Wysłany: 2007-07-10, 09:52 Kiedyś było inaczej... czy aby na pewno?
Niezależnie od szerokości geograficznej, niezależnie od okresu historycznego… wszędzie gdzie rodziły się imperia, gdzie powstawały dynastie, wszędzie gdzie rozwijała się kultura, sztuka, szeroko pojęta działalności ludzka...wszędzie tam możemy odnaleźć ślady Sztuk Walki. Były one nieodłączną częścią każdego mocarstwa, a w niektórych regionach stały się wręcz nieodłączną częścią kultury!
Pojawienie się sztuk walki (głównie w celach obronno-wojennych) spowodowało inne zjawisko – pojawianie się turniejów mających wyłonić najlepszego wojownika. Pankration w Grecji, Lei Tai w Chinach, Vajramushti w Indiach, czy w końcu Vale Tudo w Brazylii. Wydarzenia te stały się tak popularne, iż po jakimś czasie turnieje walk wręcz z typowo wojskowych, stały się wydarzeniami kulturalnymi mającymi charakter otwarty, i zaczęły gromadzić ogromna rzeszę zainteresowanych.
Antyczny Pankration został dołączony do programu igrzysk olimpijskich, mało tego! Są przesłanki, że był on jedną z najbardziej popularnych dyscyplin olimpijskich! Krwawe walki gladiatorów, brutalne walki w Chinach czy Indiach…zawsze emanowały przemocą, zawsze też przyciągały tłumy! Niezależnie od kontynentu, ludzie zawsze kochali oglądać brutalne starcia - im brutalniejsze tym lepsze…(!)…a świadczą o tym min „zasady” (a raczej ich brak) poszczególnych dyscyplin -> w Pankrationie (połączenie Greckiego Boksu i Zapasów) nie wolno było uderzać oczu przeciwnika, oraz gryźć…jednak w krótkim czasie zaczęto walczyć z rękami owiniętymi garbowaną skórą, która za zadanie miała chronić dłonie zawodnika (tak, dobrze czytacie…dłonie, nie twarz…blizny i zranienia były powodem do dumy!) oraz zadawać większe rany przeciwnikowi. W Indyjskim Vajramushti również walczono w czymś w rodzaju kastetu na prawej ręce z tym, ze cała „formuła” bardziej zbliżona była do Grapplingu (z niszczącym Ground & Pound)…
…z kolei w Lei Tai często walczono z bronią, na kolistych platformach wokół których zazwyczaj powbijane były zaostrzone pale (wypadnięcie poza obszar walki kończyło się śmiercią)…bardziej współczesne nam Vale Tudo, nie obfituje może w aż tak drastyczne „środki”, jednak ilość zasad ograniczających zawodników właściwie nie różni się od tych ze starożytnej Grecji (zakaz atakowania oczu, krocza, zakaz gryzienia).
Oprócz zbliżonych zasad, jest jeszcze jedna rzecz która łączy wyżej wymienione zjawiska. Zwycięzca zawsze stawał się idolem tłumu. Zyskiwał sławę, popularność, a często bogactwo, czy nawet wolność (w przypadku walk niewolników). Zawsze był rozpoznawany, darzony ogromnym szacunkiem! Dioxippus, zwyciężając w kilku olimpiadach i pokonując gołymi rękoma uzbrojonego przeciwnika zyskał wieczną sławę (ponoć przyjaźnił się z samym Alexandrem Macedońskim)…Zhang Fei został zapamiętany jako nieustraszony wojownik, który często kończył walki zrzucając przeciwnika poza pole walki (Lei Tai). Widzowie zawsze (nawet w bardziej nam współczesnych czasach) cenili swych mistrzów, o których często pisano wiersze i snuto legendy. Średniowieczny samuraj Musashi Miyamoto ponoć zabił około 600 wrogów (podczas wszystkich bitew) nie przegrywając przy tym ani raz, a pierwsze zwycięstwo odniósł mając zaledwie 13 lat! Ktoś powie, że dawniej wierzono „w bajki”…może…ale czy dziś jest inaczej? Nie sądzę, i wskazuje jednocześnie na „legendarny” już rekord wybitnego (niewątpliwie) grapplera i zawodnika Vale Tudo – Rickson’a Gracie -> który rzekomo stoczył ponad 500 walk, nie przegrywając żadnej i będąc niezwyciężonym od 18-go roku życia…
Jak widzimy ludzie na przestrzeni wieków nie zmieniają się tak bardzo, jak mogło by się wydawać…tak samo jak dawniej Japończycy zachwycali się niesamowitym Judoką - Shiro Saigo i jego „górską burzą” (rzut Yama-Arashi), tak samo niedawno zachwycaliśmy się Żelaznym Mike’iem i jego nokautującym ciosem, czy passą zwycięstw Alexandra Karelina w Zapasach, czy Pawła Nastuli w Judo.
I dokładnie w ten sam sposób adaptujemy dawne widowiska, dopasowujemy je do współczesności, pokazujemy w najwyższych standardach i…
…otrzymujemy odpowiednik dawnego Pankration czy też Lei Tai (nieważne) - odpowiednik przystosowany do naszych czasów, jednak wywołujący te same emocje co jego „przodkowie”…
hmm chyba wiadomo ze od nawcześniejszych czasów istniała rywalizacja pomiedzy ludzmi np powołując sie na biblie kail i abel kturyś chciał pokazac kto jest lepszy no i wyeliminował potencjalne zagrożenie teraz też sie tak robia ale mniej drastycznymi środkami
Bardzo ciekawy artykul. Tylko potwierdza, ze zawsze bylismy rywalizujacym gatunkiem. Swoja droga to niewatpliwie wzbudzajacy najwiekszy respekt sposob na zyskanie niesmiertelnosci.
Czyli kompletnie oddzielna sztuka z masa rzeczy nie mających nic wspólnego ani z boksem, ani z zapasami takich jak kopnięcia, walka w parterze, niskie ciosy na korpus, dźwignie i duszenia, uderzanie w parterze, etc.
sam nie wiedzialem,dopiero Boruta mi powiedział.dzięki ,że jest taki ktos jak Boruta.podobnie z pierwsza walką vale tudo/mma w Polsce .jeszcze raz dzięki Paweł. szacun.
W artykule zabrakło turniejów rycerskich. A szkoda to inne ciekawe zjawisko gdyż to właśnie turnieje rycerskie miały swój udział w wyścigu zbrojeń (wszyscy wiemy jak kończyli wybitni indywidualiści gladiatorzy w konfrontacji z legionistami Rzymu). Mianowicie podczas turniejów rycerskich powstał nowy typ zbroi, który był lżejszy a zarazem wytrzymalszy na uderzenia broni białej. To przyczyniło się zatem w sposób dość istotny do powstania zbroi husarskiej.
Tycho napisał/a:
z kolei w Lei Tai często walczono z bronią, na kolistych platformach wokół których zazwyczaj powbijane były zaostrzone pale (wypadnięcie poza obszar walki kończyło się śmiercią)
Można także wspomnieć o polskich harcownikach (ludziach którzy przed bitwą pojedynkowali się żołnierzami wrogiej armii konno dla poprawy morale- uwaga Polacy przewyższali tym elementem nawet Turków czy Tatarów), to oni byli często bohaterami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach