Za 2 lub 3 miesiące będę walczył z gościem który ma za sobą pół roku treningów capoeiry. Moje pytanie do ekspertów, (tych prawdziwych) jak go pokonać? Sparowałem z nim już, bardzo dobrze potrafi się poruszać, jeśli pobiegnę na niego na chama odsunie się bez problemu, skrócę dystans też się odsunie. Będę walczył na dworzu na otwartym polu. Proszę o jakieś wskazówki, walka oczywiście bez broni itp
Aha nie mogę narazie się na nic zapisać! dopiero w wakacje więc nie piszczie "idź na trening"
Wysłany: 2010-02-28, 20:01 Re: Proszę o pomoc w walce
reallyRain napisał/a:
Aha nie mogę narazie się na nic zapisać! dopiero w wakacje więc nie piszczie "idź na trening"
No to w tym momencie nie mozemy ci juz nic napisac, bo nic innego nie mozna poradzic. Jakiekolwiek proby nauczenia kogokolwiek walki przez internet nie maja sensu, wywoluja tylko niepotrzebne gdybanie i spory.
dostanie wpierdziel :)
Rzeczywiście po poł roku treningów za każdym razem odejdzie jak podbiegniesz czy cokolwiek. Skoro chce Ciebie chociaż raz pyknąć to musi chyba byc jakiś kontakt prawda? No wtedy raczej nie będzie uciekał bo to śmieszne...
Ziomek pół roku to prawie nic ; o Po prostu wchodź w niego twardo z prostymi nie będzie chyba uciekał w nieskończoność nie? A jeżeli tak to po prostu odejdź bo to on ucieka od walki i nie ty dla mnie jakby typo spieprzał cały czas to proste, że stchórzył ; o Capoeria według mnie jest raczej dla zabawy a nie prawdziwej walki ; o Dobrze to zostało pokazane w filmie never back down - typo wali "capoerowskie" salta itp a przeciwnik po prostu wyjebał mu w pysk i koniec walki ; o pzdr.
Możemy poradzić trening siłowy(b.ważne, zawsze), polepszanie kondycji, trening na ogólną sprawność. Jak trenuje pół roku capo, to bez jaj, to nie bjj albo boks, to nie jest sztuka walki. Nie liczyłbym na to że jest od ciebie lepszy technicznie, ale może być dzięki temu pewniejszy siebie i znacznie lepiej przygotowany kondycyjnie i sprawnościowo.
Słuchaj ty i on nie jesteście obeznani w walce, cokolwiek byśmy tobie nie poradzili na temat taktyki walki, ty tego nie wykorzystasz, wierz mi (no chyba że jesteś jakimś nigdy nie zestresowanym twardzielem i geniuszem, ale wtedy to i tak typa poślesz na deski ). Podczas walki posypią się nieumiejętne uderzenia, będzie dużo szumu, stresu, akcji, najprawdopodobniej nie będziesz pamiętał co napisał ci Misiek 3, albo jakikolwiek inny użytkownik tego forum. Czemu nie pójdziesz na trening boksu (b.szybka nauka), albo nie posparujesz z jakimś kumplem, mówisz że nie masz czasu, ale czy to co robisz jest ważniejsze od połamanych zębów??
1. Popracuj nad kondycją.
2. Naucz się tak składać pięść i uderzać, żeby sobie nie uszkodzić ręki, rób pompki na kościach (dwie pierwsze kostki) żeby wyrobić nawyk prostego trzymania nadgarstka (dobrym pomysłem jest też uderzanie otwartą dłonią)
3. Podczas walki nie kop, bo nie umiesz.
4. Jak posypią się pierwsze uderzenia to najgorszym wyjściem jest zamknięcie oczu i odwrócenie głowy na bok, rób wszystko aby tego uniknąć (choć to w pewien sposób instynktowne).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach