Wysłany: 2011-01-14, 19:03 Judo vs karate, czyli problem szkolny
Cześć i czołem,
przywiało mnie na to forum w poszukiwaniu osób, które w większym stopniu niż ja (a więc w ogóle w jakimś) siedzą w tematyce sztuk walki, trenują i potrafią się o nich szerzej wypowiedzieć. Sprawa wygląda tak: jestem człowiekiem (kobietą, co też jest ważnym argumentem) z odwiecznym leniem, który ma skłonności do potykania się na prostej drodze o własne nogi; który potrafi zrobić sobie krzywdę nie wcelowawszy w drzwi albo nabić sobie siniaka podczas otwierania okna. Mówiąc w skrócie, jestem ofermą i łamagą do kwadratu. Przez całą moją karierę szkolną, a zaznaczę iż lat mam 22, z przepraszającym uśmiechem na gębie dawałam nauczycielom od wfu całoroczne zwolnienia lekarskie. Od października jednak skończyła się laba i konieczne było wybranie sobie na studiach jakiejś formy aktywności fizycznej, którą miałabym uskuteczniać raz w tygodniu. Padło na babską rzecz, aerobik mianowicie, pomachałam trochę nóżką, pogibałam się i było całkiem fajnie.
Ale idzie nowy semestr i zaczęły się schody, gdyż jak się okazało, mój kierunek ma obowiązek odbębnić jednosemestralne zajęcia z samoobrony...
Mam do wyboru judo i karate kyokushin (matko święta, obym dobrze napisała, bo będzie kompromitacja), rzecz tylko w tym, że kompletnie nie wiem, który z tych sportów wymaga większej sprawności fizycznej (u mnie z tym cienko), wytrzymałości (jak wyżej), czym się od siebie różnią, jak wyglądają, NIC nie wiem. Dlatego błagam, ludzie oświeceni w tej dziedzinie, podzielcie się ze mną swoją wiedzą i doradźcie cokolwiek, bo chwilowo jestem w przysłowiowej czarnej... gdzieś tam głęboko w każdym razie.
Karate kyokushin bardziej rozciąga mi się wydaje. Sprawności fizycznej każdy sport walki wymaga, też zależy co masz na myśli określenie "sprawność fizyczna"
Pomógł: 20 razy Wiek: 19 Dołączył: 11 Lip 2009 Posty: 1030 Skąd: z Polski
Wysłany: 2011-01-14, 20:07
Obie sztuki wymagają pewnej sprawności , kyokushin to styl uderzany , dużo kopnięć trzeba byś rozciągniętym , a rękoma nie wolno uderzać w twarz tylko w tułów , a judo chwytany czyli rzuty , obalenia... Ogólnie to lepsze było by dla ciebie judo , poza tym jest praktyczne w samoobronie i w ogóle to fajny styl Co do sprawności fizycznej to na treningu ją nabędziesz .
Pisząc o sprawności fizycznej miałam na myśli to, że jestem powolna, ślamazarna, dostaję zadyszki po wejściu na czwarte piętro, w życiu nie zrobiłam przewrotu w tył, a na myśl o pobiegnięciu gdziekolwiek wszystkiego mi się odechciewa. A przy tym całym dość nieprzyjemnym obrazku jestem w dodatku koścista i anemiczna. :P Dlatego próbuję wyłowić z tych dwóch opcji tę mniej dynamiczną i hm... nie jestem babą, która się boi spocić albo martwi się ciągle o swoje paznokcie, ale jednak dla własnego zdrowia, które należy do tych wątłych niestety, wolałabym być pewna, że nie zrobię sobie przy tym krzywdy. ;) Niestety jestem typem, który ze sportów to tylko szachy...
Idź na judo, pewnie nauczą Cię padów i może kilka prostych rzutów. Nie przejmuj się tym, bo (jeśli to nie awf) raczej nikt cudów od Ciebie nie będzie wymagał i szczerze mówiąc przez jeden semestr nie nauczą Cię samoobrony, "liźniesz" (bez skojarzeń ) tylko podstawy, a może Ci się spodoba i zapiszesz się do jakiejś sekcji
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
A może w końcu porą ruszyć leniwy tyłek i zamiast wymigiwać się to sumiennie do tego przyłożyć. Najbardziej mi się nie podoba jeżeli kobieta unika jakiejkolwiek formy sportu. A co do pytania to zależy bo i to i to może być męczące(zależy od prowadzącego). Wydaje mi się jednak że dla takiego LENIA lepsze będzie judo bo tam można łatwiej ściemniać. Chociaż osobiście radzę Ci się przyłożyć może Ci się spodoba tylko te negatywne nastawienie musisz zmienić. I jeżeli martwisz się o zdrowie to każdy lekarz Ci powie że sport/ruch/wysiłek fizyczny jest potrzebny i zdrowy wpływa na wiele przemian w naszym organizmie i inne rzeczy.
Powodzenia Leniu:P
_________________ Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać. Ale musisz być gotowy na ciosy
Pamiętam jak po złamaniu ręki dostałem takiego lenia, że zrezygnowałem z szermierki, w ogóle nie ćwiczyłem, nie rozciągałem się i po 2 latach, gdy zauważyłem, że mam trudności z robieniem jednej(!!!!!) pompki wziąłem się za siebie. Polecam judo/zapasy + siłownia(nie mówię tu o 50kg na klatę, tylko np. o 15-20), na biegi przyjdzie czas jak się przekonasz do sportu.
PS. Byłem kiedyś na zawodach w Gliwicach - całkiem fajne miasto ;) Pozdrawiam.
@yaol90 - przyznaję że leniem jestem ogromnym, wynika to w większości z mojego trybu życia, bo wiele godzin spędzam przed komputerem (zajmuję się grafiką, lubię też popisać), drugim elementem składowym jest niestety zdrowie. O ile czas pozwala, wykonuję jakieś ćwiczenia w zaciszu własnego domu, więc to też nie jest tak, że mi się kompletnie nic nie chce. :P
@MMAniak - broń Boże AWF, jestem na kierunku pracy socjalnej, gdzie podobno przy wykonywaniu zawodu będziemy narażeni na jednostki czekające w kolejce na proces resocjalizacji, więc może być różnie. W zawodzie robić nie zamierzam, ale semestr odbębnić trzeba.
No nic, dzięki za motywujące słowa i sugestie, bardzo mi pomogliście :)
Wydaje mi się jednak że dla takiego LENIA lepsze będzie judo bo tam można łatwiej ściemniać.
Co masz na myśli "sciemniać"?
Trenuję judo i jak dobrze nie wejdziesz np. do rzutu to on ci po prostu nie wyjdzie lub będzie strasznie koślawy, także "ściemy" tam też stosować nie można,
Pozdrawiam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach