Próbowali. Walczeniem ciężko to nazwać. Jak juz pisałem min wierzyli, że dzięki twardem chi kung i praktykom magicznym będa niewrażliwi na ogień broni palnej. Nie muszę chyba mówić, jak było w rzeczywistości? Nota bene miałem na uniwerku wykładowcę, zresztą świetnego specjalistę od wojskowości wschodu, który wierzył, ze im się to udało.
A co do zdjęć, zwróć uwagę, że typ w środku na pierwszym zdjęciu ma na plecach szablę dao. Typ na drugim jest uzbrojony w halabardę (właściwie glewię, ale przyjęło sie ja nazywać halabardą) guan dao i tarczę. Tradycyjne bronie i gołe łapki. Kung fu przeciw karabinom tylko w Matrixie się sprawdza.
Tak dla strzelca to była żadna różnica czy strzeli do gościa atakującego "stylem modliszki" czy też chińską szablą.
Aby zwyciężyć przeciwnika potrzebna jest po temu realną wiedza na temat metod walki jakie on stosuje. Wiara w to że dzięki temu jak napisał Boruta:
Boruta napisał/a:
że dzięki twardem chi kung i praktykom magicznym będa niewrażliwi na ogień broni palnej.
To nie wiedza ale szaleństwo.
Ja nie twierdzę że sztuki walki nie przydają się żołnierzom. Wręcz przeciwnie wyrabiają w nich chart ducha, dają oprócz sprawności fizycznej spore walory psychiczne.
Ale naprawdę przebiegnijcie z 30 kg ekwipunkiem z 30 km nie jedząc z dwie doby a potem pomyślcie co jest lepsze na ukatrupienie wroga chwyt z BJJ czy karabin. I wtedy zrozumiecie że żołnierz niewiele czasu poświecą na sztuki walki w przeciwieństwie do zawodnika sztuk walki.
honorem w walce to możesz się kierować tylko w ringu na zawodach ale nie na ulicy na ulicy jedziesz z hardkorem bo na ulicy nie ma żadnych zasad w walce gdy ktoś cię zaatakuje.
Pomógł: 24 razy Wiek: 18 Dołączył: 03 Sie 2007 Posty: 1417 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-06-01, 17:51
Na solówce? To zależy. Jak idziesz na solówkę umówioną to można "jakieś tam" zasady ustalić i zachowywać się honorowo, ale i tak najeży być czujny bo nie wiadomo z czym Ci gość wyskoczy. Ja miałem taki przypadek, że ustaliliśmy zasadę: nie ma łokci, a on mi już w pierwszym uderzeniu łokcia chciał władować. Także zasady można ustalić, ale trzeba uważać bo jeżeli przeciwnik będzie przegrywał to może w akcie desperacji zasady złamać.
_________________ "...Politycy rozdają dzieciakom buziaki na szczęście
Telewizyjni kaznodzieje opylają zbawienie za dolca
Niepotrzebny ci złoty krzyż, żeby odróżnić dobro od zła
Najstraszniejsi mordercy świata to ci, którzy to zrozumieli"
Basta to basta ma dość to się przestaje ale i tak jest się gotowym na atak. Tak jest na solówach i ustaswkach. Jeśli chodzi czy bym wydłubał oczy albo zrobił skręt wora to zalerzy od sytuacji. Jak by miał nóż w łapie to bym się nie wachał, ale jak by miał kijek to bym go tylko naklepał. Honor trzeba mieć i tłuc się uczciwie ale ja ich jest 5 a ty sam to trzeba o nim zapomnieć. Ale jak jest 2-3 to wystarczy złapać ich "herszta" za łep i pograzić że sie jego łepek za chwile obkręci się o 360 (oczywiście nic mu nie robić a tamten sam karze im odejść) znam osoby które tak robiły. Ja co do tej metody mam lekkie wątpliwości bo to zalerzy czy sie rzucą wszyscy na ciebie czy sam "guru". Te osoby co to robiły tukły śię 1 na 1 z obstawą ktura by się na niego rzuciła jakby coś temu "przywódcy" zrobił.
1.A ja bym ci radził pierf siengnij po słofnik bo rosczytchać cjebie nie moszna.
2.Jeśli ktoś nie ćwiczy BJJ to może naprawdę wiele zdziałać dźwignią...
3.Bruce Lee, a nie Bruss jak co
_________________ "Tylko dwie rzeczy są nieskończone.Wszechświat i ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej"
Ja bym raczej nie kopał w jaja ani w krtań czy w oczy bo to jest jak dla mnie niehonorowe no chyba że by miał jakąś broń to wtedy żadnych zasad
Panowie i Panie. Zastanowmy sie :) Skoro ktos napada Cie na ulicy, niewazne czy chce Cie tylko ugryzc, przestraszyc, okrasc lub zgwalcic, czy on mysli o honorze.Walczysz o przetrwanie WLASNE ZYCIE, albo np.dziewczyny czy siostry z ktora idziesz na impreze. Nie ma wtedy czasu na rozkmine co bedzie honorowe. Uderzyc go w jaja czy moze w twarz, pomysl, ten debil ktory chce Cie czegos pozbawic nie zastanowil sie nawet przez chwile czy skoczyc Ci butem na twarz, albo zgwalcic twoja panienke. Na ulicy nie mysle o zasadach, skrupulach itp.Walcze os iebie i swoich bliskich. Czemu sie tak przejmujesz honorem na ulicy?Masz zamiar pozniej z tym przypadkowym napastnikiem isc na piwo.W dupie mam zasady jesli chodzi o przetrwanie na ulicy, i powtarzam to moze 10 razy ale bezpieczenstwo moje i bliskich jest dla mnie najwazniejsze.Nie mam zamiaru sie przejmowac kims kto chcial pozbawic mnie tego.
Dziekuje
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-08-31, 18:42
No wiesz, niby masz racje i ci ja przyznaje, ale trzeba tez wziac pod uwage dzialania i skutki. Bo jesli uznasz sytuacje za powazne zagrozenie to oczywiscie ze nie ma co sie pitolic i grasz tak jak potrafisz, ale jezeli wyskakuje ci na ulicy zwykly kmiotek co mysli, ze meczac jakiegos kurdupla poszpanuje przed ziomami to tez nie warto traktowac go zbyt powaznie bo mozna mu przypadkiem zrobic naprawde powazne kuku, a to juz nie jest nic dobrego jak nie z punktu widzenia jakkolwiek etycznego to z punktu widzenia "obrony nie adekwatnej do zagrozenia".
Oczywiscie w tym wypadku jeszcze dochodzi miedzy nami ta roznica, ze jestes kobieta i z perspektywy natury jestes na gorszej pozycji niz mezczyzna, totez istnieje ogolnie przyjeta (tak mi sie wydaje) wieksza tolerancja na pewne "mocne argument".
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Mysle ze to bylo oczywiste, ze jak ktos Cie tylko szturchnie czy krzyknie to nie ma co ladowac mu kopow na krtan itp., masz racje jestem kobieta i chyba nie wdawala bym sie za bardzo w uderzenia na twarz bo to mogloby sie zbyt szybko skonczyc ze zlym skutkiem dla mnie, ale do tego dochodzi adrenalina stres i miloin decyzji o uderzeniach ktore by byly najbardziej efektywne w danej sytuacji i adekwatne do czynow przeciwnika.
Pomógł: 1 raz Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2009 Posty: 70
Wysłany: 2009-09-02, 18:35
Ja dodałbym jeszcze, że jako osoby trenujące mamy większe pojęcie od przeciętnego człowieka/napastnika o walce, i wiemy co i jak zrobić, aby wyrządzić mu większą lub mniejszą krzywdę, toteż na nas jako tych 'umnych' spoczywa jako taka większa odpowiedzialność.
_________________ Kto pyta, jest głupcem pięć minut, kto nie pyta, pozostaje nim na całe życie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach