Wiek: 22 Dołączyła: 30 Lis 2011 Posty: 430 Skąd: stąd
Wysłany: 2011-12-07, 10:41 Współczesna edukacja w Polsce
Sytuacja z dzisiejszego poranka:
siostra nie potrafiła rozwiązać zadania z chemii, w którym powinno się użyć proporcji. Na moje pytanie, dlaczego na lekcji chemii nauczyciel nie przerabiał z klasą proporcji odpowiedziała, że ten materiał powinni przerobić teraz na matematyce, ale program ułożony jest tak, że zamiast tego robią procenty.
Wniosek jest taki, że merytorycznie dzieciaki nie są przygotowane na przerabianie materiału z chemii. A program nauczania to jakieś nieusystematyzowane gówno.
A uniwersytety dziwią się, dlaczego tak duża część studentów nauk ścisłych odpada.
Jak dla mnie, to jest jakieś nieporozumienie i nie wiem, czy podawane przez ministerstwo edukacji podstaw programowych jest wynikiem debilizmu, czy może specjalnie przygotowanej taktyki stopniowego otumaniania młodych ludzi, bo niewykształconymi latwiej jest sterować.
_________________ Zesraj sie, a nie daj sie.
~Paulo Coelho
jestem w 3 klasie liceum na profilu humanistycznym, tyle co pół roku temu skończyłem chemię w swoim życiu, wiesz co pamiętam? No właśnie. Podczas 1 i 2 klasy biologia i chemia ( bo z jedną nauczycielką ) były od nas wymagane ostrzej, niż kierunki humanistyczne, przez co przykładowo teraz walczę na własną rękę z maturą z rozszerzonej historii, bo co? Bo w 1 i 2 klasie uczyłem się, żeby ZDAĆ ( 2 - 3 ) z biologii i chemii. Podobnie jest z naukami ścisłymi i nową - jego mać - maturą. Przyjaciel w niemczech mówi mi, że w liceum uczą się pierwiastkowania i potęgowania i że ostatni raz widział logarytmy kilka dni przed wyjazdem z Polski. Że niemiecką maturę zdać jest 100x banalniej. Co się dzieje w Polsce? Ludzie z ukierunkowanymi zainteresowaniami, nawet, jeśli te zainteresowania idą w parze z naturą przedmiotu zdawanego ( interesuję się polską historią, znów mój przykład... ) poświęcają najwięcej czasu na naukę ścisłą, jaką jest matematyka. Dlaczego? Bo trzeba zdać maturę na 30%...
Żyjemy w kraju, w którym bardzo trudno przebić się na dobre studia, a po dobrych studiach nie ma pracy. W miejscu, w którym trzeba być mistrzem kombinowania, albo złodziejem ( w świetle prawa, sam pochwalam ludzi, którzy dymają system finansowy ) żeby się dorobić. W Polsce nie ma czasu na marzenia i spełnianie swoich zainteresowań. Media, nauczyciele i cała ta zasrana oświata pcha rodzicom do głów, że bez dobrego, ZAJEBISTEGO wykształcenia będziemy kopać rowy. Nikt nie interesuje się duchową sferą życia. A co jeśli od zawsze marzyłem ,żeby kopać rowy, ale mieć czas dla rodziny, hobby, dziewczyny? Co jeśli uważam, że bezstresowe kopanie rowów jest lepsze od lizania dupy szefowi w mojej monotonnej pracy? Nie jestem Polakiem, czy jak?
Ludzie, którzy biorą się za tworzenie systemu edukacji, a i Ci, którzy uczą ( w sporym procencie ) nie mają obiektywnego światopoglądu i nie znają materiału. Winą tego, że są ch^jowe wyniki, jest lenistwo społeczności młodych, a nie to, że taki rektor daje wymagania z dupy. Ulubionym argumentem nauczycieli jest "prostszej kartkówki nie dało się, zrobić! Przecież to są podstawy" - ale dla kogo? Podstawy są dla ludzi, którzy kierunkowali się w tym kierunku < danym > od X lat, a nie dla osoby, która przyszla, żeby Z Z Z, bo ma inne potrzeby, jeśli chodzi o przyszły rozwój.
Nikt z tym nic nie robi. Edukacja wymaga, pracy nie ma. Nie ma pieniędzy, są wysokie podatki. Politycy kradną, dymają społeczność na każdym poziomie, sport jest sprzedajny, życie jest sprzedajne. Czy to tak ma dalej wyglądać? Krew mnie zalewa, jak widzę, co dzieje się z ziemią, którą - prawdę mówiąc - kocham.
Ja też jestem w klasie humanistycznej a ucze się do bioli i fizyki (tak aby zdać) więcej niż do tych z których mam rozszerzenie. A nauczyciela od fizy to mam w ogóle fajnego weźmie Cie do odpowiedzi powiesz mu wszystko i już +7 do obwodu klaty że będziesz miał 5 a on do Ciebie: no coś tam umiesz 2+. Jeszcze nie słyszałem żeby postawił coś lepszego
Jaja to dopiero są na studiach. Ja matmę miałem na 2 semestrze dopiero wprowadzone a na 1 semestrze żeby zaliczyć fizykę ogólna trzeba było robić zadania z całkami. Ale takich absurdów było sporo:P
_________________ Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać. Ale musisz być gotowy na ciosy
Dołączył: 07 Paź 2011 Posty: 147 Skąd: z allegro:P
Wysłany: 2011-12-07, 20:11 Re: Współczesna edukacja w Polsce
Ranma napisał/a:
Jak dla mnie, to jest jakieś nieporozumienie i nie wiem, czy podawane przez ministerstwo edukacji podstaw programowych jest wynikiem debilizmu, czy może specjalnie przygotowanej taktyki stopniowego otumaniania młodych ludzi, bo niewykształconymi latwiej jest sterować.
specjalnie przygotowanej taktyki stopniowego otumaniania młodych ludzi wg mnie
_________________ (A)
Prawdziwie wolny jestem jedynie wtedy, kiedy równie wolni są wszyscy ludzie, którzy mnie otaczają. (...) Dopiero wolność innych czyni mnie naprawdę wolnym.
Ranma, siostra jest w gimnazjum?
Ja uważam, że najgorszy program jest w gimnazjum, bo tam pchają wszystko niepotrzebnie. Gdyby nie zrobili gimnazjów nie byłoby tego problemu.
Całe szkonictwo polskie jest niezle spierdolone i nie trzeba byc jakos mocno obeznanym w tym zeby to zauważyc..20% nie zdajacych matury nieprawidłowo finansowane uczelnie i nie dofinansowane inne placówki ogolnie mówiac gowno w ktorym potrzebne sa reformy ktorych przez najbliższe pare lat sie nie doczekamy
_________________ Now tell me who want to fuck with us?
Ashes to ashes, dust to dust to...
BANG! .. and let your fuckin brains hang, snitches
Współpracuję ze szkołami i uważam, że nauczyciele to mało kumata nacja (choć na każdej radzie twierdzą, że są elitą intelektualną).
Ale teraz, żeby być nauczycielem to nie trzeba się specjalnie wykazać intelektem. Poza tym na studiach pedagogicznych uczą takich podstaw, że zupełnie nie jest to adekwatne do potrzeb uczniów.
Jak Was bulwersuje sytuacja zupełnie normalnych uczniów to wyobraźcie sobie pracę w polskiej szkole z uczniami ze specjalnymi wymaganiami...
Potwierdzam... szczególnie na niektórych uczelniach
Studiuję architekturę, takie przypadki jak u nas na jednym z instytutów to wątpie żeby można było spotkać gdzieś indziej... nawet nie będę podawał przykładów, bo i tak część by mi pewnie nie uwierzyła, a nawet szczerze powiedziawszy to w dobre imię uczelnie nie będę wyciągał brudów na wierzch
Pomógł: 24 razy Wiek: 19 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1434 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2011-12-09, 19:06
U mnie jest podobnie tylko trochę lepiej Lepiej w tym sensie, że chodząc do Technikum mechanicznego wiem, że tego co się uczę na przedmiotach zawodowych będzie mi potrzebne na egzaminie zawodowym, ale i tu jest absurd: mam na teoretycznym egzaminie zawodowym ileś tam pytań z podstaw przedsiębiorczości tyle tylko, że...PP mam tylko w pierwszej klasie! Na szczęście sądząc po tym, że w moim technikum egzamin zawodowy zdaje od trzech lat 80% z tych co podchodzili (zawsze w klasie trafiają się 2-3 co nie podchodzą) także jest to do przebrnięcia. Na matmę nie narzekam bo kiep z niej nie jestem i zawsze 4/5 mam. Mimo to za cholerę nie wiem po co się uczę WOK-u, Biologi przez trzy lata i geografi też przez 3? A matmy która jest mi potrzebna mam tylko dwie w tygodniu.
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach