Dzięki, ale w żadnym mi nie pasują godziny (w piątek siedzę do 18:10 w budzie, w normalne dni mam do 14:35 więc musiałbym zostawać 2-4 godziny u kogoś).
Września mi nie pasuje (bo bym musiał mieć miesięczny, to raz. Dwa zupełnie nie po drodze niestety).
Czyli zostaje mi na razie to karate (kto wie, jak za 2 lata prawo jazdy się zda to wtedy pomyślę o czymś typowo do MMA). Dzięki za poświęcony czas i porady. :)
EDIT.
Do "Strefy Walki" mam z Garbar (dokąd dojeżdżam) żabi skok, więc jak już załapię jakieś podstawy w sztukach walki to pewnie tam się wybiorę na BJJ ("prawie" jak Machida- Shotokan+BJJ, hehe). :)
Bo na razie mi nie pasują godziny, zobaczę jaki będę miał plan na drugi semestr/następny rok.
Zresztą- wolałbym zacząć od "stójki" i chociaż jakieś "podstawy podstaw" załapać.
Znajdź jakąś fajną czytelnię i tam siedź po 2-4 godziny dziennie czekając na trening, odrobisz lekcje, pouczysz się - na pewno szkoła wtedy na twoich treningach nie ucierpi.
No i DrunkenMaster, zarzucił prostym,ale dobrym pomysłem nie wiem do jakiej szkoły chodzisz ale przez ten czas który czekałbyś na trening spokojnie się nauczysz do lekcji na drugi dzień. Ja się uczę 2h dziennie i w między czasie gapie się w sufit,przysypiam robię pompki,chodzę po domu a nie zapowiada się żebym nie zdał
To bardzo dobry pomysł,ponieważ wtedy nikt nie będzie miał do Ciebie pretensji o to,że trenujesz i zawalasz szkołe. Masz 2 godziny wolnego,więc odrób lekcje,przygotuj się na następny dzień. To dobry pomysł.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach