Sporty Walki i Sztuki Walki - Fight Club Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Współczesna edukacja w Polsce
Autor Wiadomość
Batman 


Pomógł: 31 razy
Wiek: 18
Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2222
Wysłany: 2011-12-09, 22:39   

Ale niczego nie nauczysz się, jeżeli jest tego za dużo. wszystko stopniowo. :-)
_________________

 
 
Artysta 
Capoeira\BJJ


Pomógł: 8 razy
Wiek: 19
Dołączył: 20 Lut 2010
Posty: 385
Skąd: Dzierżoniów
Wysłany: 2011-12-12, 01:17   

Prawda jest taka, że praktyczna wiedza wychodzi dopiero wtedy, gdy samemu dociekamy czegoś, czymś się interesujemy. Po sobie i zainteresowaniu historią to zauważyłem. Tak poza tym, to wątpię, czy to, co nauczyliśmy się od połowy gimnazjum do końca liceum, przyda nam się w praktyce... Chyba, że Przysposobienie Obronne i pierwsza pomoc... :mrgreen: bo nie wiem jak wy, ale ja logarytmami nie liczę, ile mam bułek w sklepie kupić.
_________________

 
 
 
Ranma 
misjonarz


Wiek: 22
Dołączyła: 30 Lis 2011
Posty: 430
Skąd: stąd
Wysłany: 2011-12-12, 10:03   

Oczywiście, że nie liczysz logarytmami przy zakupie bułek. Zauważyłam, że większość uczniów szkół właśnie podchodzi do tego tematu, tak, jak co poniektórzy z was. Moim zdaniem wszystkie przedmioty w szkole są potrzebne, mają na celu wykształcić młodego człowieka, a matma szczególnie pobudza do myślenia. Natomiast obecnie wzrasta tendencja do zaniżania poprzeczki i robienia chaosu z podstawy programowej, co wpływa na jakość kształcenia myślenia logicznego i abstrakcyjnego. W tym momencie szkoła nie oferuje nic.
Założenie, że 'biorę, co mi się tylko przyda' jest wg mnie błędne. Bo tak naprawde każda wiedza się przydaje, poszerza horyzonty myślenia i wpływa na jakość działań w przyszłości. Wiem to z mojego doświadczenia.
_________________
Zesraj sie, a nie daj sie.
~Paulo Coelho
 
 
Artysta 
Capoeira\BJJ


Pomógł: 8 razy
Wiek: 19
Dołączył: 20 Lut 2010
Posty: 385
Skąd: Dzierżoniów
Wysłany: 2011-12-12, 12:39   

Err. Wymogi wykształcenia powinny być adekwatne do tego, co kraj ma do zaoferowania. Tutaj pozdrawiam Centralną Komisję Egzaminacyjną, bo widzisz, Ranma, całokształt całokształtem, ale czuję się pokrzywdzony, gdy CKE Polska daje mi 10x trudniejszą maturę ( która mimo całokształtowego wykształcenia TEORETYCZNEGO zostanie zapomniana zaraz po zdaniu ) przy 10x gorszym zarobku i warunkach pracy, niż - przykładowo - u naszych Szwabskich sąsiadów. Rozumiem, że Polak musi mieć w głowie zakodowaną kombinację i że mentalnie już nic nie dostajemy za darmo, ale czy serio musimy kraść, żeby godnie żyć?

Jestem dobrym przykładem. Podczas liceum, klasy maturalnej ilość alkoholu, która przelała się przez mój organizm jest ciężka do zliczenia. Ten sam "fenomen" potwierdza się przy 95% moich rówieśników, z tym, że do ich używek dochodzi jeszcze nielegalna trawa i tytoń. Czemu tak jest? Bo szkoła nie uczy, tylko przysparza stresu. Do szkoły idziemy tylko po to, żeby zrobić notatki e.w. ponabijać się z głupoty niektórych nauczycieli i wrócić do domu, żeby od zera nauczyć się tego, co przykazali w szkole + zrobić różnorakie prace domowe. Jeśli sami tego nie zrobimy, mamy stresa, że: dostaniemy banię z kolejnego sprawdzianu, nie zdamy, oblejemy maturę, I TO NAJLEPSZE, za oceny matka przestanie ( bo np. ja jeszcze w sporym procencie jako maturzysta, jestem utrzymywany przez mamę, nie wstydzę się tego ) finansować nasze hobby / pasje ( u mnie akurat sztuki walki ). Starzy wychodzą z założenia, że hobby odbiera nam czas na naukę, szkoła, która nie umie dobrać wymagań, uznaje, że gówno robimy w domu, a my nie wiemy w co ręce włożyć. I tak koło się zapętla.

Inny przykład, znam osobę X, która jest doktorem filologii polskiej. W normalnym kraju europejskim, nawet objętym kryzysem, takie stanowisko udostępnia nam możliwość pracy za kilka tysięcy euro miesięcznie. W Polsce posłowie mają 10 000 złotych wypłaty + "karnety" na 200 złotych na benzynę DZIENNIE, a uczeni na UCZELNIACH ( nie w byle szkołach ) dostają 1/4 tego, co posłowie + muszą pisać publikacje i prace naukowe, godzić je z obowiązkami domowymi i obowiązkami na uczelni w pracy, fizycznie. Zdajesz sobie, koleżanko, sprawę, że połowa posłów RP ledwo dobrnęła do magistra, a - co więcej - są tacy, którzy mają wykształcenie zaledwie podstawowe?

W przeszłości, XVIII, XIX wieku, etc. matura to był prestiż, magistrat i doktorat to był kosmos. Były to stanowiska cenione - ale też nagradzane. Wtedy Polacy mogli sobie pozwolić na wymogi wobec tych poziomów, bo praca była dla każdego, nawet dla gnojka bez matury, który ledwo ukończył 18. Dziś pracy nie ma dla nikogo, a - paradoks - poziom nauczania w szkołach spada, poziom wymagania na egzaminach, maturach rośnie.

Następny przykład - bo też się orientuję - w gimnazjach wchodzą teraz elektroniczne systemy nauczania. Internetowe dzienniki, internetowe kartkówki, etc. Zaniża to poziom nauczania, bo uczeń może ściągać, supportować się rodzeństwem / rodzicami, etc. pisząc w domu takie kartkówki, a ich ocenianie nie jest uczciwe, bo sprawdza je SZTYWNO automat, podczas gdy do nauczyciela trafiają gotowe wyniki, które on przepisuje do dziennika, e.w. dostosowuje do swojej skali ocen. Gnojki poddawane są kontroli, bo każdy rodzic ma wgląd w ich oceny, którymi nie zawsze chcielibyśmy się dzielić. I co - dziecko wraca ze szkoły, mając plan, że np. 1 z biologii poprawi za tydzień, bo 3 dni później jest wywiadówka. Wie, że poprawi, ale powinęła mu się noga, dlatego to 1 dostał. Ledwo wejdzie do domu i opizd. Za co? Bo dostał to 1. Czekamy tylko na chipy w dupach i radiostacje w jelitach, żeby i Pan Tusk, prosty magister, miał namiar na każdego z nas.

Powiedz mi, jakie to super umiejętności wyniosłaś po liceum? Jeśli chodzi o wiedzę praktyczną NAUCZANĄ?
Ja nauczyłem się omijać reguły, kręcić, kłamać, zmyślać, obrywać po dupie ( psychicznie ). Przez własną pracę i prywatne zamiłowanie ( i przymus , bo matura ) polubiłem historię, oraz - hehe - nie zdałem 6 razy na prawo jazdy. Z ciekawości przebadałem się. Okazało się, że jestem nadprzeciętnie podatny na stres. Idę o zakład, dobry browar, że ponad połowa moich rówieśników, OFIAR systemu nauczania ma tak samo.

Fakt faktem, umiejętność kombinowania się przydaje, podstawy matematyki też, tak samo jak znajomość języka obcego i podstaw języka macierzystego, jednak to tylko podstawowe informacje, które w nas zostają. Reszta zależy od tego, jak się ukierunkujemy. Jeśli ktoś nie jest ścisłowcem, to i torturami nie zrobi się z niego ścisłowca ( mimo, że CKE się stara, oj stara... Brakuje im inżynierów tanich ;/ ).

Na koniec, dodam jeszcze ciekawostkę, że język obcy też w szkołach NIE JEST uczony. Angielski społeczeństwo poznaje z mediów, piosenek, "ogłupiającego internetu i gier komputerowych" oraz pobytu w krajach anglojęzycznych. Natomiast w szkole nie uczy się niczego. Kolejny przykład? Co drugi młodziak spytany o język niemiecki, odpowie "uczę się 11 lat i gówno umiem" - powstał nawet taki bekowy kwejk o tym, że Polacy uczą się po 12 lat niemieckiego, a i tak nie dają się zgermanizować. Co Ty na to?

To taki bonus - wersja rapowa. Bo to moje klimaty : )
http://www.youtube.com/watch?v=z9qOXLg8fb4

Słowo klucz do ukierunkowania swojej przyszłości:
"przekręt"
_________________

 
 
 
Ranma 
misjonarz


Wiek: 22
Dołączyła: 30 Lis 2011
Posty: 430
Skąd: stąd
Wysłany: 2011-12-12, 13:08   

Ty mnie albo nie zrozumiałeś, albo niedokładnie czytasz moje posty. Obecna szkoła nie uczy niczego, tylko robi wodę z mózgu.
ALE!
Ja uważam, że każda wiedza się przydaje, problem tkwi w tym (oprócz entropii rządu, oświaty i otoczenia), że młodzi ludzie nie chcą się uczyć, albo uczyć wyrywkowo, a tak sie nie da i tyle, bo powstaje luka.
Uważam, że nawet jeśli rząd celowo albo nie-celowo wprowadza zamęt do polskiej edukacji, to naturalnym odruchem młodego człowieka powinna być ciekawość i chęć poznania, by mieć OGÓLNĄ wiedzę na temat planety, na której żyje. Człowiekiem, który ma wiedzę nie da się sterować.

Cytat:
Powiedz mi, jakie to super umiejętności wyniosłaś po liceum? Jeśli chodzi o wiedzę praktyczną NAUCZANĄ?


Super umiejętności - myślenia.
Poza tym liceum to liceum, jak sama nazwa wskazuje nabywasz w nim ogólnej wiedzy. Jeśli chcesz praktyki, to idź do technikum, albo szkoły policealnej, ew. studia.

Problem tkwi w lwiej części w tym, że podstawy programowe są stekiem kupy.
Drugim problemem wynikającym z problemów środowiskowych i będącym rezultatem złych podstaw programowych i złego zarządzania edukacją jest spadek jakiejkolwiek chęci do nauki i zmiażdżenie zainteresowania nią w ogóle. Tak się mnożą przygłupy.
A chyba o to chodzi rządzącym.
_________________
Zesraj sie, a nie daj sie.
~Paulo Coelho
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4448
Skąd: 3city
Wysłany: 2011-12-12, 13:43   

Artysta napisał/a:
Winą tego, że są ch^jowe wyniki, jest lenistwo społeczności młodych, a nie to, że taki rektor daje wymagania z dupy.

Rektor nie jest od dawania wymagań. Natomiast winą jest brak umiejętności nauczania.

Kidaro napisał/a:
Szczerze mówiąc to wole mieć duzo maty i coś potrafic ;p

Ilość nie przechodzi w jakość.

Ranma napisał/a:
matma szczególnie pobudza do myślenia.

Odwrotnie. Właśnie ogranicza myslenie na rzecz wkuwania wzorów.
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Ranma 
misjonarz


Wiek: 22
Dołączyła: 30 Lis 2011
Posty: 430
Skąd: stąd
Wysłany: 2011-12-12, 13:55   

Boruta napisał/a:

Odwrotnie. Właśnie ogranicza myslenie na rzecz wkuwania wzorów.


Tak, jak wspomniałeś brak umiejętności nauczania matmy sprowadza ją do wkuwania wzorów.
Matematyka to logika. Więc wybacz, ale nie zgodzę się z twoja opinią na ten temat.
_________________
Zesraj sie, a nie daj sie.
~Paulo Coelho
 
 
Artysta 
Capoeira\BJJ


Pomógł: 8 razy
Wiek: 19
Dołączył: 20 Lut 2010
Posty: 385
Skąd: Dzierżoniów
Wysłany: 2011-12-12, 13:57   

"Drugim problemem wynikającym z problemów środowiskowych i będącym rezultatem złych podstaw programowych i złego zarządzania edukacją jest spadek jakiejkolwiek chęci do nauki i zmiażdżenie zainteresowania nią w ogóle. "

To działa w dwie strony i to jest jakby konsensus tej całej dyskusji. Bo widzisz, jestem pewien, że zdajesz sobie sprawę z faktu, że człowiek jest bardzo ciekawską istotą. Odkrywcy, naukowcy, etcetera. Nawet największy głupek znajduje dziedzinę, której docieka. Problem polega dokładnie w tym, że szkoła wpaja tą wiedzę ogólną w taki sposób, że pobyt tam to coś a'l survival. Pomijając przeszkody towarzyskie, które są całkowicie naturalne ( zachowanie małp w stadzie... :D ) dochodzi brak sposobu nauczania, pozostawienie dzieciom, młodzieży i ... prawie dorosłym samym sobie.

Tak sobie czytając, dyskutując z innymi ludźmi, szukając kilku odpowiedzi wykminiłem nawet pewne powiązanie. Bo popatrz, żyjemy sobie w "trudnych czasach", takie jest założenie. Potrzebujemy inżynierów, ścisłowców, naukowców którzy by odkryli nowe sposoby na bolączki i choroby społeczności. Ale tak: Za edukację odpowiada rząd. Rząd kradnie pieniądze od X pokoleń ( po II Wojnie Światowej Polacy są dymani, po dziś dzień ). Ale co 4 lata dochodzi do wyborów. Jednak co 4 lata do wyborów dołączają nowe pokolenia. Wystawia się kolejne figury na które można głosować i ludzie nauczeni schematyczności i szkolnego, okrojonego myślenia nie szukają pomocy nigdzie szerzej. idą, głosują na najpopularniejszą partię , zakładają ręce i heja. Może znów wyjdzie, że jestem egocentrykiem, ale odwracanie uwagi od piękna naszych korzeni i naszej historii przez kierunkowanie umysłów bardzo ścisłych, propagandę "Wunderlandu" Unii Europejskiej, te nowe pokolenia podchodzące do wyborów nie mogą oprzeć się o historię i pamięć ( np. pan Tusk już prawie 3 razy, z różnych stron, zrujnował Polskę :D ), a patrzą się na to, co w mediach ( TVN, Polsat, to wszystko to platforma ). Fakt faktem, fajnie by było, gdyby zalegalizowali trawę, ale ja wolę, żeby mój kumpel, który utrzymuje matkę i siostrę mógł godnie mieszkać, zamiast mieć pozwolenie na palenie marihuany. Jednak, żeby "myśleć" przy podejmowaniu wyborów i przebić się przez ten kożuch pierdół, trzeba na prawdę mocno dociekać. Po sobie widzę ile potu wylałem, żeby połapać się kto z kim, co gdzie i jak.

Mam taką cichą nadzieję, że przez następne 10 lat to wszystko skończy się ( wybaczcie mi za słowo, moderatorzy ) jednym wielkim pierdolnięciem, przy którym rozpoczną się pochody, takie jak w latach 80'tych (Solidarność) i większe, doprowadzające do rewolucji, zarówno u nas w Polsce, jak i w tych bogatszych krajach, które teraz dotyka kryzys światowy ( pozdrawiam braci z Rosji, Anglii, Niemiec, Włoch, Francji, USA... )


edyt:
Matematyka nie jest pokazywana w szkołach od praktycznej strony. A matematyka niepraktyczna nie jest ciekawa. Jedyny dział, na którym można zawiesić oko to kombinatoryka, ponieważ odnosi się jakoś + / - do życia i właśnie tam można trochę 'pomyśleć' zamiast stosować łysy wzór i próbować go przekształcić. Sztywno.

edyt2:
Co poważnie otwiera umysł, to filozofia - miłość do wiedzy : ) , która uczy logiki, pobudza wyobraźnię i często ukazuje nowe perspektywy życia. Jednak, jako kierunek szkolny jest maksymalnie zaniedbywana na rzecz na prawdę ważnych matematyk, polskich i niemieckich, a jako kierunek studiów, nie daje zarobkowej pracy. :mrgreen:
_________________

 
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4448
Skąd: 3city
Wysłany: 2012-03-08, 09:50   

Cytat:
Wątpię w nasz model kształcenia. Zatrzymaliśmy się na przedwojennej szkole i przekonaniu, że wystarczy przekazać uczniom solidną dawkę wiedzy - pomysły Ministerstwa Edukacji ocenia specjalistka od neurodydaktyki, czyli od tego, jak uczy się mózg
dr Marzena Żylińska metodyczka, neurodydaktyczka, jest metodyczką w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu

Alicja Bobrowicz: Gimnazjaliści, którzy już pod koniec marca będą wybierać liceum, muszą zdecydować, czy w przyszłości chcą być humanistami, czy też będą zajmować się naukami ścisłymi. Zmieniający się od września program nauczania w liceach zdaniem wielu dyrektorów i nauczycieli sprawi, że ogólniaki zamiast rozwijać kreatywność uczniów, będą zajmować się jedynie przygotowaniem do maturalnych testów. Podobają się pani tezmiany?

- Marzena Żylińska Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to wymaga głębszej analizy. Ale proponowane zmiany nie wyleczą bolączek polskiej szkoły, to jest raczej kosmetyka.

Dlaczego?

- Nasz model kształcenia jest anachroniczny. Wciąż myślimy, że - jak kiedyś - można uczniom przekazać informacje ze wszystkich podstawowych dziedzin. Ale żyjemy w świecie, w którym ilość dostępnej wiedzy podwaja się średnio co dwa, trzy lata. Nikt nie jest wsta nie wchłonąć, przetworzyć, nauczyć się wszystkiego. Sztuką jest dziś mądre wybieranie, selekcja informacji. Wiedza to nie zbiór wyuczonych na pamięć faktów i fakcików, wiedza powinna być traktowana jako pochodna umiejętności jej stosowania. Potrzebujemy zupełnie nowego modelu edukacyjnego, który przygotuje
młodych ludzi do funkcjonowania w informacyjnej lawinie.

Problemem są złe programy nauczania czy nauczyciele?

- Według mnie problem leży w filozofii dzisiejszej oświaty. Nasza szkoła zachowuje się, jakby miała ADHD. Wszystko robi się w pośpiechu, walcząc z czasem. System testocentryczny (który schodzi na coraz niższe etapy nauczania, bo pierwszy sprawdzian mamy po podstawówce) nie daje możliwości zainteresowania ucznia, rozbudzenia jego ciekawości świata, stymulowania mózgu. Zamiast tego mamy zabawę w policjantów i złodziei - zakładam, że nie umiesz i chcę cię na tym złapać. Tylko, że mózg pracuje inaczej i kieruje się własnymi, subiektywnymi kryteriami. Uczy się tylko wtedy, gdy znajdzie ku temu jakiś powód, gdy uzna, że coś go dotyczy, że może być przydatne. Inaczej nie wytworzą się neuroprzekaźniki, a nowe informacje nie połączą z wcześniejszymi i nie zostaną zapamiętane. Mamy zatem szkołę, która nie uwzględnia sposobu funkcjonowania mózgu.

Może trzeba zrezygnować z testów?

- Problem leży nie w samym testowaniu, ale w uczeniu pod testy. Znam świetnego polonistę, który oznajmił uczniom: te raz zapomnijcie o wszystkim, co wam mówiłem o pisaniu dobrych tekstów, będziemy się uczyć, jak napisać test, aby dostać możliwie dużo punktów. I nie mam żalu do nauczycieli, oni zachowują się racjonalnie. Przecież są rozliczani z tego, co przerobią z uczniami i z wyników egzaminów.

Egzaminy, które mamy, sprawdzają głównie wiedzę, a nie zdolność jej zastosowania czy kompetencje. Zdający musi trafić w klucz, a więc udzielić najbardziej schematycznej odpowiedzi. Czasami się zastanawiam, jak z naszą maturą poradziłby sobie Kopernik.

Niestandardowego myślenia dzieci podobno już uczą się - bawiąc - w szkole podstawowej. Tak przynajmniej twierdzi Ministerstwo Edukacji Narodowej.

- Dopóki będą oparte na zero-jedynkowym kluczu testy i karty pracy, to nie ma mowy o nauce przez zabawę i o rozwijaniu kreatywności dzieci. A dziś już wiemy, że określone gry i zabawy tworzą fundament dla późniejszej nauki matematyki. Grając w piłkę, budując z klocków, wspinając się na drzewa, dzieci rozwijają orientację przestrzenną. Dlatego maluchy muszą się wybawić. One intuicyjnie lubią robić to, co będzie im potrzebne w dalszym rozwoju. My tymczasem chcemy je możliwie szybko "ukrzesłowić".

Pisała pani, że efekty takiego uczenia mogą być opłakane dla naszej gospodarki. Często odwołuje się pani do niemieckiego badacza mózgu Manfreda Spitzera, który twierdzi, że jeśli nie zmienimy systemu edukacji, to za kilkanaście lat Europejczycy będą szyć T-shirty dla Chińczyków...

- Siłą Europy zawsze była kreatywność, innowacyjność, nowe idee, świeżość poglądów. Teraz porzucamy tę przewagę w imię porównywalności, uśredniania. Spirzer mówi: jeśli będzie my potrafili robić tylko to co Chińczycy, oni zrobią to ta niej. Jak to się ma do szkoły? Ano tak, że dzisiejszy system zabija w dzieciach to, od czego zależy rozwój Polski, czyli kreatywność. "Jasiu, nie filozofuj, nikogo nie interesuje, co myślisz, rób ćwiczonka".

Jak, po 12 latach takiej tresury młody człowiek ma pójść do pracy i być kreatywny, twórczy i pracować zespołowo? Efekt jest taki, że hamujemy to, co jest naszą największą szansą.


emetro.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
SzyHa
MMA


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 09 Paź 2011
Posty: 637
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2012-03-08, 14:34   

co do joty sie zgadzam z tym artykułem,w mojej szkole nauczyciele uczą jak napisać aby "wbić się w klucz odpowiedzi" a powinno być tak,że pisze na dany temat co JA o nim myśle
_________________
http://www.judo-rzeszow.pl/
 
 
Zero 
Rider

Wiek: 18
Dołączył: 23 Lut 2012
Posty: 43
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-08, 15:52   

Jak dla mnie język polski wygląda tak. Przerabiamy jakiś wiersz i zastanawiamy się co miał na myśli autor. Zaczynamy rozpisywać się na temat ciemnych zasłonek w oknach A zapewne wygladało to tak:
- Jagna! Znowu te ciemne zasłony? Gówno przez nie widać, oczy bolą od pisania! Czekaj, czekaj... ciemne zasłony... git, pasuje... to co dalej by tu...
 
 
 
SzyHa
MMA


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 09 Paź 2011
Posty: 637
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2012-03-08, 16:07   

bo skąd ja mam wiedzieć o co chodziło autorowi jakiegoś wierszyka,jeśli on to pewnie pisał po pijaku(bo tylko tak można pisać takie bzdury)?
_________________
http://www.judo-rzeszow.pl/
 
 
Rafi93 
Kick Boxing/Judo

Pomógł: 20 razy
Wiek: 19
Dołączył: 11 Lip 2009
Posty: 1030
Skąd: z Polski
Wysłany: 2012-03-08, 17:06   

Dokładnie , koleś na haju wypisał na kartce jakieś głupoty , a ja mam kvrwa rozszyfrowywać co on chce przekazać światu ...
 
 
przemoxD 
Odi Profanum Vulgus


Pomógł: 4 razy
Wiek: 20
Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 598
Wysłany: 2012-03-08, 17:36   

Ogarnijcie się trochę, to że system szkolnictwa nie jest doskonały albo macie gównianych nauczycieli, to nie jest powód do jeżdżenia po języku i wieszczach narodowych. Sam nigdy nie byłem zbytnio pochłonięty na lekcjach języka polskiego jednak wbrew pozorom bardzo wymagająca nauczycielka wzbudziła u mnie zinteresowanie

Cytat:
Jak dla mnie język polski wygląda tak. Przerabiamy jakiś wiersz i zastanawiamy się co miał na myśli autor. Zaczynamy rozpisywać się na temat ciemnych zasłonek w oknach A zapewne wygladało to tak:
- Jagna! Znowu te ciemne zasłony? Gówno przez nie widać, oczy bolą od pisania! Czekaj, czekaj... ciemne zasłony... git, pasuje... to co dalej by tu...


A taki bełkot jest przeznaczony dla ludzi, którzy nie dorośli do odbioru sztuki
Nie jestem koneserem i liczę się z tym że niektórzy poeci są przecenieni ale nie przesadzajmy. Nauczycielka o której wspomniałem wyżej potrafiła mnie wkur*ić i praktycznie w każdym semestrze byłem zagrożony, ale jestem pewien, że takich bluzg jak Wy bym nie wypisywał

Dorośniecie, zrozumiecie, ot co
 
 
 
wojak11 

Wiek: 31
Dołączył: 23 Lip 2011
Posty: 78
Wysłany: 2012-03-08, 18:14   

Widze , że Boruta też czyta gazety o poranku w skmce :)
Co do artykułu to się zgodzę w stu procentach
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - forum anime
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant
MMA