Ehh... cały temat w pewien sposób zdominowany został przez ignorancję, ale myślę że problem tutaj nie tkwi w tym czy ktoś wierzy w pozytywny wpływ medytacji, lecz w podejściu młodzieży - poprostu wszystko robi sie na szybko (z reszta chyba prawie wszyscy juz tak dzialaja), to tak jakby wynikało to z charakteru "czasów".
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich bo jak widać wśród młodszych osób również są zwolennicy medytacji.
Zauwarzyłem na treningach że jak przychodzi ktoś nowy to ludzie starszych roczników podchodzą do medytacji z bardziej pozytywnym nastawieniem - może to kwestia wieku
Osobiście uwarzam że medytacja ma dla mnie sporo pozytywnego wpływu zarówno na treningi i walkę, jak i w życiu codziennym.
Pozdro!
medytacja też ma NAS wyciszyć a czesto sie spotykam z takimi ludzźmi co mówią ze jak trenowac i walczyc to na wkurwie ;] niestety to do niczego mądrego nie prowadzi
A ja myślę że zbyt dużo osób odrzuca rzeczy nie znane nie mając o nich pojęcia. Medytacja odpowiednie duchowe podejście działa cuda. Zwłaszcza że człowiek nie zna w 100% możliwości swojego mózgu. Są znane przypadki drobnych kobiet które podnosiły samochody aby uwolnić potrącone przez auto swoje dziecko mimo że w życiu codziennym torba z zakupami sprawia duży problem. W ludzkim mózgu zachodzi wiele procesów psychicznych pozwalających przetrwać. Gdyby udało się nad nimi zapanować i w pełni je kontrolować można by było się stać o wiele skuteczniejszym w walce i prywatnym życiu. Medytacja jest bardzo złożonym tematem i chciał bym się w ten temat zagłębić o wiele bardziej. Więc jeśli ktoś ma ciekawe doświadczenia związane z medytacją chętnie o nich poczytam. Średnio mnie interesują słowa krytyki ludzi którzy nie mają z medytacją nic wspólnego. Głównie dlatego że nie mają na ten temat pojęcia a ich opinie są nie obiektywne.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-01-31, 10:59
To ze mdytacja ma pozytywny wplyw na trening jest jak dla mnie oczywiste i jak najbardziej zgadzam sie ze ma swoje odbicie rowniez poza treningami, ale takie cuda to tylko na filmach
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Bella Pomogła: 1 raz Wiek: 36 Dołączyła: 27 Sty 2009 Posty: 126 Skąd: New York
Wysłany: 2009-02-04, 11:09
Dla mnie najlepsza medytacja jest medytacja w ruchu. W trakcie biegania kiedy wpadam w swoisty rytm to oczyszczam umysl z dnia codziennego. Po pol godziny, do godziny biegu i pomysly na rozwiazanie problemow same sie znajduja. Do tego samego mozna uzyc tez plywania, choc jest trudniej.
Nastepny rodzaj medytacji w ruchu to Formy w TKD. Wykonane w pelnym skupieniu i z uwaga. Tan rodzaj treningu mozna tez zastosowac przy kopaiu czy sparingu. Ale taki sparing to naprawde wyzsza szkloa jadzy. Jak popatrzycie na Wielkich Mistrzow starej daty, bez wzgledu na SW, to zobaczycie ze wyprowadzenie ich z rownowagi graniczy z cudem, a wszystkie techniki wykonuja ot tak sobie prosto i od niechcenia jakby np. drapali sie po glowie .
Ja sama stanu kompletnej medytacji w walce doswiadczylam moze tylko 5 razy i trwalo moze po 5 do 10 minut. Nigdy nie zapomne tych walk. Wewnetrzny kompletny spokoj, przewidywalam kazdy ruch przeciwnika zanim on sie ruszyl na dobre, wystarczylo tylko widziec postawe ciala lub patrzec sie przeciwnikowi w oczy. Ruchy mialam niesamowicie szybkie. To nawet w moim wewnetrznym odczuciu nie byla walka, co czysta reakcja na to co widze. Ruch i odpowiedz, atak i odskok. Nawet nie myslisz o przeciwniku. Mozg i cialo dzialaja automatycznie, instynktownie, precyzyjnie, ale jednoczesnie masz calkowita kontrole nad sytuacja. Mistrz Jong po pierwszym razie jak tak walczylam to mi sie dlugo potem przygladal. Dwa dni pozniej po egzaminie z czerwonego pasa na brazowy Wielki Mistrz An zawolal mnie do siebie i powiedzial abym przychodzila na dodatkowe treningi, bo on chce mnie na instruktora i mam sie uczyc. W trakcie sparingow tylko jeden z moich kolegow Wasyl potrafil osiagnac medytacje w trakcie walki. Jest lepszy odemnie (nalezal do olimpijskiej sekcji TKD mlodzierzy i cwiczyl forme oraz walczyl codziennie okolo 2 godziny przez 1,5 roku, ma 1 Dan), nielatwo bylo z nim walczyc. Czasem kiedy poprosilismy Mistrzow o pokazanie nam tego to bylo cos niesamowitego. Ich twarze nie wyrazaly zadnych emocji i nie bylo sposobu do nich podejsc jak nie chcieli, ruchy maja niesamowicie szybkie nie do zauwarzenia. W swoim zyciu walczylam i widzialam ta technike u 3 moich nauczycieli. Mistrz Jong wiek 28 lat, Wielki Mistrz Jey Sun Kim 35 lat i Wielki Mistrz Suk Dong Kim 43 lata.
Na poczatku moich treningow byl u nas w szkole Mistrz Miecza z jednostek specjalnych Koreanskiego Wojska. Jego walke i medytacje w mieczu to trzeba zobaczyc zeby uwierzyc. Plynne ruchy jak wody w strumieniu, precyzja, spokoj i zabojczosc.
Wszyscy oni trenowali od 5 roku zycia od 8 do 10 godzin dziennie.
Mnie sie po prostu marzy taki stan umyslu w walce. Szczegolnie ze liznelam namiastke tego i wiem troche co to znaczy. Moze jak bede miala 80 lat to mi sie uda
Tak na marginesie to nie widzialam zawodnika ktory by bez medytacji, na dluzsza mete wygrywal walki. Nastawienie zabojcy sprawdza sie na poczatku potem niestety nie, bo nie panowanie na uczuciami prowadzi do tego ze nami zadza i wydatkujemy dodatkowa energie na ich kontrole w trakcie walki. Walczac na zywiol, tez nie mozna w nieskonczonosc. Potem za ktoryms razem, trafia sie przeciwnik, ktory patrzy na nas jak na rozjuszone wierze bez kontroli i zazwyczaj konczy sie na tym ze to on ja przejmuje i wygrywa. Moze sie myle, ale to jest to, co zaobserwowalam w trakcie walk i treningow. Osoba rozchukana i rozkojazona niczego nie osiagnie, a opanowana i skupiona wrecz przeciwnie.
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2009-02-04, 14:21
To co opisałaś spokój, samokontrola, koncentracja, opanowanie, itd, które można zauwarzyć u niektórych osób, to wszystko wynika z jednego - nie wiem czy sie ze mna zgodzicie ale cóż - i krótko mówiąc jest to nic innego jak "doświadczenie" i niczym innym tych poszczególnych elementów razem nie da się osiągnąć.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
A ja myślę że medytacja może być kluczem do większej kontroli nas samych. Jeśli będę chciał się uspokoić medytacja pomoże mi się wyciszyć. Jeśli będę miał walczyć, to medytacja pomoże mi podnieść poziom adrenaliny. Myślę że medytacja w dużym stopniu jest wstanie na nas wpłynąć. To jakby trening tylko przeznaczony dla pewnego fragmentu mózgu lub jak ktoś woli to naszego ducha.
Jak wcześniej zauważył Boruta, medytacja ma pozytywny wpływ na emisję przez mózg fal alfa, typowych dla stanu zrelaksowania.
Dla osób ze sporym stażem w SW nie jest żadną tajemnicą, że silne emocje wyrażające się np. w podejściu „im bardziej jestem wściekły, tym szybciej zniszczę przeciwnika” to bzdury wyssane z palca, bo każdy intensywny stan emocjonalny (szczególnie obfitujący w negatywne emocje), zniekształca odbiór rzeczywistości i sprawia, że sposób jej postrzegania staje się ułomny. Oznacza to, że nasze zmysły odbierają mniej bodźców zewnętrznych: gorzej widzimy, mniej słyszymy i w efekcie wolniej reagujemy na ruchy przeciwnika.
W związku z tym każdy skuteczny sposób eliminowania emocji podczas walki lub tuż przed nią jest dobry, a medytacja jest jednym z nich. Oczywiście położenie tyłka na asfalcie przed walką jest odrobinę nierozsądne, ale wieloletnia praktyka pozwala na wprowadzenie umysłu w pożądany stan w ciągu kilku sekund, choćby poprzez „zaszczepienie” w umyśle odpowiedniego sformułowania autosugestywnego i to niezależnie od przyjętej pozycji medytacyjnej.
Podsumowując, nie trzeba medytować przed walką. Medytować powinno się podczas treningu, również w wyjątkowo niesprzyjających warunkach (np. przy głośnej muzyce, której nie lubimy i w masakrycznie niewygodnej pozycji) po to, by w sytuacji zagrożenia móc przywołać wytrenowany schemat postępowania. Jednak aby dojść do wprawy, konieczna jest pełna świadomość doświadczanych stanów emocjonalnych i, niestety, lata praktyki w zakresie medytacji czy koncentracji.
Co do wyjątkowego stanu umysłowego Belli, którego miała okazję doświadczyć podczas walki, to z pewnością była przede wszystkim właściwie skoncentrowana, jak zauważył Horus. Jednak chyba nie powinniśmy mieć wątpliwości, że dostrojenie to było całkiem sympatycznym następstwem praktyki medytacyjnej...
Jeśli wyraziłem się zbyt chaotycznie, to wybaczcie...
Poza tym trudno przecenić korzyści płynące z psychicznego treningu w codziennym życiu
EDIT: Moim zdaniem determinacja w dążeniu do celu i agresywność w ringu, oktagonie czy gdziekolwiek nie musi być utożsamiana z emocjami. Można okładać przeciwnika całkowicie beznamiętnie, choć dla publiczności będzie to wyglądało na atak szału.
Z drugiej strony oczywiste jest, że człowiek mocno wkurzony potrafi wygenerować większą siłę, jadnak dramatycznie spada u niego poziom precyzji ("Waszmość, niczym cepem walisz!"). Mimo wszystko do walki z szybkim i opanowanym przeciwnikiem nie chciałbym występować w roli wielkiego, niezgrabnego trolla, bo w realu skończyłoby się to moją spektakularną porażką...
_________________ Piękna śmierć nie istnieje. Bohaterska śmierć nie istnieje. Jest tylko śmierć, po prostu śmierć. Jeśli chcesz - zostań bohaterem. Ale nie daj się przy tym zabić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach