobytu, co było charakterystyczne dla fali zaginięć mających miejsce po 14 marca i które nadal zdarzają się na różnych obszarach Tybetu. Dzięki posiadanym kontaktom, rodzinie Tendara udało się zlokalizować miejsce jego pobytu, a następnie uzyskać pozwolenie na wizytę. Gdy go odwiedzili znajdował się „w stanie szoku i cierpiał nieznośny ból. Każde poruszenia ciała sprawiało, że krzyczał z bólu”, powiedział ten sam informator tybetański. Nie był w stanie chodzić, a jego ciało wydawało się sparaliżowane od pasa w dół. Tendar powiedział, że był świadkiem, jak tybetański mnich został w szpitalu pobity na śmierć żelaznymi prętami przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Błagał, aby zabrano go do domu.

Ten sam informator tybetański powiedział, że „W czasie pobytu w szpitalu Tendar dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo usiłując wyskoczyć przez okno w swoim pokoju. Udało mu się doczołgać do okna, lecz nie był w stanie wydostać się na zewnątrz, ponieważ nie mógł podźwignąć dolnej części ciała.”

Tybetański informator uważa, że Tendar został zwolniony do domu, ponieważ władze wiedziały, że nie było szans na jego wyzdrowienie i chciały uniknąć odpowiedzialności za jego śmierć. Podobnie było w przypadku w przypadku innych Tybetańczyków, którzy zmarli na skutek stosowania tortur. Rodzina Tendara próbowała uzyskać dla niego opiekę medyczną, lecz szpitale nie chciały go przyjąć z powodu „delikatnej natury politycznej” jego zaangażowania w protest z 14 marca. W końcu został przyjęty do Szpitala Ludowego niedaleko Pałacu Potala, gdzie natychmiast zabrano go na oddział intensywnej terapii. Tybetański informator powiedział: „Niektórzy członkowie zespołu pielęgniarskiego mieli łzy w oczach, gdy zobaczyli, jak poważne są jego obrażenia.”

Tendar spędził w szpitalu 20 dni i jego stan stale się pogarszał. Stracił przytomność i lekarze powiedzieli rodzinie, że nic więcej nie mogą dla niego zrobić. Rodzina Tendara musiała zapłacić rachunek za pobyt w szpitalu w wysokości 90 000 yuanów (13 000 dolarów), zanim pozwolono im zabrać go do domu.

Tendar zmarl w domu 13 dni później – 19 czerwca 2008. Tybetański Rząd na Wychodźstwie uzyskał materiał filmowy pokazujący sępy w miejscu jego tradycyjnego tybetańskiego pogrzebu w Toelungu na wschód od Lhasy. Ten sam, nie mieszkający już w Tybecie informator, rozmawiał z naocznym świadkiem, który powiedział: „Na jego ciele można było zobaczyć ślady po uderzeniach żelaznymi prętami. Jego ciało to była tylko skóra i kości. W czasie przygotowywania jego ciała dla sępów [rytuał zwany po tybetańsku Jhador], w dolnej części jego nogi znaleziono cienki metalowy pręt albo gwóźdź o długości około 1/3 metra. Było to jedno z narzędzi tortur używanych podczas przesłuchania.”

Historia śmierci Tendara jest w Lhasie dobrze znana, pisali o niej nawet posługujący się chińskim tybetańscy bloggerzy. Wielu ludzi, którzy nie znali Tendara osobiście, ale którzy o nim słyszeli, przychodziło upamiętnić jego śmierć w różne ważne dla Tybetańczyków dni. „Ci, którzy bali się bycia zauważonym przez służby bezpieczeństwa, przesyłali pieniądze i kataki [ służące do udzielania błogosławieństw tybetańskie szale],” powiedział ten sam informator.

Tybetański pisarz napisał: „Kilka tysięcy Tybetańczyków przybyło na jego pogrzeb. Wielu przyszło z powodu głębokiego współczucia dla nieznajomego, którego spotkała tak straszliwa tragedia. W czasie ceremonii pogrzebowej matka tego młodego człowieka powiedziała z głębokim smutkiem, „Płaczę nie tylko z powodu tragicznej śmierci mojego syna, jeszcze bardziej opłakuję tych synów, którzy w tej chwili są torturowani. Będąc matką nie jestem w stanie wyobrazić sobie udręki i cierpienia, jakich mój syn doświadczył w więzieniu.”

Zgodnie z różnymi tybetańskimi źródłami, w ciągu ostatniego roku odnotowano wiele przypadków, w których Tybetańczycy zranieni początkowo w czasie aresztowania na skutek użycia broni palnej bądź bicia i których obrażenia nie zagrażały życiu, byli następnie torturowani, co doprowadziło do gwałtownego pogorszenia ich stanu, a następnie śmierci. Zgodnie ze źródłami Tybetańczycy, którzy trafiali do aresztu z ranami postrzałowymi, rzadko otrzymywali pomoc medyczną. Według niepotwierdzonych relacji z Lhasy najbrutalniejsze tortury stosowali funkcjonariusze Ludowej Armii Wyzwoleńczej i Ludowej Policji Zbrojnej sprowadzeni z terenów poza Lhasą.

Śmierć Paltsala Kyaba na skutek tortur

„Shikalo [Jakpalo] – aresztowany na podstawie fałszywych oskarżeń 40 letni mężczyzna z Charo Xiang w okręgu Ngaba, został pobity na śmierć. Zgasło jego cenne życie. Ten ojciec i podpora rodziny zostawił nieszczęśliwą żonę i pięcioro sierot. Ta uwłaczająca życiu katastrofa zrujnowała egzystencję jednego domostwa.”
– Fragment z The Eastern Snow Mountain (Shar Dungri), zbioru utworów z tybetańskiego regionu Amdo, który jest jedynym znanym materiałem z Tybetu dotyczącym protestów z 2008 roku opublikowanym w Chińskiej Republice Ludowej.

26 maja 2008 dwóch przedstawicieli lokalnych władz powiatowych w powiecie Charo (chińskie:Aba), Siczuan (tybetański region Amdo) przyszło zawiadomić rodzinę 45-letniego nomady Paltsala Kyaba, znanego także jako Jakpalo, o jego śmierci. Chociaż urzędnicy powiedzieli, że zmarł on „śmiercią naturalną” w czasie pobytu w areszcie po zatrzymaniu w związku protestami w regionie z dnia 17 marca 2008, gdy jego ciało zostało wydane rodzinie widać na nim było wyraźne ślady torturowania i brutalnego bicia.

Żyjący obecnie na emigracji młodszy brat Paltsala Kyaba, Kalsang, powiedział ICT, że według świadków, którzy widzieli jego ciało, „Cały przód jego ciała był całkowicie posiniaczony na niebiesko i pokryty bąblami po przypalaniu. Całe jego plecy również były pokryte siniakami i nie było nawet najmniejszego kawałka skóry o naturalnym kolorze z tylu i przodu jego tułowia. Jego ramiona były również potwornie posiniaczone z kawałkami zakrzepłej krwi.”

Paltsab Kyab, który był mężczyzną żonatym i miał pięcioro dzieci, został aresztowany po pokojowym proteście, jaki miał miejsce w Charo 17 marca 2008. Według niepotwierdzonych relacji z regionu dostarczonych bratu Paltsala Kyaba, około 100 młodych Tybetańczyków zorganizowało protest na głównej ulicy, „ponieważ uważali, że Narody Zjednoczone i zagraniczne media postanowiły nie słyszeć i nie widzieć prawdy o tym, co dzieje się w Tybecie.” Tybetańczycy zaczęli mówić o podpaleniu budynku. Według brata Paltsala Kyaba, próbował on odwieść Tybetańczyków od zrobienia tego mówiąc: „My Tybetańczycy musimy podążać ścieżką niestosowania przemocy Jego Świątobliwości Dalajlamy. Naszą jedyną bronią jest prawda. Ten budynek należy do rządu, lecz mieszka w nim kilka tybetańskich i chińskich rodzin.” Według Kalsanga, co najmniej trzy osoby przebywające w budynku zeznały na policji, że Paltsal Kyab namawiał Tybetańczyków do niestosowania przemocy.

Po tym wydarzeniu, jak powiedzieli jego przyjaciele, Paltsal mówił o swoim zamiarze pójścia na komisariat policji w celu wyjaśnienia policjantom, że nie popełnił żadnych przestępstw, takich jak niszczenie budynków lub samochodów, ani też nikomu nie wyrządził krzywdy. Jednakże dowiedział się od przyjaciół o tym, że znajduje się już na liście osób poszukiwanych i że osoby, które zostały aresztowane są w bardzo brutalny sposób bite. Wyjechał poza miasto odwiedzić chorego krewnego.

9 kwietnia zeszłego roku, 11 policjantów przeprowadziło nalot na dom Paltsala, na zewnątrz czekała ciężarówka wypełniona uzbrojonymi żołnierzami. Zgodnie z relacją członków rodziny, jeden z policjantów przyłożył pistolet do głowy 14-letniego syna Paltsala i zapytał go o miejsce pobytu ojca. Jego syn odpowiedział, że Paltsal wyjechał odwiedzić chorego krewnego. Żona Paltsala została wyciągnięta siłą z sąsiedniego pokoju i zadano jej to samo pytanie. Dała taką samą odpowiedź, jak jej syn, lecz podała inne imię. Ponieważ podali różne imiona, policjanci stwierdzili, że obydwoje skłamali i syn Paltsala został aresztowany. Na komisariacie policji nastolatek był podczas trwającego kilka godzin przesłuchania bity po twarzy, zadawano mu ciosy i kopano go. Następnego dnia został zwolniony.

Gdy Paltsal dowiedział się o swoim synu, natychmiast wrócił do domu. Kalsang powiedział: „Nasza rodzina słyszała, że rząd chiński ogłosił, iż osoby zamieszane w protesty muszą dobrowolnie oddać się w ręce policji oraz, że ci, którzy to zrobią, będą potraktowani łagodniej od osób odnalezionych przez policję. Krewni Paltsala powiedzieli mu, że ponieważ jest ojcem pięciorga dzieci, nie będzie mógł przez całe życie się ukrywać. Paltsal wiedział także, że jego syn był bity i przesłuchiwany. Zdecydował się dobrowolnie poddać.”

17 lub 18 kwietnia 2008 Paltsal udał się do lokalnego komisariatu i oddał się w ręce policji. Trzymano go tam przez 2 tygodnie, a następnie 27 kwietnia 2008 przeniesiono do aresztu w Ngaba. Rodzina nie miała żadnych informacji o jego stanie ani miejscu przetrzymywania aż do 26 maja 2008, kiedy to dwóch przedstawicieli lokalnej władzy przybyło do domu Paltsala, aby zawiadomić żonę i dzieci o jego śmierci.

Członkom rodziny Paltsala pozwolono odebrać jego ciało z aresztu. Kalsang powiedział:, „Gdy tam przybyli, policjanci powiedzieli im, że przyczyną jego śmierci była choroba, a nie tortury. Twierdzili także podobno, że został dwukrotnie zabrany do szpitala z powodu problemów z nerkami i żołądkiem. Lecz zdaniem krewnych Paltsala, w czasie gdy udał się on na komisariat celem oddania się w ręce policji, był normalnym zdrowym człowiekiem i również w przeszłości nie miał poważniejszych problemów zdrowotnych. Policjanci nigdy nie przyznali, że przyczyną śmierci Paltsala były tortury, natomiast natychmiast po przybyciu krewnych Paltsala zaczęli proponować im pieniądze. Rodzinie zabroniono fotografowania ciała i opowiadania komukolwiek o tym, co się stało.”

Kalsang otrzymał później informacje z różnych źródeł o tym, że jego starszy brat był okrutnie torturowany podczas pobytu w areszcie. Rodzina prosiła o pozwolenie na przewiezienie jego ciała do klasztoru Kirti w Ngaba. W tybetańskiej tradycji bardzo ważne jest, aby modlić się za zmarłego natychmiast po jego śmierci w celu zapewnienia mu spokojnego przejścia. Lecz wojsko odmówiło wydania pozwolenia. Kaltsang powiedział: „Nie mogli nawet zabrać ciała Paltsala do klasztoru Kirti, aby pomodlić się za jego duszę.”

Paltsal miał tradycyjny tybetański pogrzeb. Była na nim obecna policja – w tym dwóch wyższych rangą policjantów tybetańskich. Kalsang powiedział: „Stan ciała Paltsala nie pozostawiał żadnych wątpliwości, że zmarł w męczarniach na skutek brutalnych tortur, a nie z przyczyn naturalnych.”

Osoby przygotowujące ciało do pogrzebu, co w tradycji tybetańskiej łączy się z jego poćwiartowaniem, powiedziały rodzinie, że jego organy wewnętrzne, w tym jelita cienkie, woreczek żółciowy i nerki, były poważnie uszkodzone.

Tybetański pisarz z Ngaba w tybetańskim regionie Amdo, nazywający siebie „Nyen –‘The Wild One’ z Siczuanu”, napisał anonimowo o śmierci Paltsala w swoim zbiorze pism zatytułowanym Shar Dungri lub Eastern Snow Mountain w artykule zatytułowanym, „Jakie prawa człowieka chronią nasze ciała?” (What human rights do we have over our bodies?) Czytamy w nim: „ Powiedzieć, że ktoś był bity aż do śmierci, czy nie jest to coś, co w obecnych czasach nie powinno nigdy zostać powiedziane? Powiedzenie, że ktoś był bity aż do śmierci przypomina terror ery „Demokratycznych Reform [późne lata pięćdziesiąte/początek sześćdziesiątych]. Zasadniczo nikt nie lubi ‘zemsty’ ani kontynuowania ‘starych sporów’. Lecz w przypadku młodego pokolenia, morderstwo dokonane na ojcu pozostawia w ich umysłach ślad, wrażenie, którego nie będą w stanie zapomnieć do końca życia. Jest to nieunikniony rezultat represji, bicia i zabijania. Nie chcemy ‘zemsty’ ani ‘sporów’. Domagamy się nadejścia czasów, w których młodsze pokolenie nie będzie miało powodów do szukania ‘zemsty’ ani do prowadzenia ‘sporów’. Młode pokolenie nie przyszło na świat po to, aby szukać zemsty lub rozstrzygać spory, lecz po to, by doświadczać jaśniejszego jutra, cieszyć się jasną wiosną wolności, demokracji i równości.” (Przetłumaczone na angielski przez ICT. Cały artykuł został opublikowany w raporcie ‘A Great Mountain Burned by Fire: China’s Crackdown In Tibet’, http://www.savetibet.org).

Tłumaczenie: J.S

Cytat:
Przesiedlenia w Dału – protesty
26 maja 2009
Według niezależnych tybetańskich źródeł 24 maja władze chińskie zwołały wiec w Dału (chiń. Daofu), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan, na którym obwieściły, że w związku z budową tamy przesiedlą dziesiątki tysięcy mieszkańców regionu.

Zgromadzeni Tybetańczycy odpowiedzieli gwałtownym protestem. Tłum, skandujący, że nie opuści domów, które „zamieszkiwały niezliczone pokolenia przodków”, zaatakowała granatami z gazem łzawiącym paramilitarna Ludowa Policja Zbrojna. Sześcioro protestujących – w tym siedemdziesięcioletnia kobieta – odniosło poważne obrażenia i zostało przewiezionych do szpitala.

Cytat:
W czasie serii protestów, które przetoczyły się przez tereny tybetańskie wiosną zeszłego roku, setki Tybetańczyków zostało zabitych, aresztowanych bez postawienia zarzutów, skazanych na długoletnie kary więzienia lub zaginęło bez wieści. Według TCHRD, co najmniej 235 Tybetańczyków zostało skazanych na kary więzienia różnej długości. Spośród nich 5 osób otrzymało wyroki śmierci (trzy z odroczeniem na 2 lata), 10 Tybetańczyków zostało skazanych na dożywocie a około 130 na kary dziesięciu lub więcej lat więzienia. Oficjalne oświadczenie Chin mówi jedynie o 74 Tybetańczykach z Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (TAR) skazanych na różne kary więzienia w związku z udziałem w zamieszkach w Lhasie 14 marca 2008. Protesty trwały najdłużej w regionach Ngaba, Sangchu i Kardze we wschodnim Tybecie i tamże najwięcej osób zostało aresztowanych, jednakże oficjalna gazeta chińska Garze Daily z 15 maja 2009 wspomina o jedynie 28 Tybetańczykach skazanych do tej pory przez pośredni Sąd Ludowy w Kardze. TCHRD posiada informacje o co najmniej 60 Tybetańczykach, którzy zostali skazani przez Pośredni Sąd Ludowy w Kardze z powodu udziału w protestach wiosną ubiegłego roku.

W tym tygodniu Chiny zostały ponownie wybrane na następną trzyletnią kadencję do składającej się z 47 członków Rady Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych.

Cytat:
22 maja 2009
Według niezależnych tybetańskich źródeł Pośredni Sąd Ludowy w Kanlho (chiń. Gannan), w prowincji Gansu skazał dziś na karę dożywotniego więzienia Cultrima Gjaco, trzydziestosiedmioletniego mnicha klasztoru Labrang.

Cultrim Gjaco uczestniczył w pokojowym proteście w Labrangu (chiń. Xiahe) 15 marca zeszłego roku. Ukrywał się, po miesiącu został zatrzymany przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Oskarżono go o „zagrażanie bezpieczeństwu państwa”.


Cytat:
21 maja 2009
Tybetańskie źródła informują o aresztowaniu trzydziestoletniego Tenpy i młodszego o pięć Dziamdo, braci z okręgu Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan.

Obaj uczestniczyli w proteście w Kardze 18 marca 2008. Ukrywali się ponad rok, zatrzymano ich na początku maja w Dziekundo (chiń. Yushu), w prowincji Qinghai.

Z kolei źródła z Kardze donoszą o zatrzymaniu jedenastu Tybetańczyków. Dwóch z nich, prawdopodobnie podejrzanych o popełnienie poważnego przestępstwa, przewieziono do Czamdo (chiń. Changdu) w Tybetańskim Regionie Autonomicznym; pozostałych uwięziono za udział w „bojkocie pól”.


Cytat:
11 maja 2009
fot. VOA Tibetan language TV
Jak podają liczne tybetańskie źródła, nastoletni Tybetańczycy z tybetańskiej szkoły średniej w Labrang (chiń. Xiahe) z regionu Amdo zorganizowali 24 kwietnia odważny protest przeciw trwającemu oczernianiu Dalajlamy i trwającej w szkołach w regionie kampanii „antyseparatystycznej”. Teraz, gdy zatrzymani uczniowie zostali prawdopodobnie zwolnieni, niektórzy po tym, jak byli bici, miejscowi Tybetańczycy boją się dalszego odwetu ze strony władz. W tybetańskich regionach, do których należy Labrang, było dużo napięć odkąd tylko protesty w marcu 2008 zaczęły się rozszerzać na cały Tybet.

Do protestu doszło w miejscowości Labrang okręgu Sangchu (Chiń. Xiahe), w „Tybetańskiej Autonomicznej Prefekturze” Kanlho (Chiń. Gannan)- prowincja Gansu, Region Amdo. W piątek 24 kwietnia, prawdopodobnie ok. godz. 8 rano, tybetańscy uczniowie znaleźli się na ulicach niedaleko szkoły. Wielu wołało o wolność i demokrację i o powrót Dalajlamy do Tybetu. Niektórzy protestowali przeciwko wzrostowi liczby chińskich studentów wypierających Tybetańczyków na wyższych uczelniach.

Niemal od razu zostali oni otoczeni przez policję zbrojną. Pewien Tybetańczyk będący naocznym świadkiem powiedzial ICT (International Campaign for Tibet): „Natychmiast przybyło około 300 żołnierzy i policjantów. Starsi Tybetańczycy błagali żołnierzy by nie robili krzywdy uczniom i by pozwolili im wrócić na teren szkoły. Wtedy szkoła została otoczona przez żołnierzy.”

Lokalne władze w widoczny sposób wywołały ten protest umieszczając na szkolnej tablicy ogłoszeń artykuł „Dalaj nie może wygrać”, w którym oskarżają przywódcę Tybetańczyków będącego na wygnaniu o wywołanie zamieszek, które zaczęły się 10 marca 2008. Artykuł napisany przez kogoś o nazwisku Yedor został opublikowany w Wiadomościach Kanlho 15 kwietnia. Mimo, że tego typu artykuły są obecnie częste w mediach w „Tybetańskim Regionie Autonomicznym” (TAR), to w Amdo są nowym zjawiskiem.

Tybetańskie źródło mające kontakty w tym regionie stwierdza: „Głównym powodem protestu uczniów jest prowadzenie kampanii „edukacji patriotycznej” i „antyseparatyzmu” w szkołach, która ma na celu zdyskredytowanie Dalajlamy. W tym samym czasie wiele artykułów oczerniających Dalajlamę zostało opublikowanych w gazetach w języku tybetańskim”.

Według dzisiejszego wpisu na blogu w języku chińskim: „Oprócz protestowania przeciwko artykułowi krytykującemu Dalajlamę, uczniowie wzywali też władze do powstrzymania zjawiska „przystępowania do egzaminu wstępnego przesiedleńców " polegającego na podchodzeniu do egzaminu przeznaczonego dla tybetańskich studentów przez studentów przybywających z zewnątrz.

To samo źródło tybetańskie podaje: „Co ciekawe, w tym czasie, urzędnicy z prefektury Kanlho byli w drodze do Lanzhou po nagrodę, którą mieli szansę wygrać za wybitną (polityczną) działalność „stabilizacyjną”, ale do tego zdarzenia doszło, gdy byli już w drodze, więc mimo, że jest to uważane za niepomyślne, musieli zawrócić z tej drogi”.

Uważa się, że uczniowie zatrzymani podczas tego protestu zostali prawdopodobnie wypuszczeni, natomiast szkoła licząca kilka setek uczniów, została częściowo ponownie otwarta. Są jednak pewne oznaki tego, że nauczyciele są podejrzewani i że trwające śledztwo może zaprowadzić do nowych zatrzymań. Według innego sprawozdania, władze zrobiły listę uczniów szkoły podejrzewanych o udział w proteście. Jak stwierdza, to samo źrodło, urzędnicy z biur władz prefektury wysłani do szkoły podkreślają, że należało tak kierować tybetańskimi uczniami by nie dopuszczali się „separatystycznych” działań. „Aktualnie obecność wojsk na ulicach Labrang się zwiększa, a mieszkańcy mówią o wprowadzonej godzinie policyjnej”, podaje źródło.

Jak informują dwa tybetańskie źródła, dalszy protest uczniów szkoły podstawowej z okręgu Sangchu miał miejsce kilka dni temu, chociaż data ta nie jest potwierdzona. Według sprawozdania Tybetańczyka na blogu w języku chińskim, w rezultacie obu protestów urzędnicy zwiększyli kontrolę nad szkołami i uczniami w prefekturze Gannan, a nauczycielom z Tsoe (chiń. Hezuo) odwołano urlopy podczas majowych wakacji.

Klasztor w Lebrang, znajdujący się w pobliżu szkoły, był miejscem demonstracji przeciwko chińskim władzom 15-16 marca 2008. Tamte protesty były główną oznaką, że demonstracje rozprzestrzeniają się na tybetańskich terytoriach Chińskiej Republiki Ludowej i nie ograniczają się wyłącznie do TAR.

Tłum. A.M.

ratujtybet.org
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-06-29, 11:04   

Cytat:
Zachęcamy do podpisania petycji wzywającej do uwolnienia Liu Xiaobo, który został aresztowany 23 czerwca.

W 1996 r. Liu Xiaobo został skazany na trzy lata obozu pracy za podpisanie listu otwartego do prezydenta Chin Hu Jintao w którym popierał prawo Tybetańczyków do samostanowienia i apelował o dialog z Dalajlamą. Uważa się go za jednego z pierwszych Chińczyków uwięzionych za wypowiadanie się w obronie Tybetu.

Liu Xiaobo był jedną z kluczowych postaci stojących za ogłoszonym w 2008 r. listem otwartym „Dwanaście sugestii rozwiązania sytuacji w Tybecie” – podpisanym przez znanych chińskich intelektualistów w obronie Tybetańczyków.

Podpisz petycję: http://is.gd/1efvd

Musisz wypełnić trzy pola:
Imię
Miejsce zamieszkania (miasto):
Narodowość
ratujtybet.org
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-07-06, 11:00   

Cytat:
Do 140 wzrosła liczba ofiar niedzielnych zamieszek, do których doszło w Urumczi - stolicy ujgurskiego regionu autonomicznego Sinkiang (Xinjiang), na zachodzie Chin. Agencje podają też, że rannych jest ponad 800 osób. Setki ludzi zostało aresztowanych.

Ponad 300 osób - w większości Ujgurów - zebrało się wczoraj na jednym z placów stolicy Xinjiangu, w proteście przeciw dyskryminacji etnicznej. Do zamieszek doszło, kiedy policja starała się rozpędzić uczestników demonstracji przy użyciu elektrycznych pałek.

- Widziałem wielu ludzi popychanych i ranionych bagnetami przez policję - powiedział przez telefon agencji Reutera Zhang Wanxin, świadek wydarzeń.

Około 1000 osób zablokowało ruch na kilku arteriach komunikacyjnych miasta. Demonstranci podpalili samochody. Według nieoficjalnych informacji, policja użyła broni palnej, jednakże oddano tylko kilka strzałów ostrzegawczych.

Protestujący domagają się wyjaśnienia śmierci dwóch robotników - Chińczyka narodowości Han i Ujgura. Pod koniec czerwca w jednej z fabryk doszło do zamieszek na tle etnicznym. Chińska policja poinformowała, że zginęło w nich 2 robotników, jednakże część Ujgurów z Urumqi uważa, że ofiar było znacznie więcej.

(PAP, IAR)
cia.bzzz.net
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-07-08, 23:09   

Cytat:
Pod koniec czerwca, ponad 380 pracowników z około 20 różnych zakładów zgłosiło do regionalnego komitetu Partii w prowincji Shaanxi w Chinach i do federacji reżimowych związków zawodowych chęć założenia organizacji o nazwie „Kongres Przedstawicielski Obrony Związkowych Praw w Przedsiębiorstwach Shaanxi” - w skrócie „Kongres obrony praw”.

Urzędnicy ugodowych związków zawodowych zareagowali groźbami na powstanie nowej grupy pracowniczej, nazywając ją „organizacją reakcyjną, która może zagrozić harmonijnemu społeczeństwu Chińskiemu, powiązaną z zagraniczną agenturą”.

Głównymi celami tworzonej organizacji ma być przywrócenie pracownikom kontroli nad związkami zawodowymi w przedsiębiorstwach, nadzorowanie rządu, zarządów firm, oraz pracowników związków zawodowych. W oparciu o istniejący system reprezentacji pracowników, organizacja miałaby przekazywać informacje o nieprawidłowościach w działaniach zarządu i oficjalnych związków zawodowych, a także monitorować restrukturyzację i bankructwa.

Jak stwierdzili założyciele Kongresu, ich motywacją do działania jest fakt, że nie sposób dojść do sprawiedliwości w istniejącym systemie sądowniczym, a pisanie petycji jest bezcelowe.

(Za: libcom.org)

cia.bzzz.net
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-07-26, 13:57   

Cytat:
21 lipca 2009
Dhondup Łangczen, tybetański twórca filmu dokumentarnego, oczekuje na proces za „wzywanie do separatyzmu” w mieście Xining, stolicy prowincji Qinghai. Władze zakazały jego obrońcom reprezentowania go, co podważa wiarygodność procesu. Według Amnesty International jest on więźniem sumienia, więzionym za pokojowe wyrażanie swoich przekonań.

Dhondup Łangczen został zatrzymany 26 marca 2008 r. Po spędzeniu około trzech miesięcy w areszcie uciekł, kiedy był przetrzymywany w nieoficjalnym miejscu aresztowań, jednak został ponownie zatrzymany i obecnie jest przetrzymywany w Centrum Zatrzymań Nr 1 w mieście Xining. Był torturowany i źle traktowany podczas przesłuchań. Cierpi na żółtaczkę typy B, na którą nie jest leczony. Jego rodzina nie otrzymała żadnej oficjalnej informacji na temat jego stany ani przyczynach aresztowania od kwietnia 2008 r.

Na początku 2009 r. rodzina Dhondupa Łangczena wyznaczyła dwóch prawników do obrony, jednak policja uniemożliwiła ich spotkanie z Dhondupem Łangczenem pod pretekstem ochrony tajemnicy państwowej. Prawnikom zezwolono na spotkanie jedynie raz, w kwietniu. 13 lipca władze prawnicze z Pekinu poinformowały wynajętych prawników, którzy pochodzą z Pekinu, o konieczności wycofania sprawy z powodu nowych przepisów, które zezwalają jedynie na udział prawników zatrudnionych w prowincji w której prowadzona jest dana sprawa. Naruszenie przepisów będzie skutkowało karą w postaci nie przedłużenia licencji prawniczej. Jedynie niewielu prawników w Chinach podejmuje się ryzyka reprezentowania ofiar naruszeń praw człowieka. Ostatnio sześciu dobrze znanych prawników specjalizujących się w prawach człowieka nie uzyskało odnowienia licencji prawniczej, a co najmniej 14 kolejnych oczekuje na decyzje w sprawie corocznego odnawiania licencji.

Apelujemy o natychmiastowe działania!

Napisz w języku polskim lub angielskim do chińskich władz apelując o:
* natychmiastowe i bezwarunkowe uwolnienie Dhondupa Łangczena (ang. Dhondup Wangczen), ponieważ został aresztowany za pokojowe wyrażanie swoich poglądów;
* zagwarantowanie, że nie jest torturowany i okrutnie traktowany, zagwarantowanie dostępu do rodziny, pomocy prawnej i niezbędnej opieki medycznej;
* zagwarantowanie sprawiedliwego procesu spełniającego międzynarodowe standardy;
* przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie doniesień o stosowaniu tortur i pociągnięcia winnych do odpowiedzialności

Podpisz petycję Dziennikarzy bez Granic (w j. angielskim):
www.rsf.org/Free-Dhondup-Wangchen.html

Film „Poza strachem”:
Polskie tłumaczenie filmu przygotowane przez Program Tybetański można obejrzeć w Internecie:
http://video.google.pl/vi...591732327&hl=pl

Bezprecedensowy film, potajemnie wyprodukowany w Tybecie oraz wywieziony poza jego granice dosłownie kilka dni przed marcowymi zamieszkami. „Poza strachem” (ang. Leaving Fear Behind) jest 25-minutowym filmem dokumentalnym, stworzonym przez grupę śmiałych filmowców tybetańskich, który oddaje sentymenty Tybetu odnośnie rządów chińskich, wagi i symboliki igrzysk olimpijskich oraz powrotu Dalailamy. Zespół filmowców samouków ze wschodniego Tybetu – Dhondup Łangchen i jego przyjaciel Golog Jigme, potajemnie nagrali 35 godzin rozmów ze zwyczajnymi Tybetańczykami, nagrania zostały przekazane za granicę. Premiera filmu odbyła się w Pekinie tuż przed rozpoczęciem Igrzysk. Twórcy filmu zostali aresztowani w marcu, Dhodnup Łangchen wciąż przebywa w chińskim więzieniu.

Strona filmu: www.leavingfearbehind.com

Oświadczenie rodziny: obawa o życie Dhondupa Łangczena

Żona oraz kuzyn aresztowanego tybetańskiego filmowca Dhondupa Łangczena wyrażają głębokie zaniepokojenie jego stanem zdrowia i traktowaniem w więzieniu i apelują do społeczności międzynarodowej o pomoc. Według ostatnich informacji Łangczen cierpi na wirusowe zapalenie wątroby typu B i nie otrzymuje pomocy medycznej w więzieniu. Rodzina Łangczena wyznaczyła prawników w Pekinie, którzy pod naciskiem władz musieli zrezygnować z udziału w sprawie.

„Ostatnie wiadomości o Dhodnupie Łangczenie są pierwszymi jakie do mnie docierają do mnie od ponad roku” powiedziała Lhamo Tso, żona Łangczena żyjąca na uchodźstwie w Dharamsali (Indie). „Zawsze był zdrową i aktywną osobą, nie mogę sobie wyobrazić okropieństwa tortur jakie przeszedł w chińskim areszcie. Wiedząc, że nie otrzymuje pomocy lekarskiej mimo iż cierpi na żółtaczkę typu B sprawia, że obawiam się o jego życie. Nie chcę mówić o jego stanie naszym dzieciom” – mówi Lhamo Tso.

Łangczen ma 25 lat, aresztowany 26 marca 2008 r. za nakręcenie wywiadów filmowych z zwykłymi Tybetańczykami na temat ich opinii o Olimpiadzie w Pekinie, Dalajlamie i polityce chińskiego rządu w Tybecie. Z wywiadów powstał film „Poza strachem”, po raz pierwszy pokazany w Pekinie na dwa dni przed rozpoczęciem Igrzysk w sierpniu 2008 r.

„Dhondup Łangczen nie popełnił żadnego przestępstwa i nie powinien być więziony” – powiedział Gyaliong Tserin, kuzyn Łangczena mieszkający w Zurychu. „Dokumentowanie poglądów zwykłych ludzi jest podstawowym prawem człowieka a wolność wypowiedzi jest gwarantowana w chińskim prawie. Chiński rząd pokazał brak jakiegokolwiek poważania dla prawa i nie dopuścił niezależnych prawników do udziału w tej sprawie. Dlatego apeluję do organizacji praw człowieka i przyjaciół na całym świecie do zaapelowania do przedstawicielstw w Pekinie aby wywarły nacisk na chiński rząd w celu bezwarunkowego uwolnienia Dhondupa Łangczena.”

Film „Poza strachem” (ang. Leving fear behind”) został pokazany w ponad 30 państwach i przetłumaczony na wiele języków w tym: francuski, hiszpański, niemiecki, polski, węgierski, japoński i chiński.

Obawy o los Dhondupa Łangczena wyraziły międzynarodowe organizacje takie jak Human Rights Watch, Reporters Without Borders, Amnesty International.
ratujtybet.org

Cytat:
21 lipca 2009
Chiński sąd w okręgu Kardze (prowincja Syczuan) skazał tybetańskiego mnicha na trzy lata więzienia za zaangażowanie w protest przeciwko kampanii „edukacji patriotycznej” zainicjowanej w Lithangu w 2007 r.

Dziamjang Tezin, 35-letni mnich z klasztory Yonru Geyde Robgyaling został skazany na trzy lata więzienia około 3 lipca 2009 r. Według źródeł Tybetańskiego Centrum Praw Człowieka i Demokracji (TCHRD), Dziamjang Tenzin został aresztowany 3 października 2007 r. za sprzeciw wobec „edukacji patriotycznej” w swoim klasztorze. Długi okres od aresztowania w październiku 2007 r. do skazania przez sąd w lipcu 2009 r. stanowi naruszenie standardów chińskiej konstytucji oraz prawa międzynarodowego. Nie wiadomo nic na temat przebiegu procesu, czy spełniał jakiekolwiek standardy. Rodzina aresztowanego była pozbawiona jakichkolwiek informacji przez 21 miesięcy od czasu jego zatrzymania.

Szeroko zakrojona kampania „edukacji patriotycznej” została wprowadzona we wszystkich instytucjach monastycznych w Okręgu Lithang po protestach przeprowadzonych przez Rugee Adraka podczas corocznego festiwalu jeździeckiego 1 sierpnia 2007 r. W trakcie trwającej trzy miesiące kampanii „grupy robocze” w klasztorach zmuszały mnichów i mniszki do pisania tekstów oskarżających Dalajlamę i popierających chiński rząd. Dziamjang Tenzin wyrażał swoje zaniepokojenie aresztowaniem Rungye Adraka i stanem innych aresztowanych. Wykrzyczał także „niech Dalajlama żyje tysiące lat.” Został aresztowany przez funkcjonariuszy Biura Bezpieczeństwa Publicznego na zakończenie sesji „edukacji” w klasztorze, jego status pozostawał nieznany do czasu rozpoczęcia procesu na początku lipca 2009 r.

ratujtybet.org
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-08-09, 13:10   

Cytat:
Czwartek, 6 sierpnia 2009
Co najmniej ośmiu chińskich dziennikarzy zostało zatrzymanych za zbieranie materiałów o tajemniczej śmierci osób mieszkających w pobliżu fabryki w prowincji Hunan. O sprawie informuje hongkoński dziennik „South China Morning Post”.

W wyniku skażenia środowiska w mieście Liuyang, zmarło co najmniej 5 osób, a setki zachorowały w wyniku zatrucia kadmem.

Fabryka w Liuyang zatruwała środowisko od 2004 roku. Dziennik podał, że w środę policja zatrzymała co najmniej 8 chińskich reporterów, zbierających informacje o skutkach zatrucia środowiska w tym mieście. Lokalne władze zabroniły mieszkańcom kontaktów z prasą. Dziennikarzy poinformowano, że od tej pory mają wykorzystywać wyłącznie informacje uzyskane od przedstawicieli urzędu miasta.

Hongkońska gazeta zauważa, że to jedna z największych spraw w ostatnich latach, dotyczących skażenia środowiska w Chinach. Doszło do niej najprawdopodobniej za przyzwoleniem lokalnych władz. Tymczasem mieszkańcy okolicznych wsi desperacko poszukują kontaktu z dziennikarzami. Na ulicach Liuyang doszło do masowych protestów. W rejon ten wysłano dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy chińskich służb bezpieczeństwa.

Mieszkańcy skarżą się, że władze zobowiązały się do przeprowadzenia darmowych badań tylko dla 3 tysięcy osób mieszkających w promieniu kilometra od fabryki. U ponad 500 z nich stwierdzono niebezpieczny dla zdrowia poziom kadmu w organizmie.
polskieradio.pl


Cytat:
2009-08-06, ostatnia aktualizacja 2009-08-06 07:15
Organizacja obrony praw człowieka zarzuciła w czwartek władzom chińskim nieprawidłowości podczas procesu Huanga Qi, działacza pomagającego rodzicom, którzy stracili dzieci podczas ubiegłorocznego trzęsienia ziemi w Syczuanie.
Human Rights Watch in China podkreśla w komunikacie, że świadek, który miał zeznawać na korzyść Huanga, został zatrzymany przez milicję 3 sierpnia w stolicy Syczuanu Chengdu, przez co nie mógł wziąć udziału w zakończonym w środę procesie. Wyrok w sprawie chińskiego obrońcy praw człowieka dopiero zapadnie.

Huanga Qi oskarżono o "nielegalne wejście w posiadanie tajemnic państwowych". Jest to zarzut często stawiany w sprawach związanych z korupcją, obroną praw człowieka lub krytykowaniem polityki Komunistycznej Partii Chin.
Huang został zatrzymany rok temu za aktywną pomoc rodzicom, którzy domagali się pociągnięcia do odpowiedzialności osób winnych fatalnej jakości tysięcy budynków szkolnych, w których gruzach zginęły ich dzieci. Stan szkół był często wynikiem korupcji na szczeblu lokalnym.

Huang Qi, założyciel Ośrodka Praw Człowieka Tianwang od 1998 roku pomaga on w odnalezieniu osób zaginionych po prodemokratycznych protestach z 4 czerwca 1989 roku, w związku z czym był przez lata więziony.

W ubiegłorocznym trzęsieniu ziemi w Syczuanie poniosło śmierć lub zaginęło blisko 90 tys. osób.
wiadomosci.gazeta.p
Cytat:
31.07.2009 10:34
Kolejny chiński obrońca praw człowieka odpowie przed sądem na zarzut prowadzenia działalności wywrotowej - podano w Pekinie. Proces Tan Zuorena (czyt. Than Dzuo-żen) ma rozpocząć się 12 sierpnia przed sądem w Chengdu (Cz'heng-tu) w Syczuanie.
Tan badał sprawę ubiegłorocznego trzęsienia ziemi w Syczuanie. Wstrząsy o sile 7,9 w skali Richtera spowodowały tam w maju 2008 roku śmierć niemal 90 tys. ludzi, w tym wielu dzieci.

Głośna stała się przede wszystkim sprawa zawalenia się niemal wszystkich nowych szkół w strefie wstrząsów. Zdaniem Tana, szkoły budowane były przez nieuczciwych przedsiębiorców, opłacających skorumpowanych urzędników. Tan miał w maju opublikować raport na temat sprawy, ale dwa miesiące wcześniej został aresztowany.

W ostatnich tygodniach w Chinach zatrzymano kilku innych obrońców praw człowieka - m.in. aresztowano adwokata Xu Zhiyonga (czyt. Si Dży-jung), zajmującego się sprawami praw człowieka w ramach legalnie działającej kancelarii adwokackiej Gongmeng (Otwartej Inicjatywy Konstytucyjnej). Działalność kancelarii została zawieszona, gdy władze oskarżyły ją o zaległości podatkowe.
wiadomosci.onet.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-12-10, 11:39   

Cytat:
Tybetańska mniszka Yangkyi Dolma, z Kardze, aresztowana 24 marca tego roku, zmarła rano, 6 grudnia w szpitalu w Chengdu.


Tybetańska mniszka Yangkyi Dolma, z Kardze, aresztowana 24 marca tego roku, zmarła rano, 6 grudnia w szpitalu w Chengdu – taką, potwierdzoną już niestety, informację przekazało Tybetańskie Centrum Praw Człowieka i Demokracji (TCHRD).

24 sierpnia, dokładnie sześć miesięcy po aresztowaniu mniszki, służby bezpieczeństwa okręgu Kardze przekazały Yangkyi Dolmę (33 lata) do Pośredniego Sądu Ludowego w Kardze.
Brak jest jednak informacji czy mniszka została w ogóle przez sąd przesłuchana i oficjalnie osądzona.

Z Yangkyi została także aresztowana inna mniszka, Sonam Yangchen. Sonam została przekazana pod jurysdykcję tego samego sądu w Kardze, do tej pory nie udało się jednak ustalić jej stanu zdrowia i sytuacji prawnej.

Zwłoki zmarłej Yangkyi Dolmy nie zostały nadal przekazane rodzinie i brak jest informacji czy została przeprowadzona sekcja zwłok, która pozwoliłaby na ustalenie niejasnych okoliczności zgonu Yangkyi.

Źródła, z których korzystało TCHRD podały, że 3 grudnia, Biuro Bezpieczeństwa Publicznego (PSB) w Kardze, oficjalnie poinformowało rodzinę, przebywającej w szpitalu w Chengdu, Dolmy, o jej krytycznym stanie zdrowia. Członkowie rodziny dowiedzieli się o śmierci Yangkyi w Dartsedo, w trakcie podróży do Chengdu.

Dwie mniszki, Yangkyi Dolma i Sonam Yangchen z Klasztoru Lamdrag (wcześniej informowano o Dragkar), okręg Kardze (Ch:Ganzi), Tybetańska Prefektura Autonomiczny (TAP), okręg Syczuan, zorganizowały pokojowy protest w okręgu Kardze, na głównym placu rynku, 24 marca 2009. Protest rozpoczął się około godziny 15.00 (czas pekiński). Hasła na jakie powoływali się protestujący to:„natychmiastowy powrót Dalailamy do Tybetu”, „prawa człowieka dla Tybetańczyków w Tybecie” i „religijna wolność w Tybecie”. Obie mniszki były bezlitośnie bite w trakcie demonstracji przez służby bezpieczeństwa.

Yangkyi Dolma rozdała podczas demonstracji garść odręcznie napisanych broszur. Około 50 funkcjonariuszy Ludowej Policji Zbrojnej (LPZ) i PSB natychmiast zatrzymało obie tybetańskie mniszki. Bili je na oślep kijami i elektrycznymi pałkami, zostały wrzucone do radiowozu i wywiezione. Około godziny 19.00, tego samego dnia, grupa funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa wdarła się do rodzinnego domu Yangkyi rewidując go w poszukiwaniu zdjęć Dalajlamy, oskarżyli również członków jej rodziny o wspieranie sił separatystycznych.

Następnego dnia rano (25 marzec) w domu Yangkyi ponownie zjawiło się dwóch funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Przekazali jej bratu - Tsangyangowi Gyatso, że ma się ona stawić osobiście przed Centralną Administracją okręgu Kardze.

Yangkyi Dolma była córką Hormeytsanga Geduna Dargaya (ojciec) and Pemy Khando (matka), urodziła się w Roltsa, w okręgu Kardze (Tybetańska Autonomiczna Prefektura Kardze, Prowincja Syczuan).

TCHRD jest poważnie zaniepokojone niewyjaśnionymi okolicznościami śmierci Yangkyi Dolmy w szpitalu w Chengdu. TCHRD przypomina, że:„Każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia. Prawo to powinno być chronione przez ustawę. Nikt nie może być samowolnie pozbawiony życia” artykuł 6 (punkt 1), Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych. Artykuł 7 tego samego dokumentu, głosi, że: „Nikt nie będzie poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu lub karaniu”.

TCHRD wzywa odpowiedzialne władze do przeprowadzenia dokładnego, efektywnego i niezależnego śledztwa w sprawie niewyjaśnionych okoliczności przedwczesnej śmierci Yangkyi Dolmy i doprowadzenie winnych za jej śmierć do odpowiedzialności karnej.

Centrum (TCHRD) wyraziło głęboki smutek z powodu niespodziewanej śmierci Yangkyi Dolmy i przesłało kondolencje pogrążonej w żałobie rodzinie.


Cytat:
Według niezależnych tybetańskich źródeł 14 listopada Pośredni Sąd Ludowy prefektury Kanlho (chiń. Gannan) prowincji Gansu skazał na pięć lat więzienia Kungę Cajanga, mnicha, popularnego pisarza, fotografika, ekologa i blogera, piszącego pod pseudonimem Gangni, „Słońce Krainy Śniegu".


Kunga został zatrzymany nocą 17 marca w klasztorze Amdo Labrang. Władze chińskie oskarżyły go o rozpowszechnianie „separatystycznych treści", „zagrażanie bezpieczeństwu państwa" i kontakty z tybetańską diasporą.



Cytat:
Kunchok Tsephel, urzędnik chińskiego rządu i twórca wpływowej strony internetowej poświęconej tybetańskiej literaturze, został skazany na 15 lat więzienia po oskarżeniu o ujawnienie tajemnicy państwowej – informują źródła emigracyjne.


Uważa się, że niektóre zarzuty dotyczą zawartości strony, która ma na celu ochronę tybetańskiej kultury, i zamieszczana informacji na temat zeszłorocznych protestów w Tybecie.

Informacja ta została ujawniona w momencie, gdy Prezydent USA Obama wypowiedział się na temat znaczenia swobody przepływu informacji i nieocenzurowanego dostępu do Internetu. Przemawiając do studentów w Szanghaju w czasie tygodniowej wizyt w Azji, Prezydent Obama powiedział: „Sądzę, że swobodniejszy przepływ informacji wzmacnia społeczeństwo, ponieważ obywatele państw na całym świecie mogą rozliczać własne rządy”.

Kunchok Tsephel (39 lat) został aresztowany rankiem 26 lutego we własnym domu. Dom został przeszukany, a komputer, aparat i telefon komórkowy skonfiskowane. Według niektórych źródeł do zeszłego tygodnia jego rodzina nie miała pojęcia gdzie się znajduje. Zostali wezwani do sądu 12 listopada aby wysłuchać wyroku 15 lat więzienia po zakończeniu odbywającego się za zamkniętymi drzwiami procesu w Pośrednim Sądzie Ludowym w Kanlho, w prowincji Gansu.

Według jego przyjaciół, Kunchok Tsephel jest w złym stanie zdrowia po dziewięciu miesiącach aresztu i przesłuchania i istnieją obawy o jego stan.


Cytat:
6 listopada 2009 | Radio Free Asia

Tybetańczycy siedząc protestują przed główną siedzibą firmy TIENS w mieście Tanjin, 21 października 2009
RFA
Chińska policja otoczyła, pobiła i załadowała do autobusów prawie 100 Tybetańczyków, którzy protestowali przed siedzibą firmy TIENS w mieście Tanjin, która według protestujących oszukała ich wykorzystując system piramidy finansowej.

„Wszyscy protestujący Tybetańczycy zostali wepchnięci do różnych pojazdów. Około piątej rano, kiedy spaliśmy, zaatakował nas ponad 3000 uzbrojonych policjantów . Bili nas, zakuwali w kajdanki, i zmusili do wejścia do różnych samochodów. Było ponad 100 pojazdów na parkingu”, powiedział przez telefon jeden z protestujących o imieniu Tsephel. Ocenił liczbę protestujących na 98 osób. „Wielu z nas zostało poturbowanych, a jedna osoba ciężko pobita, aż zemdlała i upadła na ziemię”.

Radio Free Asia nie uzyskało żadnego komentarza na temat wydarzeń od lokalnej policji.


Cytat:
27 października 2009 | ratujTybet.org

Loyak, jeden ze straconych Tybetańczyków
Według informacji otrzymanych przez Foreign Office (UK) z Ambasady ChRL w Londynie w piątek 23 października wynika, że w Tybecie dokonano dwóch egzekujcji: Lojaka i Lobsanga Gyaltsena. Ambasada poinformowała, że informacje o pozostałych egzekucjach są tylko plotką i że „pozostałych egzekucji dotychczas nie wykonano.”


Ta informacja w dalszej kolejności została wyjaśniona, i Foreign Office zostało poinformowane, że pozostałe wyroki śmierci zostały odroczone, i nie ma planów dokonywania dalszych egzekucji.

Cytat:
(TibetanReview.net, 14 października 2009) Policja w Guangzhou aresztowała 10 października po południu prawnika zajmującego się prawami człowieka Liu Shihui za noszenie T-shirt’u z komunistycznym sloganem z czasów przed objęciem władzy w Chinach przez komunistów.

Przednia strona białej koszulki miała napis „Jednopartyjna dyktatura to katastrofa”. Chinadigitaltimes.net w artykule z 11 Października cytowała Liu mówiącego, że jest to cytat z wydania Xinhua z 1940r.

Z tyłu koszulki Liu znajdował się inny cytat, z byłego prezydenta Liu Shaoqi „ Partia Komunistyczna sprzeciwia się jednopartyjnej dyktaturze Kuomitangu, lecz Partia Komunistyczna nie ustanowi sama jednopartyjnej dyktatury”.

Policjanci z Guangzhou schwytali Liu od tyłu za szyję w trakcie jego wędrówki z przyjaciółmi na górę Baiyun.

Liu był przesłuchiwany w górskiej placówce Biura Bezpieczeństwa Publicznego w Guanzhou przez około 4 godziny zanim został wypuszczony w nocy.

Jako prawnik z firmy Jinggua z Guangzhou Liu reprezentował działacza na rzecz praw człowieka Guo Feixiong.

Tłum. ABM



Cytat:
Podczas gdy w całych Chinach trwają uroczystości z okazji 60. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej, w Tybecie nadal zachowane są wzmożone kontrole i środki bezpieczeństwa w następstwie fal protestów jakie przeszły przez wyżynę w marcu 2008 r. W Lhasie i innych miastach Tybetańczycy zostali zmuszeni do uczestnictwa w świętowaniu urodzin ChRL pomimo powszechnego uczucia strachu i napięcia, ponadto nasiliły się wojskowe patrole. Wprowadzono ograniczenia dla zagranicznych turystów próbujących wejść do Tybetańskiego Regionu Autonomicznego, które zakończą się tydzień po uroczystościach.

Sięgający po władzę 1 października 1949 r. Mao Zedong i przywódcy Partii Komunistycznej jasno pokazali, że jedyne co pozostaje jeszcze do zrobienia dla zwycięskiej Ludowej Armii Wyzwolenia to „wolność” dla Tybetu. Sześćdziesiąt lat później głośne protesty przeciwko chińskim rządom zostały brutalnie stłumione, a kampanie edukacji politycznej nasilone.

Mary Beth Markey z ICT [International Campaign for Tibet] powiedziała, że: „znaczną różnicą dla Tybetańczyków w tę 60. rocznicę jest to, że chińska Partia Komunistyczna przyniosła do Chin rewolucję, a do Tybetu represje i okupację. Chińskie władze rozumieją tę sytuację i dlatego to patrole i kontrole, a nie parady występują obecnie na terenie Tybetu. Tybetańczycy, także ci, którzy narażali się na wielkie ryzyko demonstrując swoją lojalność dla Dalajlamy, będą świętować tylko wtedy, gdy Jego Świątobliwość wróci do Tybetu”.

W ciągu minionego roku chiński rząd zajmował się głównie tuszowaniem przypadków tortur, zniknięć i zabójstw Tybetańczyków. Jednak protesty kontynuowano mimo ryzyka. ICT zanotowało od marca 2008 r. 235 różnych, mniejszych bądź większych protestów w Tybecie, ale jest wysoce prawdopodobne, że mogło być ich więcej.

Lista 735 Tybetańczyków zatrzymanych od tego czasu, w tym wielu, którzy obecnie odsiadują długie wyroki więzienia, jest załączona do raportu ICT, chociaż aktualne dane dotyczące zatrzymanych Tybetańczyków ciągle pozostają nieznane.

Nowe dane ICT z protestów pokazują, że byli w nie mocno zaangażowani także rolnicy, osoby świeckie, studenci, dzieci i koczownicy. A nie jak w przypadku poprzednich politycznych demonstracji, które były raczej zdominowane przez mnichów i mniszki. Protesty z 2008 r. były pierwszymi znaczącymi demonstracjami zaistniałymi w dobie Internetu, a sieci komórkowe i internetowe pozwoliły rozprzestrzenić informacje o proteście do innych obszarów i doprowadzić do objęcia nimi całego geograficznego obszaru Tybetu w ChRL.

Cytat:
Dharamshala: Wśród setek Tybetańczyków, którzy byli torturowani i niesłusznie skazani na więzienie w zeszłym roku za wyrażanie oburzenia przeciwko 50 latom chińskich represji w Tybecie, Sąd Ludowy w Tybecie skazał dwóch tybetańskich działaczy społecznych na 14 do 15 lat pozbawiania wolności – podała Centralna Administracja Tybetańska.

Poniedziałek, 12 października 2009

36-letni Migmar Dhondup i 23-letni Tenchoe alias Tenzin Choedak zostali aresztowani przez Biuro Bezpieczeństwa Publicznego w związku z pokojowymi protestami w stolicy Tybetu – Lhasie w marcu 2008 roku.
Migmar Dhondup został skazany 27. października na 14 lat więzienia pod zarzutem szpiegostwa.

We wrześniu lub w październiku Tenchoe został skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności oraz karę grzywny w wysokości 10 000 renminbi. Obecnie Tenchoe wykonuje ciężkie roboty w więzieniu w Chusbul położonym niedaleko Lhasy. Został on zatrzymany siłą przez Biuro Bezpieczeństwa Publicznego miasta Lhasy po pokojowym proteście 10 marca zeszłego roku, ponieważ policja twierdziła, że posiada fotografie przedstawiające Tenchoe biorącego udział w proteście w Lhasie. W czasie jego pobytu w areszcie do połowy kwietnia, był przesłuchiwany pod pretekstem pochodzenia jego ojca. Ojciec, zidentyfikowany jako Pan Khedup, który przez wiele lat brał czynny udział w działaniach politycznych w Tybecie, został zmuszony do opuszczenia Tybetu oraz zesłany do Dharamsali w 1993 roku. Policja przesłuchiwała Tenchoe aby udowodnić, że był przez niego podburzany.

Obaj byli zaangażowani w prace społeczne w Tybecie po ukończeniu edukacji w Tibetan Children’s Village w miejscowości Dharamsala w Indiach.

Migmar Dhondup urodził się w okręgu Dingri (prefektura Shigatse) w 1973 roku. W 1982 roku opuścił Tybet i został przyjęty do Tibetan Children’s Village w Dharamsali (Indie) gdzie w 1995 roku ukończył szkołę ponadpodstawową TCV Bylakuppe. Następnie studiował biznes w szkole policealnej w południowych Indiach. Po studiach powrócił do Tybetu, gdzie poświęcił się pracy na rzecz Tybetańczyków żyjących w Tybecie. Pracował w Lhoka i Lhasie, pomagając lokalnym tybetańskim rolnikom i nomadom poprawić stan zdrowia oraz robiąc plany dotyczące rozwoju społecznego. Szukał również wsparcia wśród mieszkańców krajów zachodnich zainteresowanych projektami.

Tenchoe alias Tenzin Choedak, lat ok. 23, urodził się w stolicy Tybetu – Lhasie. Około 1990 roku przybył do Indii, gdzie ukończył edukację w 11 klasie Tibetan Children’s Village w Dharamsali. W 2005 roku powrócił do Tybetu, gdzie pracował dla Czerwonego Krzyża zrzeszając się w europejskiej NGO. Wiele wysiłku poświęcił projektom ochrony środowiska na wielu obszarach, w szczególności w Lhasie i Shigatse.

Według informacji uzyskanej przez Centralną Administrację Tybetańską, do 31 sierpnia 2009 roku około 223 Tybetańczyków zginęło, a ponad 1294 zostało poważanie rannych od czasu brutalnego stłumienia przez władze chińskie pokojowych demonstracji w Tybecie od 10 marca 2008 roku. Ponad 4657 Tybetańczyków zostało aresztowanych, 371 skazanych, a ponad 990 po prostu zniknęło.


Cytat:
10 września 2009 | TCHRD

Kalden, niedatowane zdjęcie w świeckim stroju
TCHRD
Według wiarygodnych informacji otrzymanych przez Tybetańskie Centrum Praw Człowieka i Demokracji, tybetański mnich z klasztoru Drepung zginął w wyniku tortur w chińskim areszcie w Lhasie.


Mnich został zidentyfikowany jako Kalden (32 lata) pochodzący z wioski Nr 8, Okrąg Phenpo Lhundup, należący do aglomeracji lhaskiej.

10 marca 2008 r. Kalden wspólnie z 300 innymi mnichami z klasztoru Drepung brał udział w marszu mającym na celu protest przeciwko chińskim władzom w centrum Lhasy. Był jednym w wielu mnichów aresztowanych tego dnia.

Od czasu aresztowania 10 marca 2008 r. do chwili obecnej jego miejsce pobytu pozostawało nieznane. Nikt, w tym członkowie rodziny ani mnisi z klasztoru Drepung nie był poinformowany o jego przetrzymywaniu w Lhasie.

Według różnych źródeł Kalden zginą w areszcie w połowie sierpnia 2009 r., w związku z długim okresem przetrzymywania w odosobnieniu, torturowania i maltretowania. Ciało zostało przekazane dalekiej rodzinie z Lhasy w połowie sierpnia 2009 r.

Według tych samych źródeł, jego starszy brat (także mnich z klasztoru Drepung), o imieniu Samdup także był aresztowany przez lhaskie Biuro Bezpieczeństwa Publicznego w dniu 10 marca 2009. Jego miejsce pobytu pozostaje nieznane.



Cytat:
Tybetańskie Centrum Praw Człowieka i Demokracji (TCHRD) publikuje świadectwo Dorjee Rinchena, 18 letniego mnicha z Klasztoru Tongkor, który przeżył pacyfikację protestu w kwietniu 2008 roku.


Protest rozpoczął się 2 kwietnia 2008 r. po przybyciu do klasztoru oficjalnego „zespołu roboczego” który miał przeprowadzić kampanię „reedukacji patriotycznej” w klasztorze. W czasie sesji „reedukacji” mnisi zmuszani są do wyrzekania się Dalajaljamy oraz „obcych sił separatystycznycyh”, podpisują dokument potwierdzający ich poparcie dla Partii Komunistycznej oraz polityki w Tybecie.

3 kwietania do miejscowości Zithang, gdzie znajduje się Klasztor Tongkor przybył duży kontyngent – około stu wojskowych ciężarówek chińskie armii oraz służb bezpieczeństwa.

Służby bezpieczeństwa wspólnie z „zespołem roboczym” przeszukiwały mieszkania mnichów niszcząc zdjęcia Dalajlamy, Panczenlamy oraz Tongkor Shabdrung Rinpoche. Protest wybuch w momencie gdy aresztowano dwóch Tybetańczyków odmawiających udziału zaprotestowało przeciwko kampanii „reedukacji patriotyznej”.

W proteście wzięły udział setki mnichów, którym towarzyszli okoliczni mieszkańcy domagając się uwolnienia aresztowanych. W wyniku eksalacji protestu chińskie władze zaczęły strzelać do tłumu zabijając co najmniej 14 Tybetańczyków: http://www.hfhrpol.waw.pl...p?raport_id=690 oraz raniąc wielu innych.

Agencja Xinhua nazwała wydarzenie „zamieszkami” informując jedynie o zranieniu jednego urzędnika.

Na stronie TCHR znajduje się pełna treść zeznania świadka wydarzeń, Rorjee Rinchena: http://www.tchrd.org/press/2009/pr20091127a.html .
ratujtybet.org
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2010-01-13, 17:42   

Cytat:
Google ruszył na wojnę z Chinami
Na początek przestał cenzurować wyniki wyszukiwań.

Po raz pierwszy mieszkańcy Państwa Środka mogli swobodnie oglądać zdjęcia z masakry na placu Niebiańskiego Pokoju.

Kilka godzin wcześniej amerykański koncern zapowiedział, że rozważa wycofanie się z chińskiego rynku, a także usunięcie narzędzi służących komunistycznym władzom do filtrowania treści w wirtualnej sieci - donosi polskatimes.pl.
Skąd ten nagły odwrót od polityki ustępowania komunistycznym władzom?

Amerykański koncern ujawnił, iż pod koniec ubiegłego roku stał się celem zmasowanego ataku hakerów z Chin, którzy włamywali się do kont pocztowych dysydentów w należącym do Google serwisie Gmail - wyjaśnia portal.
Chińskie władze odrzucają oskarżenia o kierowania atakami hakerów na skrzynki Gmail.
sfora.biz
Cytat:
Dhondup Wangchen, tybetański twórca filmu aresztowany przez chińskie władze za dokumentowanie obecnej sytuacji Tybetu i Tybetańczyków został skazany na 6 lat więzienia.


Wyrok został wydany 28 grudnia 2009 roku, nie wiadomo jednak, kiedy odbył się proces; informacje potwierdza Radio Wolna Azja oraz Tybetański Rząd Emigracyjny.

Dhondup Wangchen, 35 lat, został aresztowany wraz z swoim asystentem – mnichem o imieniu Jigme Gyatso, 26 marca 2008 r. za nakręcenie w Tybecie filmu „Poza strachem” (ang. „Leaving fear behind”), który dokumentuje życie Tybetańczyków pod chińskimi rządami, ich poglądy na temat Dalajlamy oraz Igrzysk w Pekinie.

Jigme Gyatso został zwolniony za kaucją siedem miesięcy później po czym informował, że poddawano torturom podczas pobytu w areszcie.

Według doniesień Dhondup Wangchen choruje na żółtaczkę typu B; pozbawiony jest właściwej opieki medycznej.

Chińskie władze nie zezwoliły na udział w procesie, wybranego przez oskarżonego, chińskiego prawnika Li Dunyonga, zastępując go adwokatem wskazanym przez władze. Human Rights Watch nazwała to działanie „naruszeniem chińskiego prawa oraz zobowiązań wynikających z międzynarodowych standardów praw człowieka, które gwarantują oskarżonym prawo do wyboru własnego obrońcy oraz możliwości kontaktu z obrońcą podczas pobytu w areszcie”.

Li Dunyong poinformował, że jego klient był torturowany w celu wymuszenia zeznań, a zadane rany, mimo iż upłynął rok czasu, wciaż sprawiają mu ból.

Podczas spotkania Dhondup Wangchen oświadczył, że w sądzie będzie dowodził swojej niewinności.
ratujtybet.org
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2010-01-20, 15:05   

Cytat:
Zamiast na "Avatara", który zdobył w niedzielę Złoty Glob w chiński Nowy Rok mieszkańcy Państwa Środka będą mogli pójść do kin najwyżej na patriotyczny film o Konfucjuszu. Władze boją się, że "Avatar" mógłby zachęcić ludzi do buntu.

Mimo długich kolejek po bilety na "Avatara" - który, jak szacowano, miał tu zarobić ponad 500 mln juanów (45 mln funtów) - w chińskich mediach pojawiały się spekulacje, że film wkrótce zostanie zdjęty z ekranów, ze względu na wywrotowe przesłanie.
Ukazujący się w Hong Kongu dziennik "Apple Daily" donosi, że firma państwowa China Film Group wydała nakaz, by od 23 stycznia, zgodnie z zaleceniem szefów propagandy z Pekinu, kina w całym kraju zaprzestały projekcji filmu "Avatar" w wersji 2D.
Jednak nie tylko pragnienie dostarczenia masom rozrywki w prawdziwie chińskim stylu skłoniło cenzorów do wkroczenia do akcji i zdjęcia przeboju Jamesa Camerona z ekranów 2D. Chińskie władze obawiają się, że zbyt wielu obywateli może dostrzec analogię między niedolą filmowego ludu Na’vi, który zostaje wypędzony z własnej ziemi, a częstymi - i niezwykle brutalnymi - eksmisjami, do jakich pod byle pretekstem dochodzi na ich własnych podwórkach, gdy zwykli obywatele stają na drodze bezwzględnym deweloperom.
"Film Jamesa Camerona "Avatar" budzi niepokój władz z dwóch powodów: po pierwsze, wyjmie z kieszeni obywateli zbyt dużo pieniędzy, odbierając spore udziały w rynku produkcjom rodzimym, a po drugie może kojarzyć się widzom z siłowymi eksmisjami, a tym samym prowadzić do wybuchu agresji i przemocy", spekuluje hongkoński dziennik.
Najpopularniejszy chiński blogger, Han Han, dwudziestokilkuletni pisarz i kierowca wyścigowy, jako jeden z pierwszych dostrzegł podobieństwo między fabułą filmu a prawdziwym życiem. "Dla widzów w innych krajach tak brutalne eksmisje są wręcz niewyobrażalne. Takie sytuacje mogą miejsce tylko na innej planecie - lub w Chinach", napisał.
Popularny pogląd, że film jest alegorią drapieżnego rynku deweloperskiego w Chinach, nie przypadł do gustu ministerstwu propagandy w Pekinie. Chińskie blogi rozpisują się o zapowiadanym zdjęciu "Avatara" z ekranów. Mimo, że tegoroczna zima jest jedną z najostrzejszych od lat, już od dnia premiery - 4 stycznia - przed kinami ustawiają się długie kolejki po bilety. Jak podaje chiński box-office, "Avatar" bije wszelkie rekordy. W ciągu jednego dnia film zarobił 56 mln yuanów, a seanse w kinach IMAX, gdzie wyświetlana jest pełna wersja 3D, są wyprzedane na wiele tygodni do przodu. Film miał być pokazywany do 28 lutego, jeszcze długo po chińskim Nowym Roku, który w tym roku przypada 14 lutego.

W południowym mieście Wuxi, na stronie multipleksu pojawiła się informacja, że w najbliższą sobotę odbędą się ostatnie projekcie "Avatara", a osoby, które kupiły bilety na następne dni mogą je zwracać. "Prosimy o zrozumienie! Aby zaspokoić potrzeby naszych widzów, kino zorganizuje dodatkowe pokazy o północy 21 i 22 stycznia. Ilość biletów ograniczona!" zachęcano widzów. Informacja jednak szybko została usunięta ze strony, a kino zapewniło, że z ekranów zniknie tylko wersja 2D.
W całych Chinach jest tylko 550 kin w technologii 3D, co oznacza, że już w święta widzowie nie będą mieli zbyt dużego wyboru, i prawdopodobnie będą się tłoczyć, by obejrzeć biografię Konfucjusza, z hongkońskim gwiazdorem kina gangsterskiego, Chow Yun-Fatem w roli tytułowej.
Podczas ubiegłotygodniowej premiery filmu Chow wyraził nadzieję, że jego "Konfucjusz" stanie do równego pojedynku z superprodukcją science fiction Jamesa Camerona. Już wkrótce ta walka może okazać się dużo łatwiejsza.
polskatimes.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2010-02-15, 12:39   

Cytat:
Pomimo szumnych zapowiedzi o wycofaniu się z chińskiego rynku z powodu cenzury, Chińska wersja wyszukiwarki firmy Google nadal funkcjonuje i po cichu znów wprowadziła mechanizmy cenzorskie. Cenzura miała rzekomo zostać zniesiona 30 dni temu.

Firma nadal nie chce oficjalnie potwierdzić, czy ataki o których była mowa w styczniu były rzeczywiście sponsorowane przez rząd Chin. Założyciel Google, Siergiej Brin stwierdził nawet, że „to nieważne”, choć w zeszłym miesiącu firma groziła wycofaniem się z chińskiego rynku w odpowiedzi na „cyberataki” przypisane służbom specjalnym tego kraju.

Widać więc, że styczniowe oświadczenia były jedynie próbą wybielenia wizerunku firmy i nie zaszkodziły relacjom Google z władzami Chin.

cia.bzzz.net

Cytat:
30 stycznia 2010



Chiński sąd w Mongolskim Okręgu Autonomicznym Sogpo skazał tybetańskiego piosenkarza na rok i siedem miesięcy więzienia za wyprodukowanie albumy muzycznego zawierającego “wywrotowe piosenki”

Tashi Dondrup został aresztowany 3 grudnia zeszłego roku w Xining, gdzie ukrywał się przed władzami, które w listopadzie zakazały jego albumy zatytułowanego „Tortury bez śladu”. Piosenkarz był przetrzymywany w areszcie w Okręgu Sog.

Tashi był wcześniej aresztowany we wrześniu 2008 roku i oskarżony przez władze o „antyrewolucyjne treści” zawarte w piosence zatytułowanej „Rok 1959”. Został wtedy zatrzymany i bity przez siedem dni przez policję w Xining.
ratujtybet.org
Ciekawe co na to polscu muzycy disco polo, którzy ostatnio połakomili sie na okrwawione pieniadze reżimu: http://bartoszweglarczyk....kiego-Muru.html

Cytat:
27 stycznia 2010 | Radio Free AsiaRadio Free Asia informuje o losie kolejnych aresztowanych Tybetańczyków w Chamdo. Wśród aresztowanych jest dwóch mężczyzn, oraz trzech mnichów.


Matka dwóch mężczyzn o imionach Tsejor Gonpo (43 lata) i Choenga Tsering (41 lat), powiedziała, że nie mieli żadnego kontaktu z rodziną i powinny być im postawione zarzuty.

„Moi synowie nie byli zaangażowani w działalność polityczną, ani nie wyrażali zainteresowania takimi sprawami”, powiedziała kobieta, „Oskarżenia stawiane przeciwko nim są bezpodstawne i nieprawdziwe.”

Aresztowani mężczyźni zostali zabrani 7 grudnia przez „konwój policyjnych pojazdów” w mieście Gartok, w prefekturze Chamdo, Tybetańskim Regionie Autonomicznym – informuje tybetańskie źródło.

Policjanci z Chińskiej Ludowej Policji Zbrojnej wtargnęli do domu, kiedy bracia jedli śniadanie i zażądali, aby ci poszli z nimi na przesłuchanie. Następnie, skuci w kajdanki zostali zabrani przez Policję, źródło informuje, że przez dwa tygodnie byli przetrzymywani w odosobnieniu. Rodzina dowiedziała się, że byli przetrzymywania w areszcie Pashoe w Chamdo.

Według tybetańskich źródeł, 22 stycznia, co najmniej 40 policjantów w 10 pojazdach wróciło do miasta i przeszukiwało dom oraz prowadzony przez braci motel i dyskotekę. Skonfiskowano wszystkie nagrania wideo, w tym DVD z filmami dla dzieci.

Chińskie władze oskarżają dwóch braci o posiadanie broni, przekazywanie wrażliwych politycznie informacji „zagranicznym” i goszczenie znanego lamy, który przyjechał z Indii.

Mężczyźni odrzucili dwa pierwsze zarzuty, twierdząc że są bezpodstawne. Powiedzieli, że lama, który podróżował do Tybetu posiadał chińskie pozwolenie i był ostrożny, aby nie „naruszać żadnych zasad ani przepisów” podczas pobytu.

Inni aresztowani

Także w okręgu Jomda, prefekturze Chamdo, jeden z mnichów potwierdził aresztowanie trzech mnichów z pobliskiego klasztoru.

Dwóch mnichów o imionach Sangye Gyatso, 29 lat oraz Apho, 30 lat, zostało aresztowanych pod koniec grudnia po tym, jak próbowali powstrzymać policję przed biciem Tybetańczyka.

Inny mnich, Tulku Jangchub, 26 lat, został zabrany przez policję 16 lub 17 stycznia, po tym jak wzywał do wolności religii w Tybecie.

Lokalni urzędnicy odmówili komentarza przez telefon w sprawie powyższych aresztowań.
ratujtybet.org
Cytat:
Sytuacja praw człowieka w Tybecie w 2009 r.
pełna treść komunikatu
21 stycznia 2010
Rok 2009 nie przyniósł zmian pod względem naruszeń przez chińskie władze praw człowieka wobec Tybetańczyków w Tybecie - czytamy w Raporcie Tybetańskiego Centrum Praw Człowieka i Demokracji.


W 2009 roku w szybkich procesach chińskie sądy w Tybecie skazały na karę śmierci pięciu Tybetańczyków za udział w protestach wiosną 2008 roku. Głuche na międzynarodowe apele Chiny wykonały egzekucję na czterech skazanych. Chińskie media potwierdziły egzekucję jedynie dwóch osób, jednak TCHRD otrzymało wcześniej informację o straceniu czterech Tybetańczyków. Chiny są światowym liderem, jeśli chodzi o wykonywanie kary śmierci, wykonując więcej wyroków niż wszystkie pozostałe państwa razem wzięte. Demonstrują przy tym swoją niezależność nie reagując na międzynarodowe naciski i rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ dotyczącą memorandum na wykonywanie kary śmierci. Dały temu wyraz poprzez egzekucje w Tybecie, Turkiestanie Wschodnim oraz zabijając obywatela Wielkiej Brytanii pomimo protestu brytyjskiego rządu.

Chińskie władze zacieśniły środki kontroli i wzmocniły patrole na terenach przygranicznych, co spowodowało znaczący spadek liczby uchodźców w ostatnich latach. W porównaniu do około 2000 Tybetańczyków uciekających z Tybetu w poprzednich latach, w 2009 roku udało się uciec z Tybetu jedynie 691 osobom i dotrzeć bezpiecznie do Dharamsali, w 2008 roku liczba uchodźców wyniosła jedynie 627 osób. Spadek liczby uchodźców związany jest z zacieśnieniem kontroli na granicy, bardzo dużym ryzykiem związanym z ucieczką oraz podporządkowaniem się przez władze nepalskie chińskiej polityce „Wielkiego Muru Stabilności w Tybecie”, która ma na celu zwalczanie „separatyzmu”, kontrolowanie Tybetańczyków nielegalnie przekraczających granicę oraz antychińskich działań tybetańskich aktywistów w Nepalu.

W ostatnich latach odnotowuje się wzrost działalności politycznej w Tybecie na terenach poza tzw. „Tybetańskim Regionem Autonomicznym”. Łatwo to odnotować poprzez liczbę aresztowań, zatrzymań i wyroków skazujących. Liczba Tybetańczyków przetrzymywanych w aresztach lub więzieniach w związku z udziałem w protestach wiosną 2008 roku wynosi co najmniej 1542 osoby, choć wiadomo, że w rzeczywistości jest znacznie wyższa. Z tego poniżej 20 % przetrzymywanych pochodzi z TRA, reszta to osoby z terenów tybetańskich włączonych do chińskich prowincji Syczuan, Gansu, Qinghai i Yunnan.

W większości znanych przypadków oskarżeni nie mieli dostępu do niezależnego obrońcy, w nielicznych przypadkach występowania przedstawiciela prawnego z wyboru, władze robiły wszystko, aby zablokować ich działania poprzez zastraszanie lub odwołując się do przepisów proceduralnych. Jedną z najważniejszych spraw w 2009 było skazanie Phurbu Tseringa Rinpocze na osiem i pół roku wiezienia. Wynajęty prawnik z Pekinu został pozbawiony prawa do reprezentowania Rinpocze, który w procesie za zamkniętymi drzwiami został skazany na karę więzienia w oparciu o oskarżenia dotyczące „posiadania broni” oraz „malwersacje”, którym stanowczo zaprzeczał.

W ubiegłym roku władze chińskie namierzyły, zatrzymały i wydały wyrok na tybetańskich pisarzach, artystach, autorach internetowych blogów oraz redaktorach, którzy nie zaangażowali się w jawne akcje protestacyjne, lecz próbowali wypowiadać się i dzielić opiniami dotyczącymi praw Tybetańczyków, ich kultury, religii i całego środowiska tybetańskiego. Oskarżenia dotyczyły głównie “ujawniania tajemnicy państwowej” oraz działań, które w innym przypadku byłyby zwykłą formą wyrażenia opinii lub poglądu. Pośród tych najważniejszych spraw było skazanie Kunga Tsangyang na pięć lat więzienia za działalność literacką oraz fotografowanie zniszczeń środowiska naturalnego Tybetu, wyrok 15 lat pozbawienia wolności za prowadzenie strony internetowej poświęconej tybetańskiej literaturze dla Kunchoka Tsephel Gopeytsang, a także kara dwóch lat więzienia dla Kanga Kunchok, byłego redaktora gazety Gangsai Meiduo. Tashi Rabten, redaktor zakazanego czasopisma literackiego oraz autor zbioru prac pt. “Zapisane krwią” (ang. “Written in Blood”) ostatni raz widziany był w lipcu 2009 roku. Dokru Tsultrim, redaktor czasopisma literackiego “Life of Snow” został aresztowany w kwietniu 2009 roku, natomiast Tashi Dondrup, piosenkarz, autor albumu zatytułowanego „Tortury bez śladu” (ang. “Torture without Trace”) został zatrzymany w grudniu ubiegłego roku. Gyaltsen i Nyima Wangdue zostali skazani na trzy lata więzienia za zamieszczanie zdjęć Dalajlamy na popularnym chińskim czacie QQ.com. W dalszym ciągu w więzieniu przetrzymywanych jest pięciu mnichów z klasztorów w Tsakho oraz Khakhor, którzy nagrali płytę VCD zatytułowaną „Chakdrum Marpo” (pol. „Krwawy omen”).

Coraz bardziej popularne stają się wideo świadectwa ze względu na prostą i efektywną komunikację, połączoną z realną możliwością oglądania i słuchania osoby mówiącej do kamery. W 2008 roku Jigme Guri, mnich z klasztoru w Labrang, nagrał wideo relację, podczas której odważnie opowiedział o torturach, którym został poddany w więzieniu. Dhondup Wangchen stworzył dokument pt. „Poza strachem” (ang. “Leaving Fear Behind”) zawierający wypowiedzi i obawy Tybetańczyków mieszkających w Tybecie. W lipcu 2009 roku Kelsang Tsultrim, mnich z klasztoru Gitsang Gaden Choekhorling, po nagraniu swojego świadectwa rozprowadził je wśród lokalnej społeczności. We wrześniu 2009 roku Rinchen Sangpo wydał wideo świadectwa Tybetańczyków z regionu Golok zarejestrowane w październiku 2008 roku. Warto tu podkreślić fakt, że wideo relację są desperacką próbą podejmowaną przez Tybetańczyków w Tybecie, aby ich głos był słyszany w obliczu braku niezależnego monitoringu praw człowieka, mediów i międzynarodowych obserwatorów. Wzrost dostępności zdjęć i nagrań wideo wskazują na rosnącą popularność wideo świadectw wśród obywateli Tybetu.
W Tybecie pozostającym pod rządami chińskiej okupacji tortury są powszechną praktyką. Pomimo wyparcia się przez Chiny stosowania przez nie tortur oraz twierdzenia, iż wprowadzono ograniczenia dotyczące radzenia sobie z protestującymi Tybetańczykami, nagranie wideo zrobione i wywiezione z Tybetu absolutnie zaszokowały cały świat. Nagranie dotyczy dramatycznej i bolesnej śmierci Tendara, młodego Tybetańczyka, wynikłej z powodu tortur, jakim został poddany w trakcie zatrzymania. Chiny zaprzeczyły, jakoby w czasie powstania w Tybecie wiosną 2008 roku użyto nadmiernej siły wobec demonstrujących Tybetańczyków. Rząd chiński zignorował zarówno porozumienie siedmiu Specjalnych Sprawozdawców ONZ w zakresie ochrony praw człowieka jak i żądania Komitetu Przeciw Torturom ONZ dotyczące wyjaśnień od Chin w sprawie użycia nadmiernej siły oraz zabicia demonstrujących Tybetańczyków szczególnie w okręgu Ngaba i Kardze oraz w Lhasie.

W dzisiejszym Tybecie dotkliwie ograniczana jest wolność religii. Rząd chiński, stosując taktyki zastraszania oraz zakazywania praktyk religijnych i przepływu mnichów i mniszek w instytucjach religijnych, przyczynia się do stałego spadku jakości edukacji religijnej ludności tybetańskiej. Ponurą i smutną przyszłość buddyzmu tybetańskiego zapowiada również ciągle prowadzona kampania „reedukacji patriotycznej”. Aby osiągnąć „stabilizację”, rząd w dalszym ciągu swoje działania w postaci różnych kampanii rządowych kieruje przede wszystkim w stronę społeczności klasztornej, którą chce “zreformować”, kontrolować i wszczepić w nią “miłość do ojczyzny”. W ubiegłym roku kampania „reedukacji patriotycznej” została wzmożona, co skutkowało łamaniem na szeroką skalę prawa wolności kultu religijnego i wyznania. Stosując przemyślane kroki, urzędnicy chińscy nakazali mnichom potępić swojego duchowego przywódcę, urągać darzonym wielkim szacunkiem lamom oraz zachowywać się w sposób zakazany mnichom związanych ślubowaniem i zasadami postępowania. Wszystko to w imię „reedukacji patriotycznej” zainicjowanej przez Chińczyków, jako warunek pozostania mnichem lub mniszką. Prześladowania na tle wyznaniowym w tybetańskich instytucjach życia religijnego potwierdzają liczne samobójstwa wśród tybetańskich mnichów i mniszek, których liczba rośnie od czasu protestów wiosną 2008 roku w Tybecie. Dramatyczne doświadczenia, naciski i wymuszanie na społeczności klasztornej zachowań niedopuszczalnych dla duchownych sprawiają, że mnisi i mniszki decydują się podjąć ostateczne kroki pomimo tego, że samobójstwo uważane jest przez tybetański buddyzm za jeden z najbardziej haniebnych grzechów, który narusza podstawową zasadę ich doktryny.

Pod względem rozwoju gospodarczego obszarów etnicznych, Tybetańczycy nie otrzymują z tego bezpośrednich korzyści. Administracja chińska w Tybecie większość kontraktów przyznaje przedsiębiorstwom państwowym, spoza prowincji niż prywatnym lokalnym firmom. Chiny mają niejako obsesję na punkcie projektów, z których można pozyskać środki, niewiele interesuje je rozwój kompetencji ludzkich. Zauważyć to można w Raporcie o Rozwoju Społecznym autorstwa Narodów Zjednoczonych, w którym wskaźnik rozwoju społecznego w Tybecie znajduje się na samym dole listy wszystkich prowincji ChRL. Wysoki poziom analfabetyzmu skutkuje tym, iż Tybetańczycy są w niekorzystnym położeniu, jeśli chodzi o ochronę swoich praw i korzystanie z praw przysługujących wszystkim obywatelom. Sprawę utrudnia fakt, iż w niemal wszystkich okręgach i prefekturach najwyższe stanowiska w KPC zajmują Chińczycy Han, przedstawiciele dominującej grupy etnicznej w Chinach, co utrudnia Tybetańczykom zabranie głosu w podejmowaniu decyzji.

Przygotowane w imię “postępu” rządowe programy przesiedleń w szybkim tempie dezorganizują i zakłócają tradycyjny porządek życia Tybetańczyków. Choć łamane jest międzynarodowe prawo do rozwoju, te przesiedlenia nie niosą za sobą wypłaty odszkodowań ani zgody przesiedlanej społeczności. Równie ważnym problemem wśród Tybetańczyków jest brak taniej opieki zdrowotnej, co jest szczególnie trudne w rejonach wiejskich. Rząd chiński dbając o to, by reszcie świata był prezentowany pozytywny wizerunek Tybetu, główne zasoby i całą swoją uwagę kieruje na miasta, które przyciągają największą liczbę turystów.

Pod rządami Chińskiej Republiki Ludowej poziom edukacji w Tybecie ogromnie się pogorszył z racji tego, że poprzez edukację propagowana jest Komunistyczna Partia Chin, która jeszcze mocniej trzyma władzę nad Tybetem. Kiepskie warunki w szkołach, niski poziom nauczania oraz programy nauczania przygotowane po to, by nakłaniać dzieci do socjalistycznej ideologii, zniechęcać je do mówienia w ojczystym języku i poznawania historii własnego kraju, skłaniają wielu Tybetańczyków do podjęcia bolesnej decyzji o życiu na wygnaniu, gdzie istnieje możliwość zdobycia nowoczesnego wyższego wykształcenia. W tak dramatycznych okolicznościach wielu rodziców wysyła swoje dzieci, często nigdy więcej już ich nie widząc, ufając obcym ludziom i przewodnikom, którzy przemierzą z dziećmi Himalaje, by te zostały przyjęte do szkół prowadzonych przez rząd tybetański na wygnaniu.

Różnice i brak równości w systemie edukacyjnym skutkują gospodarczą marginalizacją Tybetańczyków oraz tym, iż gorsze wykształcenie utrudnia im znalezienie pracy. W konkurowaniu o pracę z wykształconymi Chińczykami nie mają szans, bowiem ci drudzy posiadają wysokie doświadczenie i doskonale mówią po chińsku. Jeśli rząd nie spełni swojego obowiązku i tybetańskie dzieci w dalszym ciągu nie będą miały fundamentalnego prawa do edukacji, w dalszym ciągu będą narażać swoje życie przedzierając się przez Himalaje, by uczyć się na wygnaniu.

Mile widzianą inicjatywą był dokument pt. “Pierwszy Plan Działań Na Rzecz Ochrony Praw Człowieka 2009-2010” (ang. “The First Working Action Plan on Human Rights Protection 2009-2010” wydany przez Biuro Informacji Rady Państwa ChRL w dniu 13 kwietnia 2009 roku. Złożono w nim obietnicę, że obywatele otrzymają większą ochronę prawną, lepsze warunki życia, większe prawa obywatelskie i polityczne, a także prawa zatrzymanego i aresztowanego oraz prawo do uczciwego procesu. Choć cieszy myśl, że rząd przedstawił taki dokument, równie mocno niepokoi fakt, iż Chinom nie udało się zapewnić ochrony zapisanej w prawie zwłaszcza w świetle zbiorowych egzekucji wykonanych w Tybecie i Wschodnim Turkiestanie. W dokumencie wypunktowano teoretyczne ulepszenia wraz z wiekową retoryką dotyczącą ważnych osiągnięć w kwestii ochrony praw człowieka, korzystania z nich przez obywateli oraz wolności w zgodzie z prawem w dogodnym czasie. Teraz społeczność międzynarodowa oczekuje dowodów ze strony rządu chińskiego, iż nie są to te same frazesy.

W roku 2009 ONZ mocno skupiła się na kwestiach rasizmu na całym świecie. Navinatham Pillay, Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, w Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka w swoim przesłaniu na temat walki z dyskryminacją powiedziała, że „Mniejszości we wszystkich regionach świata w dalszym ciągu spotykają się z poważnymi zagrożeniami, dyskryminacją i rasizmem i są bardzo często wykluczane z pełnej aktywności w życiu gospodarczym, politycznym, społecznym i kulturalnym, które dostępne jest dla większości w krajach i społeczeństwach, w których żyją”.
ratujtybet.org
Cytat:
16 stycznia 2010
Tybetańskie źródła związane z klasztorem Kirti w Dharamsali informują o skazaniu na 6 lat więzienia Tybetańczyka o imieniu Dolma Namgyal, który został aresztowany w kwietniu 2008 r. za rzekome związki z „separatystycznymi siłami kliki Dalaja”.

Jego rodzina nie miała o nim żadnych informacji od dnia aresztowania do 14 stycznia 2010, według źródła jest on uwięziony w wiezieniu Binjiang w Czengdu, stolicy prowincji Syczuan.
ratujtybet.org
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2010-02-22, 13:41   

Cytat:
Analitycy pracujący dla amerykańskiego rządu dotarli do nowych informaji pokazujących rolę chińskich władz w przygotowaniu ataków na użytkowników poczty Google, które sprawiły, że firma zagroziła wycofaniem się z chińskiego rynku - pisze "Financial Times".

Według nich kod programów, które infekowały komputery należące m.in. do aktywistów organizacji walczących o przestrzeganie praw człowieka, wypłyną z dwóch instytucji badawczych, z których jedna powiązana jest z armią.

Według gazety osoby posiadające zaawansowane umiejętności informatyczne najczęściej muszą mimowolnie godzić się na pomoc w przygotowywaniu tego typu ataków.
hotmoney.pl

Cytat:
Radio Wolna Azja
21-10-2009
Aresztowanie mongolskiego dysydenta




Chińska policja z miasta Ormos w Mongolii Wewnętrznej 3 października zatrzymała dyrektora tybetańskiej akademii medycznej przed przedstawicielstwem Organizacji Narodów Zjednoczonych w stolicy sąsiedniej, niepodległej Republiki Mongolskiej. Trzydziestopięcioletni Batzangaa, obywatel ChRL, z pochodzenia Mongoł, jest założycielem sieci ośrodków tradycyjnej medycyny tybetańsko-mongolskiej.



Zatrzymania Batzangii, jego żony Bajanhuaar i ich dziewięcioletniej córki dokonało czterech przysłanych z Chin funkcjonariuszy, którym towarzyszyło ponad dziesięciu mongolskich policjantów. „Byliśmy wtedy w Mongolii! - mówi Bajanhuaar. - Potem przewieźli nas z powrotem do Chin. Powiedzieli, że jesteśmy komuś winni pieniądze za założoną przez nas szkołę medycyny tybetańskiej i że zostaliśmy oskarżeni o oszustwo gospodarcze".



Według nowojorskiego Ośrodka Informacji Praw Człowieka w Mongolii Południowej (SMHRIC) całą trójkę deportowano do Mongolii Wewnętrznej tego samego dnia - bez możliwości złożenia odwołania zgodnie z mongolskim prawem. Ośrodek wystosował oświadczenie, w którym twierdzi, że Batzangaa wielokrotnie ścierał się z władzami chińskimi, ponieważ zależało mu na zachowaniu etnicznego charakteru szkoły. Jego żona i córka zostały zwolnione, ale osadzono je w areszcie domowym. Pięć dni później powiadomiono Bajanhuaar o formalnym aresztowaniu męża.



Batzangaa przebywa obecnie w okręgowym areszcie śledczym w Dongshengu. „Przed wyjazdem z Chin mąż mówił mi, że ktoś może próbować nas zabić. Odcięto nam dostęp do internetu i linię telefoniczną. Dlatego chcieliśmy prosić o azyl", tłumaczy Bajanhuaar.



Xi Haiming, dyrektor SMHRIC, twierdzi, że po zeszłorocznych protestach w Tybecie rząd Chin robi wszystko, by zerwać wszelkie kulturowe więzi, łączące Mongołów z Tybetańczykami. „Uważam, że to sprawa bardzo polityczna, ponieważ na początku władze utrzymywały, że w ogóle nie idzie o pieniądze. Mają obsesję na punkcie słowa »tybetański«. Zatrzymali go wspólnie chińscy i mongolscy policjanci na progu agendy Narodów Zjednoczonych, która rozpatruje wnioski o azyl polityczny. Pytam, czy Wysoki Komisarz ONZ do spraw Uchodźców zajmuje się nadal chronieniem takich ludzi?".



W 2001 roku Batzangaa założył w Dongshengu Mongolsko-Tybetańską Szkołę Medyczną. Studiowało w niej ponad tysiąc Mongołów, świadczących tanią, czasem bezpłatną pomoc zubożałym, wiejskim społecznościom. Później utworzył przy niej szpital, współpracujący z placówką w innej prowincji. Szkoła wzbudziła podejrzliwość władz z uwagi na coraz większe związki z Tybetańczykami. W końcu wypowiedziano jej umowę najmu, powołując się w oficjalnych dokumentach na „dozór i podejrzliwość wobec mniejszości etnicznych". „Nie ma żadnej różnicy między medycyną tybetańską a mongolską - mówi Xi. - My, Mongołowie, dzielimy też z Tybetańczykami kulturę i wiarę buddyjską. Jesteśmy z sobą związani, natomiast Komunistyczna Partia Chin chce dzielić i rządzić. Cel jest ukryty, ale oczywisty: wyplenić kulturę tybetańską i mongolską".



W siedzibie lokalnej policji, władz miejskich i rządu prowincji nie odbierano telefonów.


hfhrpol.waw.p
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant
MMA