Palestyna: Święty Mikołaj zaatakowany gazem łzawiącym
Mieszkańcy wioski Bil’in mieszczącej się na Zachodnim Brzegu regularnie protestują przeciwko nielegalnemu zajęciu ich ziemi pod pretekstem budowy Muru Apartheidu. Wczoraj miała miejsce kolejna demonstracja mieszkańców wioski. Tym razem, przebrali się za św. Mikołajów i mieli ze sobą choinkę udekorowaną granatami z gazem łzawiącym i granatami hukowymi, które zostały wystrzelone na nich przez żołnierzy izraelskich podczas poprzednich demonstracji.
Demonstranci chcieli przypomnieć o Abdullahu Abu Rahmah, nauczycielu, który jest również koordynatorem Komitetu Przeciwko Murowi i Osadnictwu z Bil'in. Obecnie przebywa on w więzieniu wojskowym za to, że zachował pojemniki z gazem łzawiącym i zużyte granaty hukowe wystrzelone przez armię izraelską i zrobił z nich dzieło sztuki (na fot. poniżej).
We wtorek, komitet planuje kolejną demonstrację pod bazą wojskową w Ofer. Oprócz uwolnienia Abdullaha, demonstranci będą się domagać uwolnienia wszystkich więźniów politycznych.
Poniżej film z wczorajszej akcji:
http://www.youtube.com/watch?v=4DGI2q-vfZg
Mordechai Vanunu, człowiek, który spędził 18 lat w więzieniu za ujawnienie izraelskiego programu zbrojeń jądrowych, otrzymał karę aresztu domowego. Sąd ma rozpatrzyć zarzuty dotyczące podejrzenia o złamanie warunków zwolnienia z 2004 r. Vanunu ma zakaz kontaktowania się z obcokrajowcami.
Jak powiedział rzecznik policji, Vanunu miał się spotkać z „wieloma obcokrajowcami”. Nie podano o kogo chodzi. Jednak jak powiedział adwokat działacza pokojowego, chodzi o obywatelkę Norwegii, z którą Vanunu się spotyka. Kobietę przesłuchiwała policja.
Już w 2007 r. skazano go na sześć miesięcy więzienia za rozmawianie z nie-Izraelczykami. Pisaliśmy o tym tutaj http://cia.bzzz.net/morde..._roku_wiezienia . Mordechai Vanunu był inżynierem w elektrowni jądrowej w Dimona. W 1986 r. Mordechai został porwany z Włoch przez służby specjalne Izraela i oskarżony o przekazanie zagranicznym dziennikarzom „tajemnic państwowych”. Wówczas, program objęty był najwyższą tajemnicą. Władze Izraela przyznały się do posiadania broni jądrowej dopiero w 2000 r.
Przemawiając dziś w sądzie w języku angielskim - Vanunu odmawia posługiwania się jęz. hebrajskim w proteście przeciw temu jak jest traktowany – powiedział: „Państwo Izrael ma 200 bomb wodorowych, broń atomową i neutronową. Władze nie potrafią się do tego przyznać. Ale nie brakuje im odwagi, żeby mnie wsadzić do więzienia.”
Izrael przekazał przedwczoraj 10,5 miliona dolarów na konta ONZ - to zadośćuczynienie na zbombardowanie budynków tej organizacji w Strefie Gazy na przełomie lat 2008-09. ONZ do dziś nie ustosunkowało się do samego faktu, że operacja "Płynny ołów" polegała na systematycznym bombardowaniu jednego z najgęściej zaludnionych regionów świata, przy jednoczesnym zablokowaniu granic dla uchodźców i pomocy humanitarnej.
W wyniku izraelskich ataków, w ciągu miesiąca zginęło ok. 1400 Palestyńczyków i 13 Izraelczyków, a wiele szkół, szpitali i magazynów, w tym należących do ONZ, zostało zrównanych z ziemią. Od wielu miesięcy toczyła się międzynarodowa debata na temat "zadośćuczynienia". Kończy ją wpłata powyższej sumy - "ONZ uznaje sprawy finansowe związane z tymi incydentami za zamknięte", mówi rzecznik organizacji Martin Nesirky.
Przedstawiciele Hamasu uznali sprawę za "polityczny skandal".
Izrael skaził ziemię w Gazie toksynami
Tak twierdzą naukowcy z New Weapons Committe.
W lejach po bombach zrzuconych przez izraelską armię na Strefę Gazy znaleźliśmy ślady pierwiastków groźnych dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt - stwierdza w swoim raporcie włoska organizacja New Weapons Committe.
Naukowcy z uniwersytetów m.in. w Rzymie i Genui, jak wynika z raportu, znaleźli wolfram, rtęć, molibden, kadm i kobalt.
Te niebezpieczne pierwiastki mogą wywoływać nowotwory,i problemy z płodnością, a także wpływać na płody, prowadząc do ich deformacji i schorzeń genetycznych - twierdzi rzeczniczka komitetu Paola Manduca.
Według naukowców Strefa Gazy jest "w niebezpieczeństwie".
Trzeba natychmiast interweniować, by ograniczyć skutki skażenia ludzi, zwierząt i upraw - stwierdzają naukowcy w raporcie.
Co na ten temat sądzą w Izraelu? Naukowcy z tego kraju - jak informuje "Haarec" - podważają wyniki badań. Twierdzą, że to "oszczercza próba napiętnowania" ich państwa.
To, tak zwane badanie niesamowicie przypomina średniowieczne oszczerstwa przeciwko narodowi żydowskiemu, gdy oskarżano ich o zatruwanie studni - stwierdził Moshe Kantor, prezydent Europejskiego Kongresu Żydów.
NIEMCY. Pod wpływem grup nacisku syjonistów działających w Niemczech, doprowadzono do odwołania serii prelekcji z udziałem prof. Normana Finkelsteina, znanego krytyka rasistowskiej syjonistycznej polityki Izraela. Prof. Finkelstein miał wygłosić prelekcje w Monachium (24-25 lutego) oraz w Berlinie (26 lutego), na zaproszenie m.in. pisma “Junge Welt” oraz Fundacji im. Heinricha Bölla. W związku z odwołaniem wykładów, które miały dotyczyć sytuacji w Strefie Gazy, prof. Finkelstein zrezygnował z przyjazdu do Niemiec.
Prof. Finkelstein, autor książki “Przedsiębiorstwo Holokaust” (“Holocaust Industry”), krytykującej wybrane środowiska żydowskie za wykorzystywanie tragedii Żydów podczas II Wojny Światowej i bezwzględne robienie interesów zasłaniając się pomocą dla “ocalałych z Holokaustu”, w wywiadzie dla tureckiego dziennika Today’s Zaman, przeprowadzonym w styczniu ubiegłego roku, określił Izrael jako “państwo terrorystyczne powstałe w wyniku ludobójstwa Palestyńczyków w 1948 roku”. Dziękując premierowi Turcji, Recep Tayyip Erdogan oraz Turkom za odważne wsparcie Palestyńczyków w obecnym konflikcie z Izraelem, Finkelstein nazwał Izrael “państwem satanistycznym” oraz “państwem obłąkanym”.
Profesor Norman Finkelstein jest synem Żydów z Polski – matka przeżyła niemiecki obóz w Majdanku, a ojciec w Auschwitz. W wyniku swego nieustępliwego stanowiska krytykującego Izrael, pozbawiony został m.in. prawa do stałego etatu wykładowcy uniwersyteckiego na uniwersytecie DePaul w Chicago, a w maju ubiegłego roku został aresztowany na lotnisku Ben Gurion i wydalony z Izraela z zakazem wjazdu na okres 10 lat.
Opracowanie: Bibula Information Service
Na podstawie: rense.com
Źródło: Bibuła
wolnemedia.net
Cytat:
Amnesty International odnotowała kilka przypadków odmowy przyjęcia przez Ambasadę Izraela w Polsce przesyłek zawierających apele, które powstały w czasie Maratonu Pisania Listów. Listy wysłane przez Amnesty International również zostały odesłane z adnotacją „odmowa przyjęcia”.
Maraton Pisania Listów to największe wydarzenie dla obrońców praw człowieka w Polsce organizowane co roku przez Amnesty International. W weekend 12-13 grudnia 2009 w ponad 170 miejscach w całej Polsce zostało napisanych ponad 108 tysięcy listów. Część z apeli została napisana w obronie zagrożonych mieszkańców wiosek Hadidiya i Humsa na Okupowanych Terytoriach Palestyny. Listy adresowane do premiera i Ministra Obrony Izraela były wysyłane bezpośrednio do adresatów lub do Ambasady Izraela, która ma obowiązek przekazać je dalej władzom swojego kraju.
„Postępowanie Ambasady Izraela to wyraz lekceważenia wszystkich ludzi, którzy poprzez pisanie listów w czasie Maratonu chcieli wyrazić w pokojowy sposób swój sprzeciw wobec łamaniu praw człowieka i cierpieniu innych,” powiedziała Draginja Nadażdin, Dyrektorka Amnesty International Polska.
Amnesty International interweniowała w tej sprawie w Ambasadzie Izraela. Poinformowano nas, że to incydent i poproszono o ponowne przesłanie paczek. Również one wróciły do siedziby Amnesty International z adnotacją „odmowa przyjęcia”, mimo że posiadały na kopercie pieczątkę Amnesty International i były poprawnie zaadresowane.
Palestyńskim mieszkańcom wiosek Hadidiya i Humsa w Dolinie Jordanu w rejonie Zachodniego Brzegu Jordanu na Okupowanym Terytorium Palestyny, grozi natychmiastowa eksmisja przez wojska izraelskie. Mieszkańcy podlegają ograniczeniom w przemieszczaniu się, żyjąc w ciągłym strachu przed zniszczeniem ich domów i wyrzuceniem z zamieszkiwanego rejonu. Odmawia się im także niezbędnego do przetrwania dostępu do wody i ziemi. Domy dziesiątek rodzin wielokrotnie były niszczone przez izraelską armię. Mieszkańcy nie maja pozwolenia na podłączenie instalacji elektrycznej ani wodnej, jak również na wiercenie nowych studni. Nie wolno im także korzystać ze studni, ani dróg w najbliższej okolicy, gdyż są one przeznaczone wyłącznie do użytku izraelskich osadników zamieszkujących pobliskie osady. Izraelskie władze utrzymują, że palestyńscy mieszkańcy nie mogą tam dalej mieszkać, ponieważ zasiedlają teren zamkniętej strefy wojskowej, która okala nielegalne osiedla izraelskie. Wysiedlenia mają charakter dyskryminacji. Domy Palestyńczyków są burzone, podczas gdy izraelscy osadnicy działając ponad prawem międzynarodowym, budują swoje osady na terenach palestyńskich, czerpiąc korzyści z ich bogactw naturalnych.
Maraton Pisania Listów odbywa się co roku w weekend w okolicach Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka, który przypada na 10 grudnia. W czasie Maratonu przez 24 godziny pisane są ręcznie listy w obronie kilkunastu konkretnych osób lub grup osób, których prawa zostały złamane. Ręcznie pisane, indywidualne wyrazy sprzeciwu wobec łamania praw człowieka mają moc szczególną. Maraton nie jest zwykłą zbiórką pieniędzy, ale konkretnym działaniem. Te listy są naprawdę skuteczne. Amnesty International monitoruje sytuację osób, w obronie których listy są pisane, a następnie na stronie www.amnesty.org.pl publikowane są tzw. „Dobre wiadomości”, czyli informacje, czyj los uległ poprawie. Idea Maratonu narodziła się 10 lat temu w warszawskim biurze Amnesty International. Początkowo Maraton miał charakter lokalny i odbywał się tylko w Polsce. Z czasem stał się akcją ogólnoświatową, która odbywa się w wielu krajach na całym świecie. W 2009 roku Maraton odbył się w 38 krajach na całym świecie, razem napisaliśmy ponad 717 tysięcy listów. Obecnie Maraton Pisania Listów uważany jest za istotny wkład Polski w globalną działalność Amnesty International.
Dziewięcioletni Palestyńczyk padł ofiarą izraelskiej doktryny wojennej.
Podczas inwazji w Strefie Gazy na przełomie 2008 i 2009 r. żołnierze Izraela dopuszczali się zbrodni wojennych. Mówią o tym zarówno członkowie specjalnej komisji ONZ, jak i sami wojskowi.
Dowódcy armii państwa żydowskiego - jak dotąd - gorliwie zaprzeczali wszystkim zarzutom. Obecny proces, który wytyczono dwóm podoficerom też zapewne nie będzie przełomem. Jak donosi "Daily Telegraph" sierżantów sztabowych, służących w piechocie podczas inwazji, oskarżono o naruszenie wojskowego prawa. Pod groźbą użycia broni zmusili oni dziewięcioletniego Palestyńczyka, by otworzył torby, w których mogły znajdować się ładunki wybuchowe.
Chłopiec był śmiertelnie przerażony, a żołnierze trzymali się w bezpiecznej odległości. Gdy okazało się, że w torbach są tylko papiery i pieniądze, wybuchnęli śmiechem. Teraz - gdy armia postawiła ich przed sądem - skarżą się, że zrobiono z nich kozłów ofiarnych. Ich zdaniem władze Izraela chcą w ten sposób odpowiedzieć na międzynarodową krytykę inwazji w Gazie, w wyniku której zginęło 1400 Palestyńczyków, w tym ok. 400 dzieci.
To oczywiście nie usprawiedliwia oskarżonych żołnierzy, ale trudno nie odmówić im racji. Ich koledzy w mundurach opowiadali bowiem naprawdę przerażające historie z frontu w Gazie. Relacjonowali, jak oficerowie kazali im strzelać do bezbronnych cywilów, jak otwierano ogień do ludzi, którym wcześniej zagwarantowano, że bezpiecznie opuszczą teren zagrożony, jak kierowano ostrzał na szkoły czy ambulanse. Wiele z tych informacji potwierdziła w swoim raporcie ONZ-owska komisja Goldstone'a.
Tymczasem rząd premiera Benjamina Netanyahu przyznaje jedynie, że izraelscy żołnierze w Gazie dopuszczali się drobnych naruszeń. Ot, czasem zmusili dziecko do tego, by szukało min-pułapek.
Dziwne, że ostatnio coraz bardziej otwarcie zaczyna się mówić o zbrodniach Izraela w mediach.Przez tyle lat sprawę palestyńską przedstawiano tylko z punktu widzenia wiadomej strony, że ostatnie otwarte potępianie państwa Izrael naprawdę zaskakuje.
Członkowie polsko-palestyńskiej grupy parlamentarnej wracający do Polski po kilkudniowej wizycie na terytorium palestyńskim zostali zatrzymani na lotnisku w Tel-Awiwie.
Licząca cztery osoby delegacja polsko-palestyńskiej grupy parlamentarnej przebywająca od niedzieli na terenach Palestyny miała dziś wrócić do kraju. Z ustaleń "Rz" wynika jednak, że trójka posłów Jolanta Szczypińska (PiS), Piotr Cybulski (PiS) i Henryk Milcarz (Lewica) oraz sekretarz grupy zostali zatrzymani na lotnisku w Tel- Awiwie.
Informacje w rozmowie z "Rz" potwierdził Zbigniew Kozak, poseł PiS i członek polsko-palestyńskiej grupy parlamentarnej, który nie pojechał na wyjazd. - Zostali brutalnie potraktowani, przeszukano ich walizki i uniemożliwiono wejście do samolotu, którym planowali przez Wiedeń wrócić do Polski - mówi Kozak. Podkreśla, że cała delegacja posiadała paszporty dyplomatyczne. - Nie wiem kiedy wrócą do Polski - dodaje.
- Wracając stamtąd, na lotnisku w Tel Awiwie, zostaliśmy zatrzymani przez ochronę, szczegółowo przeszukani pomimo, że mamy paszporty konsularne i że strona izraelska była poinformowana, że podróżujemy w ramach oficjalnej delegacji - powiedziała posłanka PiS Jolanta Szczypińska. - Robiono wszystko, aby uniemożliwić nam wylot do Warszawy.
- Wyłuskano nas z kolejki po odbiór wcześniej zarezerwowanych biletów, wyproszono w inne miejsce, trwało to bardzo długo, po kilka razy sprawdzano paszporty, prześwietlono bagaże, poddano osobistemu przeszukaniu, próbowano uzyskać od nas informacje z kim spotykaliśmy się w Ramallah, co robiliśmy - relacjonowała Szczypińska. Jak oceniła, posłowie zostali poddani bardzo upokarzającym szykanom.
Szczypińska, Cybulski i Milcarz opuścili już lotnisko. Posłanka PiS zapowiedziała, że posłowie spędzą noc w Tel Awiwie, a na sobotę rano - dzięki pomocy polskiego konsulatu - mają zarezerwowane bilety powrotne.
- Mam nadzieję, że będziemy mogli wrócić do Warszawy, choć teraz nie jestem już niczego pewna - podkreśliła.
Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski powiedział, że według informacji przekazanych przez polską placówkę, "posłowie zostali bardziej szczegółowo skontrolowani na granicy, na lotnisku, tak jak to często ma miejsce w przypadku osób opuszczających Izrael po pobycie w Autonomii Palestyńskiej".
Paszkowski zapewnił, że polska placówka dyplomatyczna udzieliła pomocy posłom. - Zostały zakupione bilety na powrót do kraju najbliższym dogodnym połączeniem, w tej chwili zostali zakwaterowani w hotelu i odlecą do kraju wczesnoporannym lotem LOT-u, są pod opieką polskiego dyplomaty, pozostajemy w tej sprawie w kontakcie z Kancelarią Sejmu - powiedział rzecznik MSZ.
Trójce posłów towarzyszy w podróży do Autonomii Palestyńskiej pracownica sejmowego Biura Spraw Międzynarodowych, która jest sekretarzem Polsko-Palestyńskiej Grupy Parlamentarnej.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2010-03-27, 18:47
Gizbern napisał/a:
Dziwne, że ostatnio coraz bardziej otwarcie zaczyna się mówić o zbrodniach Izraela w mediach.
Bo do tej pory dosc powszechna byla taka nibyfobia, ze nie mozna krytykowac zydkow, zeby nie zostac uznanym za antysemite, co z reszta bylo w pewien sposob wpisane w poprawnosc polityczna. Teraz, z czasem ludzie przestaja patrzec na nich pod katem ofiar IIWS i mowic jak jest faktycznie tym bardziej, ze Izraelczycy za bardzo przeginaja, a dodatkowo na ich niekozysc dziala to, ze wychodza ich dawne 'numery', ktore do tej pory byly przemilczane przez pozostale kraje. No, to chyba tyle jesli chodzi o glowne powody dlaczego ostatnio robi sie glosniej o tym jak naprawde jest z Izraelijczykami')
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Wie pan, co stanie się w Warszawie, na dworcu kolejowym, kiedy powróci pierwszy pociąg z Żydami? Będą ich witać tłumy. Ludzie nie będą się posiadać z radości. Polacy będą się zalewać łzami. Będą krzyczeć „Nasi Żydzi wrócili! Nasi Żydzi wrócili”! – ta radosna, futurystyczna wizja pierwszy raz ujrzała światło dzienne w 1993 roku, w powieści Philipa Rotha Operacja Shylock. Wyznanie. Wiele lat później ewentualność masowego powrotu izraelskich Żydów do Polski poruszył na b. Stadionie Dziesięciolecia publicysta Sławomir Sierakowski, krzycząc „Żydzi wracajcie”, a ostatnio artysta Rafał Betlejewski, który wypisuje na murach „Tęsknię za tobą, Żydzie”, zaaranżował nawet mały pokaz tęsknoty na warszawskim dworcu.
Wszystko to się zgadza i pięknie wygląda, ale właściwie mówimy o wizjach artystycznych. W prawdziwym życiu do Polski regularnie przyjeżdżają dziesiątki tysięcy młodych izraelskich Żydów, jednak na krótko, z reguły tylko do Auschwitz i z powrotem. Powstał o nich film dokumentalny, którego nie ma w polskich kinach, choć z pewnością zrobiłby furorę. Niestety, wynika z niego, że masowy przyjazd izraelskich Żydów do Polski i ich osiedlenie się tutaj nie będzie łatwe.
Dezinformacja
Nie wiadomo dlaczego na ostatnim Warszawskim Festiwalu Filmowym zlekceważono tytuł, który nadał mu izraelski reżyser Yoav Shamir. W oryginale to „Zniesławienie” (Defamation), natomiast na Festiwalu była to Dezinformacja. Może coś w tym jest, bo w programie napisano o nim tak, że nijak nie można było się połapać, o czym to właściwie jest. Kiedy mimo to film zrobił furorę i zdobył nagrodę publiczności, Gazeta Wyborcza poinformowała tylko, że to dokument o problemie antysemityzmu, bez wchodzenia w szczegóły.
Film Shamira zdobył nagrodę główną na festiwalu w Montrealu oraz inne nagrody na festiwalach dokumentów m.in. w Kopenhadze, Florencji, Londynie, Zurychu, Madrycie i nawet na słynnym nowojorskim festiwalu Tribeca, gdzie jednak musiał zetrzeć się z organizacją, o której mówi: ADL – Anti-Defamation League (Liga Przeciw Zniesławieniu) – jednym z filarów lobby pro-izraelskiego w Stanach Zjednoczonych. To starcie sprawiło, że światowa dystrybucja filmu pozostaje mniej niż skromna i gdyby nie Internet byłaby właściwie żadna.
Shamir – z jednej strony towarzysząc światowym podróżom szefa ADL Abrahama Foxmana, z drugiej wyjazdowi izraelskich licealistów do Polski – zrobił film o politycznej instrumentalizacji antysemityzmu i o wykorzystaniu historii Holokaustu do budowy współczesnego izraelskiego ultranacjonalizmu i skrajnego szowinizmu, które leżą u podstawy zaboru i zbrodni popełnianych przez państwo żydowskie. Historia Holokaustu stała się tylko propagandową ulotką, w którą Izrael zawija swoją maczugę.
Wycieczka do Polski
Izrael każdego roku wysyła do Auschwitz dziesiątki tysięcy młodzieży bezpośrednio przed jej pójściem do wojska. Owe wycieczki stały się trwałym elementem specyficznego wychowania moralnego, które nieświadomie podsumowała jedna z uczestniczek. Obrazy horroru połączone z odpowiednią indoktrynacją powodują, że cierpienie ludzi nie będących Żydami wydaje się nieistotne: Kiedy widzę, jak nasze wojsko burzy domy Palestyńczyków, to nie takie ważne, bo nam było gorzej. Poza tym Arabowie mają dużo domów…
Można spaść z krzesła, kiedy słucha się, co wygadują izraelscy licealiści jeszcze przed wycieczką. Zdziwienie mija, kiedy usłyszy się, co mówi o Polsce instruktorka zapowiadająca zbrojną ochronę Mosadu. Zadaniem agentów jest nie dopuszczenie do jakichkolwiek kontaktów z niebezpieczną, antysemicką, miejscową ludnością.
Shamir sfilmował w Polsce charakterystyczną scenkę. Jedna z dziewczyn zagaduje po angielsku dziadków siedzących na ławce. Jeden z nich odpowiada ze śmiechem, że nic nie rozumie. Cała „rozmowa” trwa tylko chwilę, bo interweniuje opiekun grupy tłumacząc, że dziewczyna została właśnie wyzwana od żydowskich dziwek. Tak hartuje się stal.
Zniesławienie
Najciekawszy – i nie pozbawiony komizmu – jest jednak opis działania ADL, wielkiej organizacji z kilkudziesięcioma oddziałami na całym świecie. Shamir pojechał z delegacją ADL na objazd Europy. Abe Foxmana – człowieka, który doszukał się antysemityzmu nawet u Michaela Jacksona – przyjmują we Włoszech najwyższe władze i sam papież. Jak to się dzieje – pyta reżyser – że ma on tak łatwy dostęp do szefów państw, a wyluzowany Foxman odpowiada jak przyjacielowi:
- Taka jest ich percepcja władzy społeczności żydowskiej, co jest jedną z cech antysemityzmu, to bardzo cienka linia. Oni wierzą, że mamy więcej władzy niż w rzeczywistości… tak naprawdę oni myślą, że możemy wpłynąć na Waszyngton i nie będziemy ich przekonywać, że jest inaczej. Jak tu walczyć z ponurą, spiskową wizją władzy Żydów, bez posługiwania się nią? Bez utwierdzania antysemityzmu nie da się z nim walczyć…
Jak ta metoda wygląda w praktyce widać podczas rozmów ADL z Ukraińcami w Kijowie. Foxman żąda, by ukraiński rząd nigdy więcej publicznie nie porównywał Wielkiego Głodu z ludobójstwem na Żydach i grozi, że inaczej Ukraina będzie miała trudności z przychylnością Kongresu USA. Widok poniżenia po drugiej stronie stołu należy do najbardziej wyrazistych momentów filmu.
Można łatwo zrozumieć, dlaczego Kijów z miejsca podkulił ogon. Amerykański Kongres przez prawie sto lat nie uznawał tragedii tureckich Ormian za ludobójstwo, ale zrobił to natychmiast, gdy stało się to pożyteczne dla bieżącej polityki Izraela. Państwo żydowskie musiało ukarać Turków za ich krytykę masakry w Gazie i ostatnio stawanie okoniem we współpracy wojskowej. Izraelska prasa słusznie triumfuje: be careful – to ulubione słowa Foxmana.
Udowodnij, że nie jesteś antysemitą
Film Shamira przypomniał mi się dwa dni temu, gdy usłyszałem jak amerykański wiceprezydent Joe Biden recytuje w Jerozolimie tradycyjną formułkę hołdowniczą:
Nasze bezgraniczne, całkowite i absolutne (trzy przymiotniki!) zaangażowanie po stronie bezpieczeństwa Izraela stanowi kamień węgielny naszych obustronnych stosunków. Jak wiadomo Izraelczycy tradycyjnie ogłosili chwilę potem nowe projekty żydowskiej kolonizacji okupowanej Palestyny, robiąc z niego idiotę. Biden, logicznie zredukowany do roli czopka, tylko zapiszczał.
W Dezinformacji Foxman zwraca uwagę Shamira na w gruncie rzeczy antysemicką książkę, która parę lat temu zdobyła wielki rozgłos w Stanach, a teraz jest pilnie studiowana przez liczne uniwersytety i rządy na całym świecie (w Polsce się nie ukazała). John J. Mearsheimer (prof. politologii, Uniwersytet Chicago) i Stephen M. Walt (prof. stosunków międzynarodowych, Harvard) w pracy The Israel Lobby and U.S. Forein Policy („Lobby pro-izraelskie a polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych”) analizują mechanizmy niebywałego wpływu politycznego syjonistów i związany z tym paraliż debaty publicznej, regulowany za pomocą automatycznych oskarżeń o antysemityzm, gdy chodzi o krytykę polityki izraelskiej.
Shamir jedzie więc do Mearsheimera, żeby ten udowodnił, że nie jest antysemitą. I co? Profesor mógł tylko zapiszczeć, zapewniając, że jego dzieło nie jest przecież wrogie w stosunku do Żydów, ani nawet w stosunku do Izraela.
Następna scena rozgrywa się w Auschwitz. Reżyser mówi Foxmanowi, że według autorów książki polityka lobby pro-izraelskiego obraca się nie tylko przeciw Stanom Zjednoczonym, ale i Izraelowi. – To nie jest ich kurewski interes! I kim oni są, żeby nam mówić, co jest dla nas dobre? To nie ich biznes! – reaguje szef ADL i zwraca uwagę na polski antysemityzm wyrażający się w figurkach Żydów rzeźbionych dla turystów w Krakowie.
To dziwne, ale to zagrożenie ze strony drewnianych figurek wydało się nawet większe niż sama Polska, zamieszkana – jak uczą wojskowi opiekunowie licealnych wycieczek – przez neo-nazistów, każdej nocy marzących o pogromie. Dlatego wielki powrót Żydów do Polski naprawdę nie będzie łatwy. Pozostała
W czasie pokojowej demonstracji w El Maghazi przeciw przymusowemu zaprzestaniu uprawy ziemi w wytyczonej przez Izrael tzw. "strefie buforowej", żołnierze stojący przy ogrodzeniu granicznym otworzyli ogień do nieuzbrojonych demonstrantów. Rannych zostało dwóch Palestyńczyków i jedna aktywistka ISM z Malty.
24 kwietnia tuż po 11.00 ok. 150 osób, w tym lokalni mieszkańcy oraz działacze ISM wyruszyli z Al Maghazi w kierunku płotu granicznego oddzielającego strefę Gazy. Gdy protestujący dotarli na krawędź wzgórza, zostali ostrzelani ostrą amunicją. Części z nich kontynuowała jednak marsz - w grupie tej było 6 kobiet, dwójka aktywistów ISM i 20 mężczyzn. Tym ostatnim udało się dotrzeć do granicy.
Poszkodowani to Nidal Al Naji (18 l.) postrzelony w prawe udo, Hind Al Akra (22 l.) trafiony w brzuch (przeszedł ratująca życie operację) i Bianca Zimmit (28 l.) z Malty, która filmowała demonstrację, kiedy strzelono jej w udo. Znajdowała się wtedy w odległości ok. 80-100 m. od granicy. Wszyscy ranni znajdują się obecnie w szpitalu Al Aqsa.
Izrael wytyczył arbitralnie 300-metrową strefę buforową przy granicy, w której Palestynczycy maja zakaz poruszania się, nie mogą też korzystać ze swoich pól, które się w tym pasie znalazły. W strefie obowiązuje polityka "strzelania by zabić", a zdarza sie, że żołnierze strzelają do ludzi oddalonych nawet 2km od granicy. Protesty na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa w rejonie przygranicznym organizuje szereg organizacji zrzeszających lokalnych farmerów i ludzi mieszkających przy granicy ludzi. Na protestach tych pojawiają się też przedstawiciele równych partii politycznych.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2010-04-27, 20:34
No tak, ale jakby postawil drugi szczelny mur wokol nich tak, ze zaden niemogby przejsc, to by juz darli ryja, ze znowu antysemityzm i proba tworzenia wilkiego getta/obozu
Tym zydkom to juz calkiem w bani poj**alo
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach