Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-02-11, 15:54
specnaz napisał/a:
nauczyłem się wielu technik
No to moze przybliżysz nam te techniki, których się nauczyłeś? Z chęciom poczytamy jak można się obronić przed nożem. No chyba, że mamy za mały stopień wtajemniczenia
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
W walce na piesci ryzykuje sie zdrowie i chyba kazdy, kto walczyl w jakis sposob, jest na to gotow. Mozna miec wstrzas mozgu, wybite kilka zebow, zlamana ktoras konczyne. Da sie zyc.
W walce na noze, obojetnie, czy noz vs noz, czy piesci vs noz - ryzykuje sie zycie. Ktokolwiek uczy "technik obrony przed nozem" nie wspominajac o tym, powinien zostac skazany za usilowanie morderstwa.
Wszystkie techniki, ktore widzialem, zakladaly niesamowita wrecz dupowatosc atakujacego. Pewnie tez to widzieliscie: koles trzyma noz w wyciagnietej do gory rece, sztychem w dol, bierze trzymetrowy rozbieg i nabija sie na mae geri. Coz za farsa!
Zasadniczo cwicze z mieczem, ale niejako przy okazji uczylem sie poslugiwac roznymi narzedziami, takie hobby. Kilka razy na roznych treningach trener prosil mnie, zebym zaatakowal go nozem. Zazwyczaj konczylo sie to stwierdzeniem, ze robie to zle - oczywiscie po calkiem czystym trafieniu w reke. Na tle tych wszystkich wielkich i wspanialych trenerow wyroznil sie - czy na plus, czy na minus, sami ocencie - sensei aikibudo. Stanalem z nozem przy biodrze i zaczalem ostroznie skracac dystans - w koncu to trener - po poltora kroku sensei mi podziekowal i stwierdzil, ze dzisiaj bedziemy sie uczyc czegos innego. Do tematu noza juz nie wrocil.
Nie nosze ze soba noza. Boje sie. Pewnie bym go nie uzyl, gdyby zaatakowal mnie na ulicy ktos nieuzbrojony, ale gdyby on tez mial noz albo palke? Moglbym sie poczuc mocny i zostac na miejscu, zamiast spie**ac za horyzont. A wtedy jeden z nas by zginal. Pewnie ja - i to bylby ten lepszy scenariusz.
Sumujac: moim zdaniem nie istnieje efektywny sposob obrony przed nozem w sytuacji, w ktorej przeciwnik potrafi i chce walczyc ta bronia. Co wiecej, jesli uznamy, ze wobec takiego przeciwnika, bedac bez broni, mamy 1% na przezycie, to posiadanie noza (zakladajac, ze tez umiemy i chcemy sie nim poslugiwac) zwieksza te szanse do jakichs 30%. Przeciwnik tez ma 30% szans na przetrwanie. A pozostale 40%? W mojej ocenie: ze polegniemy obaj.
Nie polecam noza. Noscie ze soba palke teleskopowa, gaz, kastet, cholera, nawet klamke, ale nie noz.
Pozdrawiam.
Mad Max Pomógł: 17 razy Wiek: 24 Dołączył: 18 Lis 2007 Posty: 423 Skąd: Z wiatrem
Wysłany: 2009-02-18, 23:48
Icf mądre słowa, ale z klamką przesadziłeś przybliż mi dokładnie czym walczysz, jaka broń jaki okres, jaka szkoła?jeśli możesz, jak nie tu to na priv
_________________ Chwała temu kto mnie zabije. Śmierć temu kto mnie obrazi.
NIe żebym coś się pluł, ale ta wypowiedź wygląda na wklejoną... Udzielasz się na jakimś inny forum? Bo kojarze ten tekst. Co nie umniejsza faktu że jest w tym dużo prawdy.
Nie, zawsze pisze posty od serca i na biezaco, i choc podobne teksty moglem juz w kilku miejscach zamieszczac, to jestem przekonany, ze nie powtarza sie wiecej, niz 30% wyrazen. Aczkolwiek od wielu lat w podobnych tematach, w roznych miejscach, powtarzam te sama opinie - z tym wieksza pewnoscia, ze opieram sie na wlasnym doswiadczeniu. Podam jeszcze wyczytane gdzies w sieci powiedzenie, przypisywane lekarzom z pogotowia ratunkowego:
"W walce na noze przegrany umiera na placu boju. Wygrany godzine pozniej, w karetce."
Zresztą powiedzmy sobie szczerze gdyby istniała sztuka walki wręcz zapewniająca ochronę przed nożem, to zapewne by powstała w Europie. W końcu w okresie średniowiecza cała Europejska szlachta naparzała się na broń białą a nawet dalej aż do XIX wieku. I co forumowicze spytajcie się Boruty czy w czasie swoich studiów historycznych odkrył jakieś zapiski odnośnie ochrony gołymi rękoma przed nożem. Najlepszą ochroną przed narzędziami ostrymi były różnego rodzaje, pancerze, zbroje, kolczugi, hełmy czy tarcze.
Zaś przewagę w walca na broń białą z nożownikiem osiągał gość z mieczem, szablą czy włócznią (o ile nożownik był wystarczająco daleko ).
I tyle zdajcie Sobie sprawę z faktu że ludzie (instruktorzy) którzy twierdzą że znają sposób aby gołymi rękoma obronić się przed nożownikiem obrażają historie, i ludzi się nią zajmujących.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach