Bank pomylił się o 2 grosze wyliczając wysokości raty. Teraz za brakujące 12 groszy(sic!) żąda od klientki 1000 zł!
W marcu ubiegłego roku w rzeszowskiej galerii Plaza Maria Bazanowska kupiła telewizor za 4399 zł. Na miejscu zapłaciła 2 tys. zł, a pozostałe 2399 zł postanowiła spłacić biorąc kredyt w banku Cetelem. Pracownik sklepu, który miał także uprawnienia do sporządzania umów kredytowych w imieniu banku, wyliczył, że miesięczna rata wynosi 399,83 zł. Pani Maria regularnie spłacała kredyt. "Gdy we wrześniu ubiegłego roku dokonałam ostatniego przelewu, wydawało mi się, że na tym zakończy się moja współpraca z bankiem" - opowiada reporterom "Gazety Wyborczej".
Jednak był to dopiero początek "przygód" z Cetelem. 14 lipca kobieta dostała pierwsze pismo z banku, że ma zapłacić jeszcze 214 zł. Okazało się, że rata powinna wynosić 399,85 zł, a pani Marii do spłacenia kredytu zabrakło... 12 groszy. Bank napisał: "Brak natychmiastowego uregulowania kwot wymagalności rat kredytu będzie skutkował wszczęciem przeciwko Pani postępowania windykacyjnego". Bazanowska wysłała reklamację podpisaną przez przedstawiciela sklepu, który przyznał się do błędu. Jednak bank ją zignorował.
Na początku września Cetelem przysłał kobiecie nową fakturę. "Koszta" urosły już niemal do 400 zł. Bazanowska dostała też drugie pismo, że w sumie ma zapłacić 1000 zł. Dlaczego? Nie wiadomo. Bank napisał tylko: "Z przykrością informujemy, iż suma dokonanych przez Panią wpłat nie pokryła całości kapitału wymaganego do spłaty i zostały naliczone koszty". "Gazeta Wyborcza" cytuje Artura Kondrata, miejskiego rzecznika praw konsumentów w Rzeszowie, który zajmuje się sprawą Bazanowskiej:
Okazało się, że pracownik banku miesięczną ratę kredytu zmniejszył raptem o dwa grosze! Tak, tak! Dobrze pan słyszy, dwa grosze! Rata miała wynieść 399,85 zł, a pani Maria płaciła 399,83 zł. To niepojęte, by z powodu tak śmiesznej różnicy żądać od klienta dodatkowych pieniędzy! Tym bardziej że kwota raty była obliczona przez pracownika banku, a nie przez tę panią. Więc to nie ona powinna ponosić konsekwencje tej pomyłki. Samo zachowanie banku jest niezgodne z kodeksem etyki bankowej.
Ofiara niekompetencji banku, która marnuje teraz swój czas i pieniądze na wyjaśnienie sprawy, powiedziała: "Nóż się w kieszeni otwiera, jak czytam te pisma z banku, w których jest napisane, że bank chce być ze mną w bardzo dobrych stosunkach". Artur Kondrat zapowiada, że jeżeli bank nie zrezygnuje ze swoich żądań, to w imieniu pani Marii poda Cetelem do sądu. Ze najlepsze rozwiązanie uważa to również Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W sieci można znaleźć opisy podobnych przypadków. Bank mógł z tych groszowych zaległości i horrendalnych kwot jakich żąda za ich uregulowanie uczynić sposób na dodatkowy zarobek. Internauci piszą:
Jola: To rzeczywiście złodzieje, proszę koniecznie sprawdzać czy linia kredytowa została zakończona. Spłaciłam wszystkie raty w ciągu sześciu miesięcy i po roku okazało się, że naliczyli mi horrendalne odsetki ponieważ nie zapłaciłam 4 groszy! [...]
Frajer: Potwierdzam, UWAŻAJCIE NA ZAKUPY RATALNE FINANSOWANE PRZEZ TEN BANK, ROBIĄ TAKI MYK, ŻE OSTATNIA rata jest wyższa np. dwa grosiki. Potem po ok. 6 miesiącach ścigają klienta, twierdząc, że masz nie spłacony kredyt.
Ania: Mam podobną sytuację z bankiem CETELEM. Kupiłam 10 grudnia 2007 roku komputer korzystając z banku Cetelem. Pieniądze wpłaciłam jednorazowo 15 marca 2008 roku, ale do dnia dzisiejszego bank, pracownicy bankunie dają mi żyć. Jestem zasypywana listami, że pieniądze nie wpłynęły i za każdym razem kwota do wpłaty powiększa się. [...]
Marcin Wozniak: Serdecznie odradzam wszystkim CETELEM bank. Próbują wyłudzać oni pieniądze od ludzi, którzy podpisali z nimi umowy kredytowe poprzez naliczanie fikcyjnych rat, fikcyjnych prowizji, fikcyjnego oprocentowania. Ich polityka opiera się na zastraszaniu klienta, a kwota, którą próbują wyłudzić z dnia na dzień wzrasta.
88.156.102.*: Niestety - muszę to potwierdzić... Kredyt zaciągnięty w zeszłym roku na 1900zł kosztuje mnie właśnie 400zł (!!!) a miał być 0%... Unikać ich jak ognia!
Trudno powiedzieć, czy cała sprawa to wynik niekompetencji pracowników, czy też kolejny przypadek celowego naciągania klientów. Rzeczniczka banku Julia Ślusarska była dla dziennikarzy nieuchwytna, więc Cetelem tego nam nie wyjaśni. Sprawę musi rozstrzygnąć UOKiK i sąd A wy piszcie w sieci, do gazet i na donosy@pardon.pl o tych, którzy próbują was oszukać. Nie zwróci to straconych pieniędzy, ale odebranie kanciarzom paru klientów z pewnością poprawi wam nieco humor.
no teraz to rzeczywiście przesada... i pomyśleć że każdego człowieka może to spotkać - ile to kłopotu, czasu, pieniędzy i nerw na samo rozstrzygnięcie sytuacji... zdzierstwo
Ja na miejscu pani Marii nic bym nie robił. Bank mając takie rozczenie musi i tak wystąpic po sądowy nakaz zapłaty. Miałem z innym bankiem trochę podobną sytuację i takich jak oni trzeba olac bo w sądzie i tak przegrają to oni tam pierwsi nie pójdą.
Ja na miejscu pani Marii nic bym nie robił. Bank mając takie rozczenie musi i tak wystąpic po sądowy nakaz zapłaty. Miałem z innym bankiem trochę podobną sytuację i takich jak oni trzeba olac bo w sądzie i tak przegrają to oni tam pierwsi nie pójdą.
yo yo nie ma to jak odświezać tematy ktore byly fajne 2 miesiace temu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach