maTi
Wiek: 18 Dołączył: 01 Lis 2009 Posty: 16 Skąd: Z krainy hazardu...
Wysłany: 2009-11-01, 09:25
Pan Franuś jedzie syrenką, nagle patrzy, a na poboczu żaba z koroną! Zatrzymuje się, a ona mówi mu, że jest księżniczką i spełni jego trzy życzenia < jak ją pocałuje> i tak zrobił. Patrzy a przed nim stoi fajna dupcia i mówi:
- pierwsze życzenie jak brzmi?
- ee chciałbym mieć kielicha wódki, nagle patrzy w ręce ma kielicha, więc go przechyla.
- drugie życzenie jakie jest?
- chciałbym pół litra wódki, patrzy ma w ręce no i pije!
- trzecie życzenie mów pan!
- chciałbym, aby z mojego peniska lała się wódka.. no i tak się stało.
Od tego momentu pana Franusia zapraszali na każde przyjęcia, żeby rozlewał do kieliszków. Na jednej imprezie Franek polewa, patrzy a tu wchodzą zajebiste trzy dupcie. Podbiega do nich i mówi:
- oo nie panienki wy pijcie z gwint
Pomógł: 28 razy Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2009 Posty: 1134
Wysłany: 2009-11-01, 10:36
100 kandydatów na księdza , a tylko jedno miejsce. Postanowiono zrobić test. Przywiązano kandydatom dzwoneczki tam, gdzie trzeba i wpuścili seksowną blondynkę:
- dzyń dzyń dzyń
30 dzwoneczków zadzwoniło – panom już dziękujemy
następnie wpuścili pół nagą seksowną blondynkę
- dzyń dzyń dzyń
40 dzwoneczków zadzwoniło – do widzenia
następnie wpuścili całkiem obnażoną blondynkę
- dzyń dzyń dzyń
29 dzwoneczków zadzwoniło. Został więc ostatni kandydat.
Brawo, brawo, jako jedyny mogłeś oprzeć się pokusie. Jesteś idealnym kandydatem na księdza w naszej parafii. Dostaniesz pokój z księdzem Mateuszem.
- dzyń dzyń dzyń
100 kandydatów na księdza , a tylko jedno miejsce. Postanowiono zrobić test. Przywiązano kandydatom dzwoneczki tam, gdzie trzeba i wpuścili seksowną blondynkę:
- dzyń dzyń dzyń
30 dzwoneczków zadzwoniło – panom już dziękujemy
następnie wpuścili pół nagą seksowną blondynkę
- dzyń dzyń dzyń
40 dzwoneczków zadzwoniło – do widzenia
następnie wpuścili całkiem obnażoną blondynkę
- dzyń dzyń dzyń
29 dzwoneczków zadzwoniło. Został więc ostatni kandydat.
Brawo, brawo, jako jedyny mogłeś oprzeć się pokusie. Jesteś idealnym kandydatem na księdza w naszej parafii. Dostaniesz pokój z księdzem Mateuszem.
- dzyń dzyń dzyń
Do ksiedza ma przyjechac biskup, wiec ksiadz mysli co by tu mu podac na obiad...
Idzie na targ i podchodzi do kolesia ktory sprzedaje ryby i rybak sie chwali:
-ladnego skurwiela zlapalem no nie?
ksiadz pokazuje mu kolatke (nie pamietam jak to nazywe chyba jakos tak w kazdym razie chodzi mi o to cos co ma na czyji) i mowi:
-co pan niecha pan przy mnie nie bluzni jestem ksiedzem a rybak:
- nie nie skurwiel to taka nazwa ryby
ksiadz kupil rybe i idzie do zakonicy i mowi:
niech siostra tego skurwiela oczysci z lusek i wypatroszy zakonnica na to:
- co ksiadz bluzni przy mnie?
ksiadz:
- nie nei skurwiel to taka nazwa ryby.
Zakonnica oczyscila, wypatroszyla i idzie z nim do kucharki i mowi:
- niech pani usmazy tego skurwiela
kucharka na to
- co siostra bluzni przy mnie?
- nie nie skurwiel to taka nazwa ryby
Kucharka go usmazyla przyjechal biskup i mowi do gosposi niech gosposia zaniesie tego skurwiela ona na to:
-Co pani bluzni tu przy mnie?
- nie nie skurwiel to taka nazwa ryby
no wiec gosposia kladzie go na stol i ksiadz mowi do biskupa:
- ladnego skurwiela kupilem nie?
zakonnica sie odzywa:
ja tego skurwiela wypatroszylam
kucharka mowi:
-ja tego skurwiela usmazylam
a gosposia mowi:
- a ja tego skurwiela podalam
Biskup sie spojrzal na nich wyciaga spod slutanny wodke i mowi:
- kur** widze ze tu sami swoi
Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy, jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyciskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko, co gada Maliniak.
Pewnego razu, do Polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bill i Hilary, podchodzą do Maliniaka, ciskają się jak starzy znajomi, wspominają jakie stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć Papieża. Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi.
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z Papieżem na balkon, pobłogosławi tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie...
I faktycznie poszedł gdzie, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się Papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet w białym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem?
_________________ Jeśli walczysz, rób to z honorem
matias
Dołączył: 26 Paź 2009 Posty: 19 Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-11-04, 18:14
Batman napisał/a:
kolatke
To koloratka
Komaro Pomógł: 15 razy Dołączył: 25 Paź 2008 Posty: 1727
Wysłany: 2009-11-04, 20:14
bad boy88 napisał/a:
kiedyś kumpel na praktykach nam to opowiedział
Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy, jaki to z niego światowy człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyciskali się, wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko, co gada Maliniak.
Pewnego razu, do Polski przyjechał Clinton. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami. Jedzie samochód Clintona i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bill i Hilary, podchodzą do Maliniaka, ciskają się jak starzy znajomi, wspominają jakie stare dzieje, w końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą.
Aż pewnego razu pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć Papieża. Stoją na placu Świętego Piotra i nagle Maliniak mówi.
- Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z Papieżem na balkon, pobłogosławi tłum na placu.
- Eeee, zalewasz Maliniak.
- No to zobaczycie...
I faktycznie poszedł gdzie, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się Papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną angielszczyzna:
- Excuse me, panowie, czy moglybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet w białym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem?
Hhahahahhahahahahha makabrycznie głupie, ale mnie rozbawiło
Pomógł: 28 razy Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2009 Posty: 1134
Wysłany: 2009-11-05, 14:39
Pewnego razu, w latach 60 tych, zorganizowano na dworze Królowej Matki raut dla ambasadorów i innych dyplomatów. Królowa uprzejmie gawędziła sobie z ambasadorem Francji, kiedy nagle puściła bąka. Zmieszała się i zaczerwieniła, ale ambasador Francji wstał i mówi:
- Bardzo Państwa przepraszam, czuje się dziś nie najlepiej i stąd moje nieprotokólarne zachowanie.
Wszyscy odetchnęli z ulgą, że tak szybko i taktownie wybawił Królową z niezręcznej sytuacji.
Królowa zaczęła pogawędkę z ambasadorem Niemiec znowu puściła bąka, ale Niemiec pomny zasług poprzednika szybko oznajmił, że jadł dzisiaj wurst na obiad i stad te odgłosy, i że bardzo przeprasza itd.
Znowu ulga i ciche gratulacje, że taktownie i zręcznie wybawił Królową. Za parę minut królowa zaczęła kręcić się na zydelku i znowu puściła bąka. Na to wstaje ambasador ZSRR i gromkim głosem oświadcza:
- TRZECIE PIERDNIECIE KRÓLOWEJ MATKI, ZSRR BIERZE NA SIEBIE.
Debata. Amerykanin i rusek sprzeczają się na temat wytrzymałości ich sztucznych tworzyw. Amerykanin:
-nasza guma jest tak wytrzymała,że wyprodukowane z niej opony są w stanie przejechać 500 tys. kilometrów i nie widać po nich nawet śladu zużycia!
Rusek:
-Nasza guma jest tak wytrzymała, że jak nasi budowali Polakom Pałac Kultury, to gdy jeden spadł z najwyższego rusztowania to z niego nic, a gumowce całe.
Mówią, że nigdy nie zapomnisz swojego pierwszego pocałunku. Historia mojego brzmi tak:
Na imię miała Sonia i była moją sąsiadką. Moja najlepsza przyjaciółka, spędziliśmy razem całe lato. Więc pewnego dnia, podczas zabawy na farmie musieliśmy się schować przed deszczem, więc poszliśmy do starej stodoły. Przeplatałem moje palce przez włosy Sonii, gdy nagle zaczęła mnie całować, jej usta lekko się otworzyły, i czułem jej język połączony z moim.
To był mój pierwszy prawdziwy pocałunek i szaleńczo mi się podobał. Czułem się taki szczęśliwy tego dnia.
Odwiedziliśmy tę starą stodołę jeszcze kilka razy tego długiego gorącego lata i nie skończyło się na pocałunkach.
Ale niestety co dobre, szybko się kończy.
Dwa miesiące później Sonię potrącił samochód i trzeba było ją uśpić.
- Panie doktorze, strasznie mi spuchło jedno jajo, nie wiem co robić...
- No niech Pan pokaże, może coś zaradzimy.
- Ale ono jest strasznie wielkie i jak je pokaże to Pan się będzie śmiał jak wszyscy.
- Proszę się nie wygłupiać, obiecuję, że nie będę się śmiał, proszę pokazać.
Facet podchodzi do stołu, rozsuwa rozporek i wyjmuje z niego na stół ogromne jajo. Lekarz nie wytrzymując:
- Buahahahaha hahahahaha jakie wielkie jajo!!!
Speszony facet chowa jajo spowrotem do rozporka i mówi:
- Tak? To tego chorego nie pokaże...
Obama, Brown i Merkel płyną wspólnie po Morzu Północnym. Rozmowa zeszła na możliwości techniczne poszczególnych armii.
Brown: Nasze okręty podwodne mogą przebywać w zanurzeniu do 10 dni!
Obama: To nic, nasze wytrzymują miesiąc.
W tym momencie Merkel z kamienną miną pokazuje pozostałym kiosk wynurzającego się okrętu podwodnego. Otwiera się luk, wyłania się gostek i woła:
- Heil Hitler! Macie może paliwo do diesla?!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach