as0531 Pomógł: 1 raz Dołączył: 28 Gru 2010 Posty: 33
Wysłany: 2011-01-09, 17:53
Cytat:
Ja mam teraz tak obite uda że ledwo chodzę i jestem uśmiechnięty od ucha do ucha bo to po dobrym treningu. Ehh znajomi mi mówią że to pod masochizm podchodzi albo pod debilizm. Ale Ci co nie trenują nie potrafią sobie nawet wyobrazić jaka satysfakcje daje udany trening.
no dokładnie, ja przed zawodami nie raz miałem taki trening, że już mi się kręciło w głowie i ledwo wracałem do domu :D ale byłem tak podjarany że szok :D, ale u mnie jest jeden z trenerów jak walczy i dostanie to się tak nakręca :D banan na twarzy i +10 do dynamiki :P
Ja zacząłem wtedy, gdy w Polsce panował szał na Parkour, Freerun i akrobatykę. To była bardziej kwestia mojego sumienia, bo chorowałem wcześniej na 'niedoczynność tarczycy'. Choroba bardzo organiczyła motoryczność mojego ciała i gdy zacząłem leczenie i odzyskałem pełną sprawność, zostały kompleksy. Uznałem, że muszę sobie udowodnić, że stać mnie na wszystko. i tak się zaczęło: Właściwie, to amatorsko biegałem sobie z kumplem, wspinaliśmy się po różnych śmieciach itp. Od małego interesowały mnie sztuki walki, jednak karate - i pochodne, uważałem za 'zbyt sztywne'. Pewnego letniego dnia kumpel pokazał mi zdjęcia i filmiki 'Capoeiry', którą jak dotąd kojarzyłem tylko z filmiku ATOM jako jakąś sci-fi magię. Byłem pod wrażeniem możliwości motorycznych tych ludzi. Ale okazało się, ze sekcja w moim mieście zdechła. W międzyczasie zahaczyłem o taekwondo, ale to tylko na kilka treningów, szybko się rozochociłem.
Po kilku latach ( 2 - 2,5 ) w moim mieście ponownie otworzono sekcję Capoeiry, zapisałem się od razu, wstępnie nie umiejąc żadnego kopnięcia, właściwie to potrafiłem tylko wyprowadzać proste i z 'rozpędu' gwiazdę zrobić. No i się zaczęło, ciężkie treningi z naciskiem na techniczność każdego ruchu i 'wytrzymałość' mięśni. Capoeira stała się moją pasją, którą pielęgnuję do dziś. Wiary w jej skuteczność nabrałem między innymi po zapoznaniu się z materiałami dot. Mestre Barrao i jego dwoma synami, bohaterami vale tudo, oraz po 'sprawdzeniu' mojej Capoeiry na taekwondo. Otóż po roku ćwiczeń Capo zapisałem się dodatkowo do Tiger Taekwondo - z lepszym przygotowaniem, sprzetem i zapasem doświadczeń. Chciałem koniecznie sprawdzić, czy ze swoim zakresem umiejętności dotrzymam kroku 'fajterom' którzy trenują stójkową walkę na codzień. - No i chciałem obeznać się z uczuciem obijania mordy. Po miesiącu MOJEGO treningu taekwondo i roku treningu Capo trafił mi się pierwszy sparing - z zielonym pasem ( + niebieską belką ). Mimo pewnych braków w walce wręcz, w formule ITF Light Contact poskładałem gościa. Do dziś trenuję Capoeirę z naciskiem na elementy 'praktyczne' oraz taekwondo - by trenować swoją stójkę w pełni okazałości. Zapisałbym się na boks - ale nie ma w moim mieście dobrego klubu bokserskiego, a poza tym nie pozwala mi już czas. Obecnie w tygodniu mam 5 treningów ( 3x capo, 2x tkd ), na tkd sparuję się z niebieskimi i zielonymi pasami, z róznym wynikiem ; p.
Za półtorej roku, gdy wyruszę na studia do Wrocławia, większego miasta, mam zamiar zamienić taekwondo na bjj, by podszlifowac umiejętności w parterze. Co będzie dalej, czas pokaże.
Z czystym sumieniem jednak mogę przyznać, że Capoeira stała się moim stylem życia - ludźmi, z którymi się spotykam, imprezuję, ćwiczę. Zauroczyła mnie kultura arfo-brazylijska, nawet ta pozornie nudna otoczka kulturowa.
Prócz wyżej wymienionych 'od czasu do czasu' gościnnie wpadnę - z czystej ciekawości - na lokalne treningi tai chi, karate kyokushin, muay thai.
Ja swoja ,,zabawę'' zacząłem już w wieku 10lat. Było to Taekwondo, naoglądałem się filmów z Jet Li oraz Jackie Chanem i wiecie wyobraźnia małolata zrobiła swoje :), również chciałem taki być ;D. Po paru latach zobaczyłem ze to już nie tylko zabawa, lecz pewnego rodzaju pomysł na przyszłość. Teraz traktuje to nie jako zabawę lecz cel do którego cały czas dążę ;) czyli zdobywanie osiągnięć,zawody wyższej rangi. Od roku ćwiczę KB, przepisałem się w poszukiwaniu mocniejszych wrażeń. Teraz w Kb próbuję swoich sił, jak na razie dobrze mi idzie i mam nadzieję ze tak pozostanie;)Czas pokażę ale jeszcze cale życie mam przed sobą ;)
Pozdrawiam i życzę wszystkim aby znaleźli swoją ,,zajafkę'' i dążyli do wyznaczonych sobie celów. :)
_________________ ,,Każdego dnia trzeba wykraczać poza swoje możliwości''
wogóle nie wiem czemu tu tak malo ludzi trenuje kung fu? nieprzydatne,niepraktyczne? wogole sie tutaj o tej sztuce nie mowi.za to moja przygoda z KF zaczęła sie gdy mialem 10 lat.koledzy z klasy poszli na karate,taka moda,a ja myslalem wtedy ze to zbyt popularne i jak bym powiedzial ze trenuje karate to nawet by sie nikt nie zdziwil.zapisalem sie wiec na kung fu.szlo mi dobrze,na początku ledwo dychalem,z treningow wychodzilem ledwo zywy ale satysfakcje mialem.wspinałem sie po kolorach pasów,biały,żółty,czerwony,zielony i na tym skonczylem.jakies osiągniecia nawet mam:wicemistrzostwo europy w formie ręcznej i 3 miejsce w walkach wręcz w light contact.jednak nie moglem pogodzic tego ze szkołą wiec zrezygnowałem,ale planuje wrócić i to juz niedlugo
Pomógł: 20 razy Wiek: 19 Dołączył: 11 Lip 2009 Posty: 1030 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-10-09, 21:06
Mało klubów , mała popularność , cieżko powiedzieć czy niepraktyczne bo stylów kung fu jest bardzo bardzo dużo
HubertW Pomógł: 1 raz Wiek: 17 Dołączył: 28 Sie 2011 Posty: 28
Wysłany: 2011-10-09, 21:49
To ja też opowiem. Zaczeło sie od ksw 12 kiedy to nie miałem wgl pojęcia co to te MMA. Więc w oczekiwaniu na pojedynek Najmana i Pudziana, jak iż się sportem troche interesowałem postanowiłem obejrzeć całą tą gale KSW 12 i wtedy zobaczyłem co to te MMA i prawdziwych zawodników min. Mamed, Górski, Saidov . No więc spodobało mi się i postanowiłem na necie sie zagłębić w MMA. Troche poszperania na necie i potem już tylko siedziałem na yt oglądając walki fedora, cro copa, chucka liddella . Potem już konkretnie podjarany MMA dowiedziałem sie o treningach w moim mieście i raz poszedłem i zostałem do dziś ;D
Witam wszystkich wojowników. Powróciłem. Pół życia trenowałem karate w olsztynie. Musiałem walczyć i na treningach i na ulicy. W mojej dzielnicy było pełno elementu, cyganów i innych brudasów. Niejednokrotnie połamałem rękę czy nogę na czyjejś twarzy. Życie na ulicy uczyniło ze mnie niepokonanego wojownika. Teraz do karate dołączyłem mma ksw więc i w walce we parteże jestem niezwykle trudnym fighterem. Walka to moje życie. Ja to podobnie jak i wy mam we krwi.
_________________ Życie na ulicy uczyniło ze mnie niepokonanego wojownika
Co ty tu nazywasz życiem na ulicy? to że wyjdziesz się z ziomkami pobujać przed klatką to nic nie znaczy. Ja tak samo mogę powiedzieć, że chodzę z ziomami po osiedlu, a życie na ulicy to oznacza to, jak byś był bezdomny, sam walczył o to żeby coś mieć, kawałek chleba, nie wiem kraść czy coś, tak jak np. Robił Tupac (Amerykański Raper).
Co do mojej osoby to zaczęło się tak że miałem małe starcie z typem. Niby on ćwiczy muay-thai więc poszła "solówka". wygrałem ją, ale go tak ośmieszyłem, bo on niby 3 lata muay thai a jak machał rękami to głowa mała. Po tej solówie na następny dzień odwiedziłem mój klub muay thai ;) I tak już przez 2 lata ćwiczę ;). Pozdrawiam.
_________________ --<[(Muay Thai)]>-- "Rany się goją... Umiejętności pozostają"
Elo. Zawsze pociągały mnie sporty walki. Od paru lat trenuję sambo. Oprócz tego byłem też przez rok w wojsku i to była szkoła życia. Trzebabyło walczyć o swoje. Trenowałem tam combat, a moi trenerzy to dobźi specjaliści. Oprócz tego miałem szkolenia z gromem i formozą i to była mieszanka wybuchowa.
Nie wiedziałem że Ci dwaj napinacze (boss ten od specnazu i komandos) to jedna osoba
To już wiesz. Proszę o nie komentowanie jego osoby. Póki co jeszcze nie nawiązuje do legendarnych wyczynów z przeszłości i dobrze. Lepiej nie przejawiać zainteresowania, nie będzie miał kogo prowokować.
Swoją przygodę ze sportami walki zacząłem bardzo słabo. Rodzice zapisali mnie na Judo, ale nie specjalnie darzyłem ten sport entuzjazmem. Ledwo zdałem na żółty pas...
Potem zaczęła się szkoła, pierwsze spinki no i kick-boxing. Bardzo zależało mi na pojęciu chociaż w odrobinie zasad tegoż stylu.
Miałem może 15 lat kiedy pojechałem na pierwsze zawody. Wówczas była to dla mnie szkoła życia, dałem radę i wygrałem. Potem trochę sodówka uderzyła w czoło i zacząłem olewać treningi, do czasu kiedy nadarzyła się okazja walki w MP. Niestety w samym turnieju mistrzowskim nie wziąłem udziału. W jednym ze sparingów skręciłem nadgarstek i przez pół roku miałem odwyk od sportów walki.
Po kontuzji wróciłem, ale już bez większego entuzjazmu. Między czasie zaliczyłem wyjazd do Włoch, gdzie trochę powąchałem Bjj i zajarałem się tym kompletnie.
Bjj zacząłem trenować w domu. Miałem wielu kumpli już trenujących, a z racji pseudo maty w pokoju trenowaliśmy razem. Dopiero w wieku 20 lat poszedłem na pierwszy trening. Obecnie szlifuje formę i liczę na większe sukcesy. Trochę walczę w K1. W amatorce mam jak na razie 5 walk. 4-1-0, ale to tylko przerywnik w Bjj.
Dzięki sportom walki prawdopodobnie mam motywacje żeby lepiej żyć. Wyżyję się na treningu ew. walce i potem chodzę potulny jak baranek.
_________________ Żyj chwilą. Chwila trwa wiecznie!
Mam 13 lat. Boks zaczalem w polowie września. A dlaczego? Jestem z Mongolii (Azja) jestem azjatą. A w gimnazjum co? Ooo jebany chińczyk. O kur** dawaj naklepiemy jebanego chinola itp. Pierwszy trening zajebiste zmęczenie ale i zaczela sie wielka pasja. Po 1,5 miesiaca trenowania pierwsza walka. Z miedzywojewodzkim mistrzem mlodzikow. Pierwsze 2 rundy remis. Trzecią wygrywam i w koncowce on lezy na deskach. Po 2 miesiacach wzialem sie w sobie i mowie do tych z gimnazjum co mnie obrazali niech daja tych dwoch co najbardziej obrazali (trenowali judo po 5 lat). No i rekawice do mma na zasadach mma i sie zaczelo. Z pierwszym mialem latwo zlamalem mu nos. Z drugim trudniej ale poddal sie bo za duzo do swej zjebanej glowy dostal. I zyskalem szacunek. W grudniu po 3 miesiacach trenowania 2 walka. Z srebrnym medalista mistrzostw polski mlodzikow. Pierwsza runda wygrana a kolejne 2 juz nie. Bateria mi sie rozladowala. Od stycznia nowy sezon jedynym mlodzikiem w klubie bede. Trenerzy mowia ze mam talent nie tylko moj ale z innych klubow tez. W czerwcu 1 Oficjalne MP Młodzików. Liczę na medal. Teraz tylko treningi ponad zycie i zero opierdalania sie na treningach. Wiążę z boksem wszelkie nadzieje.
_________________ "Jeden twój błąd i zapada noc"
Nestor Pomógł: 5 razy Dołączył: 22 Sie 2011 Posty: 68
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach