Wysłany: 2007-09-18, 11:20 Były trener CroCopa wypowiada sie o jego ostatnich walkach
Uwierz mi, przed walką CroCop - Kongo zakładałem się z przyajciółmi, że Mirko zakończy walkę w pierwszej rundzie. Mladen Brestovac, fighter którego trenowałem 4 lata walczył z Kongo w K-1 i przegrał 2:1, co było kompletną bzdurą. Pamiętam jak 2000 widzów protestowało. Brestovac zniszczył Kongo w tej walce, a nie można nawet porównywać Brestovaca z Filipovicem.
Spodziewałem się łatwego i szybkiego zwycięstwa Mirka.
Niestety wiele rzeczy w CroCop Team nie jest robione jak powinno. Na początek chciałbym zaznaczyć, że bardzo cenię Mirka. Jest niewątpliwym talentem i ciężko pracuje. Kogoś kto ma taką determinację do pracy ciężko spotkać i to nie tylko w dziedzinie sztuk walki.
W mojej opinii est kilka powodów jego obecnego stanu. Po pierwsze zbyt często zmienia trenerów. Takie jest moje odczucie. Jestem w sportach walki długo i wiem jak ważna jest praca z jednym trenerem.
Druga rzecz - wygląda mi na to, że Mirko nie jest do końca pewien na co położyć nacisk - walke na ziemi czy w stójce. Mirko jest świetnym uderzaczem i myślę że powinien skoncentrować się na tym aspekcie.
(Zizanovic mówi o wielu błędach popełnionych w trakcie przygotowań)
Mirko stracił sporo ze swojej techniki uderzacza. A technika jest podstwą w każdym sporcie. Czytałem gdzieś, że rodzina Kostelic'ów (chorwaccy narciarze, zdobywcy kilku medali olimpijskich) przed rozpoczęciem sezonu zatrudniają trenerów i ćwiczą technikę którą utracili w czasie trwania sezonu poprzedniego. Tak samo jest w MMA.
Mirko zatrudnia wielu ekspertów - doktorów, profesorów itd. Ładnie to wygląda na papierze, ale trenerzy prawdziwy test przechodzą w sali gimnastycznej. Z całym szacunkiem dla tytułów naukowych, trenerzy są trenerami bo kształtują fighterów, a nie dla tego że mają dr przed imieniem i nazwiskiem. Myślę że Mirko powinien miec jednego trenera i powinien być to trener technik uderzanych. Oczywiście dodatkowi trenerzy też sa potrzebni w teamie, ale jeden powinien byc stały i wiodący. Jak narazie wygląda na to, że wszyscy ci eksperci z CroCop Team robią swoją robotę bez większego zsynchronizowania prac z całą resztą. Jest ich zbyt wielu i nie są ze sobą zgrani.
To wszystko rodzi kolejny problem - brak klasycznej relacji trener-zawodnik, gdzie powinno być pełne zufanie i szacunek. Nie chcę się promować, ale faktem jest ze byłem autorytetem dla Mirka. Szanowałem go jako zawodnika a on mnie jako trenera.
Dziś jest zupełnie inaczej. Otoczony wieloma ekspertami i nieekspertami Mirko nie ma jednego autorytetu. Jest odwrotnie - on jest autorytetem dla ludzi, którzy powinni przygotowywać go do walk!
To nienaturalne i nie może być z tego efektów. Spójrzcie jak to się odbywa w propfesjonalnej piłce nożnej - Drogba niezależnie od tego jak dobry jest, będzie siedział na ławce rezerwowych jeśli tylko tak każe trener.
(Na temat strachu jaki Mirko mógł czuć po KO Gonzagi)
Mirko jest zbyt doświadczony aby KO Gonzagi miało wiekszy wpływ na niego w walce z Kongo. Ludzie wchodzący do octagonu nie czują strachu. Jest presja ale nie paraliż. Mimo to myślę, że zachowanie Mirka po części spowodowane było złym przygotowaniem psychicznym.
Przed walką słyszałem, że Mirko jest we wspaniałej formie. Ponieważ był w świetnej formie fizycznej, napewno był gotowy na jakiś sport, ale na pewno nie na MMA. Ponieważ psychiczna kondycja jest ściśle związana z kondycją fizyczną, łatwo wyciągnąć wnioski.
(O gadaniu CroCopa na temat emerytury)
To jego prywatna decyzja. Ale jeśli byłbym na jego miejscu, pokazałbym wszystkim o słabej wierze kim i czym jestem. Zapewniam cię, Mirko może pokonać każdego. Jeśli wróci do 80% swoich umiejętności uderzacza z czasów K-1, nikt w UFC nie będzie w stanie go pokonać. On może to zrobić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach