Niestety chodziło mi o puszki Z piwem...wiem marnotrawstwo, ale jakie efekty
Jak juz musisz obnizac poziom trudnosci, to piwo przelej do kufla, a puszke napelnij woda.
Mad Max napisał/a:
Teraz troszeczkę teorii cięć jeśli chodzi o moją wiedzę. Ciecie jest cięcie, mnie jest wszystko jedno czy mam w ręce katanę czy miecz europejski, czy szable.
Coz... Mnie nie jest wszystko jedno.
Mad Max napisał/a:
Jedynym elementem wspólnym jest cięcie właśnie samym sztychem, katanę i szablę łączy to że cięcie można wykonać całą długością ostrza, i technika ta czy inna, sposób trzymania, cięcie jest cięcie żadnej filozofii tu nie ma, ma nieść ze sobą określony efekt.
Czyli uwazasz, ze ciecie katana polega na zwyklym machnieciu kawalkiem stali? Jesli tak, to jestes w bledzie.
Mad Max napisał/a:
Fakt jednak że cięcie jest często mylone z "rąbaniem", które wykonuje się środkową częścią miecza europejskiego, i można je też wykonać kataną i szablą z równym powodzeniem.
Mozna. Tylko ze zarowno w przypadku katany, jak i szabli, zmniejszy to efekt przynajmniej dwukrotnie. W kenjutsu ciecie inna czescia glowni, niz monouchi jest bledem, wynikiem zlej oceny dystansu.
Mad Max napisał/a:
Porównywanie kendo do szermierki bojowej to tak jakby porównać misia koralgola do niedźwiedzia grizzli...kendo to sztuka, ale czy adept kendo ma szansę z adeptem kenjutsu??śmiem wątpić, zakładając że są na podobnym poziomie doświadczenia sparingowego i technicznego.
W walce wedlug zasad kendo? Kendoka ma takie szanse, jak mis Kolargol na wygrana z grizzlim w konkursie na najpiekniejsza maskotke. Bez zasad? Adept kenjutsu bedzie mial pewna przewage.
Mad Max napisał/a:
Podobnie jak szermierz sportowy ma marne szanse z szermierzem "historycznym" zakładając że są na podobnym poziomie wyszkolenia.
Wedlug jakich zasad?
Mad Max napisał/a:
Oczywiście w grę wchodzą takie elementy jak szybkość i masę innych, ale szermierka to nie sport, to sztuka zabijania, mniej lub bardziej wyrafinowana, i temu to służy.
Tak wlasnie napisalem.
Mad Max napisał/a:
A jeśli ktoś ma ochotę sprawdzić jak się powinno ciąć to wykorzystajcie swoje techniki na tuszy wiepszowej, ostrze które wejdzie głębiej była wprowadzone z większą siłą, nie lepszą techniką.
W takim razie jak poznac ciecie wykonane lepiej technicznie?
Slyszales o tameshigiri?
Mad Max napisał/a:
I jeszcze raz życzę szczęścia w robieniu zastaw jakichkolwiek płazem jakiejkolwiek broni...idiotyzm, i jak ktoś mi mówi że się da to chyba żelaza nie złamał w ten sposób.
Idiotyzmem jest blokowanie krawedzia tnaca. Idiotyzmem i proszeniem sie o przekuwanie glowni co dwie walki. Ach, zapomnialbym... katan sie nie przekuwalo.
Walczylem katana przeciwko szabli, roznego rodzaju krotkim mieczom i szpadzie (chyba, nie znam sie). Wynik tych walk jest niewazny: nie zlamalem swojego miecza. Parowalem plazem.
Mad Max napisał/a:
Ja osobiście miałem piękną szablę, ślicznie się wyginała, w kąt większy niż 90 stopni, można nią było zcinać drzewka o ok 5cm średnicy, co z tego jak wystarczyło jedno nie uważne uderzenie własnie w płaz i po szabli, poszła na dwoje...
Raz: drzewka o srednicy 5 cm to ja scinam moja pamiatka z dumnym napisem "stainless steel" przy tsube.
Dwa: zadna katana, nigdy, nie wyginala sie bardziej, niz kilkanascie stopni. Pomijajac wspomniana pamiatke.
Trzy: JEDNO NIEUWAZNE. Sorry, ale sam sobie zniszczyles bron! Najlepsza stal, najlepszy kowal nie pomoga, kiedy szermierz jest dupa i przyjmuje ciosy na plaz - jak napisal Shinra - pod odpowiednim katem, z pelna sila i szybkoscia.
Cztery: szkoda szabli.
Mad Max napisał/a:
Teoria zawsze jest piękna, a 3/4 technik praktycznie nie mają zastosowania.
Ktos Cie w ogole czegos uczy, czy cwiczysz sam na podstawie przeczytanych tekstow?
Mad Max napisał/a:
Icf,
To jest LCF ;-P
Mad Max napisał/a:
nie umniejszam twoich kompetencji czy wiedzy, jestem uczniem, pokornym sługą dawnych mistrzów, i dla szacunku dla nich uczmy się, ćwiczmy, i sprawdzajmy techniki w praktyce, jeśli się da to na ludziach, a tego co się nie da to chociaż na świniach ale trenujmy dążąc do doskonałości
Powtorze raz jeszcze: slyszales o tameshigiri??
W kenjutsu paruje sie plazem lub grzbietem glowni. Jak od takiego parowania cos Ci sie lamie, to jestes dupa i nie zaslugujesz na to, zeby nosic miecz. Szable mialy czesc ostrza, ktora nazywala sie zastawa, prawda? Ta czesc sluzyla do parowania ciosow, dlatego byla tepa. Idz obejrzec jakas katane i powiedz mi, czy pierwsze 30 cm od tsube jest tepa?
Moja rada - przestan ogladac "Kill Bill'a", znajdz kogos, kto potrafi poslugiwac sie katana i zapytaj go: jak ta bronia paruje sie ciosy. Jesli odpowie, ze sie nie paruje, tylko unika, to znalazles aikidoke: szukaj dalej.
Pozdrawiam.
Edit: wycinek z angielskiej wiki, podkreslenia moje:
Cytat:
The nihontō's razor-edge was so hard that upon hitting an equally hard or harder object, such as another sword's edge, chipping became a definite risk. As such, blocking an oncoming blow blade-to-blade was generally avoided. In fact, evasive body maneuvers were preferred over blade contact by most, but, if such was not possible, the flat or the back of the blade was used for defense in many styles, rather than the precious edge. A popular method for defeating descending slashes was to simply beat the sword aside. In some instances, an "umbrella block", positioning the blade overhead, diagonally (point towards the ground, pommel towards the sky), would create an effective shield against a descending strike. If the angle of the block was drastic enough, the curve of the nihontō's spine would cause the attacker's blade to slide along its counter and off to the side.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-21, 03:13
To ja tak na szybko jeszzce wsadze pazura na dobranoc ;).
lcf napisał/a:
Mozna. Tylko ze zarowno w przypadku katany, jak i szabli, zmniejszy to efekt przynajmniej dwukrotnie. W kenjutsu ciecie inna czescia glowni, niz monouchi jest bledem, wynikiem zlej oceny dystansu.
Dobrze, ale jezeli no niech przyjmijmy przeciwnik przestrzeli, i w tym momencie skrocisz dystans, to znajdujac sie przy przeciwniku chyba nie bedziesz ciac koncem katany, tylko pociagniesz cala dlugoscia klingi (zaczniesz mozliwienajwczesciej) i wlasnie takie ciecie katana z grubsza (procz paru nieznacznych szczegolow) nie rozni sie od ciecia chocby poltorakiem.
lcf napisał/a:
Wedlug jakich zasad?
Tu juz nawet warunki nie maja znaczenia, bo o przewadze szermerza historycznego swiadczy juz sam fakt okrojenia szermierza sportowego przez restrykcje z przydatnych wielu elementow.
ps. moze sie myle, bo tylko 3-4 razy mialem okazje sparow (i to dosc krotkich) z "czystym" szermierzem sportowym, ale odnosze wrazenie ze nie potrafia skutecznie wyprowadzac ciosow w innych kierunka, niz czysto frontalny.
lcf napisał/a:
W takim razie jak poznac ciecie wykonane lepiej technicznie?
Po samym efekcie, chyba nie ma sposobu zeby poznac, ale fakt jest faktem, ze nie trzeba miec wspanialej techniki, aby wyprowadzac skuteczne ciosy.
lcf napisał/a:
Slyszales o tameshigiri?
"co innego kroic miecho, a co innego drewniaka", a i tak zadno z nich sie nie porusza
lcf napisał/a:
Walczylem katana przeciwko szabli, roznego rodzaju krotkim mieczom i szpadzie (chyba, nie znam sie).
Jezeli chce sie sprawdzic prawdziwe mozliwosci katany, to najlepiej zrobic to z przeciwko komus dobrze wladajacemu poltorakiem i jednoczesnei obczajonemu z katana, aby wiedzial tez o jej atutach, dobrych/zlych stronach itd.
lcf napisał/a:
jak napisal Shinra - pod odpowiednim katem, z pelna sila i szybkoscia
Czepiles sie jednego zdania jak ostatnie kocie suta matki. Chodzilo o to ze te trzy czynnkiki smialo wystacza, i nawet jezeli sama sila uderzenia moze niebyc do tego wystarczajaca (choc jesli jest duza to smialo powinna ), to kat uderzenai moze diametralnie zmienic sprawe. Ja dalej nie czaisz co mialem namysli to wybacz, ale nie jestem w stanie ci tego wytlumaczyc).
A poza tym majac 80% pewnosc ze od samego uderzenia katana zostanie nienaruszona, to i tak bym tego manewru nie ryzykowal. Tak czy siak zastawy plazem to... lekkomyslnosc
lcf napisał/a:
W kenjutsu paruje sie plazem
Na poczontku pisales o w kendo. Zdecyduj sie.
lcf napisał/a:
Jak od takiego parowania cos Ci sie lamie, to jestes dupa i nie zaslugujesz na to, zeby nosic miecz.
Czy mam rozumiec, ze w kazdej chwili walki toczonej, ze tak powiem "z werwa panie kierowco" i "pieklem w oczach", panujesz nad bronia i tym co robisz, wraz ze wszystkimi szczegolami, i ogolnie cala sytuacja. Smiem twierdzic, ze nawet naprawde najlepszym i doswiadczonym w takich walkach, moze parokrotnie zdarzyc sie gdzies np. niepewny ruch ramienia, czy nadgarstak, badz tez nawet przypadkowe pospolite bledy. Takie rzaczy sie poprostu zdarzaja i juz.
Joz prawie now a na dworze jakos widno
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Dobrze, ale jezeli no niech przyjmijmy przeciwnik przestrzeli, i w tym momencie skrocisz dystans, to znajdujac sie przy przeciwniku chyba nie bedziesz ciac koncem katany,
Mam zaczac klac? Bede cial koncem katany, poniewaz sie wycofam. W kendo takie techniki - ataku w odskoku - nazywaja sie hiki waza. W dystansie tsubazeriai (czyli takim, w ktorym tsuby mieczy stykalyby sie, gdyby obaj przeciwnicy byli w kamae) sie nie tnie.
shinra napisał/a:
tylko pociagniesz cala dlugoscia klingi (zaczniesz mozliwienajwczesciej) i wlasnie takie ciecie katana z grubsza (procz paru nieznacznych szczegolow) nie rozni sie od ciecia chocby poltorakiem.
Zakladajac, ze wykonam takie ciecie, wciaz rozni sie ono znacznie od rabania poltorakiem. Aczkolwiek juz nie od ciecia szabla, rzeczywiscie. Powtarzam jednak: takie ciecia w japonskiej szermierce nie wystepuja.
shinra napisał/a:
Tu juz nawet warunki nie maja znaczenia, bo o przewadze szermerza historycznego swiadczy juz sam fakt okrojenia szermierza sportowego przez restrykcje z przydatnych wielu elementow.
Zastanawialbym sie, ale nie upieral. Sam przywolywales w innym watku "paradoks Kano" - jak widzisz, nie zawsze okrojenie technik zmniejsza skutecznosc systemu walki. W przypadku szermierki ma to jednak mniejsze zastosowanie.
shinra napisał/a:
ps. moze sie myle, bo tylko 3-4 razy mialem okazje sparow (i to dosc krotkich) z "czystym" szermierzem sportowym, ale odnosze wrazenie ze nie potrafia skutecznie wyprowadzac ciosow w innych kierunka, niz czysto frontalny.
Nigdy nie walczylem z takimi ludzmi, nie wypowiadam sie. Wyglada jednak na to, ze kendocy sa mniej ograniczeni, a to ze wzgledu na fakt, ze walcza w polu 9x9 m, a nie w waskim korytarzyku.
shinra napisał/a:
Po samym efekcie, chyba nie ma sposobu zeby poznac, ale fakt jest faktem, ze nie trzeba miec wspanialej techniki, aby wyprowadzac skuteczne ciosy.
Zdefiniuj "skuteczny cios", bo ni w zab nie pojmuje. Czyli skuteczny cios to nie taki, ktory rozplata przeciwnika od obojczyka po mostek?
shinra napisał/a:
"co innego kroic miecho, a co innego drewniaka", a i tak zadno z nich sie nie porusza
Och, a iluz to ludzi pokroiles? Przestan chrzanic, bo pozbieram swoje zabawki i pojde do innej piaskownicy...
A powazniej: przy tameshigiri wykorzystuje sie nasaczona woda mate wlasnie dlatego, ze najlepiej oddaje wlasciwosci "miecha". Myslisz, ze udaloby Ci sie czysto przeciac "drewniaka", dowolnie ostra bronia, chociaz raz - a co dopiero dwa czy trzy razy w ciagu? Do tego potrzeba techniki. Sprawdz sobie kiedys.
shinra napisał/a:
Jezeli chce sie sprawdzic prawdziwe mozliwosci katany, to najlepiej zrobic to z przeciwko komus dobrze wladajacemu poltorakiem i jednoczesnei obczajonemu z katana, aby wiedzial tez o jej atutach, dobrych/zlych stronach itd.
Heh... A czemu akurat przeciwko poltorakowi?
shinra napisał/a:
Czepiles sie jednego zdania jak ostatnie kocie suta matki.
Bo to jedyne zdanie, jakie napisales z sensem.
shinra napisał/a:
Chodzilo o to ze te trzy czynnkiki smialo wystacza, i nawet jezeli sama sila uderzenia moze niebyc do tego wystarczajaca (choc jesli jest duza to smialo powinna ), to kat uderzenai moze diametralnie zmienic sprawe. Ja dalej nie czaisz co mialem namysli to wybacz, ale nie jestem w stanie ci tego wytlumaczyc).
Alez ja doskonale rozumiem, co wiecej: w pelni sie zgadzam. Sama sila uderzenia nie wystarczy. Potrzebny jest jeszcze odpowiedni kat, ktory kontroluje parujacy. Wynika z tego, ze jesli dobrze sparujesz - pod odpowiednim katem - to miecz sie nie zlamie. Tak - czy nie?
shinra napisał/a:
A poza tym majac 80% pewnosc ze od samego uderzenia katana zostanie nienaruszona, to i tak bym tego manewru nie ryzykowal. Tak czy siak zastawy plazem to... lekkomyslnosc
Tak. Wlasnie dlatego preferowane sa uniki, zejscia. Parowania stosuje sie w ostatecznosci. Niemniej jesli sie je stosuje, to tylko plazem lub grzbietem. Czego tutaj nie rozumiesz, z czym sie nie zgadzasz?
shinra napisał/a:
Na poczontku pisales o w kendo. Zdecyduj sie.
Zarowno w kendo, jak i kenjutsu, jak w kazdej sztuce, ktora ma cokolwiek wspolnego z wladaniem nihonto - paruje sie plazem.
Jeszcze raz, na co sie mam zdecydowac?
shinra napisał/a:
Czy mam rozumiec, ze w kazdej chwili walki toczonej, ze tak powiem "z werwa panie kierowco" i "pieklem w oczach", panujesz nad bronia i tym co robisz, wraz ze wszystkimi szczegolami, i ogolnie cala sytuacja.
Jesli tego nie robisz - to znaczy: nie panujesz nad soba i swoja bronia - to zaslugujesz na smierc. Co wiecej: zginiesz z cala pewnoscia, jesli to Twoj przeciwnik zachowa spokoj, a Ty nie. Jesli obaj zrobicie z siebie berserkerow, to zwyciezy ten, ktory ma wiecej szczescia.
Czy Ty w ogole walczyles kiedys?
shinra napisał/a:
Smiem twierdzic, ze nawet naprawde najlepszym i doswiadczonym w takich walkach, moze parokrotnie zdarzyc sie gdzies np. niepewny ruch ramienia, czy nadgarstak, badz tez nawet przypadkowe pospolite bledy. Takie rzaczy sie poprostu zdarzaja i juz.
W takim razie po co trenowac? Po co miliony razy wykonywac to samo ciecie? Po co wylewac z siebie pot i krwawic niezliczona ilosc razy na treningach?
Oczywiscie, ze takie rzeczy sie zdarzaja i jestem pewny, ze mistrzowie przyznaja to pierwsi, bez namyslu. Przenies sie na chwile w wyobrazni do, ja wiem, osiemnastowiecznej japonii - wyobraz sobie prawdziwego mistrza miecza, ktory mowi: "tak, takie bledy sie zdarzaja". Co tu nie pasuje?
Otoz JEMU sie nie zdarzyly. Skad wiem? Bo jeszcze zyje...
Drazni mnie Twoje teoretyzowanie na podstawie "Kill Bill'a". Negujesz fakty dla mnie oczywiste, w dodatku na podstawie przekonan kompletnie nieprzystajacych do rzeczywistosci. Przyjmij wreszcie do wiadomosci: jesli juz parujesz katana, to plazem lub grzbietem. Jesli chcesz, zeby Twoje ciecie cos przecielo, to musisz je wykonac poprawnie technicznie.
Pozdrawiam.
Edit: ...co za duzo, to nie zdrowo, wycialem autoreklame.
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2009-02-21, 14:00
Hmm...kolego powyżej, zastawa płazem a zbicie ostrza to dwie odmienne rzeczy, a zdaje się o tym drugim mówisz, tylko terminologii nie znasz. Dwa naucz się walczyć, bo tylko pięknie teoretyzujesz, nic ponadto, ale i to najczęściej źle...bo jeśli chcesz robić zejścia i uniki z kataną w ręce stojąc na przeciw szpadzisty, cóż życzę ci powodzenia...najpierw się poznaj potem wypowiadaj
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
Geeez... Przyznaje sie, nie mam bladego pojecia o terminologii szermierczej. Ale to akurat juz napisalem, w pierwszym moim poscie!
Przeczytalem tylko definicje zastawy miekkiej i zaznaczylem, ze moge zle to pojecie rozumiec. Od poczatku mowilem o zbiciach, podajac nazwy technik. Wyglada na to, ze tez nie zostalem dobrze zrozumiany...
Czy moglbys mi wyjasnic w takim razie, jak wyglada i czy istnieje zastawa katana?
Unikanie pchniec szpadzisty... Czy ja cokolwiek takiego napisalem? Czytam swoje posty - i nie widze. Juz nawet nie wspominajac o fakcie, ze ja nawet nie wiem, czy to byla szpada. Czy szpada mozna ciac?
Napisalem, ze jesli juz sie paruje katana, wiec w moim rozumieniu: zbija cios przeciwnika, to robi sie to plazem.
Bylbym bardzo wdzieczny, gdybys napisal, z ktorych moich slow wnioskujesz moje nieobycie z mieczem.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-21, 18:40
jesli kozysta sie tylko z konca ostrza, to po kiego grzyba ostrzyc na calej dlugosci. ponadto jezeli "takie sposoby ciecia w jap. szermierce nie wystepuja" to stwierdzenie mowi, iz sredniowieczny (skoro juz sie odnosisz do sredniowiecza) japonczyk nie skracal dystansu i nie walczyl w bliskim kontakcie.
"w takim razie po co trenowac-? po co miliony razy wykonywac to samo ciecie?"
wlasnie zeby taki sytuacje eliminowac i dzieki czemu one tylko "sie zdarzaja".
"ale jemu sie nie zdarzyly. skad wiem? bo jeszcze zyje"
I jeszcze cytat z wczoraj na temamt zastaw plazem katany: "dlaczego nie. jesli jestes kotem z 9 zyciami i stac cie na kolejny miecz..."
"mam zaczac klac?" to tylko rozmowa na forum wiec sie nie unos. poza tym jakakakolwiek forma stresu jest niezdrowa .
zdaje sie ze poprostu za duzo rzeczy wepchneles w rozumienie slowa "parowanie".
"szpada moze ciac?"
nie
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2009-02-25, 22:15
Szpada może ciąć, ale tak tylko symbolicznie, dla zmyłki niż dla większej krzywdy
Kolego przyjacielu lcf, jeśli brak ci wiedzy w terminologii to poprostu poczytaj, nie widzę problemu. I tak odemnie, katana wcale nie jest taka świetna jak legendy głoszą:)(a i gdzieś widziałem wypowiedź o mieczu "nichonto" czy też "ninhoto", jeśli chodzi o sławny miecz ninja, to taki nie istniał naprawdę, wymysł amerykanów, ale to taka ciekawostka)
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
Byćmoże źle robię, że się wtrącam, ale przyjżałem sie z boku całej tej dyskusji czytając posty i myśę, że kolega lcf byćmże i trenuje kendo (wcale nie umniejszam tutaj jego wiedzy, choć odniosłem wrażenie książkowych wypowiedzi-byc może się mylę), ale nie rozumie chyba rzeczywistego znaczenia pojęcia "walka realna".
Chciałbym więc tu zwrucić uwagę na parę rzeczy.
Jeśli chodzi o precyzję i doskonałą technikę, oczywiście jest ona ważna, lecz chcę zwrócić uwagę iż, już w momencie wejścia chociaż na łąkę, gdzie mamy nierówny, zarośnęty, niejednokrotnie grzaski teren, o nawet kilkunastocentymetrowych różnicach poziomu podłóża, wszelkie teorie o doskonałej postawie czy precyzyjnej technice legną w gruzach (pomijam już wpływ wielu innych czynników). Jeden z trenerów twierdzi, że znajdując się w takiej sytuacji, doskonałość naszej techniki (oprócz innych czynników nad którymi mamykontrolę) ma 20% wplyw na to jak będziemy walczyć i czy ja wygramy, bo zwyczajnie nie bedzie ona doskonała. Poprostu stwierdzenia "doskonała technika" i "skuteczne ciosy" w tym wypadku sie troche oddalają od siebie.
Jeśli chodzi o temashigiri to równiez uważam że nie można tego porównywać do poruszającego się człowieka, który z sekundy na sekundę zmienia swoje położenie i na dodatek nie tylko się broni, ale również atakuje.
Druga sprawa to że trzeba oddzielic trening, od walki będącej sprawdzianem umiejetności, która jest odpowiednikiem walki realnej.
Nie można twierdzić, że w takiej sytuacji panuje się ciągle zarówno nad sobą (oczywiście nie piszę o spokoju psychicznym, tylko zachowaniu ciała) jak i bronią, gdyż w momencie, kiedy przeciwnik potrafi (i robi to) wyprowadzac nawet kilkanaście ciosów w ciągu 10sekund, o popełnienie - niekoniecznie drobnego- błędu jest bardzo łatwo.
Ponadto uważam, że użycie tu przykładu "mistrza miecza" było conajmniej niestosowne.
Jeśli chodzi o porównanie użycia dolnej części ostrza katany i miecza długiego w sposobie cięcia, to przypuszczam, że shinra użył go z powodu przeniesenia z takiej sytuacji z uzyciem miecza. Nie twierdzę tu, iż porównanie jest złe, choć faktycznie porównanie do szabli byłoby dużo bardziej trafne. Jednak nasówa się tutaj pytanie czy użytkownik, zna różnicę między czystym cięciem a "rąbaniem" mieczem.
A teraz sprawa kluczowa, o którą rozpętała się cała dyskusja.
Mad Max napisał/a:
zatawa płazem a zbicie ostrza to dwie odmienne rzeczy, a zdaje się o tym drugim mówisz,
Owszem w kendo jest taki motyw, że faktycznie w paru technikach można robić zastawy płazem, ale są to chyba techniki czysto służace nauce manewrowania mieczem i jaknajbardziej w realu zastawy płazem nie istnieją.
Z drugiej strony...
"Zastawa" i "zbicie"- jeżeli się włada mieczem od dłuzszego czasu to czy tak naprawdę można pomylić te dwa pojęcia? Myslę, że nawet ledwie zaznajomiony z tematem laik, jest w stanie (chociaż przez domysł) rozróżnić te dwa pojęcia.
Myślę, że cała rozmowa byłaby dużo krótsza gdyby nie to, że kolega lcf wykazał się wielkm brakiem przyjmowania argumentów, a następnie szedł w zaparte i przekręcał wypowiedzie, oraz niechęcią do jakichkolwiek prób zrozumienia tego co zostało napisane.
Inna sprawa, że niektóre wypowiedzi shinra naprawde są ciężkie do zrozumienia ich przekazu i tu moja sugestia aby popracować nieco nad sposobem wypowiadania, aby był choć trochę bardziej czytelny.
Jeżeli wszyscy wokoło teoretyzują na podstawie "kill Billa", a jedna osoba ie to prawdopodobnie jest na odwrót
Mad Max napisał/a:
Dwa naucz się walczyć, bo tylko pięknie teoretyzujesz
W efekcie obserwacji rozmowy niestety, nasówa się właśnie taki wniosek.
Ostatnio zmieniony przez gumowygargulec 2009-03-19, 13:54, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-28, 15:39
gumowygargulec napisał/a:
shitra
o nie... zeby tak perfidnie przekrecac moj nick? nie no, normalnie ban sie nalezy
gumowygargulec napisał/a:
Jednak nasówa się tutaj pytanie czy użytkownik, zna różnicę między czystym cięciem a "rąbaniem" mieczem.
Oczywiscie , ale nie zmieniato faktu ze wykonanie jak to nazwales "czystego ciecia" od strony walki jest chyba niewykonalne, a napewno niepraktyczne.
gumowygargulec napisał/a:
niektóre wypowiedzi shitry naprawde są ciężkie do zrozumienia ich przekazu i tu moja sugestia aby popracować nieco nad sposobem wypowiadania, aby był choć trochę bardziej czytelny.
niektore? hehe dalbym glowe ze przerazajaca wiekszosc, ale nie czepiam sie szczegolow pewnie wynika to z mojej malomownej natury, ale wezme sobie ta rade do serca.
Mad Max napisał/a:
katana wcale nie jest taka świetna jak legendy głoszą
oczywiscie katana byla czyms przystosowanym i wyksztalconym na warunki tamtego regionu, kultury, tradychi i co tam jeszcze mozna przypisac. Byla poprostu tym czego chieli/potrzebowali, wiec byla "najlepsza dla nich", co nieznaczy, ze by rownie dobrze sie sprawdzila w innych rejonach swiata (w co watpie).
Mad Max napisał/a:
"nichonto" czy też "ninhoto", jeśli chodzi o sławny miecz ninja, to taki nie istniał naprawdę, wymysł amerykanów, ale to taka ciekawostka
Nihonto to okreslenie zarezerwowane ogolnie dla wszystkiego co mialo ostrze, nie tylko dla miecza.
Co do wyslawianych tzw. miecza ninja, oczywiscie masz racje, ze jest to produkt mateczki komercji i reklamy.
Ninja musieli potrafic kozystac z niemal kazdego rodzaju broni (wkoncu miedzy innymi od tego co bylo pod reka moglo zalezec ich zycie), a zdaje sie, ze ich glownym (choc w tym stwierdzeniu moge sie mylic) orezem byla wszelka bron pozwalajaca walczyc na ciut wiekszym dystansie (oprocz tych skrytobojczych i lukow) niz miecz, np. kusari gama.
Co do mieczy to oczywiscie rowniez uzywali katan, badz krotszych ostrzy, latwiejszych do noszenia, transportu i ukrycia, a i te ostrza mogly miec rozny stopien zagiecia, dlugosci, itd. zaleznie od potrzeb (ale to juz spekulacje).
Co do mieczy dluzszych, stosowanych przez ninja, to slyszalem jeszcze teorie o uzywaniu mieczy koreanskich (lub czegos na wzor), ktore byly mniej zagiete i zdecydowanie lepiej sie nadawaly do pchniec, ale nie wiem ile w tym moze byc prawdy.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Katana to miecz. Na jednej z 1st stron pojawiło się pytanie skąd wojownik brał 2 miecz. Co za debil je zadał. Porządny samuraj miał 2 miecze i sztylet:
1-katan-miecz 1,5 ręczny
2-wakizashi-miecz 1 ręczny
3-tanto-sztylet do seppuku
Co do zabijania cięciami wojowników w zbroi bardzo możliwe bo w tamtych czasach w azji wyposażenie przeciętnego (paniętajmy że nie każdy wojownik azjatycki to samurai) wojownika to włócznia, zbroja (nie zbyt podobny do europejskich) i chełm (chińska czapeczka ). Jak byś się postarał to między chińskim kapelusikiem a zbroją wyprowadzając cięcie jeko łepek na glebe by spadł. Wartość katany w tamtych czasach byłą niewyobrażalna. Katana była mieczem z duszą. Mój trener mówił że katanie kowal najdawał duszę pokrywając ostrze gliną wkładając do ognia i rozgrzewając a potrm gasząc w wodzie. W wodzie glina odpadała od różnicy temperatur i w tym momęcie katana była chartowana. Katanę posiadać mógł tylko i wyłącznie samurai. Wakizashi było całkowicie legalne. Zakrzywienie katany powstaje w procesie kucia i trudno jest wykuć prostą. Były jednak wersje proste (były troche późniejsze i inaczej kute). Co do parowania mnie uczono grzbietem ostrza, ale są różne szkoły więc nie będe się sprzeczać. Na pewno nie można parować płazem po przez sprężyspość miecza i twardą chartowaną stal po mocnym uderzeniu miecz pęka. Pojedynki karaną 1 na 1 kończyły się zazwyczaj po 1-szym cięciu. Katana to najostrzejszy miecz i trzeba o tym pamiętać. Jest terz stosunkowo lekki i praktyczny w użyciyciu. Katana towarzyszyła samuraiowi także jak nie zakładał zbroi. Katane po ojcu dziedziczył syn. Jeśli chodzi o to jak by wyglą dał pojedynek samuraia i szermierza (gdzieś w temacie było w temacie jak porównywali szermierke klasyczną i kendo) to jestem prawie pewien że samurai by wygrał.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach