Chciałem żeby Carwin oklepał mu jadaczkę i był tego bliski ale sedzia miał mocne nerwy i cierpliwie obserwował wzdrygi Lesnara jak był niemiłosiernie oklepywany. A to że Shane w II rundzie nie pokazał już nic, nawet jednego celnego ciosu to sytuacja się troche odwróciła. No cóż, przynajmniej Carwin zawalczył po raz pierwszy na dystansie dłuższym niż 1 runda
A co do reszty gali - walki Soszyńskiego z Bonnarem i Lebena z Akiyamą zajebiste. Zresztą nie przypadkiem uznane walkami wieczoru. Aż się miło ogladało.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach