Jeśli chcesz mić jakieś sznse na ulicy to musisz być fejterem 'kompletnym', czyli mić w równym stopniu opanowaną stójke+parter. I taką walke kończyć jak najszybciej i się w jeszcze szybszym tępie się oddalić, bo jak mówi mądra sentencja:
„Wyzwany nawet przez jednego wroga, pozostawaj czujny, bo zawsze jesteś okrążony przez wielu nieprzyjaciół.”
Po 1 to jest dużo ludzi takich jak ty SOF,naoglądają sie filmów typu may thai i myslą że potrenował z roczek albo 2 i już wielki kozak na treningach,albo pooglądał walki w klatkach i już to dla niego jest najlepszy styl...żeby mówić takie rzeczy jak np''ten styl sie nie nadaje na ulice''to mysle że najpierw trzeba pochodzić troche na treningi właśnie tego stylu..Bo np formuła zawodów w kyokushin jest określona ścisłymi zasadami oszczędzającymi zdrowie...ale treningi wyglądają wogole inaczej,wielokrotnie powtarzane są rzuty obalenia,jak sama nazwa mówi kyokushin i pochodne od tej sztuki style jak daido juku,są jednymi z najtwardszych sztuk walki...a to że na zawodach biją sie by nie nabroić sobie w zdrowiu to jest tylko zabezpieczenie...podam przykład z may thai wiadomym jest że na treningach uczysz sie bicia łokciem,ale dlaczego w niewielu formułach may thai możesz to wykorzystać na zawodach?chodzi o demolke twarzy jaką bedzie miał zawodnik po 5 łokciach,..czy o kaprys sędziego?odpowiedz sobie sam na to pytanie...
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2007-10-28, 14:02
Moj trener mowi ze sparing w karate to wymysl ostatnich czasow, a co do cwiczenia techniki z partnerem to sie uczysz w ten sposob, ze ciosy zadajesz z max sila, ale np. reke zatrzymujesz 1-2 cm przed jego nosem tak by go nie uszkodzic (bardzo trudne, ale sie cierpliwie ucze) i ztego co wiem tak bylo od poczatku, bo samo karate powstalo jako technika utrzymywania ciala w doskonalym stanie.
Fakt wole sparowac z zadawaniem ciosow, chocby dlatego zeby sie przyzwyczaic do bulu, ale mimo to uwazam ze ta technika z zatrzymywaniem ciosow jest dobra bo uczy samokontroli i opanowanie.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
uczony10 pisze się muay thai . Samemu osobiście nie zdażyło mi się widzieć walki MT, w której zabronione byłyby ciosy łokciami, a fakt faktem ciężko jest wymierzyć 5 łokci zanim przeciwnik padnie na ziemię - osobiście widziałem rekordzistę, który wytrzymał 3, ale tylko dlatego, że był przyparty do bandy, a sędzia nie zdążył zareagować (koniec końców ofiara wylądowała na noszach z galaretą zamiast twarzy). Owszem to jest groźne, ale w końcu większość technik ma na celu nauczenie, jak robić krzywdę.
Co do karate, to nic nie mogę powiedzieć, ponieważ nie ćwiczyłem tego, ani zanadto mnie nie interesuje (sądzę, że to przez te stereotypy wyrobione na tandetnych filmach), aczkolwiek wydaje mi się, że zatrzymywanie ataku tuż przed uderzeniem ma 2 wady:
- kończyny nie przyzwyczajają się do nacisku, w związku z czym w razie potrzeby normalne uderzenie wykonane z pełną siłą może się okazać również bardzo bolesne dla nas
- grozi to wyrobieniem złych nawyków. Człowiek który na treningach cały czas zatrzymuje ciosy tuż przed trafieniem, może potem wyrobić sobie przyzwyczajenie, aby nie dokładać siły w momencie zetknięcia kończyny z ciałem przeciwnika (podczas gdy np. mnie na muay thai uczy się, aby po trafieniu ofiary kontynuować uderzenie, tak jakby celowało się w punkt wewnątrz ciała, co owocuje silniejszymi ciosami).
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2007-10-28, 15:13
Horus napisał/a:
grozi to wyrobieniem złych nawyków. Człowiek który na treningach cały czas zatrzymuje ciosy tuż przed trafieniem, może potem wyrobić sobie przyzwyczajenie, aby nie dokładać siły w momencie zetknięcia kończyny z ciałem przeciwnika
Napisałem że ciosy zatrzymujesz przed celem ale wyprowadzasz je z maksymalna sila i wcale nie przestajesz dalej nacierac. (tak wlasnie cwicze samokontrole)
Horus napisał/a:
kończyny nie przyzwyczajają się do nacisku, w związku z czym w razie potrzeby normalne uderzenie wykonane z pełną siłą może się okazać również bardzo bolesne dla nas
Co do bulu to uzywam takich przyzadow jak makiwara, zawieszony pieniek do kopniec. Napisalem też że wole sparowac z zadawaniem ciosow bo przyzwyczajam sie do bulu.
Ja też nie trenuje karate (tylko), lecz mieszanki, ale takie rzeczy sie poprostu przydaja.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Ja trenuje Oyama Karate jakies 1,5 roku, ale to nie kest tak ze pochodzilem chwile i cwaniakuje, przez ten czas nie biłam sie ani razyu na full, a w karieze stoczyłę moze 5 walk, ale takich kruciutkich. mam kumpla ktury trenuje kyokushin około o,5 roku i leją sie na kazdym treningu, i jak gadam z nim, albo widze jak wykonuje ruzne tedchniki to pozostawia to wiele do rzyczenia. zgadzam sie z przedmuwcmi sparingi na full zwłąszcza z małym starzem treningowym wychodzą na minus.
NIE MYLCIE RUZNYCH STYLI KARATE Z TRADYCYJNYM tam udezen nie ma w partnera, to jest takie tylko "udawanie" ale np. w Oyamie normalnie sie obrywa, mimo ze nie miałęm sparingow, to nieraz taki obity wychodzilem z treningow ze do domu mie szło dopełznąc, bo trening ne polega na sparingach, tylko na uczeniu sie czegos noewgo.
a to czy karate nadaje sie na ulice, to zalezy od 2 osub, od trenera, i od ucznia, bo jesli trener zmieniea sie co roku to mija sie z celem, przygotowanie zawodnika to długi proces, a dowodem ze dobrze przygotowany karateka jest groźny jesk Andy Hug [*]a jesli ktos mowi ze muay thai takie dobre jest to niech poruwna karate i muay thay, na treningach ucze sie zaruwno uderzen kolanami, jak i łokciami, tylko to nie jest w walce urzywane, bo sieje to ogromne spustoszenia w głowie. posłuchajcie czasem wywiadu z jakims bokserem, oni mowia za przeproszeniam jak jakies niedorozwiniete przy**** owszem nie wszystcy ale takijch jest bardzo duzo, a oni obruwają tylko piąchami po głwwie, a jak by do tego dołozyli łokcie i kolana to nie iwme czy długo nadaawali sie do walki.
Przyczepic sie mozna tylko do tego ze karateka nie jest oswojony z uderzeniami w głowe, ale jesli by tak sie zastanowic, to jakiego stylu by sie nie trenowało, na ulicy jesli straciswz na początku inicjatywe walki, to jestes na spalonej pozycji, masz szanse ale duzo mniejsze, wiec jesli nie skonczysz walki po paru uderzeniach to tak czy siak moze być niewesoło, ktos nawet to ładnie napisał jesli wyzywa cie 1 wrug, to i tak masz do okołą mnustwo nie przyjaciuł, wiec jesli ktos chce stosować dzwignie na ulicy to krzyż na droge, wystarczy ze podejdzie jeden i zacznie "pomagać koledze".
wiec na skutecznosć danej sztuki walki nie wpływają tylko stereotypy, kazdy sport walki jest bardzo grożny na swuj sposób.
_________________ Prezpraszam za ortografy, ale wiecie, dyslekcja...
Nie będę negował wszystkiego co napisałeś ale wtrącę swoje trzy grosze:
rafal_oyama napisał/a:
a to czy karate nadaje sie na ulice, to zalezy od 2 osub, od trenera, i od ucznia, bo jesli trener zmieniea sie co roku to mija sie z celem, przygotowanie zawodnika to długi proces, a dowodem ze dobrze przygotowany karateka jest groźny jesk Andy Hug [*]a jesli ktos mowi ze muay thai takie dobre jest to niech poruwna karate i muay thay, na treningach ucze sie zaruwno uderzen kolanami, jak i łokciami, tylko to nie jest w walce urzywane, bo sieje to ogromne spustoszenia w głowie. posłuchajcie czasem wywiadu z jakims bokserem, oni mowia za przeproszeniam jak jakies niedorozwiniete przy**** owszem nie wszystcy ale takijch jest bardzo duzo, a oni obruwają tylko piąchami po głwwie, a jak by do tego dołozyli łokcie i kolana to nie iwme czy długo nadaawali sie do walki.
Wbrew pozorom poszerzenie możliwych do wykorzystania naturalnych broni sprawia, że ilość urazów głowy w MT jest znacznie mniejsza niż w tradycyjnym boksie. W tajskim boksie większość urazów dotyczy nóg (dość często ponad 50% wszystkich uszkodzeń), dopiero na drugim miejscu (w zależności od tego, jak kto walczy) można postawić obrażenia korpusu lub głowy. W zwykłym boksie uszkodzenia głowy to lekko licząc 2/3 wszystkich urazów, więc różnica jest zauważalna. Na różnicę tę wpływa również fakt, że większość zawodników MT walczy w kategoriach do 70 kg, podczas gdy znani bokserzy to osoby o wadze powyżej 90 kg. O ile wytrzymałość nerwów i kości tych osób jest dość podobna, o tyle siła uderzeń już nie do końca .
Co do tego jak się ma uczenie czegoś, czego się nie wykorzystuje w walce, wspominałem o tym już dawniej. Jeżeli nie potrafisz czegoś wykorzystać w prawdziwej walce (a nie mogąc tego przetestować podczas starć nigdy nie będziesz miał pewności, możliwe że nawet nie wpadniesz na takie rozwiązanie), to nauka tego "na sucho" niewiele ci da.
Sam z kolei przyczepię się do trenerów "tradycjonalistów", którzy kopią swoich uczniów, obijają ich kijami lub każą im "utwardzać" kości na kamieniach i podobnych sprzętach. Takie metody nauczania miały ograniczoną skuteczność w czasach, kiedy psy dupami szczekały. Nie twierdzę, że wszyscy mistrzowie karate tacy są, ale przypały się zdarzają.
rafal_oyama a co do ciebie, to proszę, żebyś korzystał ze słownika. Wtedy dużo łatwiej coś przeczytać i uchwycić czyjąś myśl.
Ostatnio zmieniony przez Horus 2008-07-11, 16:47, w całości zmieniany 2 razy
Gawlo Pomógł: 4 razy Wiek: 21 Dołączył: 11 Gru 2007 Posty: 172 Skąd: Z Domu
Wysłany: 2008-07-11, 16:46
rafal_oyama, osobiscie nic do Ciebie nie mam ale pocwicz ortografie bo masakra
Po drugie - co do "full contactu" w kyokushin należy wyraźnie podkreślić, że to się tylko tak nazywa, a dopuszczone są stosunkowo bezpieczne techniki.
Zatrzymywanie pięści przed ciałem przeciwnika - wydaje mi się idiotyzmem. Po pierwsze - złe przyzwyczajenia. Po drugie - nie zawsze wyjdzie, kiedyś kolesie z naszej sekcji na publicznym pokazie robili jakieś obalenia z dobiciami. Kumpel źle wycyrklował i zajebał leżącemu plombę w mordę
Zatrzymywanie pięści przed ciałem przeciwnika - wydaje mi się idiotyzmem
Kiedy trenowalem ju jitsu trener zawsze powtarzal ze lepiej zebym uderzla lzej, ale nie wychamowywal przed przeciwnikiem, oberwie szybciej sie nauczy, a to powowduje wyrabianie zlych nawykow, ze w walce moza sie zawachac podswiadomie i to juz jest wielki blad i mozna przegrac, jasne samokontrola moim zdaiem super sprawa, ale jednak sklaniam sie zeby udezyc, lzej ale udezyc.
na ulicy karate może się przydać, nawet bardzo ale prawda jest taka że najważniejsze są pierwsze 2-3 sekundy.. i żadne triki i czary nie pomogą, a zdrowia i życia nie wrócisz.
Najprostsze techniki są najbardziej skuteczne ..a ewentualnie dobrze jest wytrenować sobie srpint
Trenuje kyoka prawie 2 lata na ulicy dużo razy uratowało mi to skórę chociażby zwykły locking i w nogi mało miałem sytuacji w których musiałem uciekać ten styl karate jest bardzo przydatny ja mam w klubie taki bonus bo nasz trener też box trenował a jak wiadomo najważniejsza na ulicy jest garda więc polecam karate z takim bonusem albo box bo na ulicy masz zazwyczaj nie wygodne spodnie i często walczy się samymi rękami jestem nowy jak pisze bezsensu upomnijcie mnie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach