No więc.Jak to możliwe, że mnisi z klasztoru shaolin łamią metalowe pręty, kije i inne tego typu rzeczy na głowie? o.O Zawsze to mnie ciekawiło.Bo przeciez zwykły człowiek po dostani kijem w łeb albo cegłą to chyba by leżał na glebie i srał z bólu, a oni nic.Nawet się nie skrzywią.Jakby poduszką dostali.A i jeszcze dodaje filmik ;)
http://www.youtube.com/watch?v=7qHL2PSpecI
_________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone.Wszechświat i ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Też mnie to zastanawia, ale widocznie ludzkie ciało potrafi dostosować się do każdych warunków
Kiedyś widziałem na TVP3 we wiadomościach krótki filmik z pokazów właśnie mnichów shaolin jak jakiś mistrz rozwalił kokosa palcem wskazującym, fakt, że ten palec nie był zbyt ładny, ale to przez wieloletnie ćwiczenia.
W zakonie są dzieci po 6,7 lat i trenują codziennie po kilkanaście godzin przez wiele lat.
Jak ktoś chce się przekonać jak to jest niech znajdzie jakiegoś mnicha i się wypyta , podobnież jest jeden polak który został w zakonie.
_________________ Nie boje się kogoś kto trenował 10000 kopnięć, boje się tego kto 10000 razy trenował jedno kopnięcie - Bruce Lee
FW
Wiek: 15 Dołączył: 31 Mar 2009 Posty: 84 Skąd: Nowy Tomyśl
Wysłany: 2009-04-30, 12:22
Ja kiedyś się tym też trochę zainteresowałem. Pamiętam tylko, że oni robią to głównie umysłem. Przeciętny człowiek wykorzystuje jakieś 12-13% swojego mózgu, a oni podobnie jak einstein wykorzystują 20%, tylko że robią to inaczej. Ale czy to prawda to nie wiem :D
Widzę, że nie załapaliscie aluzji. Klasztor Shaolin został zamkniety bodajze w latach 20tych ubiegłego wieku. Obecni "mnisi" to zwyczajni pracownicy a "klasztor" to cepelia. Wszystko dla pieniążków zachodnich turystów i chwały komunistycznych Chin.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-30, 14:17
Ja byłem na ich pokazie w Bydgoszczy i niektóre ich "wywijasy" mogły naprawdę przyprawić o zawrót głowy. Jak oni to robią to ja nie mam pojęcia, ale pewno jest, że są dość potężną komercyjną grupą
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
dokładnie... Kiedyś Mnisi uczyli się w klasztorach od najmłodszych lat. I dzięki takiemu treningowi mogli dużo wytrzymać. Teraz to wielka komercha jest ;P
Witam was wszytskich sedecznie.Odnalazlem to forum przrz przypadek .Chcialbym wam wyjasnic pare spraw zwiazanych z asrtykulem z onet.pl zwiazanym wlasnie z klasztorem Shaolin.Autora artykulu Marcina Gineczko w rzeczywistosci spotkalem w Shaolin byl to reporter ktory wyslany byl przez polskiego Playboy zeby znalezc ciekawe czy tez niespotykane wiedomosci na temat Shaolin.Oczywiscie byl to drugi Polak ktory wlasnie w tamtym czasie znajodowal sie w tym regionie.Wiesci szybko sie tam rozchodza jazeli pojawiaja sie osoby z innych krajow.
Moj pomysl podrozy do klasztoru Shaolin powstal spontanicznie mialem na to cztery dni czasu po krotkim w smuie zastanowieniu zrealizowalm moj pomysl.
Nie bede opisywal podrozy itd chociaz jest to rowniez ciekawa historia ale o tym innym razem.
Przeczytalem tak jak i wy artykul o mnie i o klasztorze Shaolin natychmiast po tym przystapilem do poszukiwania autora czli M.Gineczko nawiazalem kontakt ,ale niestety artykul poszedl juz w ludzi i jest to proces nieodwracalyny wszystkie bledy i niedokonca oryginalne informacje sa teraz przez was konsuomowane.
Chiabym wam powiedziec ze nie jestem po pierwsze blondynem nie mam wytatuowanego smoka i moje nazwisko jest rowniez przekrecone.
Wracjac do kwesti Shaolin jest to klasztor bardzo powazny poniewaz zanim zostal rozpropagowany przez Hoolywood to spelnial powazna funkcje w dziejach Chin przynjmniej od 1500 lat od momentu kiedy to Bodhidharma (HINDUS) zawital w progi tego tez klasztoru nauczajac ZEN i sztuk walki.
Na temat tego wlasnie klasztoru jest wiele opowiesci, mitow, bajek ale sa tez rzeczy ktore sa w 100% prawda i ani nasza nauka ani nasza technika nie sa w stanie wytlumaczyc w jaki sposob dane procesy zachodza czy na czym polegaja.
Pojechalm tem z ciekawosci poniewaz do momentu wyjazdu zajomwalem sie thai boxem przebywalem wiele razy w Thailand gdzie tez mialem szanse stoczyc walki i trenowac u mistrzow tego sportu.Wydawalo mi sie ze Thai nalezy do sztuk walki ktore maja malo rownych , niestety sie mylilem.Shaolini a dokladnie mnisi nie trenuja po to zeby jezdzic na zawody itd . trening i pokonywanie samego siebie to jest filozofia zycia.Pokonujac siebie masz do pokonania naciezszego przeciwnika i jest to proces trwajacy cale zycie nie 12 rund po 3min czy po 5 min .Doskonalac swoje umiejetnosci stajemy sie perfekcionalnymi wojownikami.Dane cwiczenia czy formy sa wykonywane latami miliony powtorzen. Ok sa to cwiczenia ciala ale za tym kryje sie cos glebszego cwiczenie ducha i te dwa komponenty zmieszane ze soba daja perfekcje ktorej nie znajdziecie w zadnych innych sztukach walki.
Mnisi z klasztoru trenujac ducha i cialo trenuja rowniez przeplyw energii QI nazywane jest to QI GONG jest to energia ktora nas otacza w powietrzu w ziemi i wszechswiecie.Trenujac umiejetnosc poslugiwania sie ta wlsanie energia jestesmy w stanie rozbijac kamienie,wsadzac do ust rozrzazone do czerwonosci ostrza nozy,przebijac na odleglosc zwykla igla szyby jak i rowniez bez dotykowego poslania przeciwnika na ziemie.Mnisi uzywaja energi QI do leczenia co jest bardzo wazne jezeli sie wykonuje extremalne sztuki walk.Jezeli czujecie gdzies bol jest to zatamowana wlasnie ta energia QI jezeli energia przeplywa nie czujecie bolu.Umiejstnoscia jest tez kierowanie QI w miejsca tzw. zatoru energetycznego ktore jest wlasnie tym miejscem bolacym.
Opisalem wam w skrocie telegraficznym o energi QI a jest to temat ocean.
Mnisi nie jedza miesa nie pija mleka .Mleko wogole w Chinach nie jest popularne poniewaz my ludzie z europy mamy inne bakterie zoladkowe to one pomagaja nam w rozkladzie tego tez produktu u chinczykow tego brak.Chinczycy sie nie poca tak jak my .Od momentu mojego pierwszego realnego zetkniecia z SHAOLIN zmienilem totalnie poglad na ich temat poniewaz nie sa to cyrkowcy lecz mnisi z wielka tradycja jak i kultura ktora czasami smialkowie z zachodu probuja podwazyc.
Wczasie mojego pobytu przez 12 miesiecy mialem szanse zobaczyc i poznac wielu ludzi z calego swiata ktorzy byli ciekawi czy to prawda jedni pojawiali sie z zamiarem spedzenia tam tez 3 miesiecy inni znowu roku tak jak ja i powiem wam ze tylko niewielu podjelo wyzwanie .Byli tez tacy ktorzy po 3 dniach spakowali toboly i do domu powiedzieli ze to nie jest dla nich to extremalizm.Zgadza sie nie bylo latwo i mialem tez chwile zwatpienia ale jakos to przezwyciezylem.Codzienny trening zaczynal sie o 5 nad ranem pierwsza faza byla relatywnie krotka bieg na gure 1500 stopni i spowrotem.Sniadanie powinienem to napisac w "" poniewaz nie ma to nic wspolnego z tym co znamy na coszien.Zupa ryzowa a raczej rozgotowany ryz w postaci zawiesiny plynnej bez smaku bez zapachu..
Po sniadaniu czesc druga treningu do godziny 12.00 obiad ryz,wazywa,slodkie kartofle to bylo juz ok;)
Po obiedzie przerwa 1,5 godziny i ciag dalszy do 18.00 wtedy byl koniec walki o przetrwanie.
Wokolo klasztoru trenuje ponad 80.000 ludzi jest wiele szkol GUNG FU(kung - fu) porankiem rozpoczynajacy sie trening slychac spiew, bieg rownam krokiem jak wojsko wtedy zastanawiasz sie gdzie ja jestem??? I pare sekund pozniej sam biegniesz jakby w odzziale wojskowym rownym krokiem...
Rygor jest pisany wielkimi literami w klasztorze jak i we wszystkich szkolach wokolo SHIFU jest osobistoscia i jego polecenia musza byc bezwzglednie wykonywane.
Jest wiele form KUNG FU wiele styli zeby je wszystkie opanowac do perfekcji czy z kijem czy z mieczem czy tez z halabarda trzeba wielu lat a moze nawet dziesiatek lat.
Sprzety do walki sa proste niezkaplikowane ale moga byc bardzo niebezpieczne i skuteczne jezeli ktos ma pojecie jak sie nimi obchodzic.Przez czas mojego pobytu nauczylem sie odrobiny z chinskiej medycyny tradycjonalnej bo dac komus w morde to nie problem ale jak pozniej mu pomoc w wyjsciu z kontuzji to inna sprawa.Medytacji jak i rowniez cichego QI GONG co oznacza komunikowanie jak telepatia.Biorac pod uwage pokarm spozywany na codzien czlowiek staje sie suchy ale bardzo wytrzymaly o bicepsach haha mozecie w Shaolin zapomniec jest to tylko i wylacznie balast ktory w Europie uznawany jest jako meskosc itd.. tam nawet jak dojedziesz z bicepsami po miesiacu lub 2 nie ma po nich sladu ale za to wytrzymalosc jest nisamowita.
Wiem ze tym krotkim opisem nie dam rady ospowiedziec na wasze pytania czy tez zwatpienie w stosunku do klasztoru SHAOLIN ,ale moze chociaz w jakims stopniu udalo mi sie przyblizyc sens i filozofie zwiazana z tym wspanialym miejscem.Jezeli macie jakies pytania itd prosze pytajcie chetnie udziele wam informacji z pierwszej reki bez sciem i bajek tak jak to niestety inni robia.
POZDRAWIAM
DAREK
[ Dodano: 2009-06-20, 16:36 ]
ellesar napisał/a:
dokładnie... Kiedyś Mnisi uczyli się w klasztorach od najmłodszych lat. I dzięki takiemu treningowi mogli dużo wytrzymać. Teraz to wielka komercha jest ;P
I nadal tek jest dzieci w wieku 3,5 roku zaczynaja zycie w murach klasztoru jednak nie ich rodzice i nie oni sami wybieraja droge mnicha ,robia to mnisi osobiscie obserwujac czy dany czlowiek nadaje sie na taka wlasnie droge zycia.
W systemie klasztoru SHAOLIN to nie uczen wybiera mistrza lecz mistrz ucznia .
I z wielu tysiecy lub dziesiatkow tysiecy tylko nieliczni maja taki zaszczyt .
[ Dodano: 2009-06-20, 16:47 ]
Boruta napisał/a:
Widzę, że nie załapaliscie aluzji. Klasztor Shaolin został zamkniety bodajze w latach 20tych ubiegłego wieku. Obecni "mnisi" to zwyczajni pracownicy a "klasztor" to cepelia. Wszystko dla pieniążków zachodnich turystów i chwały komunistycznych Chin.
Jestes w bledzie klasztor byl wiele razy spalony to fakt ale mnisi zawsze byli mnichami i historia siega ponad 1700 lat .Od 1500 lat zaczeli trenowac od momentu kiedy Bodidarma dotarl do tego miejsca.Nauczal jak walczyc a dokladnie jak bronc klasztoru przed napasciami i rabusiami.Dlatego tez bron z Shaolin nie jest skomplikowana cepy,halabardy,lancuchy,paly,kije itd...czyli to wszystko co bylo pod reka mnichow.
Rowniez wiele stylow jest zawdzieczanych nasladowaniu zwierzat :orla,malpy .. itd..
Kto ci takich glupot nawciskal ze to jacys robole poprzebierani tam biegaja i scieme wala??
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-06-21, 09:23
SHAOLIN999 napisał/a:
osobiscie obserwujac czy dany czlowiek nadaje sie na taka wlasnie droge zycia.
A skąd oni wiedzą czy z 3.5 letniego dziecka będzie w przyszłości dobry mnich?
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
osobiscie obserwujac czy dany czlowiek nadaje sie na taka wlasnie droge zycia.
A skąd oni wiedzą czy z 3.5 letniego dziecka będzie w przyszłości dobry mnich?
Oczywiscie ze tego od razu nikt nie stwierdza lecz po wieloletnim treningu i obserwacji jest taka mozliwosc i tak tez robia.Inny przypadek jest kiedy wybieraja LME wtedy jest od samego poczatu wiadome ze to ten a nikt .Najwyzsza osobistoscia w klasztorze jest PRZEOR to on jest jakby glowa i osoba cos w rdzaju"prezydenta" klasztoru.Ok ale to inny temat ;)
POZDRAWIAM
Zacznijmy od tego, ze klasztor został zniszczony podczas wojny domowej w latach 20-tych, potem był najazd japoński i ciąg dalszy wojny domowej wygranej przez komunistów. Klasztor został ponownie uruchomiony w latach 80-tych na fali popularności kung-fu. Wpuszczono troche starych mnichów, którzy dożyli i mnóstwo pracowników, bedących absolwentami wydziałów wu shu chińskich AWFów którzy, otrzymali status mnichów bez przyjmowania świeceń. Oficjalnie nawiazano przy tym do tradycji "niepełnych mnichów", mnichów świeckich z przeszłości. "Mnisi" prowadzą w przyklasztornych szkołach (nota bene sa to nieraz istne kombajny w których ćwiczy po pare tysięcy luda) treningi bazujące na sportowym wu shu i jednocześnie mają zadanie zbierania do kupy tego co zostało z tradycji shaolińskiego kung fu i zrobienie z tego produktu marketingowego.
Nota bene kiedyś Andrzej Kalisz (osobom zwiazanym z kung fu nie trzeba przedstawiać) pisał o wywiadzie z jednym z "mnichów" w którym tamten opowiadał jak w przyklasztornej szkole zaczęto ćwiczyć san da, po tym jak "tradycyjne" techniki "mnichów" nie wytrzymały konfrontacji. Obecnie normalnie startują w san da, choć do czołówki się nie zaliczają.
A co do kwesti rekrutacji, to liczba mnichów i "mnichów" jest regulowana przez władze i to urzędnicy, a nie mnisi decydują o przyjeciu.
A w ogóle to witamy na forum i jedna rada: daruj sobie opowieści o telepatii.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach