Wysłany: 2007-07-24, 09:05 Gala K-1 MMA w Mielnie wniki i relacja
*Relacja jest z dni 19,20 Lipca 2007 *
Pierwsze dwa pojedynki w systemie MMA nie porwały publiczności. Jędrzej Kubski (Strefa Walki Poznań) błyskawicznie rozprawił się z Mariuszem Radziszewskim (Ju Jitsu Bytom). W połowie pierwszej rundy zawodnik noszący przydomek "Węgorz” pokonał rywala przez duszenie zza pleców. Kolejna walka, Roberta Świerblewskiego (Wrestling MMA Bydgoszcz) z Michałem Mućką (Ju Jitsu Bytom), też skończyła się przed czasem. Walczący w zapaśniczym trykocie Świerblewski w końcówce pierwszej rundy popełnił błąd, wykorzystany przez rywala. Mućka założył przeciwnikowi dźwignię na stopę i pojedynek zakończył się jego wygraną w ostatniej sekundzie rundy.
Po wojownikach MMA na ring wyszli pięściarze, juniorzy młodsi Marcin Latocha z KKSW Koszalin i Mateusz Bałtż ze Starogardu Gdańskiego. Dynamiczny pojedynek młodych pięściarzy mógł się podobać. Obaj przez trzy dwuminutowe rundy nie szczędzili sobie razów. Remisowy werdykt publiczność przyjęła z aplauzem.
Po pięściarskim pojedynku na ring wrócili zawodnicy MMA i emocje zaczęły rosnąć. Dwie kolejne walki były na znacznie wyższym poziomie niż wcześniejsze. Mistrz Polski w submission fighting, Marcin Krzysztofiak z Poznania, stoczył zacięty pojedynek z karateką Marcinem Sondejem. Krzysztofiak nie pozwalał rywalowi wykorzystać technik karate i walka rozgrywała się głównie w parterze, gdzie poznaniak czuł się znakomicie. Docenili to sędziowie przyznając mu jednogłośnie zwycięstwo. Równie twardą walkę w MMA stoczyli Andrzej Kierzkowski (Akademia Sarmatia Gdańsk) z Michałem Kikiem (Ju Jitsu Bytom). Jednogłośną decyzją sędziów wygrał drugi z wymienionych. Do chwili zamknięcia tego wydania "Głosu” w ringu zaprezentowały się jeszcze pięściarki, Izabela Helińska (Polonia Leszno) i Agnieszka Sadlak (Sparta Złotów). Ich walka mogła podobać się, z obu stron nie było żadnej kalkulacji. Po ostrej wymianie ciosów sędziowie przyznali wygraną Sadlak, wychowance KSW Szczecinek. O wynikach pozostałych walk wczorajszej gali w Mielnie poinformujemy w piątek.
Za duzo parteru
Dziewięć pojedynków na ringu w Mielnie obejrzeli miłośnicy sportów walki. Największych emocji dostarczyła walka wieczoru, Pawła Jóźwiaka z Rafałem Lasotą.
Pierwszą część relacji ze środowej gali przedstawiliśmy wczoraj. Dziś o pojedynkach, które rozegrano w części wieczornej. Po walce bokserskiej kobiet, na ring wyszli kolejni zawodnicy MMA, Damian Grabowski (Lutadores Opole) i Ireneusz Cholewa (Jujitsu Bytom). Górą w tym pojedynku był Grabowski, pokonując rywala przez duszenie w parterze. Następnie publiczność rozgrzali Wojciech Myśliński (KS Piaseczno) i Rafał Aleksandrowicz (Politechnika Lublin), którzy stoczyli jedyną tego wieczoru walkę w systemie K1. Myśliński, podopieczny pierwszego polskiego mistrza świata w kickboxingu Piotra Siegoczyńskiego, pokazał wszystkie swoje walory, a że Aleksandrowicz nie unikał walki, oglądano sporo ciekawych wymian ciosów. Atutem zawodnika z Piaseczna był prawy krzyżowy, którym już wiele razy nokautował swoich przeciwników. W ten sposób również zakończył swój pojedynek w Mielnie, w trzeciej z czterech zaplanowanych rund. - Pojedynek stał naprawdę na dobrym poziomie, co doceniła publiczność - powiedział Józef Warchoł, który zaprosił obu zawodników na galę w Mielnie.
Nie zawiódł również kolejny, ostatni pojedynek środowego wieczoru. Paweł Jóźwiak (Gracie Barra MMA Poznań) i Rafał Lasota (Grappling Kraków), to zawodnicy z górnej półki jeśli chodzi o MMA w kraju. Obaj potwierdzili swoje notowania, tocząc zacięty pojedynek. Jóźwiak zdecydowanie przeważał w stójce, kontrolując przebieg walki. Taktyką Lasoty było rozstrzygnięcie pojedynku w parterze. Jednak, mimo że kilka razy zdołał powalić swojego rywala, nie udało się mu przeprowadzić kończącej akcji, bo Jóźwiak ze sporą swobodą wychodził z każdej pozycji do stójki. Po dwóch rundach sędziowie zarządzili dogrywkę. W niej poznaniak postawił kropkę nad "i”, zwyciężając werdyktem sędziów 2:1.
- Z walk MMA zdecydowanie na pierwsze miejsce wybił się pojedynek Jóźwiak - Lasota. Poziom pozostałych był mocno zróżnicowany. Moim zdaniem za dużo było zapasów, a niektórzy zawodnicy zwyczajnie nie mieli większego pojęcia o walce w stójce - stwierdził J. Warchoł. Wtórował mu pierwszy polski mistrz świata w taekwondo, Krzysztof Pajewski: - W telewizji MMA wygląda o wiele lepiej niż na żywo. Za bardzo to wszystko idzie moim zdaniem w stronę zapasów. Walki toczyły się głównie w parterze, a na pewno byłoby ciekawiej, gdyby zawodnicy więcej walczyli w stójce - powiedział. Kibice jednak nie narzekali na brak emocji. - Podobają mi się zawody tego typu, sam zresztą ćwiczę sztuki walki. Przyznam, że liczyłem na trochę wyższy poziom walk MMA, ale w sumie nie było najgorzej - powiedział Grzegorz Met z Rudy Śląskiej. Dodajmy, że w przerwach pomiędzy pojedynkami na ringu odbywały się różnego rodzaju pokazy. Największe brawa otrzymała grupa prezentująca brazylijską capoeirę.
Jacek Wójcik
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach