Ej, no bez kitu utwardzanie z MT jest dobrym przykladem (choć za mądre wg mnie nie jest) - koleś napierdala w jakieś twarde przedmioty i jeździ sobie butelką po piszczelu. Kość od tego mu się osłabia, pojawiają się mikrouszkodzenia. Ale przyzwyczaja się do bólu do tego stopnia, że potem jak jebnie w coś mocnego to nawet tego nie czuje. Myśli, że jest mocny, dopóki mu się kość nie rozwarstwi
Ja MT nie ćwiczyłem, ale pamiętam, jak I raz ćwiczyłem kopnięcia na jj - parę razy jebnąłem w worek (swoją drogą bardzo twardy mieliśmy) i myślałem, że pierdolnę z bólu. A potem sparringi - w ochraniaczach io bez, kopanie w worek i w tarcze i jak sparowałem z kumplem potem to napierdalałem się z nim z pół godziny mimo, że przy jednym z pierwszych kopnięć uszkodziłem sobie kostkę (następnego dnia spuchła trochę i miałem nią ograniczone ruchy, a w czasie walki nawet nie poczułem). Inna sprawa, że to też zasługa adrenaliny...
Pomógł: 3 razy Wiek: 19 Dołączył: 22 Kwi 2008 Posty: 681 Skąd: Polska wschodnia
Wysłany: 2008-11-25, 15:29
Cytat:
Inna sprawa, że to też zasługa adrenaliny...
U nas na treningu- mój sparing partner się najarał i mnie kopnął na całą moc w głowę(zablokowałem to) i dalej było już normalnie jednak we wtorek(to było w czwartek) powiedział mi że po powrocie do domu jak go "zaczęło brać" to 3 dni chodził z opuchniętą nogą- po prostu źle trafił
Adrenalina rulezz ( nie mylić z kreatyna rulezz )
_________________ Zwycięstwa nikt ci nie kupi...
Trening czyni mistrza
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach