Czy jest ktoś kto zna się może na treningach wytrzymałościowych? Trenuję kick-boxing od 2 lat i 5 minutowy bieg jest dla mnie męczarnią. Treningi mam 4 razy w tygodniu po 2 godziny, dodatkowo chodzę jeszcze 3 razy w tygodniu na tajski lub boks po 1,5h. Treningi nie męczą mnie - wytrzymuje bez problemu cały. I pomimo takiej ilości treningów <wychodzi niecałe 2 godziny dziennie> moja kondycja jest do niczego. Jak już pisałem zabija mnie nawet trucht. 10 minut to rekord o 30 mogę pomarzyć. Wiecie dlaczego tak jest? Co mogę na to poradzić? Nie za bardzo mam czas na regularne bieganie, więc może czymś mogę je zastąpić? Czekam na odpowiedź i liczę na pomoc, ponieważ szykuję sie na start w K1 w marcu a bez kondycji o walce mogę tylko pomarzyć. Z góry dzięki.
Jak nie masz siły to znak że masz jeszcze 2 razy tyle. To kwestia twojej psychiki. . Ale jeśli przyjmiemy że naprawdę nie możesz biegać to skakanka jeszcze jest. Albo jakieś lajtowe sparingi, ale żeby były długie i trzymały jakieś tempo. Ale 10 minut to rekord to znaczy że nigdy nie biegałeś. Jeśli chcesz mieć wytrzymałość to musisz biegać bo bez tego ani rusz. I nie ma czegoś takiego jak "ja już nie mogę". To jest tylko w twojej głowie. A to że nie masz kondycji to może znaczyć że:
1) Obijasz się na treningach.
2) Masz do dupy klub.
Jak nie jesteś pewna co do kondycji to nie musisz startować.
_________________ Jedziesz, jedziesz trzymasz gardę
rękawice pięści masz twarde jak skała
ciężka ręka ze stali szczęka
Nie cackaj się z nimi nie baw
Ostatnio zmieniony przez zalewa 2010-01-25, 20:32, w całości zmieniany 1 raz
Pomógł: 44 razy Wiek: 22 Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 2338 Skąd: Polska (wsch)
Wysłany: 2010-01-24, 23:36
Na kondyche najlepsze beda chyba interwaly (poprawcie jak cos pokrecilem).
Co do czasu to tez mysle ze nigdy na dobra sprawe tak pozadnie nie biegalas. Pewnie masz zwyczajnie miesnie nog nie przyzwyczajone do tego typu wysilku i tyle.
Niestety bez systematycznosci nic nie zdzialasz, wiec musisz wykroic choc troche regularne czasy na bieganie, nawet jezeli miloby sie to odbywac puznym wieczorem. Teraz masz jeszcze dodatkowe utrudnienie jakim jest pogoda, bez dlugo trwalego przyzwyczajania, bieganie zima to kiepski pomysl.
Jak juz chcesz zaczac ta kondyche to najpierw przez pare dni rob szybki marsz. No i nie zapominaj ze bieganie to nie tylko sprint, ale tez trucht i inne takie.
_________________ "Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia" - J. Kaczmarski
Trening 7 dni w tygodniu to za dużo. Potrzebujesz przerwy na regenerację. Jej brak moze właśnie wpływać na słaba kondycję. Poza tym chcesz dłużej biegać, to musisz to bieganie ćwiczyć.
Na kondyche najlepsze beda chyba interwaly (poprawcie jak cos pokrecilem).
interwały to raczej na szybkość i wytrzymałość szybkościową, zależy od długości odc. i przerwy między nimi
yhym, dobrze mówi, musisz wytrzymać min. 30min równego tempa, żeby do tego dojść, musisz biec i iść i tak na zmianę i przez kilka dni
no albo jesteś z grubsza przemęczony na treningach, byś 1-2 treningi odpuścił i odpoczął
no albo się obijasz i nie dajesz z siebie max. możliwości
i nie zapomnij o superkompensacji
'w słuchuj się we własny organizm, i rób to co on Ci podpowiada'
10 minut to rekord o 30 mogę pomarzyć. Wiecie dlaczego tak jest? Co mogę na to poradzić?
Kilka lat grałem w piłkę , sporo z tego czasu grałem w klubie i znam to uczucie. Dopada zawsze gdy nie rozgrzejesz się , albo rozgrzejesz się nie dokładnie. To taki moment w którym czujesz że już nie masz sił, wiele razy przez to przechodziłem, ale w rzeczywistości musisz tylko jakoś znieść to uczucie i potem zmęczenie znika, jakby energia była pobierana z jakichś rezerw :)
ale w rzeczywistości musisz tylko jakoś znieść to uczucie i potem zmęczenie znika, jakby energia była pobierana z jakichś rezerw :)
yhy, u mnie zakwasy w nogach minęły po około 3-4 tygodniach systematycznego biegania i zadyszka też, a już nie pamiętam kiedy to było, ale pamiętam, że ciężko było, i czerwony się robiłem na twarzy, nogi pobolewały, achilles kwiczał, łydki już mdlały z cierpienia, dwójka i czwórka też nie mogła wytrzymać, no ale przeszło, trzeba wierzyć i mieć chęci i tyle
oczywiść foot było u mnie number 1 kiedyś codziennie po 2-3 na boisku, czy to deszcz czy śnieg czy słońce, i czy błoto, hehe w błocie najzabawniej się grało, cała ekipa przez ulice brudna lezie, jak po wojnie
a nawet na lodzie się grało-przed chatą
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach