Sporty Walki i Sztuki Walki - Fight Club Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Wyczyny polskiej policji - połączone tematy
Autor Wiadomość
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-12-08, 12:54   

Cytat:
Pani Anna (imię zmienione) jest po siedemdziesiątce, mieszka w Lublinie. W ostatnią środę, gdy wyszła z banku w centrum miasta, zobaczyła żebrzącą Romkę. 30-latkę w zniszczonym ubraniu można tam spotkać niemal każdego dnia. Zwykle trzyma kartkę z napisem, że zbiera na utrzymanie trójki dzieci.

- Dużo czytam o losie Cyganów. Czasem ojciec potrafi zbić dziecko albo żonę, bo nie przynieśli pieniędzy - mówi pani Anna. - Zrobiło mi się żal tej kobiety, rzuciłam 2 zł.
Wtedy do kobiet podeszło dwóch policjantów. Romkę wzięli pod rękę.

- Jak to? Za co? - zapytałam. - A oni na to: "Za żebractwo" i że w komendzie to ona dostanie grzywnę. No to ja pytam: Ile? Pomyślałam, że jeśli 50 zł, to nawet jej pomogę to spłacić. Nie zdążyłam tego powiedzieć, a policjanci - Pani z nami. - Ja też? - spytałam. - Za wspieranie żebractwa - usłyszałam. Policjanci chwycili kobiety pod ręce i zaczęli je prowadzić do komisariatu.

- To chyba jakiś dowcip? - powiedział Adam Bodnar, sekretarz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, gdy opowiedzieliśmy mu o tym zdarzeniu. - To znaczy, że komuś ta pani pomagała w żebraniu, czerpała z tego zyski? A może emerytka jest w mafii romskiej wykorzystującej ludzi? Policja chyba chce nam zabronić współczucia. Obywatel ma prawo podjąć interwencję w obronie słabszych. Człowiek nie musi się zastanawiać, czy żebrak jest oszustem. Wystarczy, że ma intencję komuś pomóc - mówi Bodnar.

W kodeksie wykroczeń nie ma przepisu, w myśl którego karze się za jałmużnę. Co więcej, prawo nie zabrania też samego żebrania, o ile ktoś, kto to robi, nie oszukuje - naprawdę nie ma na życie albo nie domaga się pieniędzy nachalnie.

Jest za to paragraf mówiący, że ukarany ma być ten, kto płaci lub daje pieniądze na grzywnę osobie, niebędącej jego bliskim. W przypadku pani Anny nic takiego nie miało miejsca.

- Tylko kajdanek mi nie założyli. Ludzie patrzyli na mnie jak na przestępcę. Zaczęłam pytać policjantów, dlaczego mnie nawet nie wylegitymowali - opowiada pani Anna.

Policjanci zatrzymali się i spisali dane pani Anny, cały czas przytrzymując ją za łokieć. Sprawdzili też, czy emerytka nie figuruje w rejestrze poszukiwanych. Dopiero po tym zdecydowali się puścić wolno panią Annę, a do komisariatu zabrali Romkę.

Emerytka poinformowała o sprawie przełożonych policjantów. Opowiedziała o zdarzeniu w Radiu Lublin. Według relacji pani Anny za swoje zachowanie przeprosił ją patrolowy i jego zwierzchnik z komisariatu.

O sprawę zapytaliśmy w Komendzie Wojewódzkiej w Lublinie. Jacek Deptuś z zespołu prasowego poinformował, że pani Anna nie złożyła oficjalnej skargi, a jej rozmowa z policjantami dotyczyła jedynie "kwestii interpretacji przepisów".

gazeta.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
shinra 
Omne nimium nocet


Pomógł: 44 razy
Wiek: 22
Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 2338
Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-12-08, 18:40   

Tyle dobrego dla babki, ze szlo sie chociaz z nimi normalnie dogadac (czyt. nie potraktowali za leb, w bransolety i do suki.) ;-)
_________________
"Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-12-10, 11:59   

Cytat:
Policjant, który molestował młode dziewczyny nie trafi za kratki
Tomasz Urbański, Radio GRA, PL

Taką kontrowersyjną decyzję podjął Sąd Okręgowy w Toruniu. Wcześniej 24-letni funkcjonariusz został skazany przez Sąd Rejonowy w Golubiu-Dobrzyniu na rok więzienia za przekroczenie uprawnień służbowych, molestowanie i ukrywanie dokumentów.

Wszystko działo się jesienią 2008 roku w okolicach Wąbrzeźna. Policjant Leszek B. zatrzymał dwie dziewczyny: 15-latkę i jej starszą o rok siostrę. Zaprowadził je na ubocze – do budowanego domu, w którym był tylko on i dwie przestraszone dziewczyny.

Funkcjonariusz kazał 16-latce zdjąć spodnie. Ta polecenie posłusznie wykonała. Policjant zaczął ją przeszukiwać. Niestety, nadużył swojej władzy i włożył dziewczynie palec do pochwy. Nie omieszkał też skontrolować, co ma pod stanikiem.

Gdy przyszła kolej na młodszą siostrę, ta stanowczo zaprotestowała. 24-letni Leszek B. nie nalegał i dał już spokój dziewczynom, mając nadzieję, że nikomu się o tym nie wygadają. Przeliczył się. Dziewczyny o dziwnym zachowaniu policjanta poinformowały ojca, który od razu zgłosił to na policję. Sprawca szybko został ujęty.

W kwietniu tego roku Sąd Rejonowy w Golubiu Dobrzyniu skazał mężczyznę na rok więzienia.

Oskarżony i prokuratura odwołali się jednak od wyroku. Toruński sąd potwierdził, że funkcjonariusz zgwałcił dziewczynę. Skutek? Zaostrzył karę więzienia. Dołożył do tego tysiąc złotych grzywny. Jednak zaraz potem, ku zdziwieniu prokuratury, sąd zawiesił mu odsiadkę na 5 lat próby. Jak się również okazało, funkcjonariusz płacić kary też już nie musi.

Wyrok jest prawomocny.
pomorska.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Lucjusz1992 
PZKFiTS


Pomógł: 56 razy
Dołączył: 28 Kwi 2008
Posty: 820
Skąd: Północ
Wysłany: 2009-12-10, 16:47   

Mam nadzieję, że porządne chłopaki zajęły się już Panem Policjantem.
_________________
"Ktokolwiek dotrze na pole walki pierwszy i oczekuje nadchodzącego wroga, będzie wypoczęty, ktokolwiek przybędzie drugi przystąpi do walki wyczerpany"
Sun Tzu, "Sztuka wojny"

"Ból przemija, chwała trwa wiecznie"
Alan Shearer
 
 
Rafi93 
Kick Boxing/Judo

Pomógł: 18 razy
Wiek: 18
Dołączył: 11 Lip 2009
Posty: 955
Skąd: z Polski
Wysłany: 2009-12-10, 17:14   

takich to tylko tępić :-x
 
 
shinra 
Omne nimium nocet


Pomógł: 44 razy
Wiek: 22
Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 2338
Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-12-10, 20:32   

Butem juz na klatce schodowej traktowac go powinni, a ze uniknal ZK to... :evil:
_________________
"Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2009-12-29, 03:43   

Cytat:
Policjantowi, który spowodował po pijanemu wypadek i uciekł z miejsca zdarzenia, pozwolono odejść na emeryturę. Funkcjonariusza, który powiadomił przełożonych, gdzie ukrywa się sprawca wypadku właśnie... wyrzuca się ze służby.
Do feralnego wypadku drogowego doszło w lutym ubiegłego roku w Sieradzu. Jadący fordem policjant Grzegorz T. podczas wyprzedzania fiata uderzył w jego bok, odbił się, a potem czołowo zderzył się z jadącym z naprzeciwka bmw. Policjant nie zajął się rannym kierowcą bmw. Uciekł z miejsca wypadku.

- Rozpoczęły się jego poszukiwania - mówi Tomasz Ubycha, sieradzki policjant i kolega sprawcy wypadku. - Ale moim zdaniem robiono to tak, żeby go nie znaleźć, dopóki nie wytrzeźwieje. To jest Sieradz, tu się wszyscy znają.
Ubycha twierdzi, że od razu po wypadku zadzwonił do Grzegorza T. - Powiedział mi, że jest pijany i nie może jechać na komendę. Prosił, bym mu na noc znalazł jakiś kąt i przyznał, że jest teraz u znajomej. Odmówiłem i od razu powiadomiłem przełożonych, gdzie jest sprawca wypadku.

Ale po Grzegorza T. nikt nie pojechał. Zamiast tego Ubycha dostał rozkaz, by ze swoim psem tropiącym pojechał na miejsce wypadku i zaczął poszukiwania. To nie koniec. Szefostwo sieradzkiej policji do poszukiwań policjanta zmobilizowało śmigłowiec. Myślano także o tym, żeby z sieradzkiej szkoły policyjnej wyciągnąć słuchaczy i rozesłać na poszukiwania.

- Tak zrobiono. Ja szukałem go z psem, śmigłowiec latał na koszt podatników, a Grzegorz T. pijany jak bela odsypiał noc po wypadku u swojej znajomej - mówi sierżant Ubycha. - Wiedzieli o tym moi przełożeni, wiedziałem ja.

Dzień później funkcjonariusz Grzegorz T. stawił się po południu w sieradzkiej komendzie. Badanie alkomatem wykazało, że w organizmie nie ma ani promila alkoholu. Grzegorz T. tuż po badaniu złożył raport o natychmiastowe zwolnienie ze służby. - Raport został pozytywnie rozpatrzony przez ówczesnego komendanta i policjant przeszedł na emeryturę - potwierdza podinspektor Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Tymczasem czarne chmury zebrały się nad Ubychą. - O sprawie huczało w mieście, więc postanowiono zrobić kozła ofiarnego. Najpierw zawieszono mnie w czynnościach służbowych, potem wytoczono proces.

Ubychę oskarżono o to, że zbyt późno wyruszył z psem na poszukiwania sprawcy wypadku i że zataił, że wie, gdzie ukrywa się poszukiwany, czym "utrudnił postępowanie karne".

- Przecież tuż po rozmowie z nim zadzwoniłem do przełożonego. W aktach jest dowód z billingu, że dzwoniłem do swojego kierownika tuż po rozmowie z Grzegorzem T. - denerwuje się Ubycha. - Napisałem raport w tej sprawie, który nigdy nie dotarł do komendanta. Dlaczego tylko ja mam być winien?

Sieradzki sąd nie dał wiary jego wyjaśnieniom i skazał już policjanta na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Zakazał mu także pełnienia funkcji policjanta przez trzy lata. Apelacja nie przyniosła rezultatu. Ubycha szykuje się więc do walki przed Sądem Najwyższym. Ma nadzieję, że jego kasacja zostanie przyjęta.

- Od roku jestem zawieszony, mam na utrzymaniu żonę i dziecko, dostaję połowę pensji. Kadrowiec za wszelką cenę chce mi wręczyć raport, bym zwolnił się ze służby - mówi. - Nie zrobię tego. Nie może być tak, że policjant rozbija się po pijanemu i idzie na emeryturę, a ze służby wyrzucają tego, który powiadamia o wszystkim przełożonych. Będę z tym bagnem i kolesiostwem walczył do końca.
wiadomosci.gazeta.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Batman 


Pomógł: 31 razy
Wiek: 17
Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2207
Wysłany: 2009-12-29, 10:24   

ALe sprawiedliwość... :-/ :-x :evil:
_________________

 
 
Rafi93 
Kick Boxing/Judo

Pomógł: 18 razy
Wiek: 18
Dołączył: 11 Lip 2009
Posty: 955
Skąd: z Polski
Wysłany: 2009-12-29, 11:09   

jakie debile :-o
 
 
KSU 


Wiek: 19
Dołączył: 16 Sty 2009
Posty: 104
Skąd: Wwa/obecnie Londyn
Wysłany: 2009-12-29, 12:06   

Najwyżej dostanę ostrzeżenie, ale ja pier.dole co za kutasy niszczą człowiekowi życie tylko dlatego że chciał dobrze wykonywać swoje obowiązki kurwy leśne dziadki cwele jawne.

No, wyżyłem się. Mimo że tyle było takich numerów w tej wspaniałej instytucji, dalej nie można się przyzwyczaić. Jedno wielkie policyjne bagno.
_________________

 
 
Sajgon 


Pomógł: 13 razy
Wiek: 16
Dołączył: 07 Gru 2008
Posty: 1392
Wysłany: 2009-12-29, 15:09   

Pieprz** sprawiedliwość... :-/
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone.Wszechświat i ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"

.: www.sztuki-walki.bloog.pl :.
 
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2010-02-06, 18:00   

Cytat:
Ryszard Kilanowski został ukarany pięćsetzłotowym mandatem za to, że przeklinał w nocy na polnej drodze. Choć uważa, że jest niewinny, to jednak mandat przyjął. - Mógł tego nie robić, wtedy sprawę rozstrzygnąłby sąd - uważają policjanci.


W nocy 19 stycznia Ryszard Kilanowski około godz. 00.40 wracał do domu - z miejscowości Krąplewice do Buczka. - Byłem już zdecydowanie na terenie Buczka, szedłem między polami - mówi. - Za mną jechał samochód, nie wiedziałem, że to policja, bo auto było nieoznakowane - dodaje. Samochód jechał za nim około kilometra i mężczyzna przestraszony zadzwonił do siostry, która mieszkała w pobliżu w domu na górce, z którego jest dobra widoczność. - Poprosiłem ją, by wyjrzała przez okno - opowiada.
Po chwili samochód się zatrzymał, Kilanowski mówi, że żaden z funkcjonariuszy się nie przedstawił, ale rozpoznał policjantów z posterunku w Jeżewie. - Jeden z funkcjonariuszy powiedział do mnie ?Gościu, masz mandat za przeklinanie? - mówi Kilanowski. - Kiedy zacząłem protestować, policjant odpowiedział mi, że nie mam szans, bo ich jest dwóch, co miało oznaczać, że i tak jest na straconej pozycji i wypisał mi mandat w wysokości 500 zł - dodaje.
Policja zrobiła to na podstawie art. 141 Kodeksu Wykroczeń, który przewiduje karę grzywny, nawet do 1500 zł za przeklinanie w miejscach publicznych. W tym przypadku takim miejscem była polna droga, którą szedł Kilanowski.
Ten z kolei utrzymuje, że nie przeklinał, a mandat przyjął, bo jak twierdzi, nie chce chodzić po sądach. - Nawet jeśli miałbym przeklinać, to jak oni to usłyszeli, skoro siedzieli w samochodzie - dziwi się nasz rozmówca.
Spisywanie i wypisywanie mandatu trwało wyjątkowo długo i przez cały ten czas Kilanowski stał w polu w śniegu po kolana przy lekko uchylonej szybie samochodu. Żeby podpisać dokument, musiał przyklęknąć. - Wtedy też policjant zwrócił mi uwagę, bym podpisując mandat nie porysował karoserii samochodu, bo będzie musiał za to zapłacić - dodaje.
Funkcjonariusze uważają, że zrobili słusznie. - Policjanci, którzy byli na miejscu, stwierdzili, że doszło do naruszenia przepisów kodeksu wykroczeń i nałożyli na mężczyznę mandat - mówi Marek Rydzewski, oficer prasowy świeckiej policji. - Z informacji jakie mam, wynika, że pouczyli ukaranego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu, z którego nie skorzystał. Na każdym druku jest informacja o tym, że osoba ma takie prawo, informują też o tym policjanci. Jeśli z tego korzysta, sprawa jest kierowana do sądu rejonowego. Zgodnie z przepisami mandat staje się prawomocny w chwili podpisania go przez ukaranego. Złożenie podpisu na druku jest równoznaczne z przyznaniem się do winy.
Policja nie odniosła się do pytania, czy mandat dla Kilanowskiego nie był za wysoki. Teraz mężczyźnie zostaje tylko złożenie do komendanta skargi na funkcjonariuszy, którzy go ukarali. Może też wystąpić do sądu o anulowanie mandatu, ale musiałby udowodnić, że jest niewinny - to jednak może być trudne, bo w miejscu publicznym jakim jest pole, nikogo prócz niego nie było.


Ryszard Kilanowski w tym miejscu został ukarany mandatem za przeklinanie
czasswiecia.p
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Boruta 
Bodhisatwa przemocy


Pomógł: 72 razy
Wiek: 36
Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 4171
Skąd: 3city
Wysłany: 2010-02-10, 15:31   

Dla odmiany straż miejska:
Cytat:
Marcin Kryska, 33-letni właściciel firmy internetowej, sam siebie nazywa łódzkim społecznikiem. Działał w prężnym stowarzyszeniu Lotnisko dla Łodzi, był bohaterem cyklu "Mój biznes" w "Gazecie". W czwartek na osiedlu Widzew, gdzie mieszka, zobaczył z okna radiowóz straży miejskiej źle zaparkowany - niemal na środku skrzyżowania. - Zacząłem robić zdjęcia z okna - opowiada. - Potem zszedłem poszukać funkcjonariuszy, by zwrócić im uwagę. Znalazłem ich w sklepie spożywczo-mięsnym, gdzie kupowali sobie napoje. Bo po to właśnie przyjechali. To też sfotografowałem.

Kryska zdjęcia z tekstem wysłał do "Gazety", trafiły do ogólnopolskiego portalu Alert24.

Ale to nie był koniec historii. W piątek rano ten sam radiowóz nr 137 raz jeszcze podjechał w to samo miejsce. Tym razem auto strażników zablokowało cały pas jezdni tuż przed skrzyżowaniem. - Nie wiem, czy zrobili to specjalnie, ale udało im się mnie sprowokować. Znów zrobiłem zdjęcia, znów zbiegłem na dół w kapciach. Ucieszyli się, gdy mnie zobaczyli. "Czekaliśmy na ciebie" - usłyszałem.

Strażnicy wykręcili Krysce ręce na plecy i zakuli w kajdanki. Potem zawieźli do widzewskiego komisariatu. Podstawa zatrzymania? "Obawa ucieczki i zatarcia śladów" - napisał w protokole policjant. Cztery godziny później Kryska usłyszał zarzut: "Znieważenie funkcjonariusza publicznego na służbie".

- Nikogo nie znieważyłem. Słyszałem, jak strażnicy zeznawali w komisariacie, że zwróciłem się do nich "jak parkujesz, k...". Poproszę w sądzie o przedstawienie świadków przez strażników, bo całe oskarżenie opiera się na ich zeznaniach. A przecież podobno znieważyłem ich publicznie, więc ktoś powinien to słyszeć. Dla mnie jest to ewidentna zemsta strażników za publikację ich wyczynów w internecie. Bo co patrol dwa dni z rzędu robił pod mięsnym? Nie ma tam handlarzy z pudełkami, którym można wlepić mandat, nie zakładali też blokad samochodom - mówi Kryska.

Radosław Kluska, naczelnik Wydziału Dowodzenia Straży Miejskiej w Łodzi, przedstawia inną wersję wydarzeń: - Pierwszego dnia zaparkowali trochę niefortunnie, i zostaną za to ukarani przez komendanta. Jak? Jeszcze nie wiem. Ale następnego dnia strażnicy zostali znieważeni przez tego pana. Był agresywny, nie chciał się wylegitymować. Został więc zatrzymany i przewieziony do komisariatu. Tak, w kajdankach. Mamy do tego prawo.

"Gazeta" : - Co strażnicy robili tam podczas patrolu drugi dzień z rzędu?

- Mieli tam swoje czynności do wykonania, a pod sklep podjeżdżali po śniadanie - mówi Kluska.

"Gazeta" - A może to była prowokacja, zemsta z ich strony? Drugiego dnia znów zaparkowali nieprawidłowo w tym samym miejscu.

Kluska: - Według moich informacji drugiego dnia zaparkowali według przepisów.

- Widać na zdjęciach, jak zaparkowali - Kryska pokazuje zdjęcia. - A w komisariacie słyszałem, jak tłumaczyli policjantowi, że podjechali tam służbowo, żeby skontrolować sklep.

Trudno jednak uwierzyć, by kontrolowali sklep, gdzie kupowali napoje. - Nie sprzedajemy tu ani alkoholu, ani papierosów - mówi sprzedawczyni ze sklepu Miazek przy ul. Gogola.

gazeta.pl
_________________
Paweł Ziółkowski
----
www.akademiasarmatia.com
www.youtube.com/AkademiaSarmatia
 
 
Batman 


Pomógł: 31 razy
Wiek: 17
Dołączył: 03 Paź 2009
Posty: 2207
Wysłany: 2010-02-10, 16:52   

Straż miejska za dużo sobie pozwala. To większe cwaniaczki nić policja. :-x
_________________

 
 
Komaro 

Pomógł: 15 razy
Dołączył: 25 Paź 2008
Posty: 1727
Wysłany: 2010-02-10, 16:56   

Boruta napisał/a:
Cytat:
Ryszard Kilanowski został ukarany pięćsetzłotowym mandatem za to, że przeklinał w nocy na polnej drodze. Choć uważa, że jest niewinny, to jednak mandat przyjął. - Mógł tego nie robić, wtedy sprawę rozstrzygnąłby sąd - uważają policjanci.


W nocy 19 stycznia Ryszard Kilanowski około godz. 00.40 wracał do domu - z miejscowości Krąplewice do Buczka. - Byłem już zdecydowanie na terenie Buczka, szedłem między polami - mówi. - Za mną jechał samochód, nie wiedziałem, że to policja, bo auto było nieoznakowane - dodaje. Samochód jechał za nim około kilometra i mężczyzna przestraszony zadzwonił do siostry, która mieszkała w pobliżu w domu na górce, z którego jest dobra widoczność. - Poprosiłem ją, by wyjrzała przez okno - opowiada.
Po chwili samochód się zatrzymał, Kilanowski mówi, że żaden z funkcjonariuszy się nie przedstawił, ale rozpoznał policjantów z posterunku w Jeżewie. - Jeden z funkcjonariuszy powiedział do mnie ?Gościu, masz mandat za przeklinanie? - mówi Kilanowski. - Kiedy zacząłem protestować, policjant odpowiedział mi, że nie mam szans, bo ich jest dwóch, co miało oznaczać, że i tak jest na straconej pozycji i wypisał mi mandat w wysokości 500 zł - dodaje.
Policja zrobiła to na podstawie art. 141 Kodeksu Wykroczeń, który przewiduje karę grzywny, nawet do 1500 zł za przeklinanie w miejscach publicznych. W tym przypadku takim miejscem była polna droga, którą szedł Kilanowski.
Ten z kolei utrzymuje, że nie przeklinał, a mandat przyjął, bo jak twierdzi, nie chce chodzić po sądach. - Nawet jeśli miałbym przeklinać, to jak oni to usłyszeli, skoro siedzieli w samochodzie - dziwi się nasz rozmówca.
Spisywanie i wypisywanie mandatu trwało wyjątkowo długo i przez cały ten czas Kilanowski stał w polu w śniegu po kolana przy lekko uchylonej szybie samochodu. Żeby podpisać dokument, musiał przyklęknąć. - Wtedy też policjant zwrócił mi uwagę, bym podpisując mandat nie porysował karoserii samochodu, bo będzie musiał za to zapłacić - dodaje.
Funkcjonariusze uważają, że zrobili słusznie. - Policjanci, którzy byli na miejscu, stwierdzili, że doszło do naruszenia przepisów kodeksu wykroczeń i nałożyli na mężczyznę mandat - mówi Marek Rydzewski, oficer prasowy świeckiej policji. - Z informacji jakie mam, wynika, że pouczyli ukaranego o prawie do odmowy przyjęcia mandatu, z którego nie skorzystał. Na każdym druku jest informacja o tym, że osoba ma takie prawo, informują też o tym policjanci. Jeśli z tego korzysta, sprawa jest kierowana do sądu rejonowego. Zgodnie z przepisami mandat staje się prawomocny w chwili podpisania go przez ukaranego. Złożenie podpisu na druku jest równoznaczne z przyznaniem się do winy.
Policja nie odniosła się do pytania, czy mandat dla Kilanowskiego nie był za wysoki. Teraz mężczyźnie zostaje tylko złożenie do komendanta skargi na funkcjonariuszy, którzy go ukarali. Może też wystąpić do sądu o anulowanie mandatu, ale musiałby udowodnić, że jest niewinny - to jednak może być trudne, bo w miejscu publicznym jakim jest pole, nikogo prócz niego nie było.

Obrazek
Ryszard Kilanowski w tym miejscu został ukarany mandatem za przeklinanie
czasswiecia.p

To jest dla mnie śmieszne :P Ja bym nie płacił, czy może ktoś wie czy za taką sprawę w sądzi ponosi się koszty?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant
MMA