Wysłany: 2010-08-03, 10:24 Rząd będzie kradł więcej na większą biurwokrację
Władza zapowiada podwyżkę podatków. Na co im pieniądze? O na to:
Cytat:
Wysłaliśmy do 16 urzędów wojewódzkich i 17 ministerstw pytania o liczbę pracowników. Okazuje się, że od czerwca 2009 r. zatrudnienie w urzędach wojewódzkich wzrosło o 6 proc., a w ministerstwach o 16 proc. W tych ostatnich pracuje ponad 1,5 tys. urzędników więcej. W większości resortów trwają też nabory. Ministerstwo Finansów szuka 38 osób, choć w ciągu minionego roku zatrudniło już setkę.
Nasze ustalenia potwierdzają zamówione przez „DGP” statystyki Kancelarii Premiera. Wynika z nich, że w korpusie służby cywilnej pracuje obecnie 132 tys. osób – o 20 proc. więcej niż w 2005 roku.
Budżet na ich wynagrodzenia przeznaczy w tym roku 6,6 mld zł – o 1,9 mld zł więcej niż pięć lat temu. To 40-proc. wzrost.
[...]
W Ministerstwie Obrony Narodowej od początku roku zatrudniono 23 osoby, a tylko trzy rozstały się z urzędem. Rok wcześniej zatrudnionych tam było 705 osób, teraz już 740. Rekordzistą jest Ministerstwo Finansów (MF). W ubiegłym roku urząd zatrudniał 1940 członków korpusu służby cywilnej, w tym roku jest ich o 100 więcej. Podobnie jest w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim, gdzie obecnie pracują 652 osoby – o 106 więcej niż przed rokiem.
[...]
Tym bardziej że jak się okazuje, pensje urzędników nie są niskie. W ministerstwach średnia płaca wynosi 5200 zł.
Wśród najlepiej zarabiających są urzędnicy MF. Średnia pensja wynosi tam 6762 zł. Tuż za nim jest MRiRW (6684 zł), a następnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (5700 zł). Jednym z najsłabiej płacących ministerstw jest MON (4877 zł).
W ciągu ostatniego roku przybyło 16 tys. urzędników w administracji państwowej – to wzrost o prawie 20 proc. Jeśli biurokracja będzie puchła w tym tempie, pożre 1,5 mld zł zaoszczędzonych dzięki zamrożeniu płac w sferze budżetowej.
[...]
Analiza danych pozwala prześledzić, że biurokracja państwowa faktycznie się rozrasta. Jeśli w 2000 roku zatrudniała 136 tys. osób, to już w ubiegłym roku blisko 183 tys. 47 tys. urzędników to niemal połowa polskiej armii! A tylko w 2009 roku zatrudnienie w państwowych urzędach wzrosło o prawie 16 proc.
Samorządowe tycie
Co ciekawe, problem nie dotyczy tylko państwowej biurokracji. Równie szybko rośnie armia pracowników samorządowych, a oni również są opłacani z kieszeni podatników. W ciągu ostatnich dziesięciu lat obsada tych urzędów zwiększyła się o prawie 66 tys. i przekroczyła liczbę 244 tys. osób. Łatwo policzyć, że ostatnia dekada przysporzyła nam 113 tys. nowych biurokratów.
– Urzędników przybywa, bo systematycznie zwiększa się zakres zadań, którymi się zajmują – tłumaczy prof. Krzysztof Obłój z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem nowi urzędnicy potrzebni byli m.in. do obsługi unijnych funduszy. Jednak – jak pisał niedawno w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, szacowano, że wejście Polski do UE spowoduje wzrost liczby urzędników o 6 tys. A przybyło ich ponad 100 tys.
Legislacyjna biegunka
– Wejściem do Unii można uzasadnić niewielki wzrost zatrudnienia, ale nie stworzenie 39 tys. nowych miejsc pracy w administracji samorządowej oraz 18,5 tys. w państwowej, jakie powstały tylko w ciągu ostatnich trzech lat – przyznaje mu rację Starczewska-Krzysztoszek.
Tym bardziej że do obsługi unijnych funduszy urzędnicy byli już zatrudniani w latach 2004 – 2006. Natomiast w ostatnich latach państwu i samorządom nie przybyło aż tylu zadań, które uzasadniałyby tak dużą rekrutację. Zdaniem ekonomistów na wzrost liczby urzędników wpływa nie większa ilość zadań, z jakimi muszą się zmierzyć, ale ich bardzo niska efektywność. – Administracją rządzi chory system. Łatwiej jest zatrudnić nowego urzędnika, niż dać premię albo podnieść pensję już zatrudnionym, którzy otrzymują nowe obowiązki – mówi Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.
Kolejnym powodem, zdaniem Krzysztofa Rybińskiego, coraz szybszego rozrastania się biurokratycznego nowotworu jest tzw. biegunka legislacyjna: – Polska należy do krajów o największym poziomie regulacji i armia urzędnicza jest potrzebna, by stosowania tych wszystkich – często niepotrzebnych przepisów – pilnować.
Lukratywne posadki
Zdaniem ekspertów państwo po prostu jest źle zarządzane. – Dramatyczny wzrost zatrudnienia w administracji publicznej oznacza brak szacunku dla pieniędzy obywateli – dodaje Krzysztof Rybiński. Przeciętne wynagrodzenie urzędników było w 2009 roku o ponad 25 proc. wyższe od średniej płacy w gospodarce wynoszącej 3103 zł. Fundusz płac w administracji państwowej i samorządowej łącznie pochłonął 20 mld zł i wzrósł nominalnie w stosunku do roku poprzedniego o ponad 2,5 mld zł (o 14,4 proc.) – a to równowartość prawie 2/3 wydatków państwa na badania i rozwój. Na same płace w administracji państwowej wydano w ubiegłym roku blisko 10 mld zł. W stosunku do roku poprzedniego fundusz płac wzrósł nominalnie o prawie 1 mld zł. Jeśli to tempo byłoby utrzymane, to każdego roku nowo przyjmowani urzędnicy będą przejadali dwie trzecie pieniędzy zaoszczędzonych przez rząd na zamrożeniu płac w sferze budżetowej.
Najgorsze jest to że rząd podnosi podatki kradnąc pieniądze bezpośrednio z naszej kieszeni,
ludzie jednak dają się karmić krzyżami, bronkami, palikotami i innymi debilizmami.
_________________ Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi !
---------------------------------
Premier Donald Tusk doskonale wie, jak bardzo przeszkadza nam biurokracja. Bezsensowne przepisy każdego dnia denerwują przecież tysiące Polaków, a czas spełniany na wypełnianiu różnego rodzaju przekracza granice zdrowego rozsądku.
Na dodatek zatrudnienie w administracji państwowej rośnie w tempie naprawdę niezwykłym. Tylko w czasie rządów PO liczba urzędników wzrosła o 40 tysięcy, choć zadań jakoś specjalnie nie przybyło.
Dlatego też, w swej niezmierzonej mądrości, nasz ukochany premier (46% poparcia dla jego polityki), postanowił powołać specjalnego urzędnika, którego zadaniem będzie opiniowanie przepisów pod kątem tego, czy zwiększają czy nie biurokratyczną mitręgę obywateli.
Od dzisiaj na Radę Ministrów będą mogły trafiać wyłącznie takie projekty ustaw, które będą zawierały szczególną metrykę informującą o tym, na ile dany projekt usuwa zbędne przepisy, a na ile dodaje nowe regulacje.
Powiedział Donald Tusk, uzasadniając powołanie podsekretarza stanu Adama Jassera na stanowisko pełnomocnika ds. walki ze zbędną biurokracją.
Chylimy czoła w zachwycie nad jakże słusznym kierunkiem wyznaczonym przez naszego wielkiego premiera. I tylko gdzieś tam w nas tkwi paskudny i jakże niesłuszny cień zwątpienia, czy aby nie w tym samym celu istnieje sejmowa komisja "Przyjazne Państwo". Której zadania pełnomocnik ds. walki ze zbędną biurokracją wydaje się dublować.
Ale jesteśmy pewni, że premier Donald Tusk ma rację. W końcu najlepszym sposobem na walkę z biurokracją i przerostem zatrudnienia w urzędach jest powołanie specjalnego urzędnika, który się tą walką zajmie wraz z armią swoich asystentów i sekretarek. Prawda?
_________________ Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać. Ale musisz być gotowy na ciosy
nieważne jak to nazwiemy... najgorsze jest to że jest to zbędne i kolejne pieniądze idą w błoto....
_________________ Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać. Ale musisz być gotowy na ciosy
W przyszłym roku wydatki Kancelarii Premiera wzrosną o blisko 4 mln zł, a Kancelarii Prezydenta - o około 11 mln zł - zakłada projekt budżetu państwa na 2011 r. Wzrosnąć mają też budżety Kancelarii Sejmu - mniej więcej o 6 mln zł - oraz Senatu - o 14 mln zł.
W projekcie budżetu
na 2011 rok na Kancelarię Premiera przeznaczono ponad 110 mln zł (to o prawie 4 mln zł więcej niż w budżecie na 2010 rok, gdy na wydatki Kancelarii zaplanowano ok. 106 mln zł).
Ponad 95 mln zł zaplanowano w projekcie na przyszły rok na wydatki bieżące jednostek budżetowych, ponad 12 mln zł - dotacje i subwencje, ponad 2,4 mln zł - świadczenia na rzecz osób fizycznych oraz 500 tys. zł - wydatki majątkowe.
Na administrację publiczną Kancelarii Premiera zaplanowano w przyszłym roku ok. 106,9 mln zł (ok. 4 mln zł więcej niż w budżecie na 2010 rok - 102,9 mln zł). Z tej sumy - według projektu - ponad 82,7 mln zł otrzymają urzędy naczelnych i centralnych organów administracji rządowej, ok. 8,4 mln zł - Ośrodek Studiów Wschodnich, ok. 8,8 mln zł - Krajowa Szkoła Administracji Publicznej.
W projekcie na 2011 rok zwiększono wydatki na Kancelarię Prezydenta - wyniosą one ponad 169,8 mln zł (w budżecie na 2010 rok planowane wydatki Kancelarii wyniosły ponad 158,4 mln zł). W sumie 169,8 mln zł znalazły się - wydatki bieżące jednostek budżetowych - ok. 126,5 mln zł, dotacje i subwencje - 30 mln zł, wydatki majątkowe - ponad 12,5 mln zł oraz świadczenia na rzecz osób fizycznych 703 tys. zł.
W planowanych na przyszły rok wydatkach Kancelarii Prezydenta ponad 139,8 mln zł przeznaczonych zostanie na urzędy naczelnych organów władzy państwowej, kontroli
i ochrony prawa oraz sądownictwa (w poprzednim roku przeznaczono na nie ponad 116,4 mln zł). Najwięcej - ponad 110,3 mln zł - przeznaczono na urzędy naczelnych organów władzy państwowej, kontroli i ochrony prawa (w budżecie na 2010 rok - ok. 73 mln zł).
O ok. 2,5 mln zł zwiększono wydatki na BBN - w projekcie budżetu na 2011 roku wynoszą one ponad 16,7 mln zł; w budżecie
na 2010 rok wyniosły ok. 14,2 mln zł. W projekcie na przyszły rok więcej pieniędzy
przeznaczono także na odznaczenia państwowe - 10 mln zł (w budżecie na 2010 rok była to suma ponad 4,8 mln zł).
Blisko 431 mln złotych wyniosą w przyszłym roku wydatki Kancelarii Sejmu - zakłada projekt budżetu państwa na 2011 rok. Około 80,7 mln złotych przeznaczone jest na świadczenia dla osób fizycznych, 328,7 mln zł na wydatki bieżące jednostek budżetowych, a 21,2 mln na wydatki majątkowe.
W porównaniu z rokiem 2010 roku planowany budżet Kancelarii Sejmu zwiększył się o niecałe 6 mln zł. W 2010 roku Kancelaria miała do dyspozycji około 395 mln zł.
W czwartek PO przekazała marszałkowi Sejmu 750 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie swoich propozycji zmian w konstytucji.
- Tak silny głos powinien być przedmiotem bardzo poważnego namysłu i dyskusji, także w parlamencie, i to państwu gwarantuję - zapewnił marszałek Włodzimierz Cimoszewicz. Sam, jak przyznał, jest zwolennikiem zniesienia Senatu.
Przypomnijmy, że oprócz zniesienia Senatu Platforma proponuje zmniejszenie o połowę liczby posłów, jednomandatowe okręgi wyborcze i zniesienie immunitetu parlamentarzystów. Donald Tusk chce, aby referendum odbyło się w tym roku razem z wyborami parlamentarnymi, tak aby ograniczyć koszty.
Ale za szybkim przeprowadzeniem tego referendum opowiedziała się do tej pory wyłącznie SdPl.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział w czwartek "Gazecie", że jego partia ma własny projekt nowej konstytucji i to on powinien być w przyszłości przyjmowany w referendum, bo "propozycje PO mają charakter drugorzędny i socjotechniczny".
- Prowadzimy rozmowy z wieloma partiami i niemal wszystkie są zdania, że zmiany w konstytucji są potrzebne, PiS i Samoobrona mają swoje projekty, SLD i SdPl jest za zniesieniem Senatu, najtrudniej jest przekonać do wprowadzenia okręgów jednomandatowych - powiedział "Gazecie" Tusk.
Spór - jego zdaniem - dotyczy tego, czy od razu przygotować nową konstytucję, czy najpierw spytać o konkretne zmiany wyborców, jak to proponuje PO.
Kiedy zmieniać konstytucję? Prezydent Aleksander Kwaśniewski uważa, że w 2007 r., gdy wprowadzana będzie nowa konstytucja Unii Europejskiej. - Nasza inicjatywa nie jest sprzeczna z tym, co mówi prezydent - tłumaczył Tusk. - Może być 2007 r.
Zdaniem Tuska po przyjęciu nowej konstytucji Sejm powinien się rozwiązać.
Osiemnastoma warszawskimi dzielnicami kieruje 409 radnych, a kolejnych 60 zasiada w Radzie m.st. Warszawy. Dla porównania, w dwukrotnie większym od Warszawy Berlinie (3,4 mln mieszkańców) jest 100 radnych.
Prezydenci miast - 107 prezydentów, roczne koszty utrzymania: ok. 16,7 mln zł. Pensja zasadnicza prezydentów miast nie może przekroczyć 6200 zł brutto miesięcznie. Ale nie oznacza, to że głowy miast zarabiają dokładnie tyle. Otrzymują masę dodatków, na przykład prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w 2009 r. miał 5400 zł pensji zasadniczej, 2350 zł dodatku funkcyjnego, 3535 zł - kolejnego dodatku, oraz 1080 zł z tytułu wysługi lat. Razem: 12 365 zł.
W tym roku trzech prezydentów zarabiało maksymalną stawkę: Jacek Majchrowski (Kraków), Ryszard Grobelny (Poznań) oraz Konstanty Dombowicz (Bydgoszcz). Najniższe wynagrodzenia dostawali prezydenci Zielonej Góry Janusz Kubicki (10 902 zł) oraz Białegostoku Tadeusz Truskolaski (11 620 zł). Do całkowitego miesięcznego wynagrodzenia mogą dojść przywileje, takie jak służbowy samochód wraz z kierowcą czy telefon komórkowy.
Burmistrzowie - Według rozporządzenia Rady Ministrów wynagrodzenie zasadnicze burmistrza w gminie powyżej 100 tys. mieszkańców wynosi od 4800 zł a 6200 zł, powyżej 15 tys. do 100 tys. mieszkańców 4500 – 6000 zł, a do 15 tys. mieszkańców 4200 – 5900 zł.
Jednak tak samo jak w przypadku prezydentów burmistrzowie mogą liczyć na dodatki funkcyjne (od 1900 do 2100 zł) i dodatki specjalne. Wysokość tych ostatnich uchwalają rady miejskie. I tak np. na pensję burmistrza Kłodzka składa się 6000 zł wynagrodzenia zasadniczego i aż 6060 zł z tytułu dodatków.
Wójtowie - Minimalne oraz maksymalne wynagrodzenia zasadnicze wójtów oraz maksymalny poziom dodatku funkcyjnego, przewiduje rozporządzenie Rady Ministrów i są one identyczne jak w przypadku burmistrzów. Jednak ostateczny wpływ na pełne wynagrodzenie wójta ma rada gminy ustalająca dodatki specjalne. Zarobki wójtów są zbliżone do zarobków burmistrzów, ale nie mogą przekroczyć siedmiokrotności stawki bazowej. Przykładowo wójt Dobrzenia Wielkiego zarabia 12 100 zł, a wójt Turawy – 8593 zł.
Radni - na wszystkich szczeblach otrzymują oni tzw. dietę. Jej wysokość określana jest przez uchwałę rady gminy, powiatu lub sejmiku samorządowego. W przyszłym roku nie będzie mogła przekroczyć 2753,02 zł. W ustaleniu pensji ważna jest jeszcze wielkość gminy. Jednak radni starają się być blisko maksymalnego progu.
Rośnie prawie półmilionowa armia urzędników. W administracji publicznej, czyli w rządzie i samorządach, tylko od stycznia do września ubiegłego roku przybyło 26,3 tys. pracowników.
Z wyliczeń GUS wynika, że w polskich urzędach pracuje już 462,9 tys. osób. Biurokratów przybywa systematycznie z roku na rok niezależnie od tego, kto rządzi. W 2009 r. administracja zatrudniła 26 tys. urzędników. W 2008 - 13 tys. osób. Za wcześniejszych rządów PiS, trwających niewiele ponad dwa lata, urzędy przyjęły prawie 50 tys. osób.
Jeśli takie tempo zostanie zachowane - a wszystko na to wskazuje - już na koniec 2011 r. będziemy mieć prawie pół miliona urzędników. W 1990 r. było ich tylko 159 tys.
wyborcza.biz
Prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie: Duża ilość urzędników to powód wysokich podatków w Polsce
http://wyborcza.biz/bizne...d_wysokich.html
Liczba urzędników w urzędach podległych kancelarii premiera miała zmniejszyć się o 5,1 tys. Zwolniono zaledwie tysiąc. I wciąż trwa rekrutacja nowego personelu. Tylko od września do końca października zatrudniono 180 nowych pracowników - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".
Z 66 urzędów kontrolowanych przez kancelarię premiera zaledwie 12 zredukowało zatrudnienie do stanu z 2007 roku. W gronie tym są trzy ministerstwa: edukacji narodowej, pracy i polityki społecznej oraz skarbu.
Z 16 urzędów wojewódzkich powinno zostać zwolnionych 1,65 tys. pracowników. Zwolniono zaledwie 251 - w siedmiu urzędach.
Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja w podległych premierowi 32 urzędach centralnych. Zatrudnienie w nich powinno do końca października zmaleć o 1,7 tys. pracowników. Niestety, rośnie. Na przykład Główny Inspektorat Transportu Drogowego zwiększył zatrudnienie ze 175 do 301 osób.
Ja nie rozumiem, dlaczego KM nie wygrywa wyborów, skoro wszyscy narzekają na tamto owamto, a ten pan, choć w pewnych sprawach przyjmuje skrajną postawę, to przecież jego poglądy i realne pomysły na państwo pokrywają się z opiniami Polaków. Wszyscy psioczą, na rząd i opozycję, a nikt nie próbuje niczego zmienić wybierając nowe partie.
_________________ Zesraj sie, a nie daj sie.
~Paulo Coelho
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach