Wysłany: 2008-07-21, 08:19 Wyczyny polskiej policji - połączone tematy
Temat znany wszystkim, ale pierwszy raz wyszedł oficjalnie na jaw:
Cytat:
Policjancie, 10 mandatów albo po premii
Marcin Pietraszewski, Katowice2008-07-21, ostatnia aktualizacja 2008-07-20 20:30
Prokuratura wyjaśnia, czy śląscy policjanci podczas każdego patrolu musieli wypisać co najmniej 10 mandatów i zatrzymać jednego pijanego kierowcę. Kto się nie wyrobił, był karany. Żeby tylko było za co wręczyć mandat - tak mieli myśleć policjanci.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez naczelników drogówki katowickiej komendy nie jest anonimowe. Podpisało się pod nim 17 policjantów, którzy jeżdżą z wideoradarami, pracują przy wypadkach i kolizjach drogowych.
Podoficerowie z kilkunastoletnim stażem skarżą się, że są zmuszani do służby po 14-17 godzin przez kilka dni z rzędu (po 12-godzinnym dyżurze powinni mieć dwa dni wolnego). Że naczelnicy nie pozwalają im odpocząć za wypracowane nadgodziny. Rekordzista ma ich 160. - Szefowie twierdzą, że nadgodziny wynikają z naszej nieudolności - mówią podoficerowie.
Opisali też prokuraturze tzw. próg satysfakcji, czyli sposób, w jaki przełożeni badali ich zaangażowanie w pracę. Każdy patrol miał nałożyć co najmniej dziesięć mandatów i zatrzymać jednego pijanego kierowcę. Kto się nie wyrabiał, nie dostawał nagród, nie mógł iść na planowany urlop i musiał pisemnie wyjaśniać, "co przeszkodziło mu w wypełnianiu obowiązków służbowych".
- Z tego powodu przestaliśmy upominać kierowców za drobne przewinienia. Liczyły się tylko mandaty - mówią podoficerowie. Jeden z nich został nawet karnie przeniesiony do komisariatu. Stwierdził bowiem, że nie będzie wyjaśniał, dlaczego nie przekracza progu, bo przez pisanie takich notatek przybywa mu nadgodzin. - Wtedy usłyszał, że zsyłka będzie dla niego formą doskonalenia zawodowego - mówią policjanci.
Komisarz Mariusz Rus, naczelnik katowickiej drogówki, jest na urlopie. Nie udało się nam z nim skontaktować. Jego zastępca podkomisarz Artur Orman zarzuty podwładnych uważa za niepoważne. - I jestem przekonany, że prokuratura ich nie potwierdzi - powiedział nam wczoraj.
Policjanci z drogówki i ich żony spotkali się ostatnio z podinspektorem Adamem Momotem, szefem katowickiej policji. Komendant zdecydował o odwołaniu naczelnika Rusa ze stanowiska. - Nadużył mojego zaufania, bo zakazałem mu wprowadzania jakichkolwiek rankingów. Zależy mi na bezpieczeństwie na drogach, a nie biciu wewnętrznych rekordów - tłumaczył. Momot polecił też wszcząć postępowanie wyjaśniające.
Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w katowickiej drogówce poprowadzi prokuratura w Tychach. - Od paru tygodni zajmuje się ona już anonimowymi informacjami o nieprawidłowościach w tym wydziale - tłumaczy prokurator Marzena Matysik-Folga, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Roman Wierzbicki, przewodniczący zarządu wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Katowicach: - Wszystko wskazuje na to, że przełożeni zapomnieli o tym, iż policjanci też są ludźmi, mają rodziny i własne życie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5473900,Policjancie__10_mandatow_albo_po_premii.html
Oczywiscie to tylko wierchołeg góry lodowej jaka jest pogoń za statystykami i prześladowanie ludzi z byle pretekstu, byle tylko dało się zaliczyć wykrywalność.
Tomasz Wójcik nie ma czucia w połowie twarzy, narzeka na ból stłuczonych żeber. W szpitalu spędził kilkanaście dni. Wstawiono mu w policzek 3 metalowe płytki, które mają spajać zmiażdżone kości. Takie "pamiątki" pozostały mu po spotkaniu z policjantami. Zatrzymali go do rutynowej kontroli.
31-letni Wójcik jest spokojnym człowiekiem. Nie był karany, wśród znajomych i współpracowników cieszy się dobrą opinią. Feralnego dnia spotkał się w Kutnie z kolegą. Mężczyźni przystanęli i zaczęli rozmawiać. Kilkanaście minut później dwaj policjanci zatrzymali Wójcika i zabrali go do komendy.
- Kiedy zapytałem, za co mnie zatrzymali, zostałem kilka razy uderzony w twarz. Gdy poprosiłem funkcjonariuszy o nazwiska i numery legitymacji służbowych, znów dostałem. Powiedziałem do tego najbardziej agresywnego, że go zapamiętam. Wtedy przewrócili mnie na podłogę i zaczęli kopać. Próbowałem zakryć rękoma twarz, ale policyjne buty zmiażdżyły mi kości twarzy... Ocknąłem się na krzesełku. Kazali mi dmuchać w alkomat, ale nie byłem w stanie. Zawołali innego funkcjonariusza i poprosili go, by zatrzymał mnie w areszcie. Ale ten odpowiedział, że w takim moim stanie, to nie ma mowy - wspomina Wójcik.
Przeszedł operację w łódzkim szpitalu im. Barlickiego. Nie wiadomo, czy będzie mógł wrócić do pracy. Tymczasem komendant kutnowskiej policji nie zawiesił w czynnościach policjantów, których Wójcik wskazuje jako sprawców pobicia. Komendant mówi, że nie ma ku temu podstaw, bo dotąd nie dostali zarzutów.
Tymczasem Helsińska Fundacja Praw Człowieka co miesiąc dostaje kilka sygnałów dotyczących pobić przez policjantów. Doktor Piotr Kładoczny mówi: - W sądzie widać, że policjanci przesadzili z użyciem siły. Teraz śledzimy dwie takie sprawy sądowe. Sprawy dotyczące agresji policjantów są skomplikowane - w ślad za doniesieniem o pobiciu idzie zwykle zawiadomienie o napaści na funkcjonariusza.
JP JP JP JP JP JP JP JP JP nie no poprostu frajerzy.... gdyby mi cos takiego zrobili i sad by ich uniewinnil to bym skurwi*li sam powylapywal i pozabijal w ch*j
ale to naprawde trzeba miec nie po kolei, zeby takie chu*jostwo robic, i to policja i za to co soba reprezentuja ludzie ich traktuja jak scierwo i maja racje
najlepsze jest to co policja robi podczas np przesluchan np walnie Cie lokciem, kaze Ci wyjac cos z szuflady i jebnie Ci w lape zamykajac ja... rozne maja sposoby... i dlatego dla tych sku*wieli nie mam szacunku... chociaz uwazam ze nie kazdy pies to burek
i właśnie przez takie kur** policja ma lipną opinie (nie mówie że ich lubie bo ich wręcz nienawidze ale teraz mówie tak z normalnego punktu widzenia)...bo z niektorymi policjantami da sie normalnie pogadać,załagodzić sprawe itp i są naprawde spoko...na tej komendzie bym im tak ciskał że to poezja...zawsze i tak nadejdzie czas zemsty...
dokladnie hehe najlepsze jest to jak na meczach stoja poszczani ze strachu gdzie sa jakies wieksze ekipy
albo jak dostają oklep ;)) Pamietam miałem jedną porządną awanture z policja kiedys na meczu...nas było około 20..ich z 15...ale sinaki po pałach to miałem chyba z 2 miechy xDDD
_________________
master96
Wiek: 20 Dołączył: 11 Mar 2008 Posty: 274
Zostałem pobity przez policję - twierdzi 24-letni Jakub. Na dowód pokazuje obdukcję lekarską, w której jest mowa o obrażeniach zadanych pałką policyjną. Policja jest pewna swej niewinności. Sprawą zajmie się prokuratura. Noc z soboty na niedzielę 24-letni Jakub spędził z kolegami w pubie w centrum Gdańska. Kilka dni wcześniej obronił dyplom z ekonomii na Uniwersytecie Gdańskim i chciał to uczcić. Około godz. 4 nad ranem rozstał się ze znajomymi pod budynkiem Dworca Głównego w Gdańsku. Godzinę później policjanci przywieźli pobitego Jakuba do pogotowia socjalnego przy komendzie miejskiej policji (odpowiednik dawnej izby wytrzeźwień). Nie wiadomo dokładnie, co się w ciągu tej godziny wydarzyło.- Kuba był trochę pijany i zmęczony, ale na pewno nie agresywny - wspomina znajomy mężczyzny, Amerykanin George Diaz. To on widział go ostatni. - Namawiałem go, żeby zamówił taksówkę, ale on wolał się przejść. Ja pojechałem do Wrzeszcza.
Ślady jak po pałce
Jakub szedł piechotą do domu, w kierunku ul. Kartuskiej. - Gdy przechodziłem przez przejście dla pieszych na skrzyżowaniu ul. 3 Maja z ul. Nowe Ogrody w Gdańsku [kilkanaście metrów od wejścia do komendy policji - red.], zatrzymał się przy mnie policyjny radiowóz, z którego wyskoczyło dwóch funkcjonariuszy - opowiada mężczyzna. W dokumentach pogotowia policjanci napisali, że na trawniku znaleźli pijanego mężczyznę "w stanie zagrażającym zdrowiu i życiu".
Jakub zaprzecza: - Zostałem napadnięty przez policjantów. Nie mogli mnie znaleźć na trawie, bo byłem ubrany w jasnobeżową koszulę i białe spodnie, a rano ubranie było czyste.
Mimo że od wydarzenia minęły trzy dni, 24-latek nadal wygląda strasznie. Opuchnięta, posiniaczona twarz, na karku szrama, krwiak przy uchu i nabiegłe krwią oczy. Wciąż nie odzyskał w pełni słuchu w lewym uchu.
- Straciłem przytomność już po pierwszym uderzeniu pałą, więc nie pamiętam dokładnie wszystkiego - przyznaje. - Ocknąłem się dopiero w izbie wytrzeźwień, skąd po czterech godzinach zabrała mnie do szpitala karetka.
Z obdukcji lekarskiej: "Obrażenia skórne lewej okolicy skroniowej i twarzoczaszki, wyraźnie odpowiadające kształtem pałce policyjnej".
Kamery są, ale popsute
Nad wejściem do komendy miejskiej policji przy ul. Nowe Ogrody znajduje się kamera. Widać z niej chodnik przed budynkiem i policyjny parking za rogiem. Poprosiliśmy wczoraj o udostępnienie nam nagrania z kamery z nocy 27 lipca. Chcieliśmy zobaczyć, co wydarzyło się na skrzyżowaniu w niedzielę nad ranem, ale policja odmówiła. - Jest awaria systemu i nic nie zostało nagrane - tłumaczy Błażej Bąkiewicz z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Do awarii doszło 10 lipca - uzupełnia rzeczniczka gdańskiej KMP aspirant Magdalena Michalewska.
Z kolei strażnik z aresztu śledczego, który w niedzielę między godz. 4 i 5 dyżurował na wieżyczce, z której widać skrzyżowanie ul. 3 Maja z ul. Nowe Ogrody, zapamiętał jedynie, że "gdy już świtało, przejechał tamtędy policyjny radiowóz na sygnale".
Wczoraj po południu z Komendy Miejskiej Policji przyszło do redakcji oświadczenie: "W niedzielę do komisariatu w Śródmieściu zgłosił się obywatel Francji [ojciec poszkodowanego mieszka we Francji - red.] i powiedział, że jego 24-letni syn został pobity. Policjanci przyjęli zawiadomienie o uszkodzeniu ciała. Ponadto ustalono, że w nocy z soboty na niedzielę przy ul. 3 Maja patrol zauważył młodego mężczyznę leżącego na przystanku autobusowym. 24-latek był pod wpływem alkoholu i kontakt słowny z nim był utrudniony. Funkcjonariusze w trosce o jego bezpieczeństwo przewieźli go do pogotowia socjalnego w celu wytrzeźwienia. Z relacji pracowników pogotowia wynikało, że mężczyzna zachowywał się agresywnie. Policjanci nie naruszyli żadnych obowiązujących procedur interwencji".
- Czy mimo to policja prowadzi jednak jakieś postępowanie wyjaśniające? - zapytaliśmy.
- Nie ma podstaw, by cokolwiek zarzucić policjantom. Trwa jednak śledztwo, które ma wyjaśnić, kto jest sprawcą pobicia - odpowiedziała nam rzecznik policji.
Dziś reprezentujący Jakuba prawnik złoży w prokuraturze oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez policjantów. - Dowodami są silne obrażenia, które mogły powstać od pałki - mówi mecenas Ryszard Bafia. - Nie wolno tego puścić płazem.
Pomógł: 5 razy Dołączył: 08 Sie 2007 Posty: 1001 Skąd: ty mieszkasz??:P
Wysłany: 2008-07-31, 16:29
tak to prawda policja naduzywa swojej magicznej palki... moj kumpel na dyskotece dostal palka w udo rozwalili mu tel za 400zl zaczal do nich sie pluc o telefon dostal 500zl mandatu... tlumaczyli sie ze dostal palka za to ze pil przed budynkiem a niby nie mozna
_________________ " Bulterier wymięka kondycyjnie przy pitbullu, a ja jestem jak pitbull i lecę z frajerami do końca bo nie wiem co to litość. "
master96
Wiek: 20 Dołączył: 11 Mar 2008 Posty: 274
Wysłany: 2008-07-31, 19:35
Policjanci pobili 17-latka za to, że nie chciał podać swoich danych
Pon, 2007-12-17 21:31 Kraj
Dwaj policjanci z Łazisk na Śląsku zostali dzisiaj aresztowani. Zarzuca się im pobicie 17-latka. Do pobicia miało dojść w ubiegłym tygodniu. W zeszły poniedziałek wieczorem dwaj funkcjonariusze zatrzymali chłopaka z zamiarem wylegitymowania go. 17-latek odmówił podania swoich danych, wtedy policjanci przewieźli go na komisariat w celu ustalenia tożsamości.
Podczas pobytu na komisariacie miało dojść do pobicia. Po godzinie chłopak opuścił komisariat i powiedział czekającym na niego kolegom, że został pobity. W środę nagle bardzo źle się poczuł, został przewieziony do szpitala, gdzie usunięto mu śledzionę. Wtedy ojciec chłopaka zawiadomił policję.
Na polecenie szefa śląskiej policji funkcjonariusze Wydziału Kontroli wstępnie zbadali sprawę i przekazali zebrane informacje funkcjonariuszom Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji i prokuraturze z Mikołowa, która zdecydowała o aresztowaniu policjantów.
Obaj aresztowani policjanci mają po 26 lat, stopień sierżanta i 6 i 7-letni staż pracy.
no to chłopcze to jest lekka przesada tak jeszcze jest link do foty nie wiem czy widziałeś jak gość wygląda no to tylko zajeba* takich fagasów
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach