hahaha znowu ściemniasz i się wymigujeszXD w sumie to nie jest offtop bo w pewnym sensie rozmawiamy na temat ,,Niezdecydowany szuka rady" ale to już inni niezdecydowany nie ten sam co założyciel tematu xD
_________________ Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać. Ale musisz być gotowy na ciosy
hahaha znowu ściemniasz i się wymigujeszXD w sumie to nie jest offtop bo w pewnym sensie rozmawiamy na temat ,,Niezdecydowany szuka rady" ale to już inni niezdecydowany nie ten sam co założyciel tematu xD
w sumie, to fakt, mały off.
Może szukam dziury w całym? Nie, od początku mówiłem, że dojazd, to najgorsza rzecz u mnie
Z tą capoeirą i tym 'jak się obronisz na ulicy' to jest kwestia Twojego własnego podejścia, bo żeby obronić się na ulicy przed pojedynczym zawodnikiem, wystarczy kopać na wysokość głowy mocno i technicznie < robiąc szpagat i umiejąc podstawy capoeira albo stylów kickboxersko podobnych na ulice jesteś 'dobry' >, jeśli chodzi o trzech i więcej przeciwników, nie ma stylu, którym byś się obronił, chyba, że nosisz za paskiem pistolet ( albo ta 'trójka' to najzwyklejsze cioty, bez urazy dla ciot ). Co do stylów walki, to koledzy wyżej powiedzieli Ci co najlepiej trenować pod mma, a nie co najlepiej trenować dla siebie. Wspomniałeś CAPOEIRA i tu Cię popieram, trenuję od roku Capo, na boku dorabiam taekwondo w sekcji tiger i nie czuję się słabo. Kwestia zaparcia, jeśli się wkręcisz, to i po roku będziesz umiał się obronić, ale jeśli będzie to coś w stylu 'a pójde sobie, nie mam co robić, a jutro nie pójde, bo mie sie nie kce...' to zapomnij. Gdzieś u góry widziałem, że gość odsyłał Cię do Wing Chun - szanuję praktykujących kung fu, ale na to trzeba mieć cierpliwość, kung fu to szkolenie ciała, ducha i odruchów, a to nie przychodzi z dnia na dzień. Wracając do Capo - jeśli znajdziesz dobrą grupę, taką, która uczy walczyć, to daję Ci słowo, bić się będziesz umiał... Dodatkowo dla fanów bezmyślnego klepania 'bjj i mt żondzom, nie rozwijam niczego prócz tkanki tłuszczowo dupnej, ale się znam' dodam, że Capoeira zawiera wiele elementów BJJ, które z czasem są wdrażane na treningach. Nie wiem jak jest w Poznaniu, zapraszam na dolny śląsk, do nas, do Esporao. Gwarantuję efekty. Ah, sprawdziłem, gdzie żyjesz - Poznań, i przejrzałem oferty, jest tam kilka grup capo, jako gość w miarę obeznany z tematem, polecam Ci Capoeira Brasil: http://www.capoeirabrasil.pl/ jo \/
p.s. dla nibyfanów naszego Mammeda i reszty szajki z KSW
Na gali nie wolno uderzać z 'dyni', ani kopać gościa przewróconego do parteru, co za tym idzie - podhaczenia stają się bezużyteczne, jeśli - gdy ten będzie na glebie - nie będziemy na nim w dobrej pozycji. BJJ sprawdza się w MMA, bo są trzy drogi do zwycięstwa: *na punkty *knockout *dźwignia/duszenie, z własnego doświadczenia wiem, że duszenie bądź dźwignię łatwiej założyć, niż kogoś znokautować, a walki które rozstrzygają się 'na punkty' kończą się i tak na glebie bo 'kciałem założyć dźwignię, ale mnie kondychy zabrakło'...
A to już masz problem, bo im bardziej coś tradycyjne, tym bardziej zazwyczaj rozmija się ze skutecznoscią. Lata temu w Poznaniu dobra opinię miała sekcja Choy lee fut kung fu, ale to było kilkanascie lat temu, jak jest teraz nie wiem. Działa sekcja Kyokushin Budokai, to zmodernizowana wersja stylu Kuokushin z karate, ale robiący je ludzie jeszcze w czasach Kyokushin nie mieli dobrej opinii, a teraz nie poprawiło jej błyskawiczne tempo awansów ich głównego szefa.
Cytat:
Tradycyjna dla mnie oznacza coś co nie jest nastawione jedynie na siłę itp, ale również ważny jest rozwój siebie samego.
Rozwój masz wszędzie. Style tradycyjne niczym sie tu od nietradycyjnych nie różnią.
Cytat:
No nie wyobrażam sobie jak bym miał się przytulić do typa który w ręku kose trzyma xD
Jak typ ma kosę to sie zwiewa. Bo inaczej to masz duże prawdopodobieństwo, ze to Ciebie przytuli pewna pani z kosą.
Cytat:
A do czystej samoobrony najlepsze chyba jest aikido, co?
Nie.
Cytat:
Usłyszałem wczoraj też opinię, że jestem za wysoki do uprawiania sztuk walki. Co o tym myślicie?
Nie ma czegoś takiego jak za wysoki, za niksi, za stary, za chudy, etc. Jedynym "za" które jest przeszkodą jest "za leniwy".
Artysta napisał/a:
bo żeby obronić się na ulicy przed pojedynczym zawodnikiem, wystarczy kopać na wysokość głowy mocno i technicznie
NA ULICY W GŁOWĘ KOPIE SIĘ KIEDY PRZECIWNIK LEŻY, KIEDY STOI POCHYLONY NAD NAMI, ALBO KOLANEM. WSZYSTKO INNNE JEST PROSZENIEM SIĘ O ZALICZENIE GLEBY I SFLEKOWANIE!
@UP
Zdziwiłbyś się. Notabene, 90% 'tych zuych z ulicy' nie jest zapaśnikami. Kibol z 'dni Wrocławia' szukający zaczepki nie będzie bawił się w chwytanie i podobne, tylko zabłyśnie swoim 50cm w łapie i będzie chciał Ci dokopać swoimi trickami zaczerpniętymi z Polsat Sport => Gala boksu zawodowego. Nie wiem, Boruta, jesteś bardziej doświadczony jeśli chodzi o style chwytane, ale oboje widzieliśmy i wiemy swoje i mamy o tym swoją opinię, nie mam ochoty wszczynać kłótni o to czy kopnięcie w głowę jest dobrym rozwiązaniem ( przykładowo, jeśli gość przed nami jest 15kg cięższy, a my nie chodzimy na bezbłędne judo / bjj ). Poza tym powiedziałem, że szpagat ( uwaga ) wystarczy by być dobrym na ulicy, a nie, że jest na sytuacje, które ta przynosi, najlepszym najwybitniejszym remedium. Rozumiem, że 'filmikowa wiedza to żadna wiedza' ale przez e - forum ciężko o lepszy dowód, tutaj filmik
błędnie nazwany 'taekwondo vs capoeira', ponieważ główny bohater staje naprzeciw wielu różnym fighterom, nie tylko praktykantom taekwondo, a sam wygląda, jakby mieszał ruchy tkd i capoeira. Co ważne dla mnie, na filmie ukazane jest jak rozciągnięcie i wytrenowanie kilku prostych kopnięć powala na mate czerwone i czarne pasy.
\/
Ah, Boruta, jeszcze jedno, jeśli spotkałbyś na ulicy gościa, bodaj z 'jednym kolegą' i po wymianie nieprzyjemnych zdań zauważył, że spokojnie sięga mocnymi kopnięciami w Twoją głowę, nie czułbyś drobiny respektu? To błąd, niedoceniac przeciwnika, nawet jeśli to najgorsza oferma, tak myślę.
@UP
Zdziwiłbyś się. Notabene, 90% 'tych zuych z ulicy' nie jest zapaśnikami. Kibol z 'dni Wrocławia' szukający zaczepki nie będzie bawił się w chwytanie i podobne, tylko zabłyśnie swoim 50cm w łapie i będzie chciał Ci dokopać swoimi trickami zaczerpniętymi z Polsat Sport => Gala boksu zawodowego.
Po pierwsze to co ma do rzeczy jakiś kibol? Po drugie żebyś się nie zdziwił.
Cytat:
Nie wiem, Boruta, jesteś bardziej doświadczony jeśli chodzi o style chwytane,
O uderzane też. Te akurat ćwiczyłem kiedy jeszcze Ciebie na świecie nie było.
Cytat:
ale oboje widzieliśmy i wiemy swoje
Wybacz, ale w wieku siedemnastu lat ciężko dużo widziec i wiedzieć.
Cytat:
i mamy o tym swoją opinię, nie mam ochoty wszczynać kłótni o to czy kopnięcie w głowę jest dobrym rozwiązaniem ( przykładowo, jeśli gość przed nami jest 15kg cięższy, a my nie chodzimy na bezbłędne judo / bjj ). Poza tym powiedziałem, że szpagat ( uwaga ) wystarczy by być dobrym na ulicy,
Szpagat nie ma nic wspólnego z ulicą.
Cytat:
a nie, że jest na sytuacje, które ta przynosi, najlepszym najwybitniejszym remedium. Rozumiem, że 'filmikowa wiedza to żadna wiedza' ale przez e - forum ciężko o lepszy dowód, tutaj filmik
błędnie nazwany 'taekwondo vs capoeira', ponieważ główny bohater staje naprzeciw wielu różnym fighterom, nie tylko praktykantom taekwondo, a sam wygląda, jakby mieszał ruchy tkd i capoeira. Co ważne dla mnie, na filmie ukazane jest jak rozciągnięcie i wytrenowanie kilku prostych kopnięć powala na mate czerwone i czarne pasy.
Czy Ty zdajesz sobie sprawę, że to sa zawody sportowe w dyscyplinie uderzanej, gdzie jak wylądujesz na tyłku to sędzia przerywa walkę?
Ah, Boruta, jeszcze jedno, jeśli spotkałbyś na ulicy gościa, bodaj z 'jednym kolegą' i po wymianie nieprzyjemnych zdań zauważył, że spokojnie sięga mocnymi kopnięciami w Twoją głowę, nie czułbyś drobiny respektu? To błąd, niedoceniac przeciwnika, nawet jeśli to najgorsza oferma, tak myślę.
Ostatni raz, kiedy ktokolwiek tego próbował miał miejsce w 2004 roku. Skończyło się na tym, że typ leżał na chodniku ze złamaną nogą, a jego koledzy prosili, żebym przestał kopać go po twarzy, bo "on się pomylił".
Skończyło się na tym, że typ leżał na chodniku ze złamaną nogą, a jego koledzy prosili, żebym przestał kopać go po twarzy, bo "on się pomylił".
hahaha to mnie rozwaliło jak przeczytałem:P To się nazywa bolesne uczenie się na błędach xD
_________________ Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Tak powstaje zwycięzca. Jeśli wiesz na co cię stać, rób to, na co cię stać. Ale musisz być gotowy na ciosy
Ostatni raz, kiedy ktokolwiek tego próbował miał miejsce w 2004 roku. Skończyło się na tym, że typ leżał na chodniku ze złamaną nogą, a jego koledzy prosili, żebym przestał kopać go po twarzy, bo "on się pomylił".
Nic do dodania ^^ A jeszcze jedno, gdybym pod moim avatarkiem nie miał wpisanego tego '17 lat' też byś mi to wypominał?
No tak, ja wiem, że się czujesz strasznie dorosły i doświadczony. Jak byłem w Twoim wieku też tak się czułem. O cholercia, wyszło strasznie zgredowato. Tym niemniej te uczucia nie mają pokrycia w rzeczywistości, co potwierdzają Twoje wypowiedzi i filmik, który wrzuciłeś, a który nie ma kompletnie nic wspólnego z realiami ulicy.
Czy to Ci sie podoba czy nie, wysokie kopniecia na ulicy to proszenie się o ciężki uraz. Możesz sobie znaleźć kupę filmów, gdzie przygotowany i rozgrzany zawodnik, nierzadko wysokiej klasy, walczący na równej nawierzchni pola walki ląduje na tyłku bo traci równowagę, albo potyka sie o fałde na macie, czy reklamę bez żadnej ingerencji przeciwnika. A teraz pomyśl jak to się przekłada na warunki ulicy, nierówną nawierzchnię, krawężniki, wystajace płyty chodnikowe, śmieci na których można się poślizgnąć. Do tego dołóż przeciwdziałanie przeciwnika. No i weź pod uwagę fakt, że zazwyczaj nie masz czasu na rozgrzewkę i nie zawsze jesteś wystarczająco luźno ubrany.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach