Słyszałeś kiedyś o czymś takim jak wolność słowa, czy akurat makulaturę zbierałeś jak była ta lekcja?
no właśnie. przecież na każdej wojnie są dziennikarze i ich rolą jest obiektywne przedstawienie sytuacji. Myślę że w tym wypadku też tak było tylko na wierzch wyszła prawda która nie miała wyjsć i oberwał za to cywil który starał się przekazać to innym.
Słyszałeś kiedyś o czymś takim jak wolność słowa, czy akurat makulaturę zbierałeś jak była ta lekcja?
A słyszałeś "na wojnie i w miłości nie ma zasad" ;P Albo lepsze: "gdy huczą działa, milkną deklaracje"
Wiadomo, że nie powinni go pobić, ale niejako sam się prosił. Jakby webb przyjechał do Polski to też nie powinniśmy go zabić, a przecież by stąd nie wyjechał inaczej, niż nogami do przodu ;P
Skuty palestyńczyk “tarczą” izraelskiego żołnierza
Opublikowano: 21.07.2008 | Kategoria: Wiadomości ze świata
IZRAEL -PALESTYNA. Izraelska organizacja pozarządowa Betselem rozpowszechniła film wideo, na którym widać, jak do zakutego w kajdanki Palestyńczyka strzela z małej odległości izraelski żołnierz.
Aszraf Abu Rama 27-letni Palestyńczyk został zatrzymany we wsi Nilin na Zachodnim Brzegu za udział w demonstracji przeciwko izraelskiemu “murowi bezpieczeństwa”. Na filmie widać jak bierze udział w demonstracji, w następnych scenach jest już skuty i z zawiązanymi oczami trzymany przez wojskowego w mundurze pułkownika, a żołnierz z odległości około półtora metra strzela w jego nogi.
Można się domyślać, że żołnierze “eksperymentowali” jaki skutek odniesie strzał z niewielkiej odległości gumowym pociskiem. Palestyńczyk był przetrzymywany przez około pół godziny, w trakcie których był bity i poniżany, a następnie w akcie “humanitaryzmu” opatrzony przez lekarza wojskowego i wypuszczony.
Film został nakręcony przez 14-letnią Palestynkę, która w niedzielę rano dostarczyła go organizacji Betselem. Organizacja zażądała śledztwa w tej sprawie, szczególnie ważnej, ponieważ w incydencie brał udział oficer w randze pułkownika.
Anarchiści oraz inni aktywiści protestowali wczoraj przed domem pułkownika Aviv Reshef. Reshef kieruje operacją w Ni’lin na Zachodnim Brzegu. Protest był bezpośrednio związany ze śmiercią 10-letniego chłopca, Ahmed Ussam Yusef Mousa. Chłopiec został smiertelnie postrzelony w pobliżu Nil'in. Otrzymał strzał w głowę ostrą amunicją z bliskiej odległości. Podczas protestu anarchistów, policja przyjechała, pobiła demonstrantów i aresztowała 23 z nich.
W Ni'ilin izraelscy żołnierze także 7 lipca zatrzymali 27-letniego Palestyńczyka, który brał udział w demonstracji przeciwko murowi apartheidu. Dziewczynka z wioski nakręciła film, na którym izraelski żołnierz strzela z małej odległości do niego. Miał kajdanki i zawiązane oczy. Ojciec dziewczynki został aresztowany.
cia.bzzz.net
Okoliczności mordu na 10latku:
Cytat:
10-letni palestyński chłopiec, Ahmed Ussam Yusef Mousa został smiertelnie postrzelony przez izraeslkiego żołnierza w pobliżu wioski Nil'in. Otrzymał strzał w głowę ostrą amunicją z bliskiej odległości.
Wg świadków, grupa młodych ludzi usiłowała usunąć zwoje drutu kolczastego z zemi należącej do wioski. W trakcie pracy zostali bez ostrzeżenia ostrzelani. Ahmed zginął na miejscu. Wg izraelskiej gazety Maariv władze wydały w marcu nowy rozkaz policji granicznej chroniącej tzw. Mur Apartheidu otaczający Jerozolię. Funkcjonariusze mogą obecnie ostrzeliwać Palestyńczyków, którzy próbują demonstrować w pobliżu bariery "bezpieczeństwa". Zakaz ostrzału obowiązuje jedynie wówczas, gdy wśród demonstrantów znajdują się Izraelczycy lub obywatele innych państw.
Wlontariusze ISM przebywający w Nil'in koło Ramallah (Zachodni Brzeg)donoszą, że konfrontacje między mieszkańcami wioski i izraelskim wojskiem sa na porządku dziennym i trwały wczoraj - wokół wioski slychac bylo strzały, 5 osob zostało rannych. Od kilku tygodni prawie codziennie odbywają się tam demonstracje przeciw Murowi uznanemu w 2004 r. przez międzynarodowy sąd w Hadze za nielegalny. Budowana bariera pozbawi wioskę prawie 2,5 tys dunum (1 dunum = 1000 m2) ziemi rolnej, rozdziela rodziny i zagraża egzystencji całej jej społeczności.
W dniu śmierci Ahmeda deportowano również z Izraela Victora MacDiarmida, kanadyjskiego pracownika organizacji broniącej praw człowieka. Victor został dwukrotnie postrzelony przez wojsko gumowo-stalowymi kulami gdy próbował dostarczać żywnośc do Nilin w czasie niedawnej blokady wioski przez wojsko. 23 lipca, w trakcie demonstracji przeciw budowie Muru koło Nilin zatrzymano go, gdy robił zdjęcia izraelskim żołonierzom. Wraz z nim aresztowano Jamala Amira, którego córka nagrała szokujący film dokumentujący jak żołnierze izraelscy strzelają dla zabawy do bezbronnego, skutego Palestyńczyka. W areszcie MacDiarmid został pobity, przesłuchujacy go funkcjonariusze zabawiali się również pluciem mu w twarz.
W czasie pokojowych protestów przeciw Murowi zginęło co najmniej 11 Palestyńczyków. Ich imiona to:
Mohammad Fadel Hashem Rayan, lat 25.
Zakaria MaHmud Salem, lat 28.
Abdal Rahman Abu Eid, lat 62.
Mohammad Daud Badwan, lat 21.
Diaa Abdel Karim Abu Eid, lat 24.
Hussain mahmud Awwad Aliyan, lat 17.
Islam Hashem Rizik Zhahran, lat 14.
Alaa Mohammad Abdel Rahman Khalil, lat 14.
Jamal Jaber Ibrahim Assi, lat 15.
Odai Mofeed Mahmud Assi, lat 14.
Mahayub Nimer Assi, lat 15.
poland.indymedia.org
Cytat:
Nilin: zmarł kolejny postrzelony Palestyńczyk
imc israel 05-08-2008 17:04
Wczoraj w szpitalu w Ramallah zmarł 17-letni Yusuf Amireh z Ni'ilin, postrzelony w zeszłą środę przez izraelskich żołnierzy, którzy dokonali najazdu na wioskę po pogrzebie 10-letniego Ahmeda Mousa, zamordowanego dzień wcześniej przez służby graniczne w czasie demonstracji przeciw budowie tzw. muru bezpieczeństwa na ziemiach należących do mieszkańców Nilin. Chociaż Youssef nie brał udziału w zamieszkach, jakie wybuchły po uroczystościach pogrzebowych, strzelono do niego z odległości kilku metrów z uzbrojonego jeepa policji granicznej. Dwie gumowe kule trafiły go w głowę, powodując śmierć mózgu.
We wczorajszym pogrzebie Yusufa Amireha wzięły udział tysiące osób. W drodze z Ramallah do wioski procesja pogrzebowa została dwukrotnie zatrzymana na mobilnych punktach kontrolnych, które ustawiono najwyraźniej wyłącznie w tym celu by ją opóźnić. Ludzie oczekujący na przywitanie procesji przy wjeździe do Ni'lin zostali zaatakowani przez izraelską straż, ktora chciała zepchnac ich w głąb wioski, gazem łzawiącym, gumowymi kulami i granatami odłamkowymi.
Kilka dni wczesniej, w czasie sobotniego nocnego najazdu slużb granicznych na Ni'ilin porwano z domów 3 osoby - członka komitetu ludowego Youssefa Khawaja i braci Sh'hama (28) i Ihaba Khawaja (18).
Nadal nie wiadomo, o co są podejrzewani.
poland.indymedia.org
Cytat:
Z upublicznionego dziś raportu izraelskiej organizacji zamującej się obroną praw człowieka wymika, że w strefie Gazy izraelskie służby bezpieczeństwa wywierają presję na Palestyńczyków wymagających pilnej pomocy medycznej, by donosili na swoich pobratymców w zamian za prawo dostępu do leczenia.
Wg "Lekarzy na rzecz Praw Człowieka", po wprowadzeniu ponad rok temu przez Izrael blokady strefy Gazy i uznaniu jej za wrogie terytorium, Shin Bet (Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego) przesłuchuje wszystkich Palestyńczyków ubiegających się o zezwolenie na wjazd z Gazy do Izraela w celu otrzymania podtrzymującej życie pomocy medcznej.
Pacjentów udających się do szpitali zabiera się zazwyczaj do małego, pozbawionego okien i ulokowanego pod ziemią pomieszczenia pod terminalem bezpieczeństwa w Erez - jedynym czynnym przejściu dla pieszych między Gazą a Izraelem, gdzie godzinami są poddawani przesłuchaniom i namawiani przez agentów Shin Bet do donoszenia na swoich bliskich, przyjaciół i znajomych. Zmusza się ich do wybierania między własnym życiem a dobrem swojej społeczności.
Odmowa współpracy skutkuje najczęściej odmową leczenia. Z zeznań ponad 30 Palestyńczyków (11 z nich opublikowano w raporcie) wynika, ze Shin Bet stosuje przymus i różne techniki nacisku, by zmusić pacjentów do szpiegostwa na rzecz slużb bezpieczeństwa.
Prawo międzynarodowe zakazuje wykorzystywania w konfliktach ludności cywilnej w celu zadawania strat wrogiemu państwu. Kolaboracja karana jest w społeczności palestyńskiej śmiercią.
"Pacjenci wiedzą, że odmowa udzielania odpowiedzi na pytania i żądania agentów przekreśla szansę na dostęp do opieki medycznej" - stwierdza się w raporcie. Części pacjentów, którzy nie zgodzili się na wspołpracę odmawia się wjazdu na teren Izraela, inni chorzy trafiają z pokoju przesłuchań prosto do więzienia.
Po blokadzie strefy Gazy liczba podań o pozwolenie na wjazd do Izraela w celach medycznych wzrosła. Upadek usług szpitalnych na okupowanym terytorium i zamknięcie przejść granicznych z Egiptem zmusza Palestyńczyków z Gazy do szukania pomocy w Izraelu. Liczba podań o leczenie w w tym kraju (finansowane ze środków palestyńskich władz) wzroslą z 600 do 1000 miesięcznie (dane z końca 2007 r.). Odsetek pozywnie rozpatrzonych podań spadł z 90% na początku 2007 r. do 62% pod koniec tego roku.
Izraelskie służby bezpieczeństwa utrzymują, że chorym odmawia się prawa wjazdu do Izraela wyłacznie ze względów bezpieczeństwa.
O co taki szum? Znowu zastrzelili jakieś palestyńskie dziecko
Według izraelskiej organizacji praw człowieka B’Tselem miało miejsce przynajmniej 1 722 zabójstw dokonanych przez izraelskich żołnierzy na Palestyńczykach nie podczas walki zbrojnej. Według palestyńskiej sekcji Defence for Children International ponad jedna trzecia ofiar takich zabójstw to dzieci.
Odwiedziłem pogrążoną w rozpaczy rodzinę, mieszkającą w mieście Al Yamun na Zachodnim Brzegu. Dzień wcześniej, wieczorem Izraelska Policja Graniczna (Israeli Border Police) zamordowała ich 7-letnią córkę. IGP brali udział w nalocie na partyzantów palestyńskich prowadzonym przez Izraelskie Siły Okupacyjne (IOF). Dziewczynka nazywała się Akaber Adbelrahman Zaid i jechała do szpitala, żeby usunąć szwy z policzka. Nie dotarła na miejsce. Po drodze tajna jednostka straży granicznej otworzyła ogień do samochodu, który prowadził jej wujek. Dziewczynka dostała serię w głowę.
Rzecznik prasowy IOF powiedział, że policjanci byli przekonani, iż samochodem uciekają palestyńscy partyzanci i dlatego oddali ostrzegawcze strzały w opony. Wujek Akaber mówi, że było wyraźnie widać, że w samochodzie znajdują się tylko dwie osoby - on i małe dziecko, a policjanci strzelali z bliskiej odległości. Reporter gazety “Ha’aretz”, który oglądał samochód po tym zdarzeniu, stwierdził, że opony były w nienaruszonym stanie. To, że specjalnie szkolona jednostka, strzelając z bliskiej odległości, tak kompletnie chybiła celu, wydaje się co najmniej podejrzane.
Akaber jest jednym z 700 palestyńskich dzieci zabitych przez izraelskie siły okupacyjne od września 2000. Kto za to odpowie? IOF przyznali, że strzelając do samochodu policjanci złamali zasady prowadzenia operacji zbrojnej.
Bardzo chciałbym się dowiedzieć, jaka grozi za to kara? I bardzo chciałbym się również dowiedzieć, jaka będzie kara za zamordowanie Akaber. Jak do tej pory odpowiedzią armii było eufemistyczne stwierdzenie, że “IDF żałuje, że postrzelono palestyńską dziewczynkę i przeprowadza się ogólne dochodzenie, żeby wyjaśnić okoliczności zdarzenia.” Zobaczymy.
Niestety, przypadek Akaber nie jest jedyny. Wiele źródeł dokumentuje, że izraelskie siły okupacyjne łamią zasady postępowania podczas operacji zbrojnych, które prowadzą na terytoriach okupowanych i wcale nie ponoszą odpowiedzialności za nadużycia popełnione podczas służby, w tym również za zabijanie dzieci. To wiąże się nie tylko z bezkarnością sprawców, ale również z brakiem zadośćuczynienia dla ofiar, ponieważ Izrael nie tylko nagminnie umarza dochodzenia w sprawach dotyczących nadużyć popełnianych przez funkcjonariuszy IOF, ale również zabezpiecza się przed odpowiedzialnością, jaką miałoby ponosić państwo, poprzez szczegółowo sformułowane prawo o Odpowiedzialności Państwa Wobec Obywateli (Civil Torts Law, 5712 - 1952).
Ostatnia poprawka do tego prawa powoduje, że Palestyńczycy, którzy ponieśli szkodę z rąk funkcjonariusza państwowego (np. Izraelskich Sił Okupacyjnych), praktycznie nie mogą domagać się od państwa zadość uczynienia, jeśli zdarzenie miało miejsce na Zachodnim Brzegu, albo w Strefie Gazy. Poprawka ta obejmuje wstecznie wszystkie zdarzenia, które miały miejsce po 29 września 2000 r., łącznie z tymi, które już zostały zgłoszone sądowi, ale procesy jeszcze się nie zaczęły. W ten sposób Izrael nie wywiązuje się ze zobowiązania do przestrzegania międzynarodowych praw człowieka, bo za pogwałcenie tych praw powinno być zadośćuczynienie.
Jeżeli spojrzymy na sprawę nie z punktu widzenia praw człowieka, ale jak na zwykłą sprawę kryminalną, wnioski nie będą lepsze. Wprawdzie w przeszłości starano się wytaczać procesy funkcjonariuszom IOF, ale nie dość, że zarzuty wobec większości z nich oddalono, to jeszcze werdykty, jakie zapadały, były jak kolejny policzek dla ofiar. Zaledwie pięć dni po zamordowaniu Akaber dziennik “Ha’aretz” przekazał, że kapitan R. żołnierz IOF służący w brygadzie Givati dostanie nagrodę wynoszącą 80 000 szekli. Kapitan został uniewinniony od pięciu zarzutów postawionych mu w związku z zabójstwem 13-letniej uczennicy z Gazy Iman Al Hems, a nagroda ma być rekompensatą od państwa. Iman została zastrzelona przez IOF w październiku 2004 r., kiedy znalazła się w pobliżu ich posterunku. Kapitan R. podszedł do Iman, kiedy już leżała ranna na ziemi i zastrzelił ją przykładając karabin. Zapis rozmowy radiowej pomiędzy żołnierzami ujawnił, że jak wówczas powiedział, zrobił to, “żeby się upewnić, że umrze”.
W sądzie kapitan R. bronił się, że otworzył ogień, ale nie bezpośrednio do Iman, bo chciał tylko ją odstraszyć. Mówił też, że był przekonany, że dziewczynka stanowi poważne zagrożenie. Do jakiego stopnia tchórzliwy, albo psychicznie chory musi być izraelski kapitan, żeby tak przestraszyć się 13-letniej nieuzbrojonej dziewczynki i to na dodatek wtedy, kiedy leży ranna na ziemi?
Jest śmiechu warte, że sędziowie uwierzyli akurat w jego wersję wydarzeń. Tak to tu wszystko funkcjonuje: nie dość, że kapitana uniewinniono, to jeszcze przyznano mu nagrodę i dano awans na majora w ramach zadośćuczynienia, a rodzina Iman może sobie dodać jeszcze takie wspomnienie grubiańskiej niesprawiedliwości do pierwszego strasznego wspomnienia o tym, jak stracili dziecko.
Według centralnego biura izraelskich prokuratorów wojskowych wszczęto tylko 131 dochodzeń w sprawach o obrażenia lub zabójstwa dokonywane przez izraelskie siły okupacyjne na Palestyńczykach, jedynie 28 tych dochodzeń doprowadziło do postawienia zarzutów w sądzie, w tym zapadło tylko siedem wyroków skazujących.
Ale według izraelskiej organizacji praw człowieka B’Tselem miało miejsce przynajmniej 1722 zabójstw dokonanych przez izraelskich żołnierzy na Palestyńczykach nie podczas walki zbrojnej. Według palestyńskiej sekcji Defence for Children International ponad jedna trzecia ofiar takich zabójstw to dzieci.
Te liczby, ukazujące, jak nagminnie Izrael stosuje praktyki zaniechania i jak bardzo bezkarni są sprawcy, wywołują coraz głębsze niedowierzanie. Takie, które potem przechodzi w stan szoku. Niepozostawiający żadnych wątpliwości fakt, że izraelscy okupanci nie ponoszą konsekwencji za zabójstwa setek palestyńskich dzieci, jest tak oburzający, że aż paraliżuje. Pozostawia poczucie bezradności, nie wiadomo, jak zareagować, co zrobić, żeby temu zaradzić. Jeśli codziennie zmagam się z tym problemem, to mogę stać się kompletnie odrętwiały i w końcu, jak wielu ludzi spoza, w ogóle przestać się przejmować kolejnym takim wypadkiem. Na zewnątrz to może wyglądać jak rezygnacja. I często rzeczywiście tak jest. Izrael karmi się rezygnacją. Świat się na to uodparnia, ty czytelniku się na to uodparniasz - próg pasywnej akceptacji dla okropności wzrasta. Tego się można spodziewać - wszyscy musimy chronić naszą codzienność przed takimi wydarzeniami, żeby przetrwać. Skóra staje się grubsza. Ale nie dajmy się oszukać, nie wierzmy, że rzeczywiście nie mamy żadnego wpływu na tę sytuację.
Nasza obojętność już na nią wpływa. Ona jest podstawowym elementem, na którym żeruje ta bezkarność: to obojętność pozwala na to, że mordowanie dzieci może dalej bez przeszkód trwać. Taka obojętność rodzi państwowy terroryzm, a odpowiedzą na państwowy terroryzm są inne formy terroryzmu.
Jestem przerażony, jak zresztą wielu innych, że to może się tak odbywać i inne państwa tego nie kwestionują. Oczywiście są organizacje społeczne, które walczą z bezkarnością Izraela. Wykorzystują wszystkie dostępne im środki, żeby zdemaskować działania Izraela i zmusić winnych do poniesienia odpowiedzialności i sprawić, że Izrael postara się naprawić krzywdy.
Prawie codziennie możemy się spotkać z wyrazami poważnego zatroskania i wezwaniami do pilnych akcji. Prowadzi się badania, publikuje sprawozdania i udostępnia źródła, ale wszystkie te starania wydają się mieć jedynie wymiar symboliczny wobec ogromnej inercji społeczności międzynarodowej.
Paradoksalnie, to właśnie Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych dostarczają narzędzi i mechanizmów, za pomocą których społeczeństwo obywatelskie może wywierać polityczny i ekonomiczny nacisk na państwo, w którym nie przestrzega się praw człowieka.
Ale to Unia Europejska i ONZ nieprzerwanie powstrzymują się od korzystania z nich w odniesieniu do Izraela i jego barbarzyńskiej polityki wobec Palestyńczyków. Czy podstawowym zadaniem organizacji międzyrządowych nie jest zapewnianie cywilom ochrony przed masowym łamaniem ich praw człowieka przez państwo? Czy karta ONZ jasno nie określa, że: “Narody Zjednoczone będą promować przestrzeganie praw człowieka i respektowanie jego podstawowych swobód” i, że “wszyscy członkowie ONZ zobowiązują się do prowadzenia wspólnych, lub samodzielnych, podejmowanych we współpracy z organizacją, działań na rzecz realizacji tego celu”?
Izrael w oczywisty sposób nie przestrzega praw człowieka i reguł demokracji w odniesieniu do narodu, który bezprawnie okupuje, dlaczego więc Unia Europejska nie chce się temu przyjrzeć? To, że ani Unia Europejska ani ONZ nie chcą wykorzystywać tych możliwości, jakie mają, żeby zmusić Izrael do odpowiedzialności za jego działania, przyczynia się do tego, że to państwo jest de facto i de jure bezkarne.
To z kolei każe się zastanowić nad motywami - dlaczego są bezczynni? Ze strachu? Być może ONZ i UE czują się zastraszeni przez Izrael, tak jak kapitan R., który czuł się zastraszony przez Iman Al Hems? Czy boją się, że gdy zaczną otwarcie krytykować Izrael, to cała geopolityczna równowaga zostanie naruszona? Albo może tego, że każdy rząd, który odpowie na społeczny apel i politycznie zainterweniuje w imieniu Palestyńskich cywili, natychmiast spotka się z ostracyzmem ze strony USA? Czy boją się, że uzna się ich za antysemitów i nie mogą zdobyć się na więcej, niż tylko potulne wspominanie o najbardziej jaskrawych przypadkach łamania praw człowieka? Ale nie boją się o swoje człowieczeństwo, prawda?
Z perspektywy palestyńskiej wydaje się, że nawet najbardziej krwawa i przerażająca masakra nie wystarczy, żeby poruszyć międzynarodowe siły i skłonić je do reakcji.
Po tym, jak zamordowano setki palestyńskich dzieci, a setki pilnych apeli do społeczności międzynarodowej odbija się jak od ściany, łatwo uznać, że nie ma sensu próbować coś zmienić. Jak już wcześniej wspomniałem, Izrael na tym żeruje.
Okupacja żeruje na milionach ludzi - na terytoriach okupowanych, w Izraelu, w Europie, w Ameryce, na całym świecie - którzy myślą: “No tak, to jest okropne i niesprawiedliwe, ale i tak nie ma sensu starać się z tym walczyć skoro wysiłki tych wszystkich, którzy już to robią i tak nie są w stanie sprawić, żeby to się skończyło?” To jest być może naturalna reakcja, to normalne, że ludzie potrzebują motywacji, żeby dalej próbować.
Ale w dalszym ciągu apeluję do polityków, żeby zastanowili się, co nimi kieruje, dlaczego pozostają bezczynni, a do ludzi z zewnątrz, żeby starali się walczyć z uczuciem odrętwienia, kiedy słyszą po raz kolejny, że palestyńskie dziecko zostało zamordowane, żeby to nie zaczęło brzmieć dla nich, jak kolejny banał.
Musimy walczyć o sprawiedliwość dla Palestyńczyków. Bo nie wolno przestać.
Rachel Corrie, pokojowa aktywistka z USA napisała w swoim dzienniku, miesiąc przed tym, jak została przejechana przez izraelski buldożer: “To musi się skończyć. A gdyby tak wszyscy wszystko zostawili i zajęli się tym, żeby to zakończyć?”
Autor: Leigh Brady z Al Yamun
Tłumaczenie: Joanna Lis
Źródło: Trybuna Robotnicza
O AUTORZE
Leigh Brady pochodzi z Irlandii. Od maja 2005 r. mieszka na Zachodnim Brzegu. Pracuje dla palestyńskiej sekcji Defence for Children International. Tekst ukazał się pierwotnie na stronie electronicintfda.net
Izraelska armia uznała, że nie postawi w stan oskarżenia załogi czołgu, która zabiła w Gazie kamerzystę Reutera, 24-letniego Fadela Shana oraz 8 przypadkowych przechodniów, uznała też decyzję żołnierzy o ostrzale wozu w którym znajdował się dziennikarz, oznakowanego wyraźnym napisem 'Prasa" i "TV", za zasadną.
W liscie do agencji Reutera, głowny prawnik wojskowy Izraela, gen. brygady Avihai Mendelblit, stwierdził, że żolnierze, którzy brali udział w kwietniu tego roku w ostrzelaniu wozu kamerzysty, nie mogli stwierdzić, czy to, co Fadel trzymał w ręku jest kamerą czy bronią, jednakże doszli do "uzasadnionego wniosku", że jest on "wrogo nastawiony".
Jednym z powodów, który wg Mendelblita wzbudził podejrzenia załogi czołgu było to, że Shana i towarzyszący mu dzwiękowiec mieli na sobie granatowe kamizelki kuloodporne, noszone ponoć powszechnie "przez palestyńskiech terrorystów". Kamizelki te były oznakowane wyraźnym napisem "Prasa", a identyczne noszone są dziennikarzy relacjonujących konflikty na całym świecie. Jeszcze większe napisy: "Prasa", "Reuters" i "TV" znajdowały sie na karoserii samochodu dziennikarzy.
Shana został zabity w dniu ciężkich walk w Gazie, w wyniku których zginęło 18 Palestyńczyków (prawie wszyscy to cywile) i 3 izraelskich żolnierzy. Przybył na miejsce tuż po serii izraelskich nalotów na jedną z wiosek i rozpoczął filmowanie działań armii, nagrał też moment, w którym wystrzelono pocisk pancerny w stronę jego samochodu. Na ostanim ujęciu z jego kamery widać izraelski czołg na wzgórzu. Następnie na nagraniu widac błysk i chmurę dymu po strzale z czołgu, a moment później kolejny błysk i nagranie urywa się - Fadel został trafiony odłamkami pocisku. Jego samochód stanął w ogniu, wraz z nim zginęło 8 znajdujących się przypadkowo w pobliżu Palestyńczyków.
Zarzad Reutera, który domagał sie postawienia zarzutów karnych żolnierzom odpowiedzialnym za smierc Shany, jest zaskoczony i rozczarowany decyzją strony izraelskiej. David Schlesinger, redaktor naczelny Reutera uznał tłumaczenia Mendelblita za niezrozumiałe, tym bardziej, że przedstawiciele wojska przyznali sami, że załoga czołgu nie zrobila dokładnego rozpoznania sytuacji przed zaatakowaniem dziennikarzy agencji. "Z odpowiedzi armii wynika, że każdorazowe podniesienie kamery może grozić dziennikarzom pobawieniem życia przez żołnierzy". Ci ostatni mogą z kolei pozostawać absolutnie bezkarni.
Dezysję armii izraeslkiej skrytykowało te zstowarzyszenie Prasy Zagranicznej (FPA) w Tel Avivie. "FPA stoi na stanowisku, że wojko ma obowiązek jasno identyfikowac swoje cele przed rozpoczęciem ostrzału, zwłaszcza na terenach, gdzie znajduja się cywile i dziennikarze.
Z opublikowanego niedawno raportu Palestynskiego Centrum Praw Człowieka zatytułowanego "Blood on Their Hands" (Krew na ich rękach), dotyczącego naruszeń przez Izrael postanowień prawa międzynarodowego w kwestii ochrony ludnosci cywilnej i dzieci, wynika, ze między czerwcem 2007 a czerwcem 2008 z rąk izraelskich żołnierzy w strefie Gazy zginęło 68 dzieci (w raporcie uwzględniono osoby do 18 r. życia, nie zaangażowane w działania zbrojne i akcje przeciw wojskom okupacyjnym).
W tym samym czasie na Zachodnim Brzegu zabito 12 dzieci.
Raport zawiera dokłądne dane i zeznania dotyczące śmierci każdej z 80 ofiar, w tym zeznania świadków i rodzin zamordowanych. Przeanalizowano w nim również efekt psychologiczny jakie mają te zabójstwa na inne dzieci w strefie Gazy, zwłaszcza te, które widziały jak ginęli ich rówieśnicy.
Od czasu rozpoczęcia 2 intifady we wrześniu 2000 r. wojska izraelskie zabily na palestyńskich terytoriach okupowanych ponad 860 dzieci; większośc z nich zginęła w strefie Gazy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach