Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2009-01-03, 22:25
shinra napisał/a:
ważył około 3,5kg
dowołuję się tu do swojej wiedzy, nie możliwe, rapier jaki by nie był nie przekraczał wagi 1,5kg, a to już była strasznie ciężka broń, dla porównania miecz półtoraręczny ważył max 2kg, a cała kosmiczna waga to ściema i tyle
shinra napisał/a:
tzw. mieczo-rapiery
mieczo-rapiery to rapiery z wymienną głownią, do rękojeści rapierowej jak szło się do bitwy zakładano szerszą i cięższą głownię mieczową, a do stroju cywilnego lżejszą rapierową, odsyłam do opracowań pana Okennshotta
shinra napisał/a:
Rapier był używany głównie w krajach skandynawskich i zachodnich, ale jeśli chodzi o pałasz i szable to na zachodzie chyba dość szybko wyparły broń "rapierowatą" (teraz już chyba nie mam innego wyjścia jak to tak nazwać;) ) - rak mi się wydaje.
Rapier był stosowany w całej zachodniej europie i krajach skandynawskich, niemcy francja włochy hiszpania szwecja, to kraje gdzie powstały najsłynniejsze szkoły fechtunku, dalej była anglia, i pomniejsze państwa europejskie w których wschodni wpływ był mniejszy niż w polsce, a dla ścisłości, rapiera nie wyparły szable tylko szpada, dłownia mieczowa w rękojeści szablowej to był pałasz właśnie, a do kawalerii właśnie on wyparł szpadę, i kilka innych rodzajów broni, dość pokrewnych
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-01-04, 01:00
Mad Max napisał/a:
dowołuję się tu do swojej wiedzy, nie możliwe, rapier jaki by nie był nie przekraczał wagi 1,5kg, a to już była strasznie ciężka broń
Masz racje tam mialo byc "1,5", nie wiem skad sie wziela trojka (z klawiatury a skąd :D ) - juz poprawione ;)
Mad Max napisał/a:
mieczo-rapiery to rapiery z wymienną głownią, do rękojeści rapierowej jak szło się do bitwy zakładano szerszą i cięższą głownię mieczową
Jeśli chodzi ci o różne takie dziwadztwa, to myślimy o tym samym ;)
Mad Max napisał/a:
to był pałasz właśnie, a do kawalerii właśnie on wyparł szpadę, i kilka innych rodzajów broni, dość pokrewnych
No i o to wlasnie mi chodzilo
Jesli chodzi o sam rapier to jak napisalem juz sam nie jestem pewien co myslec a i czasu/checi na to za bardzo nie mam (o tym kawaleryjski mowie oczywiscie) więc już nie sprzeczam sie i przyjmuje wasza racje (jak bede mial jakies watpliwosci to napisze) ;)
Co do opracowań to za często z nich nie korzystam, ale juz chyba mi wpadlo (fragment albo cuś ;) ) w rece chyba wlasnie pana Oakeshotta na temat ktoregos miecza i bylo bardzo dobre, no w kazdym razie jesli masz jakies namiary to schecia sobie poczytam
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Watek jest raczej nie pierwszej swiezosci, jednak chcialbym dorzucic do niego swoje trzy grosze. Od razu zaznaczam, ze nie znam sie - i dobrze mi z tym - na broni bialej od strony teoretycznej, nie wiem nic o rodzajach stali (oszukuje, troche wiem: na przyklad czym sie rozni 440C od 154CM, ale chyba nie o tym rozmawiamy), a juz kompletnie nie mam pojecia, jak walczono KIEDYS (choc, cholera, bardzo sie staram dowiedziec). Mam jednak odrobine wspolnego z praktyka walki na miecze (czy tez szable - przemawiaja do mnie argumenty za wlaczeniem katany i tachi do tej kategorii broni (nie to, zebym przykladal do nazewnictwa jakas wielka wage...)) japonskie. Bardzo prosze nie mylic tego z kendo*.
Chcialbym zaczac od kwestii zaslon, a konkretnie stwierdzenia, ze "katana blokowano tylna strona ostrza". Co wiecej, podobno "dlatego nie ma technik zasłon płazem (bokiem ostrza) tylko zasłony miękkie ostrzem, bądź tylcem". Chcialbym, zeby ktos sprobowal te twierdzenia uzasadnic - chwilowo jestem zmuszony traktowac je ze spora doza nieufnosci.
Otoz rzeczywiscie: w kenjutsu nie istnieje pojecie zaslony twardej (parady twardej zreszta tez). Wszystkie techniki defensywne sa miekkie albo slizgowe. Nie wiem tego na pewno, ale moge przyjac, ze wynika to wlasnie z kruchosci stali. Mam wobec tego pytanie: skoro bron z zasady nie ma przejmowac na siebie calego impetu uderzenia, to jaki jest sens w martwieniu sie o jej kruchosc?
Walczylem bardzo roznymi katanami, zaczynajac od pamiatki za kilkaset zlotych i zawsze bronilem sie plazem. Powod dla tego byl bardzo prozaiczny: wspolczesna katana, wykonana z cudownego stopu "stainless steel" na Tajwanie, nie peknie, nie ma sily. Moze sie zgiac, owszem: ale sie nie zlamie, co wiecej - dzieki rozlozeniu sily zderzenia (zawsze jest to jakas sila, nawet przy perfekcyjnym "slizgu") na wieksza powierzchnie pozwala na unikniecie nawet rysy na plazie (zwlaszcza w przypadku tych lekko wyklepanych plaskownikow, uzywanych w bractwach rycerskich)! Natomiast szczerby na ostrzu wygladaja brzydko i tworza sie nawet w zetknieciu z za gruba galazka (albo sekiem).
Pojecia nie mam, jak bylo kiedys - dostepne teksty wielu japonskich mistrzow pomijaja milczeniem takie szczegoly, jak podstawowe techniki. Chcialbym jednak jasno postawic teze: najskuteczniejsza, najwygodniejsza i najbezpieczniejsza dla miecza i uzytkownika jest obrona plazem. Moim zdaniem dopuszczalne jest zbicie ciosu ostrzem, pod warunkiem, ze zbicie to trafi w plaz miecza przeciwnika. Choc lepiej, gdy trafi w przedramie.
Kolejna kwestia, jaka chcialem poruszyc, jest przecinanie kolczugi katana. Przecinanie, a nie przerabywanie lub przekluwanie. Otoz twierdze, ze jest to mozliwe. Skrajnie nieprawdopodobne, zgadzam sie: jednak raczej mozliwe, nawet w w takim przypadku, kiedy katana i kolczuga wykonane sa z podobnej jakosci materialu. Nie mam pewnosci, poniewaz nikt mi nie udostepnil kolczugi (ze jak?!?! zwariowales?!? - ech, ci fanatycy), udalo mi sie jednak przeprowadzic test na blotniku od wartburga. Rozciecie bylo raczej krotkie i malo satysfakcjonujace, niemniej od wewnatrz bylo wyraznie widac rozchylone, wlasnie rozciete brzegi. Byc moze fakt, ze kolczuga "pracuje", zazwyczaj lezy na amortyzujacej warstwie przeszywanicy i przewaznie na uciekajacym czlowieku podnosi poziom trudnosci, ale w dalszym ciagu uwazam, ze jej rozciecie katana jest mozliwe. Oczywiscie, rozciecie CZEGOKOLWIEK mieczem europejskim graniczy z cudem: mielismy z kolega nielicha ucieche, rozcinajac w poziomie (on szabla, ja katana) wolnostojace puste puszki po piwie, a potem obserwujac jak kolejne aluminiowe bestie fruwaly wokol, zgniecione, rozerwane, ale nie przeciete.
Nie chce zanudzac zbednymi szczegolami, ale technika ciecia katana jest - z tego, co udalo mi sie zaobserwowac - o wiele bardziej zlozona, niz rabanie mieczem, a nawet: ciecie szabla. Nie wiem, czy istnieja szable dwureczne: jesli tak, to sposob poslugiwania sie nimi bylby najblizszy japonskiej szermierce. Katana jest relatywnie lekka i zeby skutecznie ciac cokolwiek, trzeba sie naprawde napocic - idealna musi byc postawa, prowadzenie miecza, wreszcie tenouchi. W innym przypadku z ciecia wychodzi zwykle machniecie, ktore - rzeczywiscie - niewiele moze wyrzadzic szkod.
Ostatnia sprawa, do jakiej chcialbym sie odniesc, to stwierdzenie, ze (cytuje z pamieci, z pierwszej strony watku) "koles z kendo w sparingu nie wiedzial, co robic". Powiem krotko: facet musial byc zwyczajnie kiepski - i tyle. Jesli cwiczyl kendo i nie byl w stanie przynajmniej skutecznie unikac ciosow: to swiadczy o nim, nie o kendo. Ja sam nie mam wysokiego mniemania o tym sporcie, jednak treningi nauczyly mnie wielu bardzo przydatnych rzeczy: oceny dystansu, timingu, krotkich unikow. Kiedy po raz pierwszy poszedlem na spotkanie bractwa rycerskiego, mialem ze soba bokken, o dobre trzydziesci centymetrow krotszy, od kijow przeciwnikow. Jasne, ze nikogo wtedy nie trafilem... Ale i niewielu udalo sie trafic mnie. A cwiczylem wtedy kendo ledwie kilka lat.
Na temat watku (kendo vs escrima) odpowiadam bez chwili namyslu: kenjutsu! Wspolczesnie japonska szermierka "rozlazla sie" na kilka sztuk/sportow: iaido, kendo, temeshigiri. Polaczone w jedno - chociaz ciagle mam wrazenie, ze dawni mistrzowie uznaliby wspolczesne wysilki za smieszne - okazuja sie byc skutecznym (przynajmniej w pojedynkach) sposobem walki z uzbrojonym przeciwnikiem.
Pozdrawiam.
*) Kendo to sport, porownywalny do teakwondo w wersji z ochraniaczami. Obawiam sie, ze nawet mistrz olimpijski w tym sporcie w starciu z adeptem bjj albo muay-thai, w formule MMA, przegralby raczej szybko. Podobnie jest z kendokami stajacymi naprzeciw wytrawnych szermierzy - wiem z doswiadczenia - zazwyczaj po walce kendoka slyszy, ze ma niezle podstawy, ale powinien zaczac w koncu walczyc, a przestac sie bawic.
Co do uzycia tyłu katany. Mnie tego uczył nieżyjący już Shoji Nishio, 8 dan iaido i znawca bojowego wykorzystania tej broni. Podkreślam bojowego, bo spora część tego co sie naucza w ramach iaido, czy kendo to pokazówki, takie jak strzepywanie krwi (w rzeczywistosci trzeba zetrzeć), posługiwanie się długim mieczem w cywilnej pozycji siedzącej (w rzeczywistosci w niej nie miało się za pasem długiej broni, inaczej niż w pozycji militarnej w zbroi), albo nadużywanie cięcia shomen giri (w rzeczywistości nie do zastosowania gdy przeciwnik miał hełm).
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-18, 20:19
lcf napisał/a:
"katana blokowano tylna strona ostrza". Co wiecej, podobno "dlatego nie ma technik zasłon płazem (bokiem ostrza) tylko zasłony miękkie ostrzem, bądź tylcem". Chcialbym, zeby ktos sprobowal te twierdzenia uzasadnic
Jak dla mnie rzecz banalna, gorzej z tym jak to wytlumaczyc .
Sprobujmy tak... Budowa katany (durzym i fatalnym uproszczeniu) to ostrze z twardszej stali i cala reszta ktora jest z bardziej sprezystej stali i tu maja zastosowanie fizyka cial stalych (i tu biore na wiare ze rozumiesz dalczego jak sie zachowuja ).
Teraz jesli chodzi o cytaty (twoje cytaty ciut niejasno to tlumacza - nie wiem czy rozumiesz to dobrze czy tak jak zacytowales wiec pisze w zapas) to nie jest tak ze uzywano tylu i dlatego nie bylo plau, lecz to kruchosc stali nie pozwalala na uzycie plazu wiec zastapiono go tylem.
Skoro sprawy fizyczne juz mamy za soba to sprobuje teraz wytlumaczyc dlaczego nie plazem (w sposob praktyczny).
Otoz jezeli odrazu logicznym nasowa sie, ze jezeli w twarda (czyli do krucha) i cienka warstwe metalu uderzymy cienkim i ostrzem na plaz, z pelna sila, szybkoscia, pod odpowiednim katem itd. to te wszystkie elementy z latwoscia wywolaja pekanie, a w nastepstwie zlamanie ostrza na calej szerokosci.
To tak lopatologicznie, ale mam nadzieje ze zrozumiales te moje wypociny
lcf napisał/a:
Otoz rzeczywiscie: w kenjutsu nie istnieje pojecie zaslony twardej (parady twardej zreszta tez). Wszystkie techniki defensywne sa miekkie albo slizgowe. Nie wiem tego na pewno, ale moge przyjac, ze wynika to wla.snie z kruchosci stali. Mam wobec tego pytanie: skoro bron z zasady nie ma przejmowac na siebie calego impetu uderzenia, to jaki jest sens w martwieniu sie o jej kruchosc?
Tak wiec techniki miekkie na pewno wynikaja z kruchosci (a konkretniej z powyzszych przyczyn). Slizgowe to jak dla mnie raczej chyba z przyczyn praktycznych, tym bardziej, ze mimo wszystko glownym atutem katany jest szybkosc.
Jezli chodzi o parade twarda to nawet dostosowujac sie do katany, wciaz jak dla mnie jest to rzecz niewykonalna, a bynajmniej zbyt trudna i niepraktyczna, natomiast co do zaslon to niezupelnie bo wkoncu da sie (wiec chyba mozna sie sugerowac, ze z cala pewnoscia byly) bo o nie najprosciej w zyciu, ale pewnie nie byly tak czeste, bo mimo wszystko jesli chodzi o katane, to bardziej sie oplaca robic zejscia
lcf napisał/a:
Walczylem bardzo roznymi katanami, zaczynajac od pamiatki za kilkaset zlotych i zawsze bronilem sie plazem
I dlatego to jest "pamiatka" czyli rzecz ozdobna nienadajaca (bo nieprzeznaczona) sie do jakejkolwiek formy fechtunku
Co do tej stali to nie wiem jakie ona ma wlasciwosci, a i tak moje pojecie o stali jest znikome, ale jezeli mozna bylo ja giac a nie lamie, to jest to z cala pewnoscia stal miekka, z jakiej niepowinno sie robic katany.
Tak wiec jezeli w "bractwach rycerskiech" korzystaja z takiej bronie, to chyba swiadczy to samo za siebie o ich poziomie
lcf napisał/a:
Pojecia nie mam, jak bylo kiedys...
Takiego pojecia nie ma juz nikt, bo juz po wojnach zachowaly/uformowaly sie bodaj tylko 3 szkoly tradycyjnej szermierki (juz nie pamietamwiec to rzecz do weryfikaji), ktore juz wczesniej byly mocno uszczuplone z dawnych technik i mysle ze dociekanie ich teraz to bezsens i mozna juz liczyc tylko na jakies "hieroglify" i tylko probowac jakos odtworzyc/urozmaicic na podstawie tego co mamy (wkoncu i tak wszystko wywodzi sie z podstaw).
Co do tezy to jesli chodzi o katane to slowo "najskuteczniejsza i najwygodniejsza" bo te dwa slowa i obrona plazem katany, to rzeczy wzajemnie wykluczajace sie.
lcf napisał/a:
technika ciecia katana jest - z tego, co udalo mi sie zaobserwowac - o wiele bardziej zlozona, niz rabanie mieczem, a nawet: ciecie szabla
Czy jest bardziej skaplikowana od ciecia szabla to nie wiem, bo nigdy tego nie analizowalem (a jeszcze moze byc roznica od rodzaju szabli), poza tym chyba jest za wiele roznic we wladaniu i wykonywaniu ciec tych twoch broni, aby moc dochodzic podobnych stwierdzen.
lcf napisał/a:
Katana jest relatywnie lekka i zeby skutecznie ciac cokolwiek, trzeba sie naprawde napocic - idealna musi byc postawa, prowadzenie miecza, wreszcie tenouchi.
Jezeli bedziesz poslugiwal sie katana zbyt sztywno, za szybko czy tez bedziesz wkladal w to za duzo sily, to nie bedziesz potrafil sie nia dobrze poslugiwac. Bron trzeba poczuc, musi stac sie czescia ciebie, bo wkoncu to ma byc przedluzeniem twojej reki, wiec musi stac sie "integralna czescia" abys mogl sie nia wpelni skutecznie poslugiwac i wykorzystywac.
Poza tym jesli ma ciac to nie rabac (sprawdz roznice gdy kroisz duzy kawal szynki samymi pociagnieciami, a potem dodatkowo przyciskajac noz do niej) ciecie nie wymaga takiej sily, a i niestracisz przy tym plynnosci ruchu ani potrzebnej energii. Wkladanie zbyt duzej sily to ponoc, podstawowy blad poczatkujacych nie wazne czy to katana miecz europ., czy szabla.
lcf napisał/a:
w takim przypadku, kiedy katana i kolczuga wykonane sa z podobnej jakosci materialu
Takiego miecza to ja miec bym nie chcial
Co do przecinania kolczugi to odpowiem cytujac trenra "Jak powiesz, ze to mozna, to mozna. Jak powiesz, ze nie mozna, to nie mozna".
Skoro da sie otworzyc konserwe kluczem to i mozna przeciac (raczej przepilowac) oczka kolczugi, wkoncu na upartego mozna wiele, ale przechodzac do reala jest to maloprawdopodobne, bo taki zolnierzyk w kolczudze nie jest sztywny, tylko nie przesuwa, zgina i oddzialuje na sile uderzenia. Ale nie twierdze ze nie dzialo sie tak, bo jezeli odniesiemy sie do kolczugi japonskiej to ponoc sie zdarzalo na "malych oczkach" (jak co to w temacie o kolczudze masz screeny i mozesz zobaczyc ocb) totez powielano ich ilosc.
W prawdzie nie znam za gleboko zasad wladania katana, ale mam ogolny zarys i "ociupine" praktyki, troche wlasnych spostrzezen/logiki (bycmoze mylne ale ja sie jeszcze nawet nie ucze) i tylko o to opieram swoja wiedze, wiec jak co to prosze mnie poprawiac
ps. przypomnijcie mi co to jest tenouchi bo nie moge jakos skojarzyc?
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2009-02-18, 23:43
Teraz trochę odemnie
Zasłony płazem ostrza to efekt niekompetencji szermierza, najgorsza rzecz jaką może zrobić, powody opisał pieknie shinra.
Jeśli chodzi o zastawy jakiekolwiek, nawet w mieczu półtoraręcznym który jest bronią technicznie(jesli chodzi o fechtunek)jest najbliższy katanie, są twarde 3 zastawy, to samo w szabli, ale były one wykorzystywane w ostateczności, stosowało się przejścia, prowadzenie po ostrzu, i inne mocno wyrafinowane techniki szermiercze. Co do cięć, cięcie kataną a mieczem czy szabla nie jest technicznie inne, równie trudno ciąć kataną co szablą, o mieczu nie wspomnę. Próby cięć zależą od techniki wykonywania cięcia, i nie ma znaczenia co to za broń, nie umiesz ciąć nawet nie bierz do ręki broni.
Jak walczyło się kiedyś dokładnie wiadomo, z dwóch źródeł, na słowacji, w czechacz, na węgrzech, we francji włoszech, hiszpanii, niemczech istnieją rodziny które pielęgnują tradycje szermiercze, i tę wiedzę sprzedają za duże pieniądze, drugie źrudło to traktaty szermiercze, z których można bardzo dużo się nauczyć, jeśli ma się jakieś pojęcie.
Nawiasem walczę parę ładnych lat, w rycerstwo bawię się długo, szermierka to moja pasja, władanie bronią to mój konik, sam rekonstruuję techniki z dostępnych mi źródeł, mam jakieś pojęcie o walce mieczem jedno ręcznym i półtora ręcznym(przedewszystkim)rapierem i szablą(ta ze szkoły polskiej, 1 wojna, czasy wcześniejsze, i szkoła "polska", nie wiadomego pochodzenia, autor traktatu jest anglikiem)nie jest to prosta sztuka, i wiele mi brakuje do doskonałości, bo mam opanowane ledwie podstawy, ale mogę powiedzieć że nie było w żadnym okresie bezsensownej rąbaniny bronią, dla zainteresowanych udostępnię źródłowe teksty które mam osobiście, zapraszam na priv nie podam ich na forum, za dużo czasu i pieniędzy zabrało mi ich tłumaczenie.
Aha, co do katany, miałem okazję trzymać w ręce katanę, czy ona jest lekka??nie powiedziałbym, technika cięcia też nie jest nadwyraz skąplikowana...trenuję kenjutsu kashima, jakiś odnośnik mam...
P.S. będę u siebie organizował zlot w czerwcu szermierzy historycznych z całej polski, tak w okolicach sierpnia, zaproszenie będzie też kierowane do osób trenujących wschodnią szermierkę, w programie próby cięć i pchnięć bronią, bardzo różną, dokładnymi replikami z konkretnego okresu na tuszach wiepszowych, plastikowych butelkach i puszkach z piwem, zainteresowani proszę na priv tam udzielę info
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-19, 00:35
Wszystko pieknie ale doloze swoje trzy grosze.
Mad Max napisał/a:
Co do cięć, cięcie kataną a mieczem czy szabla nie jest technicznie inne
Nie moge sie zgodzic ze ciecia katana i mieczem sa technicznie takie same. Ciecia w mieczach europejskich sa glownie zadawane/wykonywane srodkowa czescia dlugosci ostrza (nie wiem czy dobrze sie wyslowilem ;-P ), natomiast w katanie glowna czesc przeznaczona do rozcinania to koniec ostrza i ciecia glownie zadaje sie tymi ostatnimi 20 centymetrami (dajmy na to), do czego zdaje sie byc stwozona (to bylo moje pierwsze spostrzerzenie gdy pierwszy raz trzymaklem prawdziwa katane).
Niemniej nie przecze, ze ciecia srodkowa czescia ostrza katany nie roznia sie raczej od miecza.
Jak jest z szabla dokladniej to nie wiem bo nigdy nie mialem jej przez dluzszy czas abym mogl, cos specjalnego zoczyc .
ps. tez bym najpierw wypil piwo (u mnie sie nie przelewa )
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Ostatnio zmieniony przez shinra 2009-02-19, 18:55, w całości zmieniany 1 raz
Znalazlem tekst: esej o parowaniu i chcialbym, zebyscie sie Panowie (zwlaszcza MadMax) do niego ustosunkowali. Autor broni tezy kompletnie przeciwnej, niz MadMax w tym kawalku swojej wypowiedzi:
Cytat:
Zasłony płazem ostrza to efekt niekompetencji szermierza, najgorsza rzecz jaką może zrobić, powody opisał pieknie shinra.
Nie mam czasu, zeby sie przekopywac przez literature, ale jeszcze pare cytacikow z rozdzialu "nihon kendo kata" ksiazki pt. "Kendo". Tutaj kawalek opisu pierwszego kata z krotkim mieczem, przeciwko shomen:
"2* Z prawej nogi wykonaj krok w przod, unies prawa reke nad glowe i lewym plazem miecza sparuj cios przeciwnika, wykorzystujac technike uke nagasu (pozwol, aby miecz uchidachi zeslizgnal sie po glowni twojego kodachi). Ostrze miecza skieruj do tylu."
Chodzi o technike jak najbardziej miekka, wiec wedlug Was to parowanie powinno byc wykonane ostrzem, tak?
Inne kata, jeszcze wyrazniej pokazuje uzycie plazu:
"5* Lewa noga wykonaj wykrok w lewo i w tym samym ruchu lewym plazem kodachi zablokuj ciecie uchidachi."
w odpowiedzi na:
"5,6* Chwile pozniej unies miecz, zepchniety przez suriotoshi, wykonaj krok lewa noga i zaatakuj prawe do przeciwnika."
I z dlugim mieczem:
"5,6* Lewa noga wykonaj wykrok w bok i prawym shinogi (plazem...) miecza malym kolistym ruchem odbij miecz przeciwnika, stosujac technike suriage"
to przeciwko uderzeniu na prawe kote (przedramie).
I na dobitke kawalek opisu techniki "men suriage men", konkretnie ten dotyczacy suriage wlasnie:
"3* W drugiej fazie ataku przeciwnika wykonaj krok po skosie prawa noga w przod i gwaltownie unies shinai, parujac cios lewym plazem miecza. Taki ruch shinai okresla sie jako 'wznoszaco-slizgowy'."
Autorem tej ksiazki jest niejaki Hiroshi Ozawa - 7 dan kendo. Mam jeszcze sporo zrodel, z ktorych moglbym czerpac, ale chwilowo niewiele czasu, wiec zostawiam temat tak, jak jest. Aha - odchodzac od kendo w kierunku mniej sformalizowanych stylow musialem przyznac, ze grzbiet miecza tez sie przydaje. Ale po pierwsze: nie ostrze, a po drugie: plazem sie paruje.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-19, 18:56
lcf napisał/a:
"5,6* Lewa noga wykonaj wykrok w bok i prawym shinogi (plazem...) miecza malym kolistym ruchem odbij miecz przeciwnika, stosujac technike suriage"
Jezeli to jest to o czym mysle (bez zdjec jest trudno to zweryfikowac), a 90% ze to wlasnie to, twierdze ze chodzi o lekkie zbicie juz ciut bezwladnego miecza w celu szybkiego "zblirzenia sie" do przeciwnika, a w takim wypadku jest to rzecz niemal calkowicie opierajaca sie na slizgu.
Do pozostalych cytatow sie nieodnosze bo ciezko zczaic ocb, a i nie pamietam/rozumiem znaczen wszystkich slow, niemniej chcialbym to ujac maloprofesjonalnym "to jest kata, a ta w walkce realnej ma niewiele wspulnego".
Co do plazow jest jeszcze inna sprawa, ze zdarzac sie moglo, iz dochodzic do spotkan plaz-plaz bo wkoncu nie trudno do tego doprowadzic (mozna tez wziac ppod uwage blad "graczy"), niemniej w takich wypadkach twierdze ze mocno cierpialy oba miecze
Nie wiem co jest w eseju bo jest dosc dlugi, a ze moj angielski kuleje to tlumaczenie by mi zajelo troche czasu (jakbys podal odpowiedni fragment byloby mi latwiej cos powiedziec), ale biorac pod uwage praktyke, fizyke i logike, nadal jestem w stanie smialo ci zagwarantowac ze wszelkie proby blokowania plazem katany to chybiony pomysl i 100% nietechniczny, oczywiscie zawsze mozna stwierdzic, ze plaz moze takie bezposrednie trafienie przetrzymac, ale ja tam bym nie ryzykowal swojego ramienia (inna sprawa ze naszym nastepnym ruchem musialby byc sprint z miejsca walki )
Dla przykladu, ze takie uderzenie najczesciej sie konczy peknieciem, mozesz sobie popatrzec na eksponaty muzealne wykopane z ziemi - z latwoscia zauwarzysz ze sporo z nich jest pieknie "przedzielone" (oczywiscie mowie tu o katanach prawdziwych samurajow, bogaczy, itd a nie jakichs byle jak kutych dla zwerbowanych pospiesznie chlopow)
O samych technikach kendo tak naprawde wiem niewiele wiecej procz ogolnego zarysu (wiecej wspolnego mam z praktyka). Ale przytoczyc chce slowa (nie doslownie oczywiscie) faceta ktory uczy kendo i stwierdzil mi on iz to czego uczy teraz kendo to w wiekszosci techniki majace na celu uzytkownika praktycznego raczej oswoic z odpowiednimi zachowaniami/pomoc uzytkownikowi prawidlowo panowac nad mieczem w praktyce (nie wiem ile w tym prawdy i w sumie to mysle ze puki co to tylko czesciowo rozumiem co mial na mysli ), a i z tego co widzialem (z pozycji widza) to te techniki tak naprawde maja spore rozjazdy gdy sie wezmie do reki miecz juz ze stali.
Tu byc moze nadinterpretuje z racji mojego niedoboru kontaktu z techniczna strona kendo, wiec jak co smialo mnie mozecie pojechac, ale twierdze ze od kendo do realnego zastosowania katany jest spora odleglosc .
ps. o co chodzi z tym : "dlugim mieczem", bede wdzieczny za wytlumaczenie ;)
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Jezeli to jest to o czym mysle (bez zdjec jest trudno to zweryfikowac), a 90% ze to wlasnie to, twierdze ze chodzi o lekkie zbicie juz ciut bezwladnego miecza w celu szybkiego "zblizenia sie" do przeciwnika, a w takim wypadku jest to rzecz niemal calkowicie opierajaca sie na slizgu.
Tak, ta technika calkowicie opiera sie na slizgu. Jak zdecydowana wiekszosc technik defensywnych w kenjutsu. Natomiast nie mozna tu mowic o 'ciut bezwladnym' mieczu - parowanie nastepuje zanim miecz przeciwnika dotrze do celu (potem nie mialoby to za wiele sensu, prawda?), ale za to przed tenouchi (tenouchi to moment pierwszego kontaktu miecza z celem, jedyny moment ciecia, w ktorym napina sie miesnie).
Wszystkie parowania w kenjutsu maja miejsce wlasnie w tej chwili - czego celem jest wlasnie zblokowanie ZANIM miecz przeciwnika osiagnie maksymalna predkosc.
shinra napisał/a:
Do pozostalych cytatow sie nieodnosze bo ciezko zczaic ocb, a i nie pamietam/rozumiem znaczen wszystkich slow, niemniej chcialbym to ujac maloprofesjonalnym "to jest kata, a ta z walka realna ma niewiele wspolnego".
Nieprawda. To wlasnie walka wolna w kendo ma niewiele wspolnego z rzeczywista walka na miecze. W kendo walczy sie shinai, czyli bambusowym kijem - lekkim i prostym. Kata wykonuje sie stepionymi katanami lub bokkenami.
shinra napisał/a:
Co do plazow jest jeszcze inna sprawa, ze zdarzac sie moglo, iz dochodzic do spotkan plaz-plaz bo wkoncu nie trudno do tego doprowadzic (mozna tez wziac ppod uwage blad "graczy"), niemniej w takich wypadkach twierdze ze mocno cierpialy oba miecze
Sorry, ale to jest kompletna bzdura.
Wez dwa noze kuchenne, zderz je plazami, z calej sily. A potem leciutko stuknij je o siebie ostrzami. Ktora z sytuacji zaowocowala wiekszymi zniszczeniami glowni?
shinra napisał/a:
Nie wiem co jest w eseju bo jest dosc dlugi, a ze moj angielski kuleje to tlumaczenie by mi zajelo troche czasu (jakbys podal odpowiedni fragment byloby mi latwiej cos powiedziec), ale biorac pod uwage praktyke, fizyke i logike, nadal jestem w stanie smialo ci zagwarantowac ze wszelkie proby blokowania plazem katany to chybiony pomysl i 100% nietechniczny, oczywiscie zawsze mozna stwierdzic, ze plaz moze takie bezposrednie trafienie przetrzymac, ale ja tam bym nie ryzykowal swojego ramienia (inna sprawa ze naszym nastepnym ruchem musialby byc sprint z miejsca walki )
Mhm... Zdaje sie, ze nie mowimy o tym samym. Jesli pozwolisz na "bezposrednie trafienie", z cala moca i pod odpowiednim katem, ostrza katany przeciwnika w plaz Twojego miecza, w dodatku mniej wiecej po srodku dlugosci klingi, a najlepiej przytrzymujac druga reka okolice sztychu - to tak, jest szansa, ze Twoja bron sie zlamie. Ale takie zachowanie byloby skrajnym idiotyzmem. Techniki defensywne kenjutsu zostaly tak opracowane, zeby NIGDY nie doszlo do takiej sytuacji.
shinra napisał/a:
Dla przykladu, ze takie uderzenie najczesciej sie konczy peknieciem, mozesz sobie popatrzec na eksponaty muzealne wykopane z ziemi - z latwoscia zauwarzysz ze sporo z nich jest pieknie "przedzielone" (oczywiscie mowie tu o katanach prawdziwych samurajow, bogaczy, itd a nie jakichs byle jak kutych dla zwerbowanych pospiesznie chlopow)
Najczesciej takie pekniecie/zlamanie nastepuje wtedy, gdy ktos, w ostatniej chwili, ratujac swoje zycie, blokuje ostrzem. To bardzo nietechniczne i zle, ale czasem konieczne. Drugi przypadek, w ktorym mogloby dojsc do zlamania katany, opisalem powyzej.
shinra napisał/a:
O samych technikach kendo tak naprawde wiem niewiele wiecej procz ogolnego zarysu (wiecej wspolnego mam z praktyka). Ale przytoczyc chce slowa (nie doslownie oczywiscie) faceta ktory uczy kendo i stwierdzil mi on iz to czego uczy teraz kendo to w wiekszosci techniki majace na celu uzytkownika praktycznego raczej oswoic z odpowiednimi zachowaniami/pomoc uzytkownikowi prawidlowo panowac nad mieczem w praktyce (nie wiem ile w tym prawdy i w sumie to mysle ze puki co to tylko czesciowo rozumiem co mial na mysli ), a i z tego co widzialem (z pozycji widza) to te techniki tak naprawde maja spore rozjazdy gdy sie wezmie do reki miecz juz ze stali.
/me wzdycha.
Jasne, ze techniki ciezkim, zakrzywionym mieczem wygladaja inaczej, niz te same techniki wykonywane lekkim i prostym bambusowym mieczem. W dodatku kendo zostalo odarte z wieeeeeeelu technik kenjutsu, ze wzgledu na fakt, ze to pierwsze jest sportem, a nie sztuka zabijania. Proponuje jednak, skoro masz kogos takiego (uczacego kendo), zapytac go ktora czescia shinai nalezy wykonywac bloki. O ile zaklad, ze odpowie: "plazem"?
shinra napisał/a:
Tu byc moze nadinterpretuje z racji mojego niedoboru kontaktu z techniczna strona kendo, wiec jak co smialo mnie mozecie pojechac, ale twierdze ze od kendo do realnego zastosowania katany jest spora odleglosc .
Oczywiscie, masz racje - powody podalem powyzej. Jednak jest to odleglosc 'w linii prostej', kilka krokow dalej na tej samej sciezce, a nie zupelnie odrebna umiejetnosc. Pokrywa sie wyczucie dystansu, uniki, prowadzenie miecza, technika ciecia (o ile cwiczona poprawnie, a nie 'pod zawody'). Brakuje dobywania miecza z pochwy, ciec na dowolna czesc ciala i elementow jujitsu.
shinra napisał/a:
ps. o co chodzi z tym : "dlugim mieczem", bede wdzieczny za wytlumaczenie ;)
Dlugi miecz odnosi sie do katany lub tachi, krotki do wakizashi lub kodachi. Roznica jest w dlugosci, jak same nazwy wskazuja, na wiki jest ladny opis.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-19, 23:00
lcf napisał/a:
Kata wykonuje sie stepionymi katanami lub bokkenami.
Tego to nie wiedzialem, ze kata robi sie zwyklymi, tyle ze stepionymi mieczami, w takim razie przyznaje slusznosc, ale i tak to wciaz nie umywa sie do walki realnej, gdzie sie dziala z pelna szybkoscia, sila, premedytacja i uzywajac wszelkich sztuczek.
lcf napisał/a:
Sorry, ale to jest kompletna bzdura.
Wez dwa noze kuchenne, zderz je plazami, z calej sily. A potem leciutko stuknij je o siebie ostrzami. Ktora z sytuacji zaowocowala wiekszymi zniszczeniami glowni?
Owszem, cala ta sytuacja jest kompletna bzdura, ale wciaz mozna uznac za mozliwa czy to przez przypadek czy na sile
Jednakze jesli chodzi o uszkodzenia, to katany w tym wypadku nie mozna porownywac do noza kuchennego, gdyz z przyczyn fizycznych (chocby takich ja dlugosc ostrza czy inny rodzaj uzytego metalu) jest poprostu nieprawidlowe.
Ale dla jasnosci powiem dlaczego napisalem, ze oba miecze by ucierpialy. Otuz biarac pod uwage taka sytacje, trzeba tez wziac pod uwage, ze "siekajacy" wlaza w to swoja sile, w takim wypadku katana mniej lub bardziej sie w pewien sposob "wygina" (mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi), i pomimo iz wraca zaraz na poprzednie miejsce to juz w tym momencie w niektorych miejscach mogly powstac malenkie uszkodzenia, ktore przy nastepnych uderzeniach beda sie powiekszac.
I tu odrazu nasowa sie analogicznie, ze jezeli w takim samym wypadku plaz otrzyma cios ostrze, to energia uderzenia skupi sie w jednym miejscu gdzie powstaje uszkodzenie (twardy metal zacznie w tym miejscu sie "rozdzielac" - zaczna powstawac mikropekniecia, ktore beda sie powiekszac pod wplywem wibracji z kazdego nastepnego uderzenia).
Jeszcze dla obrazowania przykladu: gdy uderzysz w kostke chodnikowa (dajmy na to) mlotkiem, to sie nie rozbije tylko powstana pekniecia, ktore znacznie oslabia jej strukture, i to przez nie mozliwe jest juz przy kolejnym uderzeniu rozwalenie/odkruszenie kawalka plyty nie sprezajac je przy tym za bardzo.
Tak to wyglada (bynajmniej wydaje mi sie ze tak dziala ten mechanizm biarac pod uwage strukture surowca) na chlopski rozum, ale nie znam sie gleboko na metalach, wiec jak co to prosze, aby Mad Max obalil moje pojmowanie tego dzialania.
A puki co proponuje chwilowo zawiesic dyskusie krecaca sie wokol niejasnosci wynikajacych ze struktury metalu do wyjasnienia (bede wdzieczny za ich uzyskanie), bo to ona kluczem do rozwiazania.
lcf napisał/a:
najlepiej przytrzymujac druga reka okolice sztychu - to tak, jest szansa, ze Twoja bron sie zlamie
Wtedy to jest juz zapuzno, bo takie podpieranie (ktore oprocz glupoty, jest niedopuszczalne) katany to proszenie sie o smierc.
lcf napisał/a:
Najczesciej takie pekniecie/zlamanie nastepuje wtedy, gdy ktos, w ostatniej chwili, ratujac swoje zycie, blokuje ostrzem. To bardzo nietechniczne i zle, ale czasem konieczne.
No i dziala to tez w druga strone, sam sobie odpowiedziales na pytanie.
//Moze i nietechnicznie, ale tak jak napisales czasem, a moze nawet czesto (nie tylko w ostatecznosci) zetkniecia ostrzy nie da sie poprostu uniknac.
lcf napisał/a:
Proponuje jednak, skoro masz kogos takiego (uczacego kendo), zapytac go ktora czescia shinai nalezy wykonywac bloki. O ile zaklad, ze odpowie: "plazem"?
To mojego trenera dlugoletni "przyjaciel od szklanki" wiec widuje go co jakis czas i zebys wiedzial, ze z ciekawaosci sie spytam (zaintrygowalo mnie to)
lcf napisał/a:
Dlugi miecz odnosi sie do katany lub tachi, krotki do wakizashi lub kodachi.
Juz mi trener powedzial, ale dzieki za info.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Ostatnio zmieniony przez shinra 2009-02-20, 01:15, w całości zmieniany 1 raz
Tego to nie wiedzialem, ze kata robi sie zwyklymi, tyle ze stepionymi mieczami, w takim razie przyznaje slusznosc, ale i tak to wciaz nie umywa sie do walki realnej, gdzie sie dziala z pelna szybkoscia, sila, premedytacja i uzywajac wszelkich sztuczek.
Postaram sie ujac to mozliwie jasno: nie jestem zwolennikiem form. W wiekszosci sztuk walki kata mnie irytuja i nudza. Moge to powiedziec, bo jak do tej pory poznalem ich chyba ponad setke - jasne, niektore formy maja ciekawe, powiedzialbym: blyskotliwe, momenty. Inne sa trudne, a wiekszosc kompletnie nierealna - to z kolei moge powiedziec, bo swoja ilosc sparingow tez przezylem.
Nie jestem zwolennikiem form, dlatego nie zarzuce Cie stekiem przeklenstw, jak uczynilby* kazdy oddany swojej sztuce karateka shotokan czy inny adept kung fu. Postaraj sie wczuc na chwile w psychike takiego czlowieka: conajmniej 35% treningow to nauka i doskonalenie form, sensei na kazdych zajeciach wbija mu do glowy, ze kata to esencja sztuki, ze trzeba je wykonywac z maksymalna sila, szybkoscia, z glosnym kiai (conajmniej dwukrotnym), wizualizowac sobie w trakcie wykonania interpretacje, etc. I Ty mowisz takiemu czlowiekowi, ze "w kata nie dziala sie z pelna szybkoscia, sila, premedytacja"...
Zgadzam sie, ze kata raczej mizernie oddaje rzeczywista walke. Ale powyzsze Twoje twierdzenie jest dla wszystkich trenujacych formy obrazliwe. Ot, pomyslalem sobie, ze zwroce Ci na to uwage; mam nadzieje, ze sie nie obrazisz.
shinra napisał/a:
Jednakze jesli chodzi o uszkodzenia, to katany w tym wypadku nie mozna porownywac do noza kuchennego, gdyz z przyczyn fizycznych (chocby takich ja dlugosc ostrza czy inny rodzaj uzytego metalu) jest poprostu nieprawidlowe.
Pokaz mi CHOCBY JEDNO ostrze, ktore w zetknieciu z innym ostrzem - konkretnie: krawedz tnaca zetknieta z inna krawedzia tnaca - sie NIE WYSZCZERBI. Oczywiscie zakladajac, ze stal uzyta do wyrobu obu ostrzy jest podobnej jakosci: sam mam sebenze, ktora bez problemu przerabuje sie przez scyzoryk z bazaru.
shinra napisał/a:
Ale dla jasnosci powiem dlaczego napisalem, ze oba miecze by ucierpialy. Otuz biarac pod uwage taka sytacje, trzeba tez wziac pod uwage, ze "siekajacy" wlaza w to swoja sile, w takim wypadku katana mniej lub bardziej sie w pewien sposob "wygina" (mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi), i pomimo iz wraca zaraz na poprzednie miejsce to juz w tym momencie w niektorych miejscach mogly powstac malenkie uszkodzenia, ktore przy nastepnych uderzeniach beda sie powiekszac.
Odnosze wrazenie, ze nie wladales nigdy katana w miare dobrej jakosci. Przypomne: krawedz tnaca katany ma inne wlasciwosci fizyczne, niz plazy i grzbiet. Wynika to z faktu, ze w procesie hartowania kowal pokrywal krawedz tnaca i jej bezposrednie okolice cienka, a reszte miecza gruba warstwa glinki. W ten sposob stal hartowala sie nierownomiernie, przy krawedzi stajac sie twarda i krucha, poza nia natomiast MIEKKA i ELASTYCZNA. Jestem pewien, ze ktos to juz w tym watku napisal.
Malenkie uszkodzenia, o ktorych piszesz, sa bardziej prawdopodobne w bezposrednim sasiedztwie krawedzi tnacej, a mniej poza nia. Wynika to z praw fizyki... Czy nie tak?
shinra napisał/a:
I tu odrazu nasowa sie analogicznie, ze jezeli w takim samym wypadku plaz otrzyma cios ostrze, to energia uderzenia skupi sie w jednym miejscu gdzie powstaje uszkodzenie (twardy metal zacznie w tym miejscu sie "rozdzielac" - zaczna powstawac mikropekniecia, ktore beda sie powiekszac pod wplywem wibracji z kazdego nastepnego uderzenia).
Swietnie... Odpowiedz mi prosze: a w ilu miejscach skupi sie energia przy uderzeniu ostrzem w ostrze? Zapytam inaczej: kiedy CISNIENIE wywierane na miecz bedzie wieksze: przy mniejszej powierzchni zetkniecia, czy przy wiekszej? Cisnienie to sila przez powierzchnie, ale to najpewniej wiesz. Teraz wypada wyciagnac wnioski.
shinra napisał/a:
Tak to wyglada (bynajmniej /*sorry, ale robisz to nalogowo: raczej 'przynajmniej', porownaj tu i tu */ wydaje mi sie ze tak dziala ten mechanizm biarac pod uwage strukture surowca) na chlopski rozum, ale nie znam sie gleboko na metalach, wiec jak co to prosze, aby Mad Max obalil moje pojmowanie tego dzialania.
Problem polega na tym, ze imc MadMax wydaje sie popierac Twoja teorie. Zeby byc uczciwym wobec siebie samego musze powiedziec: jestescie Panowie w bledzie. W kenjutsu krawedzi tnacej glowni uzywa sie wylacznie do ciecia.
shinra napisał/a:
No i dziala to tez w druga strone, sam sobie odpowiedziales na pytanie.
//Moze i nietechnicznie, ale tak jak napisales czasem, a moze nawet czesto (nie tylko w ostatecznosci) zetkniecia ostrzy nie da sie poprostu uniknac.
Na Twoja korzysc przemawia fakt, ze nigdy nie twierdziles, ze wiesz wiele na temat kenjutsu. Jako minus ujalbym oczywista nieprawde, ze wiesz cokolwiek, zwlaszcza od strony praktycznej.
shinra napisał/a:
To mojego trenera dlugoletni "przyjaciel od szklanki" wiec widuje go co jakis czas i zebys wiedzial, ze z ciekawaosci sie spytam (zaintrygowalo mnie to)
Powtorze pytanie: o ile zaklad? Mozesz mi wisiec piwo, jesli Ci to nie przeszkadza
Pozdrawiam.
*) A moze i nie uczynilby. W koncu te sztuki ucza rowniez samokontroli. Niemniej z cala pewnoscia poczulby sie urazony.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-20, 01:16
lcf napisał/a:
mam nadzieje, ze sie nie obrazisz
Oczywiscie ze nie. Sam uwazam kata za bardzo wazny element, niemniej wciaz jest to tylko samodzielny trening, ktory oddzielam gruba krecha od praktyki nabywania praktyki cwiczac na zasadach realnycg czy tez sparingu.
lcf napisał/a:
I Ty mowisz takiemu czlowiekowi, ze "w kata nie dziala sie z pelna szybkoscia, sila, premedytacja"...
Mozesz mnie w tym momencie nazwac ignorantem, ale moja odpowiedz brzmi: oczywiscie.
lcf napisał/a:
Pokaz mi CHOCBY JEDNO ostrze, ktore w zetknieciu z innym ostrzem - konkretnie: krawedz tnaca zetknieta z inna krawedzia tnaca - sie NIE WYSZCZERBI.
Wcale nie zaprzeczalem faktowi wyszcerbiania ostrza, tylko napisalem ze porownywanie katany i noza do chleba jest rzecza niewlasciwa.
lcf napisał/a:
Odnosze wrazenie, ze nie wladales nigdy katana w miare dobrej jakosci.
Bardzo dobrej jakosci to ma moj trener, ale oprocz parokrotnego pomachania w powietrzu to praktycznie nie da mi sie dotknac do jego Zantetsuken'a . Tak do uzytku mamy tylko jeden, co do jakosci jego mysle ze jest poprostu srednia, ale trzeba tez wziac pod uwage ze jest troche "schodzony" (nie mniej podkreslam z niezaczolem, jeszcze regularnego treningu katana procz paru rzeczy ktore czasem mnie zaciekawily, badz nauczylem sie ich z inny powodow, gdyz poprostu jest jeszcze dla mnie za wczesnie). Wiem jak nastepuje kucie miecza w teorii, ale tak jak powedzialem odkladam ten fragment rozmowy do poznania opinni osob siedzacych w tym duzo glebiej niz ja, bo sprawa znowu sprowadza sie do stali, a chyba najwiecej moga powiedziec ci co potrafia je wykuwac.
lcf napisał/a:
Odpowiedz mi prosze: a w ilu miejscach skupi sie energia przy uderzeniu ostrzem w ostrze?
ODpowiedz jest oczywista, lecz pytanie nieadekwatne, gdyz ja napisalem do porownania miedzy zderzeniem plaz-plaz i ostrze-plaz, aby mniej wiecej zobrazowac moj sposob pojmowania jak powstaja tutaj i tu znowu schodzi sie do tematu stali wiec jak wyzej chwilowo zawieszam bo stal to nie moja dzialka.
lcf napisał/a:
W kenjutsu krawedzi tnacej glowni uzywa sie wylacznie do ciecia.
Sorka ale czegos tu nieogarniam. Oczywistym chyba ze jak cos ma "krawedz tnaca" to jej przeznaczeniem jest ciecie co sugeruje z reszta nazwa
lcf napisał/a:
Mozesz mi wisiec piwo, jesli Ci to nie przeszkadza
Dobra, jak co wysle poczta ;)
Chyba nic nie pokrecilem, jak co za wszelkie bledy sorka(niemowiac juz o doborze slow), ale jestem zmeczony - korekty jutro ;)
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2009-02-20, 23:12
Niestety chodziło mi o puszki Z piwem...wiem marnotrawstwo, ale jakie efekty
Teraz troszeczkę teorii cięć jeśli chodzi o moją wiedzę. Ciecie jest cięcie, mnie jest wszystko jedno czy mam w ręce katanę czy miecz europejski, czy szable. Jedynym elementem wspólnym jest cięcie właśnie samym sztychem, katanę i szablę łączy to że cięcie można wykonać całą długością ostrza, i technika ta czy inna, sposób trzymania, cięcie jest cięcie żadnej filozofii tu nie ma, ma nieść ze sobą określony efekt. Fakt jednak że cięcie jest często mylone z "rąbaniem", które wykonuje się środkową częścią miecza europejskiego, i można je też wykonać kataną i szablą z równym powodzeniem.
Porównywanie kendo do szermierki bojowej to tak jakby porównać misia koralgola do niedźwiedzia grizzli...kendo to sztuka, ale czy adept kendo ma szansę z adeptem kenjutsu??śmiem wątpić, zakładając że są na podobnym poziomie doświadczenia sparingowego i technicznego. Podobnie jak szermierz sportowy ma marne szanse z szermierzem "historyczny"zakładając że są na podobnym poziomie wyszkolenia. Oczywiście w grę wchodzą takie elementy jak szybkość i masę innych, ale szermierka to nie sport, to sztuka zabijania, mniej lub bardziej wyrafinowana, i temu to służy.
A jeśli ktoś ma ochotę sprawdzić jak się powinno ciąć to wykorzystajcie swoje techniki na tuszy wiepszowej, ostrze które wejdzie głębiej była wprowadzone z większą siłą, nie lepszą techniką.
I jeszcze raz życzę szczęścia w robieniu zastaw jakichkolwiek płazem jakiejkolwiek broni...idiotyzm, i jak ktoś mi mówi że się da to chyba żelaza nie złamał w ten sposób.
Ja osobiście miałem piękną szablę, ślicznie się wyginała, w kąt większy niż 90 stopni, można nią było zcinać drzewka o ok 5cm średnicy, co z tego jak wystarczyło jedno nie uważne uderzenie własnie w płaz i po szabli, poszła na dwoje...Teoria zawsze jest piękna, a 3/4 technik praktycznie nie mają zastosowania.
Icf, nie umniejszam twoich kompetencji czy wiedzy, jestem uczniem, pokornym sługą dawnych mistrzów, i dla szacunku dla nich uczmy się, ćwiczmy, i sprawdzajmy techniki w praktyce, jeśli się da to na ludziach, a tego co się nie da to chociaż na świniach ale trenujmy dążąc do doskonałości
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach